Policja odnalazła rzeźbę skradzioną z nagrobka Krzysztofa Kieślowskiego

01.06.2013 11:00
Tak wygląda dziś nagrobek Krzysztofa Kieślowskiego z urwaną rzeźbą

Tak wygląda dziś nagrobek Krzysztofa Kieślowskiego z urwaną rzeźbą

Skradziona kilka dni temu rzeźba z nagrobka słynnego reżysera odnalazła się w złomnicy na Targówku. - To barbarzyństwo najwyższej miary. Brak mi słów - tak o kradzieży mówi autor pomnika.
Policja ciągle szuka złodziei, którzy zbezcześcili nagrobek Krzysztofa Kieślowskiego na cmentarzu na Powązkach. Kilka dni temu wyrwali oni wykonaną ze spiżu rzeźbę przedstawiające dłonie ułożone w kadr. Tak jak się można było spodziewać rabusie postanowili sprzedać rzeźbę w złomnicy. Jak podaje radio RMF to pracownicy skupu złomu w Targówku zaalarmowali policję o podejrzanym przedmiocie. W tej chwili w złomnicy trwają przesłuchania personelu. Jak na razie złodziei nie ujęto.

O pladze kradzieży i dewastacji na najcenniejszej nekropolii Warszawy piszemy w "Gazecie" od lat. Cmentarne hieny nie oszczędzają nawet grobowców wybitnych Polaków w alei Zasłużonych. Kilka lat temu uszkodzili kamienną głowę Jerzego Waldorffa w alei Katakumbowej. Obrabowanie nagrobka wielkiego reżysera Krzysztofa Kieślowskiego (1941-96) to przekroczenie kolejnej granicy. Autor "Przypadku", trylogii "Trzy kolory" i serii "Dekalog" pochowany jest w kwaterze "23 wprost", blisko Bramy św. Honoraty i muru od ulicy Powązkowskiej. Ten rejon należy do najczęściej odwiedzanych na cmentarzu.

Niezwykły w swojej prostocie pomnik na grobie reżysera przyciąga wielu zwiedzających. osadzone na smukłym cokole z czarnego kamienia dłonie są w końcu jednym z najbardziej znanych współczesnych nagrobków w Polsce, a - wierząc internetowym doniesieniom - nawet na świecie. - To jest portret dłoni Krzysztofa Kieślowskiego. On był ostatnim reżyserem, który na planie robił gest kadrowania obrazu. Umieściłem te ręce zamiast krzyża. One mówią wszystko - zaznacza twórca pomnika Krzysztof M. Bednarski. O wykonanie nagrobka poprosił go sam Kieślowski. - Zobaczył mój pomnik Felliniego i powiedział, że chciałby mieć moją pracę na swoim grobie. Przyjąłem to jako żart. Nie sądziłem, że przyjdzie mi szybko spełnić jego prośbę.

Dłonie na złom

Brak dłoni zobaczyła w Boże Ciało żona reżysera - Maria Kieślowska. Od spotkanych na cmentarzu osób usłyszała, że jeszcze poprzedniego dnia rzeźba była na cokole. Wezwała policję.

- Pomnik stał przez 16 lat i wydawało się, że nikt go nie ruszy. Dłonie były silnie przytwierdzone do cokołu. Ktoś się natrudził, żeby je oderwać. To musieli zrobić ludzie pozbawieni wszelkiej moralności, bo nawet złodzieje mają jakieś zasady. To nawet nie jest wandalizm, ale barbarzyństwo, świętokradztwo, atak na kulturę dla kawałka złomu - mówi zszokowany Krzysztof M. Bednarski. - Trzeba to nagłośnić. Może uda się jeszcze uratować dłonie przed przetopieniem.

- Policja powinna regularnie kontrolować okoliczne skupy złomu. To one napędzają złodziei - zwraca uwagę Bogusław Kornecki, pracujący na Powązkach konserwator.

Kto pilnuje Powązek?

Stare Powązki należą do archidiecezji warszawskiej. Na czele zarządu cmentarza od 20 lat stoi ks. Marek Gałęziewski. Na nasze pytania, dlaczego nekropolia nie posiada należytej ochrony, zawsze odpowiada tak samo: "Mamy swój system pilnowania cmentarza. Jaki? To nasza tajemnica, jak w UOP-ie". Ale według policjantów żadnej ochrony nie ma. Gdy zaproponowali ks. Gałęziewskiemu założenie monitoringu, nie podjął tematu.

- Na cmentarzu takiej wielkości jak Stare Powązki nic nie da zaangażowanie ludzi do pilnowania ani założenie monitoringu. Jest to problem wychowania, problem braku wrażliwości i szacunku dla zmarłych. Jeśli podważa się obecność katechezy w szkole, to mamy takie skutki. Tu nie chodzi tylko o dewastację Powązek, ale też innych cmentarzy, również żydowskich - twierdzi ks. Rafał Markowski, rzecznik archidiecezji warszawskiej. Obiecuje jednak porozmawiać po niedzieli z ks. Gałęziewskim o bezpieczeństwie 43-hektarowej nekropolii.

Marcin Święcicki, prezes Społecznego Komitetu Opieki nad Starymi Powązkami, słysząc o dewastacji nagrobka Krzysztofa Kieślowskiego, głośno wzdycha: - O Boże!

Po czym zapowiada: - Zwrócimy się do zarządu cmentarza z postulatem zainstalowania kamer monitoringu.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (79)
Zaloguj się
  • hamajka

    0

    Czekałam aż coś takiego wydarzy się!!!
    Rok temu w czerwcu 2012 r. w ten sam sposób zdewastowany i okradziony został „przez nieznanych sprawców” grób mojej rodziny na Starym Cmentarzu Powązkowskim, gdzie pochowani są moi krewni począwszy od pra-pradziadków. Rozbita została marmurowa tablica i skradzione miedziane uchwyty, wybito również cegły zasłaniające wejście do grobu i splądrowano wnętrze grobu.
    Podczas rozmowy telefonicznej w Zarządzie Cmentarza przede wszystkim radzono mi ubezpieczyć grób. Następnie poinformowano mnie, że pilnujący cmentarz „z dobrego serca” i „względów estetycznych” zamurowali na powrót wejście do grobu. Pracę tę pilnujący wykonali bez jakiegokolwiek porozumienia ze mną czy moją rodziną. Nie poinformowali też nikogo z rodziny ani policji o dewastacji grobu.
    Sprawę zgłosiłam na policji 6 czerwca 2012 r. W czasie oglądania z policjantem miejsca przestępstwa i powstałych strat jedynie w okolicy grobu mojej rodziny naliczyłam sześć innych zabytkowych grobów zdewastowanych w podobny sposób:
    - rozbite marmurowe tablice,
    - wyrwane i skradzione miedziane uchwyty,
    - świeżo zamurowane wejścia do grobów.
    Dnia 27.06.2012 skontaktowałam się ze Stołecznym Komitetem Opieki nad Starymi Powązkami oraz 8.10.2012 r. z Biurem Stołecznego Konserwatora Zabytków m. st. Warszawy. Obie te instytucje zbyły mnie: są zupełnie bezradne, nie mają środków ani uprawnień, żeby w jakikolwiek sposób zapobiec dewastacji zabytkowych grobów na cmentarzu.

    Jeszcze w czerwcu 2012 r. otrzymałam Postanowienie o umorzeniu dochodzenia z powodu nie wykrycia sprawcy przestępstwa i zgłosiłam zażalenie do Prokuratury Rejonowej, a Prokuratura przekazała sprawę do Sądu. Posiedzenie Sądu odbyło się 10.10.2012 r. i oczywiście moje zażalenie nie zostało uwzględnione a zaskarżone postanowienie utrzymane w mocy.
    W związku z tym napisałam pismo do Kardynała K. Nycza z kopiami do Piotra Brabandera, Dyrektora Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków w Urzędzie m. st. Warszawy oraz Marcina Święcickiego, Przewodniczącego Zarządu Stołecznego Komitetu Opieki Nad Starymi Powązkami im. Jerzego Waldorfa. Napisałam m. in. że nie chodzi mi o pieniądze z ubezpieczenia grobu, gdyż nie przywrócą one rozbitej tablicy ufundowanej przez moich pradziadków. Zwracam się natomiast z prośbą o zobowiązanie Zarządu Cmentarza do:
    - zorganizowania jego profesjonalnej ochrony,
    - w przypadku dewastacji jakiegokolwiek nagrobka - zawiadamiania rodziny/właścicieli i policji oraz nie zacierania śladów przestępstwa,
    - nie namawianie poszkodowanych do ubezpieczenia nagrobka, bo chodzi o to, żeby chronić stare groby, a nie niszczyć je i za uzyskane sumy z ubezpieczenia stawiać nowe.

    Na moje pismo nie otrzymałam odpowiedzi.

    Oby teraz w związku z dewastacją grobu Kieślowskiego nie skończyło się jedynie na wylewaniu krokodylich łez.
    Oby decydenci zauważyli też inne zabytkowe groby rozbijane i dewastowane w podobny sposób.

  • doomsday

    0

    it.wikipedia.org/wiki/Caso_Bruneri-Canella
    Był taki przypadek oszusta we Włoszech, który podał się za zaginionego podczas wojny profesora i kapitana .
    Policja zidentyfikowała go po odciskach palców, które mu zdjęto w związku z kradzieżą na cmentarzu kilka lat wcześniej . Fascynująca historia dorobiła się dwóch pełnometrażowych filmów fabularnych . Oszukiwana żona profesora nigdy nie uwierzyła w ustalenia policji , urodziła oszustowi dzieci, wyjechała z nim do Brazylii, gdzie zmarła 50 lat po wybuchu afery , w 1977 roku, walcząc do końca z ustaleniami włoskiej policji .

  • worddesign

    Oceniono 1 raz 1

    a my Polacy uwazamy sie za lepszych od Niemcow , Rosjan, w ogole jestesmy najlepsi

  • worddesign

    Oceniono 1 raz 1

    to pokolenie JPII

  • wilma.flintstone

    0

    "Jest to problem wychowania, problem braku wrażliwości i szacunku dla zmarłych."

    Ojej, naprawde? To nic nie pomaga swietowanie w pierwsze dni listopada, kwiaty, swieczki, jezdzenie na cmentarz na drugim koncu Polski? Czyzby, jak zwykle w przypadku polskiej religijnosci, wszytsko to powierzchowny blichtr bez zadnej glebi i zrozumienia tematu...?

  • gozal

    0

    hieny cmentarne... mam nadzieję, że wpadną.

    P.S. panie księżulku, nie zdziwiłabym się, gdyby złodziejami były twoje łowiecki-katoliki... przecież tylu ludzi w naszym kraju kradnie, a katolików tu przecie ponad 90%... jeśli cokolwiek jest winne, to chyba tylko puste, bezmyślne nauczanie różańców podczas lekcji religii w szkole. przypominam, że cały czas organizowane są lekcje religii dla zdecydowanej większości polskich uczniów, a coraz więcej patologii wśród młodych. co ta religia daje? sam sobie, księżulku, odpowiedz. ja tylko podpowiem: nic! jeśli nie większą degenerację, jeśli wspomni się niektórych księży pedofilów i naciągaczy finansowych. lepiej byś pomyślał, facet, o ile więcej może zdziałać nauczanie etyki. ale też nie każdemu ona pomoże, bo jak ktoś pochodzi z pijackiej, złodziejskiej, pełnej przemocy rodziny z marginesu społecznego, która zaniedbuje dzieci fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie itp., to raczej nic cudownego się nie stanie, jeśli sam nie zechce pokierować inaczej swoim życiem, a o to trudno, jak się ma takie wychowanie (a raczej jego brak).

  • cezar85

    0

    tabliczka Freddie'go wytrzymała dwa dni

    od ogłoszenia na gazecie gdzie się znajduje

  • labeo

    0

    Nie wiem skąd oburzenie, przecież złodziejstwo to polski sport narodowy od wielu lat. Kradnie się wszystko co tylko nie jest pilnowane lub można urwać czy odkręcić. Najlepiej w Rejsie zostało to pokazane na przykładzie łyżek przymocowanych łańcuchem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje