"Wprost": Fibak pomagał "miłym dziewczynom poznawać miłych starszych panów"

03.06.2013 08:00
Wojciech Fibak

Wojciech Fibak (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

"Wprost" napisał, że Wojciech Fibak zajmuje się poznawaniem ze sobą młodych dziewcząt i starszych panów. Tygodnikowi udało się potwierdzić tę informację dzięki dziennikarskiej prowokacji i... rozmowie, którą redaktor naczelny "Wprost" odbył później ze znanym polskim tenisistą.
Do redakcji "Wprost" trafiło szokujące nagranie, które potwierdza pogłoski mówiące o tym, że Fibak pomaga miłym dziewczynom poznać miłych i bogatych starszych panów. W rolę dziewczyny szukającej takiego towarzystwa wcieliła się Malina Błańska.

"Wydobyłam od znajomego numer Wojciecha Fibaka i wysłałam SMS 'Panie Wojtku, czy może pomaga pan miłym dziewczynom poznać i zarobić przy poznaniu miłych panów? Miła dziewczyna'. Następnego dnia zadzwonił ktoś z zupełnie innego, nieznanego mi numeru. - Dobry wieczór, wczoraj dostałem miły SMS - kilka chwil zajęło mi poskładanie myśli. Zapytał, czym się zajmuję, gdzie mieszkam, skąd mam wiedzę, by się zwrócić do niego w tej sprawie, i czy mam czas się spotkać za dwa dni.

Spotkanie w galerii na Krakowskim Przedmieściu

Umówiliśmy się o 16 w jego galerii na Krakowskim Przedmieściu. Po sześciu minutach od poznania zaproponował zajęcie. - Mam bardzo fajnego przyjaciela, mieszka w Nowym Jorku. Polak, bardzo skromny, bardzo mądry, miły, fajny. Przyjeżdża czasami do Europy, niedługo przyjedzie. To mam pierwszy pomysł, od razu ty mi się podobasz w ogóle. Masz inteligencję i jesteś apetyczna - ściszył głos. Pani Olga pożegnała się z nami. Skończyła pracę. Fibak nadal przedstawiał sylwetkę kolegi. Ma na imię X i jest dobrem wcielonym: - Bardzo fajny facet. To jest pewnego rodzaju wyróżnienie dla ciebie, to jest wyjątkowy człowiek, wyjątkowy. Zaprasza go prezydent, premier, najbogatsi ludzie w Polsce, tacy naj, naj, naj. [...] Bardzo człowiek z klasą, jakbyś go poznała, byś grosza za niego nie dała. On tak przeważnie wybiera jakieś miejsca, gdzie coś się dzieje [...]" - pisze Malina Błańska.

"Nie jesteśmy pierwsze ani ostatnie"

Autorka opisuje też kolejne spotkania z Fibakiem. Na jedno z nich zabiera koleżankę, by jak twierdzi, rzucił na nią okiem i powiedział, czy się nadaje. W ocenie tenisisty "jak jest miła i chce, to się nadaje". Później Fibak miał kazać Błańskiej opuścić pokój, by popilnowała galerii.

"Oglądał mnie. Sprawdzał, czy jestem atrakcyjna, jaką mam figurę. Kazał mi podnieść ręce. Po chwili próbował mnie pocałować, ale wykręciłam się, mówiąc, że palę papierosy. Złapał mnie dwiema rękami za twarz. Po tym zawołał Malinę i przeszliśmy do konkretów, że nie szukają profesjonalistek. Mówił, że ten pan X miałby nas gdzieś zabrać i najlepiej, żebyśmy nie prosiły konkretnie o pieniądze, tylko raczej odpowiadały na pytania. Mówił, że jesteśmy miłe dziewczyny i spodobamy się jego kolegom. Widać, że zawodowo podchodził do sprawy.(...) Miałam wrażenie, że jestem w takiej fabryce - nie jesteśmy tam pierwsze ani ostatnie" - relacjonowała Jola, którą autorka poprosiła, by towarzyszyła jej podczas drugiego spotkania z Wojciechem Fibakiem.

Fibak: Jestem ofiarą prowokacji

Wojciech Fibak w rozmowie z redaktorem naczelnym "Wprost" potwierdził informacje i tłumaczył, że stał się ofiarą prowokacji. W rozmowie kilkanaście razy podkreślał, że z poznawania ze sobą ludzi nie czerpie żadnych korzyści majątkowych, choć Latkowski w ogóle go o to nie pytał.

Na koniec rozmowy bardzo prosił też o niepublikowanie tekstu. - Ale wie pan, jeżeli chcecie tak, to będzie wojna. Nikomu niepotrzebna, ja mogę jedynie prosić, żeby tego nie [puszczać - red.]. Ja zawsze chcę dobrze, nigdy nie chcę nic z tego, nie czerpię żadnych korzyści, zawsze wszystkim pomagam, ustawiam - stwierdził Fibak. - Co ja mogę zrobić, żeby to nie poszło? Obiecuję współpracę do końca życia - mówił Wojciech Fibak.

To nie pierwsza afera związana ze znaną osobą, która umawia atrakcyjne kobiety z ludźmi biznesu. W kwietniu br. przed wrocławskim sądem zapadły pierwsze wyroki ws. skandalu związanego z córką polskiego muzyka Jana Borysewicza - Joanną B. Kobieta wraz z matką prowadziły ekskluzywną agencję towarzyską, w której zarabiały na umawianiu modelek z biznesmenami.

Cały tekst w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (491)
Zaloguj się
  • color.one

    Oceniono 1 raz 1

    pamietacie slynne slowa rydzyka (wprawdzie w troche w innym kontekscie) ?

    "Nie nazywajmy nigdy, że szambo jest perfumerią"

    jak ulał pasuje do fibaka, do spolki z borysewiczowną... zaprzyjaznione media za wszelka cene staraja sie wybielic ich wybryki, z gazeta na czele.

  • jakub53

    Oceniono 1 raz 1

    I znow GW chronicw...a. Sprobujcie tylko zaglosowac czy Wojtus byl sutenerem. Dziwnie, ale maszynka i komp GW jakos wysiada... To jest Polska i to jest GW. Ile Wojtus zaplacil Agorze? Tak tylko pytam;)))

  • moniamow

    Oceniono 1 raz 1

    W tym kraju codziennie dziesiątki jeśli nie setki kobiet są bite, poniżane, gwałcone, pozbawiane dokumentów oraz zmuszane do prostytucji. Niestety ich "opiekunowie" nie nazywają się Fibak tylko Kowalski więc co to kogo obchodzi? A tu proszę - próbował pocałować dorosłą kobietę, która z własnej woli zgłosiła chęć zostania utrzymanką. No skandal po prostu! Myślę, że dziennikarka powinna spróbować wcielić się gdzieś na szosie poznańskiej, wtedy ryzyko, że ktoś będzie próbował ją pocałować jest raczej znikome.

  • zaanawetprzeciw_3.0

    0

    No i?

  • arab-z-bajki

    Oceniono 2 razy 2

    No skoro to wg pana F. jest prowokacja to tak jak u p.Sawickiej należy umorzyć jakiekolwiek postępowanie ...

  • 2o12

    Oceniono 2 razy 2

    hahaha
    mecenas młodych artystek ;D
    No to wiem teraz skąd ta kasa u niego...

  • lomas50

    Oceniono 1 raz 1

    Juz czterdziesci lat temu Fibak uprawial to sutenerstwo .Pamietam przed meczem z finlandia organizowal uniwersytutki dla finskich tenisistow .Twierdzil ze te dziewczynki pomoga mu i jego koledze wygrac z Finami bo niby goscie straca duzo energii po nocnych igraszkach .Fibak to taki pejsaty businessman handluje czym sie da .Zywy "towar" da sie przeciez sprzedac latwiej niz martwy .

  • palkota

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe czy chodzi o tenisistki? Bo czasem nagle źle grają i przegrywają. Ale po balangach ze starszymi panami róznie może być.

  • hrhs1

    Oceniono 1 raz 1

    Ja mysle , najwieksza strata dla niego jest , ze nikt juz go nie poprosi o znajamosc z mlodymy dziwczynami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje