Studenci-wandale wydrapali karykatury wykładowców na ścianach kościoła

23.05.2013 06:42
XVIII-wieczne graffiti i napisy w kościele Uniwersyteckim we Wrocławiu

XVIII-wieczne graffiti i napisy w kościele Uniwersyteckim we Wrocławiu (Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta)

Wrocławscy studenci to wandale. Wydrapali na ścianach kościoła Uniwersyteckiego obelżywe dla swoich wykładowców graffiti. Jednego powiesili na szubienicy, z innego zrobili diabła. Swoje dzieła podpisali, ale potem - prawdopodobnie ze strachu - próbowali podpisy wymazać. Teraz nie wiadomo, co z tym zrobić.
Znaczy, z graffiti, bo studenci pozostaną bezkarni. Po pierwsze, drapali rylcem lub pisali ołówkiem trzysta i więcej lat temu, a po drugie, spisy studentów (na dodatek niepełne) posiadamy dopiero od 1818 roku. Grafficiarzy, nawet podpisanych, nie jesteśmy w stanie zidentyfikować. Ale ich dzieła warto zobaczyć, bo - chcąc nie chcąc - musimy je traktować jako interesujące źródła historyczne.

Szubienica nad amboną

Odkryli je właśnie dwaj konserwatorzy prowadzący od 33 lat prace w świątyni - Jakub Kamykowski i Jacek Kobiela. Na ścianach empor odsłonili rysunki, którym trudno przypisać wartość artystyczną. Ale jeszcze trudniej oderwać od nich oczy. - Jeden z profesorów (być może nauczyciel retoryki, obok wydrapano słowo "rethor") został sportretowany na ambonie. Ale nad amboną pojawiła się szubienica z kołowrotkiem do wciągania stryczka, który zacisnął się wokół szyi nieszczęśnika - pokazuje graffiti Jacek Kobiela.

Rysunek został podpisany w dwóch miejscach przez niejakiego Zimermana, jednak podpis próbowano zamazać. Może autor uznał, że zbytnio się wychylił i wystraszył kary. - Groźba, że zostanie złapany, była w gruncie rzeczy niewielka. Rysunek jest bardzo delikatny, wydrapany igłą i stał się widoczny na bardzo gładkiej, błyszczącej powierzchni stiuku (wygląda jak marmur) dopiero wówczas, gdy go pobieliliśmy. Barwnik został wtarty w rowki i wtedy scena egzekucji objawiła się z pełną ostrością - tłumaczy Jakub Kamykowski.

Bo studenci to element wichrzycielski

Takich rysunków jest znacznie więcej, empory w części prezbiterium były zasłonięte kratami (na balustradzie widać ślady po kotwach mocujących), więc studenci mogli do woli wyżywać się artystycznie i dawać ujście negatywnym emocjom. Notabene, protestancka rada miejska, która próbowała zablokować utworzenie przez jezuitów uniwersytetu, argumentowała, że studenci to element wichrzycielski, w głowie im tylko piwo, damy lekkiego autoramentu, burdy no i - jak widać po graffiti - niszczenie autorytetów.

- No, dzisiaj tak ostro ich nie oceniamy. Przecież uczyli się i rozwijali talenty. Także te artystyczne. Proszę popatrzeć na głowę diabła z oślimi uszami. Bardzo interesująca. Szkoda, że nie wiemy, kto był modelem - żartuje Jacek Kobiela.

Dobrze, że znali kaligrafię

Na ścianach wydrapano mnóstwo pięknie wypisanych (nauka kaligrafii była obowiązkowa) inicjałów, nazwisk, dat. Niektóre pamiętne dla miasta, a nawet całej Europy. Ivanesz Petriczim potwierdził na przykład swoją obecność w świątyni w roku 1700. Wtedy to właśnie wybuchła III wojna północna, konklawe wybrało nowego papieża Klemensa XI, a Leopold Habsburg zgodził się na koronację Fryderyka I na króla Prus, notabene nieuznawanego przez Rzeczpospolitą. Z kolei niejaki Gabriel pozostawił swój ślad w 1848, gdy miasto ogarnęło wrzenie rewolucyjne Wiosny Ludów, Polacy bratali się z Niemcami, a na gmachu uniwersytetu powiewała polska flaga.

Graffti jako źródło historyczne

- Jako historyk sztuki muszę powiedzieć, że wartość tych graffiti jest żadna. Jak historyk uznaję ich wartość źródłową - mówi dr Łukasz Krzywka z Uniwersytetu Wrocławskiego. - We Francji są aż trzy muzea zajmujące się graffiti, od czasów starożytnych począwszy. Pompejańskie napisy wyborcze, ogłoszenia drobne czy anonse towarzyskie pozwalają nam zrekonstruować życie miasta zniszczonego wybuchem wulkanu w roku 79.

W kościele takich cymesów być oczywiście nie może, najstarszym śladem po grafficiarzach jest data "1698" wydrapana przez niejakiego "IBC" oraz "NP". Data pamiętna dla jezuickiej świątyni. Kościół budowany z rozmachem od 1689 roku (jezuici zatrudnili ceglarzy z Kolonii, którzy w Łanach pod Wrocławiem wypalali cegły i to od razu w liczbie 130 tys. sztuk) konsekrowano właśnie 30 lipca 1698 roku. Ale nie był jeszcze ani wykończony, ani wyposażony.

- Dzięki tym graffiti możemy precyzyjniej datować pojawienie się dekoracji. A są wspaniałe, bo wiedeńczyk Johann Michael Rottmayr von Rosenbrunn, nadworny malarz cesarza Józefa I, prawie całą powierzchnię ścian i sklepień pokrył cyklem przedstawień ze Starego i Nowego Testamentu, życia Kościoła i Towarzystwa Jezusowego - tłumaczy Jakub Kamykowski.

Tyle że studenci nie uszanowali nawet takiego wybitnego dzieła i dalej mazali. - Napisy, które odkryliśmy na freskach Rottmayra, sfotografowaliśmy, a potem zamalowaliśmy. W tym przypadku prymat dzieła sztuki nad źródłem historycznym nie podlega dyskusji - twierdzi Jacek Kobiela.

Zostawić i wyeksponować

Nie wiadomo jeszcze, co się stanie z resztą napisów i rysunków. - Są dwie szkoły - jedna każe dokumentować i czyścić, a druga zostawiać jako pamiątkę czasów. W Muzeum Narodowym można zobaczyć średniowieczne obrazy czy ołtarze, na których wandale wyryli napisy. Tyle że to byli renesansowi wandale, a napis, który ma 500 lat, traktuje się z większą estymą - mówi dr Krzywka. - Graffiti w kościele Uniwersyteckim zrobiono w takich miejscach, że uroda świątyni nie doznała uszczerbku. Uważam, że należy je zostawić, ciekawie wyeksponować i potraktować jako atrakcję turystyczną.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (25)
Zaloguj się
  • wilhelm4

    Oceniono 3 razy 1

    Smieszna ta proba proba polonizowania historii miasta: polska flaga wisiala, Polacy i Niemcy sie bratali, Polska nieuznawala Friedrich, blablaaaa, bleeee, no i koniecznie trzeba bylo podac nieniemiecko brzmiace nazwisko studenta, no nie ?

    To bylo miasto Breslau - wtedy jego rzeczywistiosc, jego realia, jego spoleczenstwo, jego kultura i jezyk byly austryjackie i pruskie. (A zadnych "Niemcow" wtedy nawet nie bylo jeszcze.) Zalosny artykul, moge sie zalozyc, ze 3/4 czytelnikow nie kapuje nic, tzn. zdaje im sie cos tam, ze kapuja cos tam. Slaska historia ostatnich 700 lat nie ma prawie nic wspolnego z polska historia !

  • jerzysm42

    Oceniono 8 razy 6

    Mazanie po ścianach ludzie wynaleźli kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Rysunki naskalne odkrywane są na całym świecie. Jeszcze do tej pory największą chlubą dla troglodytów jest napisanie na murze "DUPA' lub narysowanie gwiazdy Dawida.

  • naw18

    0

    I co sie zmieniło w zachowaniach ludzi od 2 tysiącleci? Nic. Przykładowe "Byłem tu"... i data.

  • rozterka47

    Oceniono 2 razy 2

    @odowk

    jak zwykle nie przeczytałes artykulu ale sie wymądrzasz :)

    jakie to :nowe: pokolenie sprzed 300 lat ?

  • odowk

    Oceniono 13 razy -9

    Bydło.

    Nowo wyremontowane kamienice zafajdają swoimi "graffitti", zabytki zdewastują, książki podrą, wreszcie muzea podpalą.

    to niestety spora część nowego pokolenia.

    Nie pieprzcie w tym temacie nic o religii i Rydzyku ani o polityce, bo to nie na temat - tu idzie o dewastację zabytków przez hołotę.

  • janan2

    Oceniono 7 razy -3

    Taż coś.Jaki ten Naród nierozumny i nie wie o co w tym biega!!!
    Nie o malunki idzie,ich wartość taką czy inną,ale o kasę.Nagłośnić temat,przygotować grunt i kasa popłynie jak nie z UE to z polskiego budżetu.
    Jeszcze nikt nie pojmuje,że każdy sposób dobry dla tej opcji jeśli o kasę biega!?
    Oni nawet w wybudowanym 20 lat temu kościele potrafią znależć XV wieczne freski,aby tylko dobrać się do kasy.
    To ich jedyny Bóg i powołanie.Z tego też ten artykuł.Reszta to raczej ściema.

  • z20120131

    Oceniono 15 razy 15

    "Rethor"? Już myślałem, że to zemsta za słusznie wlepioną pałę z ortografii, ale - nie, to tylko niechlujstwo redaktora Gazety. Na zdjęciu stoi wyskrobane "rhetor", czyli tak, jak być powinno.

  • laksmana

    Oceniono 13 razy 3

    Czyli warto być wandalem - można przejść do historii. Ludzie mają sentyment do czegokolwiek, co jest odpowiednio stare - choćby to było XVIII-wieczne g...o w słoiku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje