Politolog: Tusk, gdyby mógł, doprowadziłby teraz do wcześniejszych wyborów parlamentarnych

24.05.2013 16:19

"Jeśli PO przegra wybory do PE i samorządowe, Tuska czeka abdykacja" (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

- Wyborami wewnątrzpartyjnymi Tusk kupuje sobie kilkanaście miesięcy spokoju na uporządkowanie sytuacji w PO przed wyborami do PE i do samorządów lokalnych. Jeśli partia je przegra, Tuska czeka przymusowa abdykacja - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl dr Rafał Chwedoruk. Zdaniem politologa ratunkiem dla Tuska byłyby wcześniejsze wybory, ale jest to scenariusz obecnie bardzo mało prawdopodobny.
Zdaniem dr. Chwedoruka nie ma teraz żadnych przesłanek, które wskazywałyby na prawdopodobny rozpad, podział Platformy Obywatelskiej. Jedyny realny spór, jaki istniej w tej formacji, to spór między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną. Co ciekawe, tak naprawdę trudno powiedzieć, czym różnią się ci politycy. Obaj wywodzą się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, obaj mają zdecydowanie liberalne poglądy gospodarcze i obaj są bardzo pragmatyczni w kwestiach podziałów światopoglądowych.

Ciepła woda w kranie kontra poważne reformy

Gdzie są różnice? Politolog wskazuje na taktykę obu polityków na najbliższe miesiące.

- Tusk to zwolennik metody ciepłej wody w kranie, czyli niepopularne reformy należy podejmować rzadko, i to w dużych odstępach czasu, w otoczce frazeologii bardzo odległej od liberalno-rynkowej. A Schetyna i otoczenie prezydenta, i po części Gowin, mówią o potrzebie reform, pójścia do przodu i rekonstrukcji rządu, która nie może być tylko zmianą personalną. Ta strategia nie przejmuje się lokalnymi porażkami w Rybniku czy Elblągu, bo to i tak - jak przypomina dr Chwedoruk - nie są typowe dla PO miejsca. Natomiast jeśli podejmie się niepopularne reformy rynkowe, to i tak poprze nas, czyli Platformę, żelazny elektorat wielkich miast.

To wszystko jednak za mało, by taki podział doprowadził do rozłamu, to tylko spór o to, która taktyka zwycięży w obrębie jednej formacji - przekonuje politolog.

- PO grozi natomiast wewnętrzna walka, która może doprowadzić do olbrzymich strat sondażowych. Stronnicy Grzegorza liczą na to, że w którymś momencie ta część partii zawłaszczy działaczy, którzy będą mieli dość i uznają, że trwanie przy Donaldzie Tusku i jego taktyce doprowadzi ich do realnej utraty władzy, np. w samorządach.

Liczy się tylko Grzegorz Schetyna

- Zwołując przyspieszone wybory wewnątrz partyjne, Tusk daje sobie czas na kolejne miesiące. Po pierwsze, wymusza na swoich oponentach, żeby się ujawnili i pokazali, do czego dążą, czym się od niego różnią - uważa dr Chwedoruk.

Wśród poważnych przeciwników Tuska w wyścigu o przywództwo w partii politolog wymienia tylko jedno nazwisko - to Grzegorz Schetyna.

- Liczy się tylko Schetyna. Ale czy wystartuje? To polityk długodystansowy, który musi policzyć szable i ocenić swoje szanse. Jeśli będzie wiedział, że wynik, który uzyska, będzie słaby i mu się nie opaci, start odłoży na kilka miesięcy. A to z kolei chce kupić Tusk, który będzie układał listy wyborcze do PE i wpływał na listy w wyborach do samorządów lokalnych. Natomiast jeśli okaże się, że trend spadkowy w sondażach się utrzyma, Schetyna może zdecydować się na start, bo na kolejnym kongresie partii na pewno wygra w wyborach. Teraz trudno sobie wyobrazić, żeby PO zwiększyła swój stan posiadania, co najwyżej powstrzyma spadek poparcia. Konflikt między Tuskiem a Schetyną to konflikt antagonistyczny - nie zakończy się rozejmem - ocenia dr Chwedoruk.

"Wybory w PO to plebiscyt nad samym sobą"

To, co ogłosił Tusk, czyli wybory wewnątrzpartyjne, to nic innego jak powtórka z 2011 roku i plebiscyt nad samym sobą - uważa politolog. Wtedy w wyborach Tusk rzucił na szalę cały swój autorytet i te wybory wygrał. Teraz chce zrobić to samo w partii.

- Po to są wybory powszechne w partii, żeby zwykli działacze zdecydowali, kogo wybiorą. Szeregowi członkowie PO z polityką stykają się poprzez główny nurt mediów, a nie poprzez przekaz wewnątrzpartyjny. A to daje przewagę Tuskowi - znany z telewizji Tusk kontra Schetyna, który jest postrzegany jako polityk lokalny, dolnośląski. Zastanówcie się, czy to ja mam dalej rządzić tym krajem? Typowa bipolaryzacja, którą tak lubi Tusk - zwraca uwagę ekspert.

Dr Chwedoruk zwraca uwagę, że termin konwencji krajowa PO w dniu kongresu PiS to przemyślane działanie, które tylko podsyca "paliwo antypisowskie" wśród członków Platformy.

- Jak ktoś wiązał się z PO, to jednym z motywów był lęk przed rządami PiS. To, co dla większości Polaków nie jest już tak istotne, to wewnątrz partii wciąż jest mocno obecne. Można liczy, że Kaczyński podniesie rzuconą rękawicę, a to jest coś, co bardzo lubi Tusk, czyli ta bipolaryzacja. Słabością Tuska jest to, że kiedyś taką grę prowadził na poziomie całego kraju, a teraz robi to na poziomie partii - mówi dr Chwedoruk.

"Najlepszym wyjściem dla Tuska byłyby wcześniejsze wybory parlamentarne"

- Sądzę, że gdyby Donald Tusk miał w tej chwili takie instrumenty, najchętniej doprowadziłby do wcześniejszych wyborów parlamentarnych - przekonuje politolog, choć zaraz dodaje, że teraz to mało prawdopodobny scenariusz.

- Europa dryfuje. Jaka koalicja powstanie po wyborach w Niemczech i czy to odbije się na całej gospodarce europejskiej? A co będzie, jak Niemcy za kilka miesięcy zaczną cięcia w swojej gospodarce? Sytuacja będzie dla Tuska jeszcze bardziej skomplikowana. Załóżmy, że wyniki wyborów były takie, jak pokazują teraz sondaże, to wybory przegra PO, wygra je PiS, a rządzić będzie Leszek Miller. Wystarczy posłuchać, co teraz mówi lider SLD, by łatwo sobie wyobrazić koalicję z Tuskiem i PO niż z PiS-em. Przy wszystkich stratach, bo z PO na pewno odeszłaby część członków, taki scenariusz daje szanse na uchronienie się przed politycznym rewanżem PiS-u i budowaniem partii na nowo. Uratowanie się takim manewrem miałoby pewien sens. Jednak obecnie doprowadzenie do wcześniejszych wyborów odbyłoby się gigantycznym kosztem. Opierać się będą wszyscy: PO, bo straci mandaty, PSL, bo może wypaść poza Sejm, PiS, bo po co teraz startować, skoro można jeszcze poczekać, a Ruch Palikota na pewno nie wróciłby już w takiej obsadzie. Jedyny, który byłby za, to Leszek Miller - wylicza politolog.

Według dr. Chwedoruka przyspieszone wybory wewnętrzne, które zarządził Donald Tusk, to kilkanaście miesięcy spokoju do kolejnych wyborów - do Parlamentu Europejskiego i samorządu - i to one tak naprawdę zadecydują, co dalej. - Jeśli PO je przetrwa, to Donald Tusk będzie miał jakieś atuty. Jeśli nie, to scenariusz przymusowej abdykacji Tuska może zostać zrealizowany - podsumowuje politolog.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (168)
Zaloguj się
  • milorex10

    Oceniono 307 razy 175

    PO nie ma już nic do zaproponowania. Przez 6 lat zwodziła Polaków obietnicami i partyjną propagandą, dzięki czemu ukrywała "nic nie robienie ". Pomagał jej w tym swą retoryką chory z urojenia PiS, oraz pomagała manna z nieba, w postaci corocznej góry darmowych pieniędzy z Unii. Dzięki temu, nędza w rządzeniu PO nie rzucała się w oczy. Dziś już wiemy, że byliśmy oszukiwani. PO zawiodła na całej linii. Nie zlikwidowała żadnych polskich patologii, z patologiami w ZUS i KRUS na czele. PO te polskie patologie utrwalała, zwiększając katastrofalnie zadłużenie kraju, co może zakończyć się greckim scenariuszem.

  • swan_ganz

    Oceniono 112 razy 94

    PSL nie wypadnie poza sejm bez względu na wyniki sondaży.. Ich elektorat to mniej pewne 7-8 % bo tylu jest ludzi, którzy żyją z tego, ze PSL ma jakieś wpływy.. To sa ci ludzie ze szpitali wojewódzkich, z agencji rolnych, to są firemki kooperujące na pograniczu interesów państwowo-prywatnych i ci ludzie doskonale wiedza, ze będą funkcjonować tylko wtedy gdy PSL wejdzie do sejmu.. I tych ludzi wraz ze swoimi rodzinami jest tylu, że mają oni pewny wjazd do sejmu..Od frekwencji zależny ich pozycja przetargowa w tym sejmie; im większa tym taniej te szmaty można kupić..
    PSL-owcy to jest najgorszy rodzaj swołoczy do wydania jakiego rodzaj ludzki jest zdolny...

  • simonh

    Oceniono 119 razy 59

    Ilez mozna się podniecac tymi wyborami w PO panie Chwedoruk i panowie pismaki z GW ?

  • boul81

    Oceniono 76 razy 56

    jako obywatel płacący podatki nie życzę sobie kolejnej szopki na nasz koszt.Kadencja trwa 4 lata, a nie 2 i wybrany demokratycznie rząd ma się wywiązać z obietnic,a nie umywać ręce i uciekać do wyborów! To nic innego jako próba odwrócenia naszej uwagi od kondycji kraju-liczą na to,że przykryją to przedwyborczą nawalanką polityczną, którą będą podsycać zaprzyjaźnione media.

  • takisobiestatystyk

    Oceniono 53 razy 41

    Jednym słowem - nasi kochani politycy ( wszelkich zresztą opcji ) rozgrywają nie kończącą się partię politycznych szachów i to na dwóch szachownicach jednocześnie: na szachownicy wewnątrzpartyjnej i na szachownicy międzypartyjnej. Wyniki są różne - czasem zwycięstwo, czasem porażka. Jedynie zwykli obywatele są ZAWSZE przegrani.

  • gazeta240

    Oceniono 84 razy 34

    W jednym można się z Chwedorukiem zgodzić. Tusk już zrozumiał, że ilość lemingów wierzących w jego rzekome cuda może wśród obywateli jedynie maleć. W związku z tym próbuje się jeszcze odwołać do lemingów w ramach swojej partii. Wygrana Tuska będzie wygraną PIS bo pokaże narodowi oczyszczającemu się z lemingów, że w PO jeszcze wierzą w cuda, w które normalni obywatele już dawno przestali wierzyć. To spowoduje jedynie przyśpieszenie upadku PO, które kroczy drogą przetartą już przez SLD i AWS.

  • awm10

    Oceniono 113 razy 33

    Jakoś w PiSie Prezes nie abdykuje, chociaż przerżnął klika ostatnich wyborów.
    Przeciwnie oklaski na jego cześć są w partii coraz głośniejsze.
    Dlaczego zatem Donald miałby abdykować, gdyby PO przegrała po raz pierwszy.
    Nawet jeśli teraz wygra wybory, to kiedyś je w końcu przegra.
    Wywody pana doktora nie przekonują.
    A Schetyna to jednak nie ten kaliber mówcy i wodza,
    chociaż jako administrator jest pewnie lepszy.

  • korcia2000

    Oceniono 50 razy 22

    Tusk się miota:
    - między interesem swej liberalnej formacji i wspierającego ją biznesu a interesem i potrzebami szerokiego społeczeństwa,
    - pomiędzy liberalną doktryną społeczną a tendencjami katolicko-narodowymi firmowanymi przez prawicę i Kościół,
    - pomiędzy ugrupowaniami polityczno-światopoglądowymi we własnej partii,
    miota się i nie potrafi znaleźć wyjścia.....

  • socrates11

    Oceniono 29 razy 19

    To są rozważania dotyczące najważniejszych wręcz strategicznych bolączek polskiego społeczeństwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje