W Niemczech chcą obniżyć dopuszczalną zawartość alkoholu we krwi dla rowerzystów

22.05.2013 15:20
Rowerzyści w Warszawie

Rowerzyści w Warszawie (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Rowerzysta w Niemczech może bezkarnie jechać ulicą z 1,6 promila alkoholu we krwi. Granicę tę chcą obniżyć na rozpoczynającej się dzisiaj konferencji landowi szefowie MSW. Media szeroko komentują tę sprawę.
"Z ponad jednym promilem alkoholu we krwi ten i ów nie jest w stanie znaleźć swojego roweru albo nie może otworzyć zamka" - krytykuje obecne przepisy "Reutlinger General-Anzeiger". "O ile mimo to jakoś zdoła się usadowić na siodełku, może być w najwyższym stopniu niebezpieczny. Policja miała jednak dotąd ograniczone pole działania. Dla pijanego rowerzysty znajdującego się jeszcze poniżej stanu całkowitego upojenia alkoholowego, czyli 1,7 promila, sytuacja robi się problematyczna, kiedy spowoduje wypadek. Wówczas nagle obowiązuje go taka sama granica jak dla kierowców - 0,3 promila".

Zdaniem "Pforzheimer Zeitung": "Jest sprzecznością samą w sobie, że ciągle dyskutuje się o upijaniu się do nieprzytomności, a jednocześnie zachęca pijanych do wsiadania na rower. Kto ma we krwi 1,6 promila alkoholu, ten nie ma czego szukać na ulicy. Także jeżeli jedzie rowerem. Jeżeli surowsze przepisy uchronią jednego czy drugiego rowerzystę przed wypadkiem, już się opłacą. Nie rozwiąże to jednak problemów na ulicach, bo podejmowana przez ministrów inicjatywa ma przede wszystkim symboliczny charakter - ale symbole nie zawsze muszą być złe".

"Kölner Stadt-Anzeiger" uważa, że: "Najwyższy czas, żeby także dla rowerzystów obniżyć granicę zawartości alkoholu we krwi do poziomu kierowców, czyli 1,1 promila. Akurat w dużych miastach rower dawno już stał się równouprawnionym środkiem lokomocji, nawet jeżeli niektórzy planiści jeszcze tego nie odnotowali. Za kilka lat w Nadrenii Westfalii-Północnej pojawią się pierwsze szybkobieżne trasy rowerowe. Kto jest w drodze z 1,6 promila we krwi, zagraża sobie i innym. Tym bardziej że rowery są coraz bardziej wyrafinowane technicznie i coraz szybsze".

1,6 promila we krwi ma mężczyzna ważący 85 kg, który wypił ok. 5 piw lub 0,3 litra wódki.

Dalsza część przeglądu dzisiejszej niemieckiej prasy znajduje się w artykule "Deutsche Welle"

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Komentarze (33)
Zaloguj się
  • kermit.dolomit

    Oceniono 2 razy 2

    A Polsce gdyby wredna Policja nie łapała to żaden nie wsiadłby nayebany na rower bo tu wszyscy mają zamiłowanie do przepisów prawa i porządku

  • supertlumacz

    Oceniono 2 razy 2

    Mam 2 przeżycia związane z nietrzeźwością kierowcy i jazdą na rowerze.

    Wprawdzie oba z dalekiej Kanady i z lat 70-tych, 80-tych; wszystko się pewnie zmieniło – prawo, infrastruktura, zwyczaje ; ale są tak niezwykłe że nie chciałbym zabrać ich w tajemnicy do grobu. Oceńcie sami.

    1. Ścieżek rowerowych w Toronto wtedy prawie nie było, ale dla zachowania kondycji i lepszego poznania rozległego miasta dużo jeździłem rowerem pożyczanym od kolegi, Kanadyjczyka, mieszkającego w pobliżu hotelu asystenckiego gdzie zamieszkiwałem. Nie miałem warunków na przechowywanie roweru, a z tym kolega spotykałem się codziennie na uczelni. Choć korzystałem głównie z dróg publicznych było to w miarę bezpieczne, bo kierowcy są tam bardziej kulturalni niż w Polsce i ani razu nie musiałem zeskakiwać do rowu co przydarzało mi się później dwukrotnie w drodze z warszawskiego Bemowa do Puszczy Kampinoskiej. Byłem kuso ubrany, a dokumenty miałem w tylnej kieszeni bez zapięcia. Zgubiłem notesik z książeczka czekową, kartą bankomatową, około $20 gotówki. Kartę zablokowałem tego samego dnia wieczorem telefonicznie. Dwa dni później dostałem telefon z policji. Anonimowy znalazca przekazał jej znalezisko, a oni RUTYNOWO WYKORZYSTUJĄ PODOBNE INCYDENTY DLA ZASKARBIENIA SOBIE PRZYCHYLNOŚCI LUDNOŚCI stąd powodzenie akcji wspierania policji takich jak neighbour’s watch. Byłem wręcz zażenowany uroczystym przekazaniem mi tak drobnej zguby przez policję w komendzie, w gabinecie komendanta itp.
    2. W USA i w Kanadzie, wobec świadomości dużych różnic osobowych w wydolności organizmu, definicja NIETRZEŹWOŚCI była traktowana funkcjonalnie przez sądy i policję i zawartość alkoholu we krwi nie przesądzała o niczym. Poza tym limity alkoholu były dużo wyższe niż w Europie, w większości prowincji 0,8 promila. Najważniejszy jest znany wam pewnie z filmów USA test krawężnikowy. Wracaliśmy podchmieleni z wycieczki weekendowej do domu letniskowego . Prowadził najbardziej podchmielony, ale mistrz Kanady w gimnastyce sprzed paru(?) lat...Pomachał przyjaźnie otwartą butelką z piwem do przejeżdżającego radiowozu policyjnego. W policję diabeł wstąpił. Przygarbiłem się na tylnym siedzeniu bojąc się że zaczną strzelać. Natychmiast włączyli sygnał i dali znak aby zjechać na pobocze. Dalej lepiej jak na filmie… Kierowca obie ręce na kierownicy, bez wezwania, aby pokazać że nie ma broni. Policjant poświecił latarką po samochodzie, najdłużej na mnie bo byłem częściowo schowany, ale twarzy nie ukrywałem, i przeszedł na tył samochodu. Jego kolega, bardzie doświadczony, dopiero teraz podszedł i wylegitymował kierowcę przekazując dane do centralnego rejestru. Chyba mu tam coś powiedzieli niezwykłego , bo ku zdumieniu towarzysza policjanta chciał odstąpić od testu krawężnikowego , a zaczął zgłaszać pretensje z powodu ZBYT GŁOŚNEJ MUZYKI PRZY OTWARTYCH OKNACH (!). Zaskoczony kierowca przeprosił i wyłączył muzykę. Na koniec policjant łaskawie zezwolił na pokazanie sztuczki udając że mało go to interesuje. Kierowca wszedł na krawężnik , przeszedł dwa kroki, zrobił salto w przód, potem salto w tył, i chciał zobaczyć jaka będzie reakcja policjantów. Ci już odjechali. … Wyszedł na idiotę…

  • serwolatka5

    Oceniono 4 razy 0

    ja po 3 setkach jestem lepszym ( również bezpieczniejszym ) kierowcą niż 90% polskich lemingów

  • dublet

    Oceniono 1 raz 1

    Pozostaje hulajnoga, dopóki ministry nie zorientują się i nie zabronią! A propos, w Rzeszy 1,1 jest legalne? Taka wolność? Żal doopę ściska...

  • supertlumacz

    Oceniono 3 razy 1

    Sami widzicie ze pora skończyć zabawę w państwo polskie, te zmagania ekipy Tuska z ekipą Kaczyńskiego, i powitać chlebem i solą wyzwolicieli zza Odry.

  • kunwyscigowy

    Oceniono 13 razy 1

    Rowerzyści to zakała naszego społeczeństwa ! nie płacą OC, AC , nie płacą podatku drogowego, akcyz, vatu, podatku od luksusu, od emisji i wielu innych bardzo ważnych opłat zawartych w cenie bardzo taniej nas benzyny - dzięki tym podatkom mamy piękne drogi a nasi parlamentarzyści skromne utrzymanie za swą ogromną pracę i troskę włożoną w rozwój naszego kraju!

    Podnieść stawkę Vat na rowery i części do 90%, każdemu rowerowi założyć gps na koszt użytkownika i pobierać opłatę od km przejechanego po naszych pięknych drogach!!!
    Oczywiście tak samo należy postąpić z pieszymi.

    A i oczywiście pijany pieszy nie ma prawa poruszać się o własnych nogach! bo pijani piesi powodują więcej wypadków niż rowerzyści - kara oczywiście srogie więzienie! pijanego możne np wozić trzeźwy kolega na wózku inwalidzkim (oczywiście z gps i sprawiedliwie opodatkowanym)

  • yarloman

    Oceniono 83 razy 61

    Korzystałem z tego przepisu w ub. roku . Wracaliśmy o 3 nad ranem z kirmes odbywającego się niedaleko Dortmundu do domu moich znajowmych odległego od miejsca zabawy jakieś 7 kilomtrów. Cudowne uczucie, jesteś po fajnej zabawie kilku piwach kilku lampkach wina wracasz rowerem do domu ścieżką rowerową malowniczo położoną pomiędzy droga krajową a polami . Nie chowasz sie jak zwierzę nie trworzysz , jedziesz jak człowiek przecież nie pijany tylko lekko wstawiony w doskonałym humorze . To jest życie to jest wolność nie to co w tym naszym jak mawiał klasyk dzikim kraju gdzie policja za to samo gotowa cię obedrzeć ze skóry zamknąć do więzienia zniszczyć napiętnować . Naprawdę w takich chwilach człowiek żałuje że nie urodził się niemcem .

  • cztery44442

    Oceniono 49 razy 39

    No właśnie w Niemczech mając 1,6 promila rowerzyści jadą szosą, tego akurat nie pochwalam jednak ponieważ rowerzysta na szosie i tak jest poszkodowany, zatem jego wybór. W Polsce rowerzysta na polnej drodze musi być trzeźwy jak świnia. Obecnie mamy w Polsce ponad 80 tysięcy osób w zakładach zamkniętych, przypuszczam, że gdyby uwolniono rowerzystów to zostałaby połowa, gdyby jeszcze uwolniono bezrobotnych od kilkunastu lat alimenciarzy to w więzieniach zostałaby garstka, która tak naprawdę nie wie za co siedzi, ot zwyczajnie tak skazali. Prawda, że Mrożek się kłania.

  • nf123

    Oceniono 44 razy 14

    w niemczech nie muszą doić kierowców i rowerzystów mandatami, żeby mason rostowski mógł żreć kawior

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje