"Wprost" o śladach Błasika w kokpicie. Ekspert: W przeszłości też łamano prawo

27.05.2013 14:36
Rządowy tupolew

Rządowy tupolew (Fot. gazeta.pl)

"Wbrew obiegowej opinii ekspertyza krakowskiego Instytutu Sehna nie tylko nie wyklucza obecności gen. Andrzeja Błasika w kabinie Tu-154M, ale wręcz ją potwierdza. "Błasik mógł mieć prawo tam być" - pisze "Wprost". Jednak zdaniem eksperta, z którym rozmawiała Gazeta.pl, zgodnie z przepisami poza załogą nikt nie powinien być w kokpicie. - Jednak w przeszłości nieraz prawo łamano - przekonuje.
- Podtrzymuję, że zdaniem komisji w ostatniej fazie lotu, w kabinie znajdował się wyższy oficer w randze generała, co zresztą potwierdził Instytut Ekspertyz Sądowych swoimi analizami - mówił podczas ostatniej konferencji Maciej Lasek, szef zespołu mającego popularyzować oficjalne ustalenia w sprawie katastrofy smoleńskiej. Tę wypowiedź przypomina dziś "Wprost" .

Lasek nawiązywał do twierdzeń zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza m.in. podważających obecność Dowódcy Sił Powietrznych generała Błasika w kokpicie Tu-154M.

"Lot inspektorski"

W zapisie firmowanym przez krakowski Instytut Sehna pojawiają się słowa "generałowie", mogące potwierdzać obecność Błasika. "Tymczasem z analizy Instytutu Sehna wynika nawet więcej. Krakowscy eksperci potwierdzili przecież także, że wysokość 250 metrów czyta niezidentyfikowany głos 'mężczyzny'. Kto zatem spoza załogi (która jest w całości zidentyfikowana po głosach) miał na tyle kompetencji, by odczytywać w ostatniej fazie lotu wysokościomierze?" - pyta tygodnik.

I wyjaśnia, że Błasik nie był, co prawda, formalnym członkiem załogi, ale niejako sam się nim mianował meldując prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu gotowość tupolewa do lotu. Jest więc prawdopodobne, że zamierzał sobie ten lot wpisać do własnego nalotu, jako tzw. "lot inspektorski". Warunkiem uznania Błasikowi lotu do Smoleńska jako "lotu inspektorskiego", a więc uznania jego obecności w kokpicie za uprawionej, jest jednak znalezienie odpowiedniego rozkazu w tej sprawie. Do tej pory, jak wynika z informacji "Wprost", nie udało się go znaleźć.

Jak oficer leciał w kokpicie na pogrzeb papieża

Jednak ekspert, z którym rozmawiał portal Gazeta.pl przekonuje, że regulamin zabraniał wówczas wykonywania "lotów inspektorskich" w samolotach, które aktualnie przewożą najważniejsze osoby w państwie. A tak przecież było 10 kwietnia.

Zaznacza jednak, że to i tak nie wyklucza obecności Błasika w kokpicie. Mało tego, podobne sytuacje się już zdarzały. - Wiem o kilku takich. Przykładowo jeden z wysokich oficerów Dowództwa Sił Powietrznych polecił spisać się jako kontrolujący przelot ekipy państwowej na pogrzeb papieża - mówi anonimowo ekspert związany z lotnictwem wojskowym.

Czemu wojskowym zależało na lotach kontrolnych, czyli nie za sterami samolotu? - Mówiąc krótko: aby otrzymać apanaże. Aby być pilotem wojskowym trzeba wykonać ileś "nalotów" w ciągu roku. To się przekłada na bezpośrednie dodatki finansowe. I potem na naliczenia uprawnień emerytalnych. Stąd właśnie w interesie każdego z tych ludzi jest, żeby te minima spełniać - opowiada nasz rozmówca. Dodaje także, że wpływała na to mała ilość innych możliwości wylatania odpowiedniej ilości godzin.

"Obecność dodatkowych osób w kokpicie przeszkadza"

Czy i jaki wpływ ma obecność dodatkowej osoby w kokpicie? - Z założenia i w normalnych instytucjach kontrolujący wchodzi do kabiny i nie ingeruje w żaden sposób w czynności załogi. Ma siedzieć z tyłu i obserwować to, co załoga robi i czy robi to prawidłowo. Potem swoje spostrzeżenia przekazuje załodze i ewentualnie wpisuje w dokumentacje. Ale to wszystko dopiero po wykonaniu lotu.

Ale zaznacza: - Oczywiście, dodatkowa para oczu w kabinie może pomóc. Ale w większości wypadków, tego typu działalność przeszkadza. Na pewno przeszkadza w przypadku lotów, gdzie sytuacja się komplikuje, tak jak komikowała się w Smoleńsku.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (369)
Zaloguj się
  • krzych.korab

    Oceniono 234 razy 178

    @acototak
    Ci ludzie, Prezydent i Generał skazali na śmierć wszystkich uczestników lotu. Społeczeństwo na stratę dużych pieniędzy. Polskę na śmieszność.

  • honkers

    Oceniono 168 razy 128

    Oczywiście, że pan generał z łaski prezia był w kokpicie na rozkaz, a że przy tym wpadło mu kilka srebrników -no cóż "pecunia ... ". Za to PiS zaszczuł rozum i inteligencję podobno najmądrzejszego narodu na świecie - i ten zgłupiał całkowicie wierząc w brednie Macierewicza, faceta który powinien wisieć za zniszczenie naszego wywiadu i kontrwywiadu na wiele lat.

  • kostuh

    Oceniono 124 razy 94

    To co się działo po tej katastrofie mówi nam wiele o...
    naszych politykach
    wymiarze sprawiedliwości
    ekspertach
    i dziennikarzach...

    i tylko płakać się człowiekowi chce jak się patrzy na ten popis niekompetencji i głupoty...

    powszechny tumiwisizm, jakośtobędyzm i mamtowdupizm :(

  • anal_threat

    Oceniono 119 razy 93

    Wystarczy tylko zobaczyć twarzową Błasika, żeby od razu wiedzieć, że to był typ nie grzeszący uprzejmością, który pewnie uważał się za wielkiego pana i który stał za plecami pilotów i terroryzował ich samą swoją obecnością. Według mnie to on wywierał nacisk na lądowanie i to on znacznie przyczynił się do tej katastrofy.

  • szabepio

    Oceniono 104 razy 80

    Błasik był w kabinie! Stresował pilotów i możliwe ze był wypity. Tu akurat wierzę Rosjanom. W wojsku wciąż pije się dużo a generał może pić bezkarnie - nikt go nie zmusi do dmuchania w balonik! Myślę ze oprócz samego kaczora którego wina jest dla mnie oczywista, Błasik miał swój istotny udział w rozbiciu samolotu tuż przed lotniskiem.

  • leonzelig

    Oceniono 103 razy 79

    Macierewicz traci powoli grunt pod nogami. Przestanie być potrzebny swoim kolegom z wywiadu rosyjskiego to pewnie skończy jak Lepper.

  • anders76

    Oceniono 106 razy 78

    Blasik mial moralny obowiazek byc w kokpicie aby swoim autorytetem pilota i dowodcy potwierdzic Prezydentowi niewykonalnosc ladowania. Ale do tego nie wystarczy strojny mundur tyko trzeba miec charakter a tego jakos nie mial w nadmiarze.

  • odra-1305

    Oceniono 94 razy 76

    już dawno oficerowie stracili honor. teraz liczy się tylko mamona, mamona i mamona

  • viking2

    Oceniono 96 razy 74

    "...Jest więc prawdopodobne, że zamierzał sobie ten lot wpisać do własnego nalotu..."

    Czyli, ze takze i oszust... Naciaganie godzin nalotu i dodawanie czasu spedzonego za sterami przez kogos innego do wlasnego logu jest niczym innym, jak oszustwem.
    Ot, i polskie "elity".....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje