Znaleziono rzeźbę z grobu Kieślowskiego. Zatrzymano 2 osoby

02.06.2013 13:00
Zrabowane z nagrobka Krzysztofa Kieślowskiego spiżowe dłonie nie zdążyły trafić do hutniczego pieca. W niedzielę policja znalazła je w skupie złomu na Targówku. Zatrzymała dwie osoby, które mogą mieć związek z tą kradzieżą.
Odlane z brązu dłonie ułożone w gest kadrowania były charakterystycznym elementem nagrobka reżysera na Starych Powązkach.

Autor pomnika - Krzysztof M. Bednarski - wyrzeźbił je na podstawie zdjęć rąk Krzysztofa Kieślowskiego wykonanych przez jego córkę. Dłonie umieścił na smukłym cokole z ciemnego kamienia. Przetrwały w tym miejscu 16 lat. Ich zniknięcie zauważyła w ostatni czwartek żona reżysera - Maria Kieślowska. Wezwała policję. Ta wszczęła dochodzenie. O rabunku napisaliśmy w sobotnio-niedzielnej "Gazecie".

W niedzielę rano policjanci zjawili się w jednym ze skupów metali kolorowych na Targówku. O tym, że jest tam skradziona rzeźba, powiadomili ich telefonicznie pracownicy złomowiska. Spiżowe dłonie zachowane są w całości, bez widocznych uszkodzeń. Wkrótce po ich znalezieniu policja zatrzymała dwie osoby. W bagażniku ich samochodu odkryła narzędzia, m.in. łom i szczypce do przecinania metalu, oraz fragmenty ozdobnej balustrady.

- Mogę o nich powiedzieć tylko tyle, że to nie są pracownicy skupu. Zostali zatrzymani, choć na razie nie mają jeszcze postawionych zarzutów. W tej chwili sprawdzamy ich związek z kradzieżą rzeźby z grobu Krzysztofa Kieślowskiego, ale też innymi kradzieżami na warszawskich cmentarzach. Zarzuty być może usłyszą jutro - mówi komisarz Anna Kędzierzawska z Komendy Stołecznej Policji.

W Polsce za rabowanie grobów grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Krzysztof M. Bednarski jest wstrząśnięty bezczelnością cmentarnych złodziei: - Byli tak pewni siebie, że oddali do skupu całą rzeźbę. Nie pocięli jej na kawałki, nie próbowali zatrzeć śladów.

Ręce powrócą

Według artysty powrót dłoni na nagrobek Krzysztofa Kieślowskiego nie będzie prosty.

- Teraz są dowodem w śledztwie i policja nie może ich oddać. Poza tym sam kamienny nagrobek został uszkodzony. Obitą płytę jakoś się załata, ale cokół trzeba wymienić. Złodzieje wyłamali tkwiące w nim głęboko zakotwienie rzeźby i już w tym samym miejscu nie można jej umieścić - twierdzi autor pomnika.

A może powinno się zastąpić spiżowe dłonie odlewem z udającego brąz tworzywa (właściciele cennych grobowców na Starych Powązkach niekiedy decydują się na takie zamiany)? Zdaniem Krzysztofa M. Bednarskiego nie ma to większego sensu.

- Przyjdzie ktoś i podpali. Cmentarne hieny zniszczą wszystko - twierdzi artysta.

Zniszczenie pomnika Kieślowskiego to kolejny sygnał, że najcenniejsza nekropolia Warszawy nie ma należytej ochrony. Złodzieje ograbiają z detali nie tylko nagrobki położone w głębi tego 43-hektarowego cmentarza, ale grasują w wyeksponowanych kwaterach w najstarszej jego części - w pobliżu kościoła św. Karola Boromeusza, Bramy św. Honoraty i Katakumb. Ich łupem nieraz padały elementy grobowców sławnych Polaków w Alei Zasłużonych i Alei Katakumbowej. Tymczasem właściciel cmentarza - archidiecezja warszawska - nie widzi sensu w zainstalowaniu kamery monitoringu choćby w kilku punktach nekropolii.

- Na cmentarzu takiej wielkości jak Stare Powązki nic nie da zaangażowanie ludzi do pilnowania ani założenie monitoringu. Jest to problem wychowania, problem braku wrażliwości i szacunku dla zmarłych. Jeśli podważa się obecność katechezy w szkole, to mamy takie skutki - powiedział nam trzy dni temu rzecznik archidiecezji ks. Rafał Markowski.

- Najgorzej jest nie robić nic. Złodzieje doskonale wiedzą, że Stare Powązki po zmroku nie są pilnowane, bo nie ma tam ani strażników, ani kamer. Są przekonani, że po przeskoczeniu muru mogą na tym cmentarzu spotkać tylko innego złodzieja - mówi osoba związana ze Społecznym Komitetem Opieki nad Starymi Powązkami.

Prezes komitetu - Marcin Święcicki - na wieść o zdewastowaniu pomnika Krzysztofa Kieślowskiego zapowiedział wystąpienie do zarządu cmentarza o zainstalowanie kamer monitoringu.

Zobacz także
Komentarze (176)
Zaloguj się
  • tymon99

    Oceniono 394 razy 368

    niestety, ksiądz się myli. to nie są skutki podważania sensu katechezy w szkole, to skutki likwidacji katechezy w parafiach.

  • rakand

    Oceniono 289 razy 279

    Wlasciciel tego punktu skupu juz nie powinien go miec!!!! Wlasnie wlasciciele punktow skupu powinni byc bardzo surowo karani , wtedy nie byloby kradziezy na cmentarzach, czy trakcji kolejowych itp.
    Brawo Policja.

  • antirussia81

    Oceniono 269 razy 227

    "Jeśli podważa się obecność katechezy w szkole, to mamy takie skutki (...) - twierdzi ks. Rafał Markowski, rzecznik archidiecezji warszawskiej". A także idiota. Prawdopodobnie od urodzenia.

  • rabingoldblatt

    Oceniono 238 razy 224

    Takie akcje przywracają wiarę w Policję.

    I jak "przeczołgają" trochę właściciela tego składu to może to spowoduje, że inni właściciele skupów zaczną się bardziej przyglądać co wrzucają na wagę.

  • grymas50

    Oceniono 175 razy 145

    Czas na zamianę " rąk".
    Jestem w stanie odrąbać je złodziejowi. Odrąbię też kciuk właścicielowi punktu skupu.

  • cillian1

    Oceniono 150 razy 144

    dlaczego jeszcze nie ma zapisu, że za skup takich rzeczy (jak i kabli z trakcji).
    Jest kara - 1 kg x 20 000 zł!

    tylko debile podwyższają min. kwotę (do 800 zł), od której jest już to przestępstwo?

  • leser.1

    Oceniono 107 razy 107

    Za paserstwo powinien zostać ukarany właściciel skupu złomu.
    I nie tylko za to.
    Za pokrywy kanałów, kratki sciekowe, rynny miedziane, przewody trakcyjne, itd.
    Dopóki menele będą mieli gdzie upłynniać skradziony metal - ta plaga się nie skończy.

  • stachkaz47

    Oceniono 160 razy 92

    Gdy będzie w szkole codziennie 3 godz KATECHEZY to
    złodzieje przestaną kraść.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje