"Rosomak kosztował 10 mln zł, wózek inwalidzki - ok. 10 tys. zł". Ranni na misjach chcą pieniędzy od MON

23.05.2013 11:24
Polski rosomak na patrolu w Afganistanie

Polski rosomak na patrolu w Afganistanie (Fot. Darek Zalewski / TOK FM)

Pięciu żołnierzy rannych na misjach wystąpiło do MON o zadośćuczynienia, odszkodowania i dodatkowe renty. Roszczenia sięgają trzech milionów złotych na osobę. MON zapewnia, że dołoży starań, by rozstrzygnięcia były sprawiedliwe, ale każdą sprawę musi zbadać sąd.
- Pięciu żołnierzy weteranów wystąpiło do MON z wnioskami o wypłatę zadośćuczynień, odszkodowań czy rent uzupełniających na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, po otrzymaniu pomocy udzielanej w oparciu o inne przepisy - powiedział rzecznik prasowy MON Jacek Sońta. Jak dodał, roszczenia są związane z obrażeniami, których żołnierze doznali, służąc za granicą.

Roszczenia sięgają 3 mln zł na osobę

- Kwoty wskazywane we wnioskach sięgają sum rzędu trzech milionów złotych - powiedział Sońta.

Jak zapewnił, MON pozostaje otwarte wobec roszczeń weteranów i nie kwestionuje prawnych możliwości ich dochodzenia. - Kodeks cywilny uzależnia jednak możliwość zasądzenia zadośćuczynienia, odszkodowania czy renty m.in. od aktualnej sytuacji życiowej osoby poszkodowanej, jej potrzeb czy możliwości zarobkowych. W przypadku wystąpienia przez poszkodowanych żołnierzy ze stosownymi pozwami i poddania zasadności wysokości dochodzonych roszczeń ocenie sądu, Ministerstwo Obrony Narodowej dołoży wszelkich starań, by wyrok był dla poszkodowanego żołnierza sprawiedliwy - powiedział Sońta.

Wśród żołnierzy, którzy wystąpili do MON, jest 36-letni st. plut. Mariusz Saczek, ranny 27 lipca 2010 r. razem z sześcioma innymi żołnierzami z załogi Rosomaka, gdy pod ich pojazdem wybuchła mina. Saczek doznał złamania kręgosłupa w trzech miejscach i uszkodzenia rdzenia kręgowego - ma niedowład nóg, porusza się na wózku lub o kulach. Miał obrażenia śledziony i wątroby, a także słuchu, w szpitalu spędził dwa lata.

"Lekarze orzekli: całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnej egzystencji"

W rozmowie z Polską Agencją Prasową przyznał, że dostał pieniądze od MON i ubezpieczyciela - odszkodowanie i zapomogę. Podkreślił też, że zawsze mógł liczyć na pomoc jednostki wojskowej. Jednak jego zdaniem MON nie opiekuje się nim tak, jak powinien. Długie starania Saczka o wózek inwalidzki, niedawno zakończone sukcesem, wiosną opisała "Rzeczpospolita". Za część turnusów rehabilitacyjnych weteran płacił z kieszeni własnej lub sponsorów. Niedawno musiał pożegnać się z wojskiem - lekarze orzekli, że jest całkowicie niezdolny do pracy i do samodzielnej egzystencji.

Saczek domaga się od MON miliona złotych zadośćuczynienia, niemal dwóch milionów odszkodowania, a także renty. Posiedzenie ugodowe w jego sprawie odbędzie się przed stołecznym sądem na początku czerwca. - Rosomak, w którym wyleciałem w powietrze, kosztował ponad 10 mln zł. Poszedł na straty, rozpadł się na kawałeczki. Cud, że nikt nie zginął. A wózek inwalidzki kosztuje w granicach 10 tys. zł. Czy ja powinienem trzy lata się o niego prosić? - powiedział PAP weteran.

Reprezentujący Saczka prawnicy są pełnomocnikami jeszcze dwóch rannych w Afganistanie. - Chcemy wspólnie z MON wypracować dla tych rannych takie rozwiązanie, które posłuży także pozostałym osobom. Trzy przypadki wystarczą, by opracować wspólne stanowisko - powiedział PAP jeden z nich radca prawny Sylwester Nowakowski. Jak powiedział drugi z prawników mec. Piotr Sławek, chodzi o zadośćuczynienia z powodu uszczerbku na zdrowiu, odszkodowania, które mają pokryć dotychczasowe i przyszłe koszty wynikające z pogorszenia zdrowia, oraz renty uzupełniające.

Ranni zwrócili się o pieniądze do MON po wypłacie odszkodowań dla ofiar misji

Obaj prawnicy przyznają, że ranni na misjach zwrócili się o pieniądze do MON po tym, jak świadczenia uzyskały rodziny tych, którzy polegli w Iraku i Afganistanie oraz rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej. W przypadku tych ostatnich skarb państwa zawierał z małżonkami, dziećmi i rodzicami tych, którzy zginęli ugody na 250 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Część bliskich dodatkowo zwróciła się o wypłatę odszkodowań w związku z pogorszeniem sytuacji życiowej.

W sprawach dotyczących żołnierzy, którzy polegli w Iraku i Afganistanie, oraz ofiar katastrofy lotniczej pod Mirosławcem, większość członków rodzin ofiar początkowo domagała się po 1 mln zł. Ostatecznie jednak ugody, jakie MON zawiera z bliskimi poległych w Iraku i Afganistanie, opiewają na 100 tys. zł zadośćuczynienia oraz do 150 tys. zł odszkodowania; w zależności m.in. od tego, czy danej osobie wypłacono pieniądze z ubezpieczenia. Z kolei bliscy ofiar katastrofy lotniczej pod Mirosławcem, którzy do MON zwrócili się wcześniej, dostali po 250 tys. zł łącznie tytułem zadośćuczynienia i odszkodowania.

819 poszkodowanych w Afganistanie, w tym 346 rannych

Ze statystyk Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych wynika, że w Afganistanie zostało poszkodowanych 819 Polaków, w tym 346 było rannych.

Żołnierze, którzy służyli na misjach zagranicznych, na swój wniosek otrzymują status weterana, a ci, którzy odnieśli rany - weterana poszkodowanego. Do końca marca 2013 r. status weterana poszkodowanego przyznano 350 osobom, w tym pięciu kobietom.

Zgodnie z polskim prawem weterani poszkodowani mają prawo do szeregu uprawnień w zakresie opieki zdrowotnej - leczenia poza kolejnością, leczenia bezterminowego, bezpłatnych leków i wyrobów medycznych, świadczeń specjalistycznych bez skierowania. Przysługuje im także odznaka Za Rany i Kontuzje, jednorazowe wydanie bezpłatnego umundurowania i wyekwipowania oraz pomoc na finansowanie nauki.

Ustawa przyznaje weteranom poszkodowanym także zapomogi bez względu na wiek, ulgi na przejazdy komunikacją miejską i krajową, dodatek do renty lub emerytury oraz pierwszeństwo w zatrudnianiu w jednostkach podległych MON.

Wszyscy weterani mają prawo do bezpłatnej pomocy psychologicznej poza kolejnością, dodatkowego urlopu wypoczynkowego, zapomogi po ukończeniu 65 lat i umieszczenia poza kolejnością w Domu Weterana. Ponadto przysługuje im zwrot kosztów przejazdu i zakwaterowania na uroczystości organizowane przez MON lub dowódców jednostek wojskowych, na które zostali zaproszeni, oraz asysta honorowa podczas pogrzebu. 29 maja przypada Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa.

Zobacz także
Komentarze (130)
Zaloguj się
  • maxmex

    Oceniono 5 razy 1

    Cieszyli że zarobią na wyjeździe,zarobili inwalictwo z roszczeniami do sojusznika.Same straty na tych misjach,chciwi ludzie są karani. Teraz mam łożyć bo ty walczyłeś za kogoś interesy,za kraj nie walczył robot bez własnej woli.

  • kibic_rudego

    Oceniono 6 razy 2

    chłopaki pojechali tam na ochotnika by dorobić,
    w ich zawodzie to ryzyko zawodowe, niech sobie
    opłacą ze swojego ubezpieczenia albo z tego ze więcej zarobili

    Sikorski razem ze swoim sierżantem mogą coś dorzucić ze swojej prywatnej kasy

    Ich "gościnne występy" w Iraku i Afganistanie to łamanie Konstytucji III RP

  • onbielskoo

    Oceniono 6 razy 0

    Dać im. Dać żołnierzom. Należy się.
    Walczyli o coś tam ważnego. Mniejsze o to, że ważne to było przeważnie dla polityków.
    Ale walczyli!
    Nie mordowali innych, ale zabijali. A to przecież bardzo duża różnica!
    Zwłaszcza dla tego który zginał.

    I chwała im za to żołnierzom! Już kapelan im dał rozgrzeszenie i wytłumaczył o co tu biega i jak należy na to patrzeć, aby miec czyste ręce choć umazane krwią innego.

    Dajmy za to żołnierzom rannym i inwalidom wojennym!
    Odbierzmy emerytom i dajmy żołnierzom.
    I kupmy jeszcze lepsze rosomaki.
    I jeszcze raz zabierzmy emerytom!
    I wyślijmy jeszcze naszych dzielnych żołnierzy w inny rejon zapalny świata!
    Przecież to wazne jest.
    Aby pokój był na świecie!
    Na ten cel jeszcze raz zabierzmy emerytom!

  • wjakimkrajujazyje

    Oceniono 9 razy -3

    Czytając te Wasze komentarze dochodzę do wniosku, że w Polsce musi się coś stać - jak w Bostonie, Londynie, Madrycie lub Nowym Jorku - by społeczeństwo nabrało jakiegokolwiek szacunku do żołnierzy. Kurde, ludzie, żołnierz jest żołnierzem i jedzie na misje bo to jego zawód - to co, ma powiedzieć, że nie? Wtedy biadolilibyście, że nawet czterech liter nie ruszą z kraju "wielcy wojownicy". To wszystko jest żałosne. Chcecie, by szanowano Was - a co wy robicie? To pytanie retoryczne...

  • cztery44442

    Oceniono 6 razy 4

    Polskie wojsko powinno bronić granic Polski i Polaków tak wynika z Konstytucji. Co wojsko polskie robi w Afganistanie lub wcześniej w Iraku. Pakt NATO mówi o wspólnej obronie państw przynależących do NATO, natomiast nic nie mówi o agresji na terenie obcego państwa.

  • stan-1

    Oceniono 9 razy 3

    Czemu ja muszę płacić za zabijanie ludzi w obcym kraju i jeszcze utrzymywać najemników przez lata? Odpowiedz mi to trepie.

    podatnik

  • blski

    Oceniono 4 razy 4

    Dlaczego Amerykanie zadaja od Polski wysylania zolnierzy ktorzy maja wspomagac ich przygody? Dlatego, ze samo utrzymanie jednego zolnierza USA w Afg., Iraku .... kosztuje 1milion dolarow rocznie.
    Kilka lat temu opublikowano ocene amerykanskich dowodcow wojsk "sojusznikow" - opinia o naszych zolnierzach nie przyniosla im chwaly.
    Koszt wyslania najemnikow nie konczy sie gdy wroca do kraju. Dziwi mnie, ze nie nauczyli sie jeszcze od swych amerykanskich kolegow, ze trauma sluzby pozostaje na reszte zycia i to nie tylko samego zolnierza ale ich rodzin. 35% zolnierzy amerykanskich jest dotknieta tego rodzaju inwalidztwem jak tez ich rodziny, nawet po ewentualnym rozwodzie zona i dzieci zadaja odszkodowan i rent.
    Mam nadzieje, ze nie zepchna kosztow utrzymania rodzin i inwalidow na spoleczenstwo i koszty tych idiotyzmow bedzie ponosil MON, moze to zmusi ich do przemyslenia czy warto brac udzial w tych przygodach.
    Rozgonic to cale towarzystwo nierobow i nieudacznikow.
    Jak USA chca ich zwerbowac to nie robia to sami nie za nasze pieniadze. Strasza nas agresja Rosji czy Iranu i zmuszaja do placenia za izuloryczna przyjazn i obiecanki pomocy.
    Obecnosc naszych wojsk w roli okupanta nie przysprzy nam przyjaciol.

  • filthpurger

    Oceniono 10 razy -6

    KAZDY ZDROWO MYSLACY POLAK JEST DUMNY Z ZOLNIERZY WP PELNIACYCH SWOJU MISJE W INTERESIE NASZEGO KRAJU.
    Tutaj nie ma zadnych watpliwosci,ci ktorzy maja watpliwosci sa tymi ktorzy watpia w siebie, nie pewni i nie zdolni do obrony i wlasnej wolnosci i swoich rodzin.
    Nie osmieszajcie sie wiec swoja idiotyczna propaganda mieczakow, ludzi nie zdolnych do samostanowienia.

  • informator10

    Oceniono 5 razy 5

    Raport ONZ z sierpnia: liczba ofiar cywilnych w Afganistanie wzrosła o 31% w porównaiu z tym samym okresem poprzedniego roku. Liczba ofiar wśród dzieci wzrosła o 55%.

    Poruszający dokumentalny obraz młodych Afgańczyków uzależnionych od heroiny. W ogarniętym wojną Kabulu młodzi chłopcy żyją od działki do działki. Kolejne próby wyprowadzenia ich z nałogu spełzają na niczym.
    Szacuje się, że 95% heroiny znajdującej się na ulicach Europy pochodzi z Afganistanu (fot. materiały prasowe)

    Niedawny szczyt NATO w Chicago (20-21 maja 2012) został zdominowany przez jeden właściwie temat: wycofanie się chyłkiem z Afganistanu po dziesięciu latach brudnej i nieudanej wojny. Dodajmy szeptem: przy minimalnych stratach własnych.

    Po 10 latach system ZSRR zaczął sie sypać, do tego Afgańczycy otrzymywali od amerykanów, swietna broń do zestrzeliwania śmigłowcow.

    W "polskiej" prowincji Afganistanu zniknęło 4 tys. drzew
    Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj jest wściekły. Oskarżył siły NATO stacjonujące w prowincji Ghazni o... ścięcie tysięcy drzew. Odpowiedzialni za bezpieczeństwo w prowincji są polscy żołnierze.
    "Prezydent potępił ten akt i zwrócił uwagę, że siły międzynarodowe muszą unikać działań, które są zbrodnią przeciw afgańskiej własności publicznej i niszczy środowisko" - pisze biuro Hamida Karzaja.

    Jak już zapewne wiecie wojsko USA zastrzeliło 17-stu cywili w tym 9 dzieci i 3 kobiety.
    Na początku były informacje,ze masakry dokonał jeden żołnierz, ale coraz więcej informacji dochodzi, że była to cała grupa żołnierzy która przybyła helikopterem i zrobiła masakrę nie w jednej ale w trzech wioskach.

    Afganistan jest bardzo ważnym punktem strategicznym Azji i Amerykanie nigdy z niego nie wyjdą naprawdę
    ten kraj był w celach strategicznych ju es ej pisanych jeszcze w latach 70. przez Brzezińskiego
    nie bez kozery wyruszyli na niego ruscy
    teraz ruszyli ze znacznie lepszym skutkiem Amerykanie
    trzeba przyznać, że są mistrzami propagandy, stąd tyle tam innych narodowości

    prawda2.info/viewtopic.php?t=10138&postdays=0&postorder=asc&start=0

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje