Dżihadyści atakują. "Libia staje się największą bazą terrorystów"

23.05.2013 16:26
Żołnierze armii Libii

Żołnierze armii Libii (Fot. ESAM OMRAN AL-FETORI REUTERS)

Rozpoczęta przed ponad rokiem w Mali ofensywa dżihadystów rozlewa się na sąsiednie kraje. Wyparci z Mali, atakują w sąsiednich krajach: w Nigerii i Nigrze, przerzucają bazy do pogrążonej w chaosie Libii. Choć nikt nie przyznał się do czwartkowych zamachów w Nigrze, władze nie mają najmniejszych wątpliwości, że dokonali ich dżihadyści, sprzymierzeni z saharyjską Al-Kaidą.
Władze Nigru od dawna obawiały się odwetowych ataków saharyjskich dżihadystów. W przeciwieństwie do Amadou Toumaniego Toure, byłego prezydenta sąsiedniego Mali, który w imię pokoju i zgody unikał konfliktów z panoszącymi się w jego kraju dżihadystami, prezydent Nigru Mahamadou Issoufou toczy z nimi bezwzględną wojnę.

W Mali prezydent Toure zbagatelizował natarcie tuareskich partyzantów, którzy wróciwszy z Libii, w styczniu 2012 r. wywołali zbrojną rebelię. Toure zapłacił za to władzą, zaś proklamowany na północy Mali tuareski niepodległy Azawad został zawłaszczony przez Al-Kaidę. W Nigrze 61-letni Issoufou kazał zatrzymywać już na granicy powracających z Libii Tuaregów, rozbrajać ich, a ich politycznych przywódców - internować albo osadzać w aresztach domowych. Issoufou obawiał się, że rebelia Tuaregów u jednego z sąsiadów pociągnie za sobą rebelię ich rodaków także przez miedzę. Czujność armii Nigru sprawiła, że w 2012 r. rebelia Tuaregów po raz pierwszy ograniczyła się do Mali. Ich rodacy z Nigru nie tylko nie podnieśli buntu, ale nie przyszli im z pomocą, a nawet się od nich odcięli.

Paryż boi się ataków na kopalnie uranu

Issoufou od samego początku domagał się, by Zachód i kraje zachodniej Afryki dokonały inwazji na północne Mali, zawłaszczone przez Al-Kaidę, a kiedy w styczniu Francuzi w końcu najechali na saharyjski kalifat, Niger wraz z Czadem, jako jedyne afrykańskie państwa, posłały także swoje wojska na wojnę. Pozostałe kraje zachodniej Afryki ociągały się albo wyprawiały kompletnie nieprzygotowanych żołnierzy. Pokonani w Mali dżihadyści grozili Nigrowi odwetem i wiele razy dokonywali zamachów na bazy nigryjskich żołnierzy w Mali.

Ataków w Nigrze, a przede wszystkim przeciwko tamtejszym kopalniom uranu, dostarczających surowca elektrowniom atomowym Francji, obawiał się także Paryż. Po styczniowym ataku dżihadystów na pole gazowe w Algierii do kopalni uranu w Arlicie Francja posłała swoich komandosów. Dżihadyści z Sahary od lat polowali w północnym Nigrze na francuskich inżynierów, by brać ich do niewoli dla okupu. W 2010 r. porwali aż pięciu, a dwóch z nich przetrzymują do dziś.

"Libia stanowi śmiertelne zagrożenie"

Minister dyplomacji Nigru Bazoum Mohamed ostrzegał, że rozbici w Mali dżihadyści przeprawili się już ze swoimi arsenałami i zakładnikami do Libii. - Problem w Mali mamy z głowy, ale w Libii czekają nas kłopoty - przestrzegał. - Libia staje się największą bazą terrorystów z całego świata i stanowi śmiertelne zagrożenie dla jej sąsiadów.

Ostrzegając od lat przed saharyjską Al-Kaidą, Niger blisko współpracuje z Francją, dawną metropolią kolonialną i z Amerykanami, którzy po 2001 r. szkolą 8-tysięczne wojsko nigeryjskie i utrzymują bazę bezzałogowych samolotów zwiadowczych.

O ból głowy przyprawiają władze Nigru wszyscy sąsiedzi. Zza wschodniej granicy, z Mali, uciekają pokonani tam dżihadyści, także nigryjscy. Za północną granicą, w Libii, budują sobie nowe kryjówki i bazy. Nad południową zaś granicą, w Nigerii, tamtejsze wojsko właśnie rozpoczęło wojnę przeciwko miejscowym talibom. Nie radząc sobie z wymykającymi się pogoni dżihadystami, w tym tygodniu rząd Nigerii poprosił Niger o podesłanie wojsk na burzliwe pogranicze. Nigryjski minister obrony Karidjo Mahamadou nie zgadzał się dotychczas, by Niger dał się wciągnąć w nową wojnę z dżihadystami, ale zawarte jesienią porozumienie wojskowe między obu sąsiadami mówi, że jeśli jeden poprosi o pomoc, drugi nie może jej odmówić.

Zobacz także
Komentarze (96)
Zaloguj się
  • swan_ganz

    Oceniono 133 razy 111

    poważnie ? W Libii zagnieździli się dzihadyści? Jak to możliwe? Przecież zrobiliśmy tam demokrację?

    Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, ze rządzą nami debile?

  • lifetripper

    Oceniono 105 razy 83

    Gazeto! Dlaczego do kur.wy nędzy dalej nie można nic napisać pod artykułem o dekapitacji w Londynie?! Co to za cenzura? Epoki się wam towarzysze pomyliły?

  • calli

    Oceniono 99 razy 77

    Kaddafi śmieje się dziś judeo-jankeskim i NATOwskim zbrodniarzom zza grobu w zakłamane pyski.

    Gdzie są dziś te matoły - w tym z redakcji reżimowego GazWybu - które tak gorliwie szczekały za bombardowaniem kraju i usunięciem bohaterskiego Pułkownika?

    Każdy uczciwy człowiek powinien splunąć dziś takim pismakom, internetowym klakierom i sprzedajnym ministrom w rodzaju zdRadka Sikorskiego, którzy doprowadzili do libijskiej tragedii w ich załgane fizys.

  • supon1954

    Oceniono 78 razy 70

    no proszę, demokracja na wzór jankesów, terroryści w Libii.
    Co na to "wyzwoliciele od Kadafiego": Francja, USA, W. Brytania?
    Tak miała wyglądać demokracja bez Kadafiego?
    Gratulacje!

  • tenare

    Oceniono 72 razy 64

    Kadafi trzymał za mordę islamskich ekstremistów.
    Ale USA i inne wspierające terroryzm kraje wspomogły terrorystów usuwając Kadafiego, dzięki czemu terroryzm może się teraz swobodnie rozwijać w Libii i przenosić się na cały region.
    Podobnie dzieje się w Syrii.

  • harimau666

    Oceniono 116 razy 56

    daj im palec a zabiorą całą rękę...
    >Paryż boi się ataków na kopalnie uranu<...Europa zbiera żniwo swojej tolerancji i otwartości (.zawoalowanych interesów) na inne kultury,religie jak gdyby miała oczy zawiązane przepaską i nie wiedziała co z tego może wyniknąć...
    a Japonia wiedziała:
    z Onetu:

    Gazdeczka30 : Powinno się wprowadzić prawo panujące w Japoni , oto dlaczego oni mają spokój z islamem:
    1. Muzułmanin nigdy nie otrzyma w Japonii obywatelstwa. Japonia jest jedynym krajem, który nie przyznaje muzułmanom obywatelstwa. Bezwzględnie. Prawo jest prawem.
    2. Muzułmanie nie mają prawa ciągle znajdować się na terytorium Japonii ( prawa do pobytu stałego, tłumaczenie dosłowne )
    3. Próba szerzenia islamu jest przestępstwem. Za to można iść do więzienia i to na długo.
    4. W Japonii nie znajdziemy ani jednej szkoły, w której uczą arabskiego ( co nie jest do końca prawdą, bowiem są japońscy profesorowie arabiści, więc muszą też być instytuty arabistyki na uniwersytetach ).
    5. Koran jest księga zakazaną. Nie można jej importować. Dostępna jest tylko „adaptowana” wersja po japońsku ( jak rozumiem japońskie tłumaczenie ).
    6. Wypełnianie obrzędów jest dozwolone tylko w zamkniętych pomieszczeniach. W przypadku, jeśli rytuały zobaczą zwyczajni Japończycy, muzułmaninowi grozi więzienie.
    7. Rozmowy po arabsku są surowo zabronione.
    8. Japonia praktycznie nie posiada ani jednej ambasady w krajach arabskich.
    9. Islam w Japonii wyznaje 0,12% Japończyków.
    10. Muzułmanin przyjechawszy do pracy w Japonii ma prawo pracować TYLKO w firmach zagranicznych, tj. japońskie firmy nie przyjmują do pracy osób wyznających islam.
    11. Wizy do Japonii przyznają muzułmanom bardzo rzadko. Nawet znamienici lekarze czy naukowcy wyznający islam nie mogą dostać wizy do Japonii.
    12. W umowach pracowniczych często jest zaznaczone, że pracodawca ma prawo bez wyjaśnień zwolnić pracownika, jeśli dowie się o jego muzułmańskiej wierze.
    13. Muzułmanom zakazuje się wynajmować domy w Japonii, nie mówiąc już o kupnie na własność.
    14. Tłumaczeniem technicznej dokumentacji z japońskiego dla arabskich klientów zajmują się NIEjapońskie firmy.
    15. Wobec muzułmanów odnoszą się jak wobec wyrzutków. Jeśli ktoś w okolicy jest muzułmaninem, wobec niego całe otoczenie będzie odnosić się jak wobec przestępcy.
    16. O otwarciu muzułmańskich szkół nawet nie może być mowy.
    17. Japonia nie akceptuje praw szariatu.
    18. Japonka będąca w związku z muzułmaninem, zostaje uznana za winną i staje się wyrzutkiem społeczeństwa. "

    można? można...

  • edi54

    Oceniono 52 razy 48

    Przecież to nie jest żadne zaskoczenie. Amerykanie i rządy zachodnie zachowują się jak kretyni.Irak niczego
    ich nie nauczył. Tzw. rewolucje w Egipcie, Tunezji, Libii są wodą na młyn dla islamistów. Ostrzegałem wówczas
    , że to się źle skończy dla Zachodu.

  • korcia2000

    Oceniono 42 razy 38

    I do czego się przydały te "demokratyczne rewolucje"? Terroryzm kwitnie, codziennie giną ludzie, o których w dodatku się nie mówi inaczej niż półgębkiem. Wstyd dla Polski, że uczestniczy w tych awanturach....

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 21 razy 21

    To jest niemożliwe. Nie po to Hamburgerownia and company Libię wyzwalali, żeby z taki rzeczy się tam działy. To wroga propaganda. Państwo kwitnie, ludzie są szczęśliwi i żyją dostatnio! "przerzucają bazy do pogrążonej w chaosie Libii" - żadnego chaosu nie ma, to teraz północnoafrykańska ostoja demokracji i praw człowieka.

    Reasumując, stało się to, czego wszyscy myślący się spodziewali, że nastąpi po ukatrupieniu Kadaffiego. Ale wszak o bogactwa naturalne chodziło, a nie o mrzonki o demokracji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje