Zbrodniarz Joseph Kony ukrywa się w dżungli i kłusuje na słonie. 5 mln dol. za jego głowę

11.06.2013 11:15
Joseph Kony (z lewej) ze swoim zastępcą. Zdjęcie z 2006 roku

Joseph Kony (z lewej) ze swoim zastępcą. Zdjęcie z 2006 roku (Fot. Stuart Price AP)

Ugandyjski watażka Joseph Kony, ścigany prawie od dziesięciu lat listami gończymi Międzynarodowego Trybunału Karnego za wojenne zbrodnie, ukrywa się w sercu Afryki i zarabia na przetrwanie. Jak? Kony i niedobitki jego wojska niemal całkowicie przerzucili się na kłusownictwo i przemyt kości słoniowej.
Joseph Kony - przywódca zbrojnej sekty Bożej Armii Oporu, składającej się niemal w całości z porywanych po wsiach dzieci, przymuszanych w buszu do partyzantki - walczy od końca lat 80. Najpierw w północnej Ugandzie, gdzie wywołał rebelię w imieniu rodaków z ludu Acholi, narzekającego na prześladowania ze strony rządu w Kampali. W ciągu ostatnich kilkunastu lat, tropiony i osaczany przez ugandyjskie wojsko, wyniósł się najpierw do Sudanu, stamtąd do Demokratycznej Republiki Konga, a ostatnio aż do Republiki Środkowoafrykańskiej.

Szacuje się, że od końca lat 80. w wyniku partyzanckiej wojny Bożej Armii Oporu śmierć poniosło co najmniej 100 tys. ludzi. Drugie tyle dzieci zostało uprowadzonych i zmuszonych w buszu do przyłączenia się do partyzantki. Aby porywanym dzieciom odciąć drogę ucieczki, rebelianci zmuszali je do mordowania najbliższych krewnych, przyjaciół, sąsiadów.

Obława na Kony'ego

Przez wiele lat Kony wspierany był przez rząd z Chartumu, który w ten sposób próbował mścić się za pomoc, jakiej Uganda udzielała sudańskim partyzantom walczącym o oderwanie chrześcijańskiego południa od muzułmańskiej północy Sudanu [Południowy Sudan w 2011 ogłosił niepodległość - przyp. red.]. Półwieczną sudańską wojnę przerwał wynegocjowany przez USA rozejm z 2005 r. i Chartum musiał przerwać pomoc dla Kony'ego. Ten przeniósł się przez miedzę do parku narodowego Garamba w Kongu.

W tym samym roku Międzynarodowy Trybunał Karny rozesłał za Konym i jego zastępcami listy gończe. Ugandyjskie wojsko urządziło na niego obławę w Kongu. Kony uciekł i przewędrował do pogrążonej w bezkrólewiu Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie władza rządu centralnego nigdy nie sięgała poza rogatki stolicy, Bangui.

Unia Afrykańska wydała zgodę, by w jej imieniu w dżunglach Konga i Republiki Środkowoafrykańskiej ścigało go 5 tys. żołnierzy z Ugandy, Konga i Południowego Sudanu. W 2011 r. do obławy na Kony'ego przyłączyli się też Amerykanie, którzy wyznaczyli nagrodę 5 mln dolarów za głowę watażki i jego zastępców.

W tym roku szczęście wreszcie zaczęło sprzyjać Kony'emu. Na początku roku w Republice Środkowoafrykańskiej wybuchło powstanie i partyzanci obalili tamtejszego prezydenta Francois Bozize'a. Rebelianci, przejąwszy władzę, w kwietniu zmusili Unię Afrykańską do zawieszenia pościgu za Konym. Znali go, bo prowadząc wojnę partyzancką w buszu, razem z nim szmuglowali do Sudanu kość słoniową.

Kłusuje na słonie

Ugandyjski wywiad twierdzi, że Kony ukrywa się w Sudanie, w położonej przy granicy z Republiką Środkowoafrykańską enklawie Kafia Kingi, o którą spierają się Chartum i Dżuba. Jest ona kontrolowana przez wojsko sudańskie, a oddziały Unii Afrykańskiej nie mają tam wstępu.

Według Ugandyjczyków Kony, który dowodził niegdyś wielotysięczną armią, rozpuścił wojsko, a jego oddział nie liczy dziś nawet pół tysiąca ludzi i niemal zawiesił działalność. Partyzanci w małych grupach przemieszczają się nieustannie po ogromnym terytorium, porośniętym dżunglą i sawanną, za to pozbawionym dróg, przez co trudno ich wytropić i zaatakować.

Zdaniem organizacji tropiących Bożą Armię Oporu w ostatnich miesiącach Kony i niedobitki jego wojska niemal całkowicie przerzucili się na kłusownictwo i przemyt kości słoniowej, które mają im przynieść pieniądze na przetrwanie i wojnę.

Dezerterzy z Bożej Armii twierdzą, że Kony rozkazał swoim ludziom wybijać leśne słonie w parkach narodowych Garanga w Kongu i Dzanga-Ndoki w Republice Środkowoafrykańskiej, a upolowane kły odbierają od niego arabscy kupcy z Chartumu, którzy następnie sprzedają je oszalałym na punkcie kości słoniowej Chińczykom z Chin, Tajwanu i Tajlandii.

Handel kością słoniową został zakazany w 1989 r., a zapotrzebowanie Chińczyków na nią w ostatnich latach tak wzrosło, że jej rekordowe ceny przyczyniły się do gwałtownego rozkwitu kłusownictwa i kontrabandy, którą zajmują się rozliczne partyzanckie oddziały, działające w środkowej Afryce. Z przemytu czerpią zyski także skorumpowani urzędnicy i oficerowie.

Obrońcy zwierząt alarmują, że jeśli kłusownictwo i przemyt kości słoniowej nie zostaną ukrócone, za pół wieku w środkowej Afryce może nie być już więcej dzikich słoni.

Komentarze (26)
Zaloguj się
  • takisobiestatystyk

    Oceniono 95 razy 81

    Tym razem piszę zupełnie poważnie - jeżeli cały tzw. "cywilizowany świat" nie może sobie poradzić ze schwytaniem i pociągnięciem do odpowiedzialności jakiegoś murzyńskiego watażki o ludobójczych skłonnościach mającego pod swoją komendą gromadę obdartusów - to znaczy, że jest gorzej, niż źle. A jest tak źle wcale nie dlatego, że cywilizowany świat jest tak słaby - bo nie jest, ale dlatego, że jego przywódcy rozgrywają swoje geopolityczne szachy pomiędzy sobą, a takie rzeczy jak życie ludzkie czy sprawiedliwość mają w... Tak, właśnie tam.

  • jamj

    Oceniono 85 razy 69

    "USA wyznaczyło 5 mln dolarów nagrody za jego głowę."
    ===========================================
    Naddetektyw Rutkowski nie wybiera się po niego? Przecież Saddama Husseina chciał Amerykanom gratis złapać, więc złapanie Kony i to za 5 milionów baksów powinno być dziecinną zabawą dla kwadratołbego supermena.

  • noel24

    Oceniono 12 razy 10

    To Predator go nie dorwał?

  • the_qwert

    Oceniono 46 razy 10

    Propaganda odgrzewa zeszłorocznego kotleta, żeby odwrócić uwagę od totalnej inwigilacji w uslandzie.

  • takisobiestatystyk

    Oceniono 11 razy 7

    A cóż w tym dziwnego. Ścigani prawem zbrodniarze - czy to w Polsce, czy to w USA czy gdziekolwiek indziej - niemal zawsze ukrywają się w dżungli i kłusują tam na słonie. Też mi news...

  • harimau666

    Oceniono 21 razy 7

    ów ścierwojad i kanalia zasługuje na odstrzał ewentualnie na stos...
    wydaje się,że zorganizowanie takiego >Safari< nie jest niczym trudnym dla wyspecjalizowanej firmy detektywistycznej...

  • pan_zer_faust

    Oceniono 8 razy 4

    Spoko... Wejdzie na pejsbuka to go namierzą.

  • whiskey188

    Oceniono 7 razy 3

    Talibowie zabili 2 chłopców bo "przyjęli jedzenie za informacje". Gazeta.pl zablokowała komentarze. Dobrze MAx mówił o poprawności politycznej jako bakterii Karola Marxa, gazeta.pl wiecznie wierna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX