Wypadek autobusu z gimnazjalistami. 25 osób wróciło samolotem do Wrocławia

08.06.2013 08:15
Jedną z uczestniczek wypadku ratownicy musieli przetransportować najpierw wózkiem inwalidzkim, a potem na noszach

Jedną z uczestniczek wypadku ratownicy musieli przetransportować najpierw wózkiem inwalidzkim, a potem na noszach (Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta)

25 osób - w większości dzieci - wylądowało samolotem na lotnisku we Wrocławiu. Dzieci są w dobrym stanie, zajęli się nimi lekarze i psychologowie. Jak poinformował polski konsulat w Niemczech, trzeba było wysłać po poszkodowanych samolot, gdyż nie byli w stanie wsiąść do autokaru. W dużo gorszym stanie psychicznym są opiekunowie wycieczki.
Część dzieci już we Wrocławiu

25 osób - w tym 21 gimnazjalistów i czterech dorosłych, m.in. kierowcy autobusu - powróciło już do swoich domów. To ci uczestnicy wypadku, którym na przelot pozwolił stan zdrowia.

Na wniosek ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza MSZ zapłaci za ich powrót do kraju.

Samolot z uczestnikami wypadku wylądował we Wrocławiu o godz. 16.45. Dzieci nie chciały wracać na Dolny Śląsk autobusem. Były w takim szoku, że nie zgodziły się, by ponownie jechać takim środkiem transportu.

Na lotnisku czekała na nich karetka i pięciu psychologów - czterech policyjnych i jeden ze straży pożarnej. Jedną z osób przetransportowano z samolotu najpierw na wózku inwalidzkim, a potem na noszach, inna miała założony kołnierz zabezpieczający kręgi szyjne.

- Młodzież jest w dobrym stanie psychicznym i fizycznym. Dużo gorzej czują się dorośli, do których szybciej dociera trauma - mówiła na lotnisku Patrycja Woron, psycholog z komendy wojewódzkiej straży pożarnej.

Dzieci były jednak oszołomione. Na lotnisku uczestnicy wypadku dostali coś do jedzenia i zostali przebadani przez ratowników. Wkrótce potem pojechali do rodzinnego Lwówka Śląskiego autokarami podstawionymi przez policję i straż. Przez całą drogę towarzyszyli im psychologowie. Także na miejscu czekała na nich pomoc psychologiczna.

W Niemczech w szpitalach pozostało siedem osób. Dwójka gimnazjalistów jest w ciężkim stanie. Jeden z uczniów odzyskał przytomność, drugi nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej. Pozostali uczestnicy wypadku powrócili do domów m.in. z własną rodziną, która przyjechała po nich do Niemiec.

- W akcji ratowniczej w Niemczech brało udział 150 osób, 45 zastępów straży pożarnej i trzy helikoptery. Pomoc przebiegała niezwykle sprawnie. Gdyby nie to, wypadek skończyłby się tragiczniej - podkreślała Justyna Lewańska, konsul RP w Monachium.

Sztab kryzysowy urzędu gminy w Lwówku Śląskim udziela informacji na temat wypadku pod numerem 75 64 77 899.

Polskie MSZ także podało numer telefonu dla rodzin osób poszkodowanych - 00 49 89 418 60 836.

Autobus wyprzedał i gwałtownie skręcił

Do wypadku doszło na autostradzie A9 między Norymbergą a Monachium, niedaleko miasta Ingolstadt. Około 4 nad ranem autokar zjechał na pobocze i przewrócił się. Policja nie stwierdziła udziału w zdarzeniu innych pojazdów.

- Wszystko stało się w trakcie wyprzedzania, bo jechaliśmy za szybko. Autobus zahaczył o barierki i wpadł do rowu - mówi 16-letni Grzegorz, który podróżował autobusem.

- Polski autokar wyprzedzał jadącą przed nim ciężarówkę, a następnie gwałtownie skręcił na prawy pas jezdni - wyjaśnia Peter Griesser, rzecznik policji w Ingolstadt.

Dwaj kierowcy byli przesłuchiwani przez funkcjonariuszy. Obaj byli trzeźwy.

W wypadku zginęła jedna osoba. To kobieta - najprawdopodobniej mama jednego z gimnazjalistów, dwóch uczniów jest w stanie bardzo ciężkim, byli operowani w szpitalu w Ingolstadt. Według Justyny Lewańskiej, konsul RP w Monachium, w wypadku rannych zostało 30 osób. 20 pasażerów odniosło lekkie obrażenia, a 10 doznało poważniejszych obrażeń.

Powstał sztab kryzysowy

Według informacji niemieckiego portalu donaukurier.de jednego z chłopców straż pożarna wyciągnęła z potrzasku, wielu innych uwolniło się i opuściło autokar jeszcze przed przyjazdem karetek.

Ranni zostali przetransportowani śmigłowcami do pobliskich szpitali.

W pobliskim Manching, na południe od Ingolstadt, w miejscowej remizie strażackiej utworzono sztab antykryzysowy. Obecny był tam burmistrz miasta, na miejscu są byli przedstawiciele polskich służb konsularnych.

Jak poinformował PAP Włodzimierz Perliceusz, na wycieczkę oprócz uczniów jechali także inni dorośli turyści, którzy wykupili wczasy we Francji: - Oprócz uczniów, ich opiekunów i kierowców autokarem jechało pięcioro klientów naszego biura, którzy wykupili pobyt na Lazurowym Wybrzeżu - mówi Perliceusz.

Autokar był sprawny

Autokarem podróżowały 43 osoby i dwóch kierowców. To uczniowie z prywatnego Gimnazjum im. Sybiraków w Lwówku Śląskim, niewielkiej placówki, w której uczy się około 60 uczniów. Jechali na tygodniową zieloną szkołę do miejscowości Port Grimaud we Francji.

Autokar został wynajęty z firmy Lider Świdnica i był sprawdzany przed samym wyjazdem.

- Byłem w Lwówku Śląskim w trakcie odjazdu, policjanci sprawdzili ten pojazd i nie zgłaszali uwag. Sprawdzono dokumenty, trzeźwość kierowców i stan pojazdu. Na pewno ma ważne badania techniczne. To był solidny niemiecki autokar marki Setra - mówi Perliceusz, właściciel biura podróży.

Kierowcy zdecydowali, że przed wyruszeniem w trasę wymienią jednak poduszkę powietrzną na jednym z amortyzatorów.

- Wymiany dokonano w zakładzie naprawczym w Jeleniej Górze i po godzinie autor odjechał. To była inicjatywa kierowców, policjanci nie sugerowali tej naprawy - mówi Perliceusz.

Zobacz także
Komentarze (23)
Zaloguj się
  • milagmunden

    0

    Kierowce do mamra.Czemu mam takie uczucie jak czytam o wypadkach w Niemczech ze to polski autobus?bo tak jezdza Polacy!Prawa jazdy powinny byc drozsze,kary itp!

  • ergosumek

    Oceniono 7 razy 7

    Pytanie, czy to auto miało sprawne amortyzatory, przynajmniej ten, pod którym wymieniono w Jel. Gorze, w trakcie wycieczki, poduszkę gumową, banalny detal, który ma za zadanie elastycznie zamocować amortyzator, żeby nie tłukł...?
    Może trzeba było wymienić amortyzator, a nie poduszkę?
    Jak sprawdzano i czy autobus w Jeleniej Gorze?
    Jest sporo pytań, bo niesprawny amortyzator daje takie właśnie objawy przy zmianie kierunku ruchu, a więc i pasa.
    Może to nie wina kierowcy tylko autubusu?

  • lukrrecja

    0

    To się mylisz.

  • robert_1918

    Oceniono 13 razy -11

    Nie chcieli autobusu, woleli samolotem. Ja tam uważam, że autobus mimo wszystko bezpieczniejszy od samolotu.

  • jami100

    Oceniono 1 raz 1

    Oczywisty brak doświadczenia u ikierowcy, myślał, ze pojazd wszystko może. Niestety- fizyka się kłania. Albo szwankuje system szkolenia albo wyjątkowo oporny kierowca. Trochę za dużo tych wypadków.

  • poalicja

    Oceniono 17 razy -11

    Hoży ludzie po kilka lat czekają po kilka lat na wizytę u specjalisty bo nie ma kasy a Arłukowicz płaci za samolot gó...arzom którym zachciało się wycieczek za granicę.Od tego jest ubezpieczenie.Sporo jeżdżę na zachód i widzę że polscy kierowcy to śmierć.Jeszcze z wieśmackiej Świdnicy,Polakom w dupach się poprzewracało,gdzie ta wiocha do aut .Zacznijcie od powożenia turystycznymi furmankami.

  • a.k.traper

    Oceniono 17 razy 9

    Niemieckie drogi nie sa przystosowane do manewrów polskich kierowców, normalnie się da jeździć wszędzie.

  • pani_katka

    Oceniono 7 razy 5

    Bo po to mamy społeczeństwo.

  • alexm

    Oceniono 8 razy 4

    Polska szkołą jazdy. Nawet na dobrej jakości drogach powodują wypadki

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje