"Sąd Ostateczny" to dzieło zbiorowe - potwierdzają naukowcy badający słynne dzieło

05.06.2013 07:10
Badacze z programu

Badacze z programu "Charisma-Molab" w Muzeum Narodowym w Gdańsku badają "Sąd Ostateczny" Hansa Memlinga (Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta)

"Sąd Ostateczny" z gdańskiego Muzeum Narodowego to dzieło zbiorowe, które prócz Hansa Memlinga tworzyli także inni artyści - potwierdzają naukowcy. W Gdańsku trwają właśnie kompleksowe badania obrazu, które ujawniają kolejne tajemnice słynnego dzieła sztuki
Od kilkunastu dni tryptyk "Sąd Ostateczny", najbardziej znany gdański obraz, jest rozłożony na części. Badacze z całej Europy przy pomocy najnowocześniejszego sprzętu prześwietlają warstwa po warstwie dzieło sztuki. Badania finansowane są ze środków Unii Europejskiej, wykonuje je grupa specjalistów z projektu "Charisma - Molab". O tym, że wyniki badań wskazują na to, iż Memling nie był jedynym twórcą pracującym nad dziełem, trojmiasto.gazeta.pl pisała już kilka dni temu.

Zagadkowa chronologia

Naukowcy coraz bardziej przychylają się do hipotezy, że Memling nie stworzył "Sądu Ostatecznego" sam. Potwierdzają, że to wybitne dzieło jest typowe dla swojego czasu.

- Już dwa lata temu podczas pierwszych badań "Sądu Ostatecznego" odkryliśmy, że obraz miał zagadkową chronologię - tłumaczy prof. Iwona Szmelter z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie. - Okazało się, że pierwotna kompozycja znacząco różniła się od ostatecznej wersji tryptyku. Stąd wynikła konieczność kolejnych badań.

"Sąd Ostateczny" badany jest w tej chwili przy użyciu prototypowego urządzenia, skonstruowanego w Narodowym Instytucie Optyki we Florencji. Prześwietla on obraz w podczerwieni przy użyciu kilkunastu zakresów fal i rejestruje kolejne warstwy powstawania dzieła - szkice, zmiany w kompozycji, zmiany w wyglądzie niektórych postaci.

- To nadzwyczajny obraz, wyjątkowo bogaty w treści - mówi Mattia Patti z Narodowego Instytutu Optyki we Florencji. - Badania, które przeprowadzamy, dostarczają nam materiału, który może stać się podstawą całkiem nowej wiedzy na temat tego dzieła sztuki.

Wiele wskazuje na dzieło zbiorowe

Kto poza Memlingiem mógł brać udział w pracach nad "Sądem Ostatecznym", który powstał na zlecenie florenckiego bankiera Thomaso Portinariego, przedstawiciela rodu Medyceuszy? Rysunki znajdujące się pod warstwą malarską, które odkryto podczas prześwietlania obrazu, przypominają kompozycje innego słynnego twórcy ze szkoły niderlandzkiej, starszego od Memlinga - Rogiera van der Weydena. To właśnie ten malarz podróżował do Włoch i miał kontakty z Medyceuszami.

"Sąd Ostateczny" nie jest sygnowany nazwiskiem żadnego twórcy - w XV w., gdy powstał, nie było takiego zwyczaju. Przez długi czas uważano, że autorem tryptyku są bracia van Eyck.

- Wiele wskazuje na to, że "Sąd Ostateczny" to dzieło zbiorowe - mówi prof. Iwona Szmelter. - Twarze apostołów, które znajdują się po lewej i prawej stronie postaci Chrystusa, przypominają postaci z innych obrazów Rogera van der Weydena. To portrety symbolizujące nowe prądy i idee pojawiające się w epoce. Podczas badań odkryliśmy również, że najstarsze warstwy obrazu zostały delikatnie namalowane za pomocą pędzelka - to bardzo charakterystyczny znak malarski. On również kieruje nas w stronę van der Veydena. Kreskę Memlinga widać za to w postaciach ludzkich, przedstawionych z dużą anatomiczną biegłością.

Badania dendrochronologiczne dębowego podłoża, na którym został namalowany obraz, nie wykluczają udziału van der Weydena w pracach nad "Sądem" - deski pochodzą bowiem z 1460 r., a twórca zmarł w czerwcu 1464 r.

Badania w Gdańsku, wykonywane przy pomocy mobilnego laboratorium, właśnie się zakończyły.

- Materiał, który dzięki nim uzyskaliśmy, analizować będą jeszcze kolejne pokolenia - twierdzi prof. Szmelter.

Czy naukowcom uda się ustalić, kto namalował słynny obraz "Sąd Ostateczny"?
Zobacz także
Komentarze (22)
Zaloguj się
  • uploadhelski

    Oceniono 59 razy 55

    Artykuł ciekawy, tylko po co te infantylne pytania na końcu? Dla zwiększenia oglądalności, klikalności?
    Może przy artykule medycznym autor-dziennikarz wprowadzi miniankietę z wyborem rodzaju terapii ("jak uważasz, przy rozpoznaniu czerniaka należy zacząć od chemio - czy radioterapii")
    Tak to teraz wygląda w internecie.

  • dr.hayd

    Oceniono 22 razy 22

    Też mi sensacja.... Każdy mistrz miał uczniów, czeladników, terminatorów.
    W takich warsztatach malarskich pracowało wielu ludzi.
    Znane jest zwykle nazwisko kierownika/właściciela warsztatu.
    A czy myślicie, że dziś samochód projektuje jeden człowiek?

  • nosorozecwlochaty

    Oceniono 19 razy 19

    Ankieta mnie rozwaliła :)))

    Proponuje następne ankiety typu:

    Olewnika zabili:
    - kumple
    - policja
    - PO
    - PIS
    - ruscy
    - Michnik
    - marsjanie
    - Olewnik żyje

    W końcu o wszystkim możemy sobie pogłosować.

  • grey-sky

    Oceniono 18 razy 16

    Jakie to ma znaczenie? Dlaczego wartość dzieł zależy od nazwiska twórcy? Ten sam obraz w zależności od tego komu przypiszą jego autorstwo może być prawie bezwartościowy lub bezcenny! Absurd!

  • capotreno

    Oceniono 13 razy 11

    Sensacją byłoby, gdyby sam całość namalował...

  • vomitorium1

    Oceniono 10 razy 10

    ” ... delikatnie namalowane za pomocą pędzelka - to bardzo charakterystyczny znak malarski.”
    to prawda
    (nigdy nie wiedziałem
    że reprezentuję
    szkołę rogera van der weydena)

  • szymek_50

    Oceniono 14 razy 10

    A już się bałem, że to dzieło jakiegoś pojedynczego artysty, który na malowaniu chciał zarobić.

  • michael_wittmann

    Oceniono 2 razy 2

    To zamiast jednego wybitnego twórcy jest dwóch,czysty zysk;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje