"To polowanie na czarne czarownice" - afrykańscy przywódcy ostro o Hadze

31.05.2013 09:41
Posiedzenie Unii Afrykańskiej

Posiedzenie Unii Afrykańskiej (Fot. STRINGER REUTERS)

Afrykańscy przywódcy żądają, by Międzynarodowy Trybunał Karny z Hagi zrezygnował z sądzenia prezydenta Kenii Uhuru Kenyatty oskarżanego o wojenne zbrodnie. "Trybunał zajmuje się polowaniami na czarne czarownice" - twierdzą przywódcy Afryki.
Na zakończonej w tym tygodniu jubileuszowej konferencji Unii Afrykańskiej w Addis Abebie prezydenci i premierzy zażądali, by Międzynarodowy Trybunał Karny zrezygnował z sądzenia Kenyatty i pozwolił, by zajęły się tym kenijskie sądy. Unia Afrykańska zapowiedziała, że będzie się tego także domagać w ONZ. Kenia już zwróciła się do Rady Bezpieczeństwa ONZ, by ta przekonała Międzynarodowy Trybunał Karny, że z lepszym skutkiem i większym dla wszystkich pożytkiem sądzeniem własnego prezydenta powinni się zająć sami Kenijczycy.

"Służy Zachodowi, by usuwać niewygodne postaci"

W 15-osobowej Radzie Bezpieczeństwa Kenia zyskała poparcie tylko ze strony Rwandy. Za to Afryka opowiada się po jej stronie niemal jednomyślnie. "Międzynarodowy Trybunał Karny przerodził się w polowanie z nagonką na czarne czarownice" - powiedział podczas konferencji Unii Afrykańskiej w Addis Abebie gospodarz szczytu, premier Etiopii Hajle Mariam Desalegn. Pytał też, czy nikomu nie wydaje się dziwne, że niemal wszyscy w komplecie skazani, sądzeni i ścigani przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości są Afrykanami.

Prezydent Ugandy Yoweri Museveni, uważany za sprzymierzeńca Zachodu podobnie jak Etiopczyk, od lat nie zostawia suchej nitki na haskim trybunale. "Kiedyś popierałem go, bo mierzi mnie bezkarność zbrodniarzy - mówił Ugandyjczyk. - Ale trybunał już dawno przestał zajmować się zaprowadzaniem sprawiedliwości i zamiast tego służy Zachodowi do usuwania w Afryce niemiłych mu prezydentów i osadzania na tronach zachodnich faworytów".

Cała Afryka wystąpi z MTK?

Prezydent Południowego Sudanu Salva Kiir, także uważany za prozachodniego w poglądach, oświadczył w Addis Abebie, że Międzynarodowy Trybunał Karny zajmuje się wyłącznie upokarzaniem afrykańskich przywódców i zapowiedział, że nigdy nie uzna jego jurysdykcji. Ciężar słów Salvy Kiira jest tym większy, że listami gończymi trybunału z Hagi ścigany jest prezydent Sudanu Omar al-Baszir, odwieczny i nienawistny wróg Południowego Sudanu, który powstał z podziału sudańskiego państwa w 2011 r.

Poza Sudańczykiem, trybunał haski zamierza sądzić Kenyattę, a w haskim areszcie na swój proces czekają były prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej Laurent Gbagbo oraz były wiceprezydent Demokratycznej Republiki Konga Jean-Pierre Bemba.

Jeden z afrykańskich ministrów dyplomacji przyznał w Addis Abebie dziennikarzom, że wiele krajów Afryki proponowało, by cały kontynent wystąpił z Międzynarodowego Trybunału Karnego, jeśli nadal zajmował się on będzie ściganiem i karaniem wyłącznie Afrykanów.

Zbrodnie wojenne prezydenta Kenyatty

Wybrany w marcu na prezydent Kenyatta i jego wiceprezydent William Ruto (oskarżenia trybunału przysporzyły im tylko w Kenii głosów), a także wysoki rangą kenijski urzędnik oraz dziennikarz są oskarżani o wojenne zbrodnie; mieli się ich dopuścić w czasie krwawych zamieszek, jakie na przełomie roku 2007 i 2008 wybuchły po wyborach prezydenckich. Zginęło wtedy prawie półtora tysiąca ludzi.

Zobacz także
Skomentuj:
"To polowanie na czarne czarownice" - afrykańscy przywódcy ostro o Hadze
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje