Biznesmen wrabiał marszałka z PO. Chciał wyjść z aresztu

Karol Adamaszek
14.06.2013 07:00
Krzysztof Grabczuk

Krzysztof Grabczuk (Fot. Rafał Michałowski / AG)

Związany z Platformą biznesmen, a w przeszłości miejski radny próbował wrobić w korupcję wicemarszałka województwa i jednego z liderów PO Krzysztofa Grabczuka. "Gazeta" ujawnia szczegóły śledztwa, które o mały włos nie doprowadziło do trzęsienia ziemi na szczytach władzy na Lubelszczyźnie. Czy za przedsiębiorcą ktoś stał? A może wrabiał polityka PO, bo chciał tylko wyjść z aresztu?
16 maja 2012 roku. Krzysztof Grabczuk spokojnie przegląda dokumenty w wicemarszałkowskim gabinecie w gmachu urzędu marszałkowskiego przy ul. Spokojnej w Lublinie. Nie podejrzewa, że do lokalnej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego wchodzi właśnie Sebastian K. Jakiś czas temu zmienił nazwisko, ale niewiele mu to dało, bo jego policyjnej kartoteki nikt nie zniszczył.

"Załatwiacz" z dojściami gdzie trzeba

K. ma już wyrok na koncie, ale wciąż obraca się wśród przemytników papierosów i spirytusu zza Bugu. I Grabczuk i Sebastian K. są z Chełma. Nie łączy ich raczej miłość do miasta. Mają za to wspólnego znajomego. To Lucjan J. kiedyś prominentny miejski radny Chełma, potem biznesmen. Ma kolegów tam gdzie trzeba, aby przyzwoicie zarabiać. To w prowadzonej przez niego firmie politycy i samorządowcy z Platformy Obywatelskiej wykupują reklamy na podświetlanych ekranach ustawionych przy chełmskich ulicach.

Platformersi po latach wspominają, że dawali Lucjanowi J. zarobić nie po koleżeńsku, ale tylko dlatego, że miał najlepsze lokalizacje pod reklamy. Żaden nie chce mówić o układach J. w policji.

A właśnie te zamierza wykorzystać Sebastian K. W wyniku porachunków z kolegami z przemytniczego półświatka nad K. wisi groźba oskarżenia o rozbój. Sprawa wygląda na "zmontowaną" i ma doprowadzić do wyłączenia K. z biznesu. Wystarczy, że pójdzie do aresztu tymczasowego, a jego konkurencja będzie się cieszyć. Mężczyzna robi więc co może, by do celi nie trafić. Prosi o pomoc Lucjana J. Ten chwali się dojściami w komendzie miejskiej, a konkretnie znajomością z naczelnikiem jednego z wydziałów. Ten z kolei miałby pomóc w kontakcie z innymi policjantami i w dotarciu z "propozycją" do prokuratora, dzięki czemu K. uniknąłby aresztowania.

Lucjan J. za pomoc i ukręcenie sprawie łba chce 50 tysięcy. Sebastian K. ma pieniądze, ale czuje, że chce się go wyrolować. J. przekonuje go usilnie do wspólnego interesu, a "pozytywnym klimacie" w prokuraturze nie wspomina.

K. dochodzi do ściany. Lucjanowi J. już nie ufa. Tak samo i chełmskiej policji.

Operacja "Suzuki"

Idzie do CBA. Opowiada o byłym radnym-"załatwiaczu". Na końcu zeznań rzuca coś jeszcze. Przypomina sobie, że gdy rok wcześniej wspólnie z Lucjanem J. jechali na narty, ten wspominał mu o 40 tysiącach złotych łapówki dla "Grabego", czyli Krzysztofa Grabczuka, obecnego wicemarszałka, do 2010 roku marszałka województwa i wiceszefa PO na Lubelszczyźnie.

Część akt sprawy, do których dotarła "Gazeta" ma charakter tajny. Znamy tylko kryptonim jednej z operacji - "Suzuki".

Ustaliliśmy, że Lucjan J. zna się z Krzysztofem Grabczukiem jeszcze od lat 90. Na początku pierwszej dekady XXI wieku, obecny wicemarszałek jest prezydentem Chełma, a J. radnym komitetu "Kocham Chełm". W 2006 roku traci mandat, bo starając się o pracę w hali sportowej, posługuje się nieudolnie podrobionym świadectwem maturalnym. Bierze się za biznes reklamowy. Wspólnie ze znajomym prowadzi m.in. spółkę JT Media. Zlecenia podsyłają mu działacze Platformy. Sprzedaje im miejsca np. pod wyborcze reklamy.

Zwyczajowe 20 procent

22 maja ub. roku CBA zatrzymuje Lucjana J. Dostaje zarzuty za płatną protekcję i powoływanie się na wpływy w policji. Sąd aresztuje go tymczasowo. 46-letni Lucjan J. źle znosi areszt. - Wpędza mnie w stres - opowiada.

Półtora miesiąca za kratami sprawia, że przypomina sobie o pewnym spotkaniu z wiosny 2009 roku. Województwem, a więc i funduszami z UE rządzi wtedy koalicja Platformy z PSL. Marszałkiem jest Grabczuk. W jednym z chełmskich lokali poseł PO Grzegorz Raniewicz namawia przedsiębiorców z Chełma do starania się o unijne pieniądze.

Lucjan J. wyznaje na przesłuchaniu, że na spotkaniu był i marszałek. Podpowiedział mu biuro, które dobrze radzi sobie z pisaniem wniosków unijnych. Muszą wprawdzie przejść selekcję w podległej zarządowi województwa Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości, jednak Grabczuk rzekomo zapewnia, że od "LAWP trzyma się z daleka, ale ma tam osobę, która pomoże". Gdy Lucjan J. pyta, czego Grabczuk chce w zamian, ten jakoby oświadcza, że "zwyczajowych 20 procent" z przyznanej dotacji. Panowie rozstają się. J. pamięta, że marszałek żegna go słowami: "Temat jest załatwiony".

JT Media rzeczywiście starała się o fundusze z LAWP. Dostała 328 tysięcy złotych. Relacja Lucjana J. zyskuje więc na wiarygodności. Przydaje je także to, że wypłacił ze swojego konta 140 tysięcy złotych. Z czego 65 tys. miał dać Grabczukowi.

Lucjan J. ze szczegółami opisuje zresztą samo wręczenie łapówki: 11 marca 2011 roku na parking przed klubem zapaśniczym "Gryf" w Chełmie Grabczuk (były zapaśnik, ćwiczy w klubie regularnie) podjeżdża skodą superb. Lucjan J. wsiada do jego auta. Panowie milczą. Były radny wyciąga pieniądze z płaszcza i kładzie obok dźwigni zmiany biegów w skodzie. Na znak wicemarszałka obaj wychodzą z auta i spacerują w pobliskim parku.

Wystarczy, by prokuratura poczuła, że ma poważną sprawę w ręku. We wrześniu Lucjan J. wychodzi z aresztu za kaucją. W tym samym miesiącu Prokuratura Generalna decyduje, że wicemarszałka z Lublina sprawdzą śledczy z Rzeszowa.

Ile pieniędzy mieści się w płaszczu

Prokurator Grzegorz Gerlicki najpierw próbuje wyjaśnić, co się stało z resztą owych 140 tysięcy, które Lucjan J. wypłacił z banku. On twierdzi, że 65 tys. zł dostał Grabczuk, a pozostałą kwotę wziął jego wspólnik Jerzy T. Ten jednak wszystkiego się wypiera. CBA sprawdza czy w kieszeniach płaszcza, w którym chodził J. mogło zmieścić się 65 tysięcy w 100-złotowych banknotach. Mogło. Billing komórki Lucjana J. wskazuje, że rano w dniu wręczenia łapówki dzwonił do Grabczuka. Wieczorem tego dnia Grabczuk był zaś w Chełmie. Wszystko układa się w całość.

Prokurator Gerlicki widzi jednak dziury w zeznaniach J. i podejrzewa, że ten kłamie. Nie ma dowodów, by dotacja dla JT Media była przyznana "po uważaniu". Zarząd województwa zaakceptował ją, ale "w sposób mechaniczny", tak jak robił zwykle z listą przedstawioną przez LAWP. Wyjaśnia się też sprawa 140 tys. zł. Nie jest możliwe by 65 tysięcy z tej kwoty dostał Grabczuk, bo Lucjan J. w całości przekazał pieniądze swojemu wspólnikowi. Ten zataił to w śledztwie, a kasę ukrył u rodziców swoich i żony.

W grudniu Lucjan J. wraca do prokuratury. Załamuje się. - Ja sobie taki ciąg zdarzeń ułożyłem. Uważałem, że aby wyjść z aresztu, muszą być mocne argumenty, twarde dowody, tj. wypłaty pieniędzy. Pieniędzy Grabczukowi nie dałem, ale on ich żądał ode mnie, nie wiedziałem, że i to jest karalne.

Prokurator wzywa Grabczuka. 7 stycznia dociska go pytaniami o związki J. z Platformą (JT Media wystawiała jej faktury, podobnie jak i wicemarszałkowi, gdy jesienią 2011 roku startował do Senatu).

- Nie jest wykluczone, że komitet PO mógł zamawiać u J. reklamy i że ja prywatnie takie reklamy zamawiałem - odpowiada wicemarszałek. - Ale J. nigdy nie zwracał się do mnie o pomoc w załatwieniu sprawy jakiekolwiek dotacji - oświadcza kategorycznie.

Życzenia na Boże Narodzenie

Czwartego lutego prokurator Gerlicki śledztwo ws. łapówki umarza. "Lucjan J. jawi się jako osoba posiadająca dużą zdolność manipulowania faktami, tak aby osiągnąć zamierzony przez siebie cel. Potrafił tak przedstawić pewne fakty tworząc nieprawdziwą wersję wydarzeń, że mogło to doprowadzić do nieuzasadnionego oskarżenia innej osoby o bardzo poważne przestępstwo, a wszystko po to by mieć możliwość opuszczenia aresztu" - ocenia w uzasadnieniu.

Dwa tygodnie po tym jak Lucjan J. odwołuje obciążające Grabczuka zeznania, wicemarszałek dostaje od niego bożonarodzeniowe życzenia. Wszystkiego najlepszego życzy mu też na Wielkanoc. - Nie znam sprawy, ale to jak scenariusz dobrego filmu kryminalnego. Brzmi to wręcz niewiarygodnie - mówi nam wicemarszałek.

- Po co J. to zrobił? - pytam.

- Trudno mi uwierzyć, że sam to wymyślił. Kto więc za tym stoi? Ufam innymi i staram się pomagać, ale zastanawiam się, gdzie jest granica ludzkiej przyzwoitości? Przecież podobną intrygę można wymierzyć w sędziego, prokuratora.

Dzwonię do Lucjana J. Potwierdza, że wicemarszałek nie wziął od niego ani złotówki, ale i tak żądał łapówki.

- Porozmawiajmy o tym - nalegam.

- Ale tylko w cztery oczy. Teraz nie mogę. Przepraszam.

Prokuratura nie odpuściła Lucjanowi J. Szóstego czerwca do sądu w Lublinie wpłynął akt oskarżenia przeciwko niemu za fałszywe zeznanie i pomówienie wicemarszałka. Terminu pierwszej rozprawy jeszcze nie ma. Zaś w czwartek przed sądem w Chełmie były radny miał odpowiadać za płatną protekcję i powoływanie się na wpływy w policji.

Z JT Media, przynajmniej oficjalnie nie ma już nic wspólnego. Gdy wzywają go na przesłuchania, mówi, że jest bezrobotny i utrzymuje go żona.

Zobacz także
Komentarze (55)
Zaloguj się
  • ccc-bbb

    Oceniono 88 razy 48

    "To Lucjan J. kiedyś prominentny miejski radny Chełma, potem biznesmen. Ma kolegów tam gdzie trzeba, aby przyzwoicie zarabiać. To w prowadzonej przez niego firmie politycy i samorządowcy z Platformy Obywatelskiej wykupują reklamy na podświetlanych ekranach ustawionych przy chełmskich ulicach."

    Idealny opis profilu polskich nuworyszy. Polityk , biznesmen, dojścia w Policji. A później się dziwią, że ludzie nie zakładają firmy, albo robią na czarno. Po co mam płacić 1000 zł ZUS i jeszcze inne durnoty, jak i tak kumple z PO zadzwonią do kumpla z PO i to jemu zlecą zrobienie reklamy, ulotek czy u niego wynajmą salę na konferencję.

    No ale oczywiście "układu" nie ma. Przemytnik, radny, biznesmen - ot takie - typowe - powiatowe towarzystwo, a do tego jeszcze komendant z powiatowej, do którego w razie problemów można drydnąć .....

  • iha-iha-iha

    Oceniono 124 razy 34

    jeżeli z PO to wrabiał - przecież PO nie kradnie, tam są sami uczciwi a jacy pracowici !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • tytanowa_mrowka

    Oceniono 42 razy 28

    Czemu nie można komentować policjantów-jeba.ków ? Dlatego że nie są generałami ?

  • gr_ub_y

    Oceniono 38 razy 20

    Błehhee... to bardzo ciekawe...wychodzi, że ten cały Grabczuk jest niezłym cwaniakiem i krętaczem.

    "Członek Zarządu Województwa z PO kłamał w dokumentach - twierdzą prokuratorzy. Dzięki temu chełmski duchowny miał wyłudzić 137 tys. zł dofinansowania. Grabczuk miał pomóc księdzu Grzegorzowi K. bezprawnie uzyskać pieniądze na rozbudowę chełmskiego Ośrodka Wsparcia Bliźniego Caritas. Śledztwo ruszyło po sygnale od jednego z chełmskich radnych. Poinformował on prokuraturę o domniemanych nieprawidłowościach przy wydawaniu pieniędzy PFRON przekazywanych przez ówczesnego prezydenta Chełma w latach 2003-2004. Napisał o tym ostatni "Super Tydzień Chełmski”. O co chodzi?
    W grudniu 2003 roku Grabczuk, wówczas prezydent Chełma, wysłał do Urzędu Marszałkowskiego pismo rekomendujące chełmski ośrodek. Poświadczył w nim, że placówka użytkowała obiekt przy ul. Lubelskiej w Chełmie i pomagała niepełnosprawnym w latach 1998-2002. Dzięki tej rekomendacji placówka mogła dostać pieniądze. Tymczasem instytucja ta powstała dopiero w marcu 2003 r. - Za poświadczenie nieprawdy grozi do 8 lat więzienia - informuje Beata Syk-Jankowska rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. "

    www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080104/news01/732569452

  • raskolnikov74

    Oceniono 57 razy 15

    Jakie wrabia?????? Grabczuk to karierowicz i skorumpowany krętacz. Nie mogę, co za dziennikarska bezczelność. Brał łapówy, ustawiał przetargi, był w układzie koleżeńsko biznesowym, a teraz tekst na zamówienie w gazecie, że go ktoś wrabia. Co za bezczelny palant. Ale jeszcze powącha kraty, bo tam jego miejsce.

  • poljack

    Oceniono 24 razy 12

    Gdyby nakręcić serial o tych działaczach biznesmenach i politykach to Dynastia byłaby przy tym niczym.

  • kelob3

    Oceniono 111 razy 11

    pewnie tak samo jak "wrabiano"Sawicką -korupcja to znak firmowy Donalda

  • tenare

    Oceniono 65 razy 9

    Nie sądzę, aby biznesmen wrabiał marszałka z PO. Mało prawdopodobne.

  • centurionblackcard

    Oceniono 18 razy 8

    Ten biznesmen związany z PO który wrabiał biednego marszałka na pewno był z PISu!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX