Próbowała zepchnąć rowerzystę z drogi. Policja: Będą pana ciągać po sądach, a kobieta popłacze i dostanie 100 zł mandatu [WIDEO]

14.06.2013 14:11
Warszawski rowerzysta zarejestrował kamerą film, na którym widać, jak kierująca oplem corsą kobieta próbuje zepchnąć go z drogi. Z nagraniem poszedł na komisariat i usłyszał: "Będą pana ciągać po sądach, a kobieta popłacze i dostanie 100 zł mandatu". Co na to policja? "Nie przypominamy sobie takiego zdarzenia. Zapraszamy na komisariat".
5 czerwca około godz. 6.50 pan Dariusz jechał rowerem do pracy ulicą Wołoską. Na kierownicy miał zamontowaną kamerę, która rejestrowała przebieg trasy. To coraz częstsza praktyka kierowców, ale jak się okazuje, także rowerzystów - w razie wypadku czy stłuczki mają gotowy materiał dowodowy.

W nagraniu, które przesłał nam rowerzysta, widzimy, jak kierująca oplem gwałtownie zajeżdża mu drogę, zmuszając do ostrego hamowania. Potem odjeżdża, ale nie na długo, bo zaraz na jezdni ustawione są światła. Auta ustawiają się w długim rzędzie, opel staje na końcu i czeka na zielone. Rowerzysta dogania auto i próbuje zatrzymać się przy samochodzie, by spytać, dlaczego stał się obiektem agresji.

- Wypinam jedną nogę z pedału, wtedy samochód zaczyna znowu skręcać w lewo. Z tego powodu wywracam się na pas ruchu przeciwnego kierunku - opisuje rowerzysta. Mimo upadku trzyma nerwy na wodzy. - Otwieram drzwi samochodu i pytam: "Czy pani wie, co robi i jak się zachowuje?". W końcu zamykam drzwi, a pani rusza gwałtownie samochodem i przejeżdża centymetry od moich nóg - wyjaśnia. Rowerzysta dogania auto i informuje, że pójdzie z nagraniem na policję. Na kierującej nie robi to wrażenia. Odjeżdża.

- Po raz pierwszy, a dużo jeżdżę rowerem, nie tylko latem, spotkałem tak nienawidzącą rowerzystów osobę, pozbawioną wyobraźni i mającą za nic czyjeś zdrowie i życie - mówi pan Dariusz. Film w serwisie YouTube obejrzało kilka tysięcy osób, był także gorąco komentowany w serwisie Wykop. Pan Dariusz usunął go ze swojego kanału, jednak zgodził się, byśmy umieścili go na naszym portalu.

Wersja rowerzysty: "kobieta popłacze i dostanie stówę mandatu"

Rowerzysta przedstawia swoją wersję wydarzeń. Zgłasza się na komendę wydziału ruchu drogowego przy ul. Waliców 15. Opowiada policjantowi, co wydarzyło się rankiem, próbuje przekazać nagrany na płycie film. Policjant informuje, że musi zabezpieczyć do sprawy sądowej kamerę wraz z oryginalnym nagraniem. Sprawa odbędzie się w bliżej nieokreślonej przyszłości.

- A jeżeli bez nagrania? - pytam go.

- To proszę opisać wszystko i napisać plan drogi - odpowiada policjant.

- Niestety, nie pamiętam numerów rejestracyjnych auta, ale na płycie jest to widoczne.

- Proszę sprawdzić.

Tu pojawia się problem. Z policyjnych komputerów rowerzysta nie skorzysta. To niemożliwe. Policjant jeszcze dopytuje, czy panu Dariuszowi coś się stało. Pokazuje mu tylko obdarte kolana. Obdukcja jest konieczna. - Musi ją pan zrobić. Później będzie pan chodził na sprawy, kobieta popłacze i dadzą jej 100 zł mandatu. Tyle będzie z tego - miał usłyszeć pan Dariusz. Policjant, według niego, dopina swego. Zniechęca go do złożenia zeznań.

Rowerzysta zrezygnowany odchodzi. - Jeżeli nie kłamał i nie zwodził, to pewniejszą karą dla kierowcy było urwanie mu lusterka. Tylko czy mam się zachowywać jak bandyta, ponieważ spotkałem wariatkę na drodze, a polskie prawo jest do dupy? - pyta cyklista.

Policja: Kierująca może dostać nawet 500 zł mandatu

Próbujemy ustalić tożsamość policjanta. Pomagają nam pracownicy zespołu prasowego stołecznej komendy policji. Co usłyszeliśmy? - Żaden z policjantów nie potwierdza relacji takiego zdarzenia, w którym rowerzysta został odesłany z kwitkiem. Jeżeli ten rowerzysta czuje się niezadowolony z obsługi, jaką zastał w komendzie przy ul. Walickiego, może złożyć zawiadomienie do komendy stołecznej ruchu drogowego, wtedy zostanie przeprowadzone postępowanie wyjaśniające - mówi portalowi Gazeta.pl Robert Topaz z zespołu prasowego komendy stołecznej policji. Zachęca pana Dariusza, by zgłosił się z filmem nagranym na płycie do komendy wydziału ruchu drogowego. Co wtedy?

- Wcale niepotrzebne jest zabezpieczenie kamery, wystarczy sam oryginalny nośnik. W związku z tym zdarzeniem będzie przeprowadzone postępowanie - wyjaśnia.

Co może grozić kierującej oplem? - Sprawa najprawdopodobniej będzie prowadzona w ramach wykroczenia. Przede wszystkim na podstawie nagrania sam nie mogę stwierdzić, do czego doszło, bo jest to tylko fragment. Widać jednak, że kierująca pojazdem nieprawidłowo zmieniała kierunek jazdy. Jeżeli założymy, że rowerzyście została zajechana droga, to kierowcy grozi mandat 450-500 zł i 6 punktów karnych - wyjaśnia Topaz.

Rowerzysta nie wygląda na zainteresowanego pielgrzymkami na komendę. - Oprócz obtarcia kolana nic mi się na szczęście nie stało, więc nie będę dłużej angażował w syzyfowe prace, szkoda czasu - wyjaśnia.

Blisko 4,7 tys. wypadków z udziałem rowerzystów

W 2012 r. doszło do 4655 wypadków drogowych z ich udziałem: 317 osób zginęło, a 4532 zostały ranne. Rowerzyści stanowili największą grupę ofiar - 300 zabitych oraz 4135 rannych. Kierowcy samochodów osobowych spowodowali aż 2012 wypadków, w których zginęło 93 rowerzystów, a 1998 zostało rannych. 70 wypadków (zginęło w nich 8 osób) było wynikiem nieprawidłowej zmiany pasa ruchu - takiej sytuacji, jaką oglądamy na przesłanym filmie.

Zobacz także
Komentarze (463)
Zaloguj się
  • trv

    0

    Jeśli chodzi o blondi w corsie to raczej nie widzę tutaj żadnej czynności z premedytacją. Za pierwszym razem blondynka 'źle wyliczyła' miejsce powrotu do prawej strony drogi po wyprzedzeniu rowerzysty, a później pewnie odbiła w lewo bo przypomniała sobie że za nią jest rowerzysta i chciała mu zrobić miejsce, nie spojrzała jednak w lusterko (niestety nagminna przypadłość wśród naszych kierowców) i nie wzięła pod uwagę tego, że rowerzysta zmienił lokalizację na lewą stronę pasa.
    Co do policji zachowanie skandaliczne ale czy faktycznie jest sens uganiania się ze sprawą to już inna kwestia - mi by się nie chciało, zwłaszcza że sporo kierowców nie patrzy w lusterka i źle ocenia odległości, stąd powszechna zasada o ograniczaniu zaufania do innych uczestników ruchu.

  • kot2.only.0

    0

    Czy ten rowerzysta ma dobrze w głowie ? Prowokuje sytuację, aby mu fajny filmik wyszedł, ale doigra się. Bo kto bawi się ogniem, prędzej czy później się poparzy.

  • nemo123

    0

    zastanawia mnie czy to rowerzysta otworzył drzwi samochodu i czy ma do tego prawo

  • romek4805

    Oceniono 1 raz -1

    jeszcze raz policja pokazała jak unikać roboty to co z tego że ma nagranie że są numery corsy i że wystarczyło by tylko wezwać tą ropuchę bo inaczej jej nie można nazwać za niedługo gdy rowerzysta by się stawiał to on by otrzymał mandat za zawracanie nieuzasadnione głowy zapracowanym policjantom .a paniusia się śmieje i już poluje na następnego i do puki nie rozjedzie żadnego rowerzysty będzie bez karna bo policja takimi sprawami się nie zajmuje .na jego miejscu też bym nie szedł na komendę główną bo wyjaśnienie kto go tak potraktował trwało by z pół roku niczego by nie wykryli a tylko dziwnym zbiegiem okoliczności co jakiś czas płaciłby mandaty za jeżdżenie po chodniku za jazdę pod prąd czy po pijanemu i nieważne czy tak było czy nie i tak by go gnębiono!!!!!!

  • atosatos1

    Oceniono 2 razy -2

    Taką babę należałoby nadziać na sztachetę w płocie.

  • dabera

    Oceniono 1 raz 1

    po co mu tam "jakiś rowerzysta " ma psuć statystyki a do tego tyle dodatkowej roboty.

  • pare.slow

    Oceniono 4 razy -2

    Rowerowy pieniacz, tylko szukal okazji do afery.

  • rlnd

    Oceniono 3 razy 3

    "Rowerzysta przedstawia swoją wersję wydarzeń. Zgłasza się na komendę wydziału ruchu drogowego przy ul. Waliców 15. Opowiada policjantowi, co wydarzyło się rankiem, próbuje przekazać nagrany na płycie film. "

    "Próbujemy ustalić tożsamość policjanta. Pomagają nam pracownicy zespołu prasowego stołecznej komendy policji. Co usłyszeliśmy? - Żaden z policjantów nie potwierdza relacji takiego zdarzenia, w którym rowerzysta został odesłany z kwitkiem. Jeżeli ten rowerzysta czuje się niezadowolony z obsługi, jaką zastał w komendzie przy ul. Walickiego, może złożyć zawiadomienie do komendy stołecznej ruchu drogowego, wtedy zostanie przeprowadzone postępowanie wyjaśniające - mówi portalowi Gazeta.pl Robert Topaz z zespołu prasowego komendy stołecznej policji. "

    Panie Topaz, poszkodowany zglaszal sie na komende na ulicy WALICOW a nie Walickiego. Nic dziwnego, ze nie mozecie nikogo znalezc ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje