Autorka prowokacji: Długo próbowałam dotrzeć do Fibaka. Nie myślałam, że wystarczy SMS

03.06.2013 14:30
Wojciech Fibak

Wojciech Fibak (Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta)

- Uważałam, że nie może tak po prostu przyjść dziewczyna z ulicy i powiedzieć: "Pomóż mi znaleźć jakiegoś faceta, bo słyszałam, że rozdajesz takie kontakty" - mówi Malina Błańska, autorka prowokacji "Wprost", zdumiona, że Wojciech Fibak zareagował na SMS-a od nieznajomej. "Nie pełnię żadnych funkcji publicznych, nie wygłaszam moralizatorskich kazań i nie ma żadnego powodu, by przysyłać prowokujące młode kobiety w celu skompromitowania mojej osoby" - oświadczył dziś Fibak.
Dzisiejszy "Wprost" napisał, że Wojciech Fibak zajmuje się poznawaniem ze sobą młodych dziewcząt i starszych panów. Tygodnikowi udało się potwierdzić tę informację dzięki dziennikarskiej prowokacji i rozmowie, którą Sylwester Latkowski, redaktor naczelny "Wprost", odbył później ze znanym polskim tenisistą.

W rolę dziewczyny szukającej towarzystwa bogatego mężczyzny wcieliła się Malina Błańska, na co dzień dziennikarka tygodnika "NIE". Napisała do Fibaka SMS: "Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna". Tenisista szybko się z nią skontaktował i umówił w swojej galerii na Krakowskim Przedmieściu. Szybko też poinformował Błańską, że ma przyjaciela w Nowym Jorku, któremu z pewnością się spodoba i który mógłby jej robić ewentualne prezenty.

Gdy później Latkowski rozmawiał o tym z Fibakiem, tenisista stwierdził m.in: - Ja wszystkim pomagam zawsze, jeśli się do mnie zgłasza miła dziewczyna, mówi, że chce gdzieś wyjechać, kogoś poznać - OK.

Malina Błańska: Nie sądziłam, że coś z tego będzie, a wystarczył jeden SMS

- Bardzo długo zastanawiałam się, jak mogłabym dotrzeć do Wojciecha Fibaka - kto mógłby mnie z nim poznać, na jakim bankiecie mogłabym go spotkać. Po pewnym czasie poszukiwania osoby, która mogłaby pośredniczyć w kontakcie z nim, byłam już zrezygnowana. Uważałam, że nie może tak po prostu przyjść do niego dziewczyna z ulicy i powiedzieć: "Pomóż mi znaleźć jakiegoś faceta, bo słyszałam, że rozdajesz takie kontakty" - mówi Błańska i przyznaje, że przestała liczyć na to, że uda jej się zrealizować temat.

Postanowiła jednak spróbować ostatniej szansy. - Uznając, że i tak mam spalony temat, bo nie jestem w stanie dotrzeć do Fibaka, stwierdziłam: "Trudno, po prostu wyślę mu SMS. Najwyżej nic z tego nie wyjdzie". Byłam przekonana, że to niemożliwe, że on oddzwoni, że coś jeszcze będzie z tego tematu - mówi.

Fibak do Latkowskiego: Dobrze, jest to wpadka, ale prawnie nie mam żadnego zarzutu

Fibak jednak oddzwonił. - To, że zareagował, było bardzo dużym zaskoczeniem. I - jak się potem okazało - nie było zachowaniem wyjątkowym - mówi Błańska i wyjaśnia: - Już po spotkaniu z nim, kiedy siedzieliśmy później w redakcji i przygotowywaliśmy materiał, mój telefon przez przypadek wysłał mu ten sam SMS co za pierwszym razem. Tego z "miła dziewczyna pozna miłego pana". Niemalże natychmiast do mnie oddzwonił z francuskiego numeru, żeby zapytać, kto pisze. Nie wiedział, że to ja, bo nie miał na drugim telefonie zapisanego mojego numeru. Inny człowiek by to zlekceważył albo zadzwonił zdziwiony, kto coś takiego do niego wypisuje. A on natychmiast oddzwonił, żeby ustalić, co i jak - opowiada dziennikarka.

Błańska dodaje, że wyjaśniła Fibakowi, że to ona i po prostu jej telefon przypadkowo wysłał ten SMS. - Chwilę porozmawialiśmy i zaproponował, abyśmy spotkali się po jego powrocie z Francji - mówi. Przyznaje, że od czasu, kiedy prowokacja wyszła na jaw, tenisista nie próbował się z nią kontaktować.

Wojciech Fibak w rozmowie z naczelnym "Wprost" stwierdził: - Dobrze, jest to wpadka, bardziej towarzyska, natomiast prawnie ja tu nie mam żadnego zarzutu - nie ma ani pieniędzy, ani nic.

Wojciech Fibak oświadcza: Działania "Wprost" kompromitują dziennikarstwo

W wydanym dzisiaj oświadczeniu Fibak pisze: "Stałem się ofiarą podłej, starannie zaplanowanej prowokacji dziennikarskiej, która dotyczy mojego życia prywatnego. Redakcja 'Wprost' posunęła się do niechlubnych działań, które kompromitują dziennikarstwo, a jedynym powodem pojawienia się artykułu są pogoń za nakładem i zwiększanie zysku wydawcy".

I dalej: "Nie pełnię żadnych funkcji publicznych, nie wygłaszam moralizatorskich kazań i nie ma żadnego powodu, by w wyrachowany sposób przysyłać prowokujące młode kobiety w celu skompromitowania mojej osoby".

"Dodatkowo fakt nagrania przez redaktora naczelnego rozmowy ze mną bez mojej zgody, a następnie upublicznianie takiej rozmowy łamie kanony dziennikarskie i zasady etyki tego zawodu. Ci, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że przez całe życie łączyłem ludzi z różnych ścieżek życia, pomagałem i wspierałem wielu z nich. Nie zamierzam pozwalać na oczerniające działania i powtarzanie spreparowanej historii na potrzeby mediów, w przypadku naruszania mojej prywatności będę zmuszony do podejmowania działań prawnych" - czytamy w oświadczeniu.

O Fibaku Passent pisał: W jego paryskim domu bywało mnóstwo młodych dziewczyn z Polski

To nie pierwszy raz, kiedy nazwisko Fibaka pojawia się w kontekście spotkań pięknych kobiet z wpływowymi mężczyznami. W książce "To jest moja gra" Daniel Passent opisywał życie tenisisty. "W latach 90. prasa rozpisywała się o jego 'fascynacjach', m.in. o związku ze słynną modelką Claudią Schiffer. W paryskim domu Fibaka odbywały się huczne imprezy, na których oprócz gwiazd świata mody, filmu i rozrywki bywało mnóstwo młodych i pięknych dziewczyn z Polski, marzących o wielkiej karierze na Zachodzie. 'Nikt nikogo tam nie gwałcił - sami się garnęli'" - cytował Passent Tomasza Iwańskiego, byłego tenisistę i znanego trenera.

Jak pisał "Przegląd Sportowy": "Znalazły się i prostytutki, które złożyły na policji oskarżenie o molestowanie w domu Fibaka, ale pod nieobecność gospodarza. On sam i jego przyjaciel, aktor Robert De Niro, byli przesłuchiwani, bo znaleźli się na liście klientów międzynarodowej siatki call girls. Ostatecznie Fibakowi nie postawiono zarzutów, ale skaza na wizerunku pozostała".

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (356)
Zaloguj się
  • bytnica

    0

    ciekawe,jakby ta panienka zareagowala,gdyby Fibak przy drugim spotkaniu oswiadczyl,ze sam jest tym starszym panem, ktory pragnie poznac latwa dziewczyne z Polski.
    A moze ona szla z nadzieja, ze ktos ja wychedozy, da gruby pieniadz i ja ustawi, ale nic nie wyszlo, gdyz przy osobistym spotkaniu sie nie spodobala (za stara jak na utrzymanke, a w dodatku o niezbyt oszalamiajacej urodzie)
    W koncu ona wysylajac taki sms, zdefiniowala sie jakopewna swego uroku mlodziutka prostytutka-amatorka. I trudno brac komus za zle, ze interesuje sie propozycjami mlodych, ladnych i tanich kurewek.

    Zaden mezczyzna nie zlekcewazylby takiego zgrabnego sms´a, gdyz panienek nigdy za wiele...
    A jesli samemu sie (chwilowo) nie potrzebuje (lub czeka na panienke ze swiezszego rocznika), to mozna poznac ja z ktoryms z przyjaciol i zaskarbic sobie jego zyczliwosc. Wszak przyjazn powinno sie wzbogacac o wzajemne przyjacielskie przyslugi. To jest chwalebne.
    Zatem Fibak postapil slusznie, a dziennikarka obrzydliwie, gdyz podszyla sie pod swiadoma swej urody mlodziutka panienke.

  • pilot.tv

    Oceniono 1 raz 1

    Znam Fibaka osobiscie - wystarczyło do mnie maila wysłac.

  • 2zetta

    0

    pytanie brzmi czy to jest stręczycielstwo czy nie? - moim zdaniem jest, a fakt że nie było pieniędzy, nic nie znaczy bo to nie ten poziom - w swiatku w którym obraca sie Fibak płaci się nie jakimiś śmiesznymi pieniędzmi ale znacznie bardziej znaczącymi życzliwymi decyzjami biznesowymi

  • krzycho88

    0

    Ciekawe jak załatwiano wizy miłym młodym paniom na wyjazd do USA.

  • javall

    Oceniono 3 razy 1

    "Fakt nagrania przez dziennikarza rozmowy bez mojej zgody ...",
    przeciez to szkola Michnika z "afery Rywina" ksztaltuje te etyke.

  • miemiec

    Oceniono 3 razy 1

    Za moje pieniadze z abonamentu placi mu TVP , zboczkowi za marudzenie podczas meczu tenisa- VON!

  • dorik2

    Oceniono 5 razy 1

    Zapomniałam dodać: Błańska pracuje u Urbana, a ten otwarcie opowiada o swoich wizytach w agencjach towarzyskich. Trudno uwierzyć, żeby gorszyło go to, co robi Fibak. Uczepili się go wyłącznie dla kasy. Bleee...

  • dorik2

    Oceniono 4 razy 0

    Gdyby Błańska sprowokowała jakiegoś pobożnego polityka, to by miało sens. Ale Fibak, tenisista emeryt, jest osobą prywatną i jego morale w ogóle mnie nie obchodzi. To nie dziennikarstwo, to rynsztok.

  • sqlwysyn

    Oceniono 4 razy 0

    Abstrahując od reakcji Fibaka - "Wprost" swoją prowokacją spadło do poziomu "Fucktu". Tygodniowy tabloid.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje