Skuteczny sposób złodziei. Wyczyścili karty kredytowe z 6200 zł

22.05.2013 12:00
Para mieszkańców podwrocławskiego Krzeptowa straciła 6200 zł z kart kredytowych, zanim się rano obudziła. Nocą zostali okradzeni. Włamywacze za pomocą zabranych kart kupili bilety we wrocławskich pojazdach MPK. Między godz. 5 a 6 rano przeprowadzili 124 transakcje
Złodzieje weszli do domu nad ranem, splądrowali parter domu i garaż i wyszli z łupami. Gdy pan Patryk wstał, od razu zauważył brak portfeli. Natychmiast zastrzegł wszystkie pięć skradzionych kart kredytowych. Ale z bankowych wyciągów wyczytał, że między godz. 5 a 6 rano przeprowadzono nimi 124 transakcje, każda na 50 zł, czyli dokładnie tyle, ile wynosi limit jednorazowej operacji w mobilnym biletomacie.

Jednorazowej, bo po jej zakończeniu można użyć karty ponownie, potem kolejny raz i kolejny. Ten problem znany jest posiadaczom kart paypass z banków, w których nie można ustawić limitu liczby transakcji zbliżeniowych. Ale we wrocławskich biletomatach mobilnych to, że ktoś nie ma karty zbliżeniowej, a taką tylko na PIN, nie chroni go przed kradzieżą. Bo w nich płaci się zawsze bez użycia PIN.

Kartą na PIN jak zbliżeniowo

- Sposób płatności w automatach mobilnych jest wynikiem uzgodnień z gminą Wrocław, a przed jego uruchomieniem uzyskał stosowne certyfikacje organizacji płatniczych - informuje Magda Sikorska, rzeczniczka Mennicy Polskiej, operatora systemu Urbancard i wrocławskich biletomatów.

Pan Patryk pracuje w banku od 15 lat, ale nie miał pojęcia, że tak łatwo, bo bez użycia PIN, można wykorzystać skradzione niezbliżeniowe karty płatnicze w mobilnych biletomatach. - Dziwię się że miasto Wrocław tak skonstruowało umowę z Mennicą, narażając swoich obywateli na istotne szkody finansowe - komentuje nasz czytelnik.

Przedstawiciele Mennicy Polskiej, operatora systemu Urbancard, którego częścią są biletomaty, wielokrotnie tłumaczyli, że wpisywanie PIN w tłoku, gdy mamy za plecami innych pasażerów, mogłoby w razie kradzieży karty skutkować znacznie groźniejszymi skutkami. Poza tym chodzi o to, by zakup biletu w tramwaju przebiegał błyskawicznie (stacjonarne biletomaty na ulicach działają na PIN).

Nieduża skala, kłopot wielki

Mennica Polska nie informuje o liczbie oszukańczych transakcji, do których dochodzi z wykorzystaniem jej biletomatów, powołując się na tajemnicę handlową. - Dotychczasowe zgłoszenia stanowią niewielki odsetek wszystkich zrealizowanych transakcji - zapewnia rzeczniczka Magda Sikorska. Natomiast MPK w tym roku odnotowało dwa takie zdarzenia (trzecia jest sprawa pana Patryka, o której rzeczniczka MPK dowiedziała się od nas). Jednak każda taka sytuacja to dla okradzionych ogromny stres. Trzeba zgłosić kradzież na policji i złożyć reklamację w banku. Jej rozpatrzenie trwa miesiąc i przez miesiąc okradziony nie ma tych pieniędzy do dyspozycji. Pamiętajmy też, że o ile użytkownik nie ubezpieczył dodatkowo karty, bank pokrywa stratę dopiero powyżej równowartości 150 euro, czyli ponad 600 zł traci ten, którego kartą posłużył się złodziej.

Policja nierychliwa

- Pasażer, którego kart bezprawnie użyto w biletomacie, powinien dokonać zgłoszenia o kradzieży, a następnie zwrócić się do biura obsługi pasażera MPK przy ul. Prusa (lub mailowo), byśmy zabezpieczyli nagranie z monitoringu celem przekazania go organom ścigania. Chodzi bowiem o to, że w naszych pojazdach monitoring jest nadpisywany po siedmiu dniach. Jeśli mamy sygnał o jakimkolwiek zdarzeniu, w którym monitoring mógłby posłużyć do wyjaśnienia sprawy, zabezpieczamy zapis. Nie przekazujemy pasażerom nagrań z monitoringu ani danych uzyskanych w ten sposób. Monitoring możemy jedynie przekazać policji - mówi Agnieszka Korzeniowska, rzeczniczka wrocławskiego MPK.

Pan Patryk zdał się w tej sprawie na policję. Zgłosił kradzież w komisariacie w Kątach Wrocławskich. Podał policjantowi prowadzącemu sprawę numery biletomatów mobilnych, w których złodzieje użyli jego kart, a także numer bankomatu na pl. Jana Pawła II, w którym próbowali wybrać gotówkę. - Dostałem kuriozalną odpowiedź, że policjanci pojechali na plac, ale bankomatu nie znaleźli. Ja też pojechałem i znalazłem, to ten przy SKOK-u. A zapisu monitoringu w tramwajach też nie zabezpieczyli. A teraz już na to za późno - mówi okradziony.

W dobrej wierze czy wręcz przeciwnie

Przypomnijmy, początkowo mobilne biletomaty sprzedawały wyłącznie skasowane bilety, co znacznie ograniczało atrakcyjność kart dla złodziei. Ale wrocławianie protestowali, że chcą biletów nieskasowanych, bo często kupują ich kilka, na zapas. I system zmieniono.

- Odsprzedawanie biletów nie jest przestępstwem. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować, kto odstępuje bilet innemu pasażerowi w dobrej wierze, chcąc pomóc, a kto handluje biletami pochodzącymi z nielegalnego źródła. Jeśli kiedykolwiek będziemy mieć taką informację, zgłosimy sprawę policji do wyjaśnienia - informuje Agnieszka Korzeniowska. - W ubiegłym roku, kiedy mieliśmy informacje, że ktoś podszywając się pod motorniczego MPK, próbuje odsprzedawać pasażerom bilety, przestrzegaliśmy za pośrednictwem mediów przed tego typu transakcjami, niejako na wszelki wypadek.

Zobacz także
Komentarze (57)
Zaloguj się
  • jamj

    Oceniono 110 razy 106

    Sprzedaż biletów za 6200 złotych bez dostępu do punktów sprzedaży jest raczej trudne. 124 transakcje zakupu biletów w biletomatach mobilnych w ciągu godziny, to też nie lada wyczyn.
    Mimo wszystko rozbrajająca jest operatywność policji...

  • ferroetigni

    Oceniono 86 razy 80

    Policja jak zwykle nic nie zrobiła, dobrze, że w trakcie szukania bankomatu nikogo nie postrzelili.

  • dejtrejder

    Oceniono 69 razy 65

    "- Sposób płatności w automatach mobilnych jest wynikiem uzgodnień z gminą Wrocław, a przed jego uruchomieniem uzyskał stosowne certyfikacje organizacji płatniczych - informuje Magda Sikorska, rzeczniczka Mennicy Polskiej, operatora systemu Urbancard i wrocławskich biletomatów."

    Czyli winni zaniedbania są ogólnie znani i to oni powinni oddać pokrzywdzonym pieniądze. A policjanci w tym kraju to bandyci i głąby, których trzeba omijać z daleka...

  • tirinti

    Oceniono 49 razy 41

    Posłowie powinni uchwalić prawo, że jeśli bank nie daje możliwości ustawienia limitu to klient nie odpowiada za tranzakcje wykonane zbliżeniowo powyżej 50PLN dziennie.

  • peppers01

    Oceniono 27 razy 27

    Takich spraw będzie coraz więcej gdyż banki oraz operatorzy kart zarabiają na ilości dokonanych transakcji. Tym samym banko oraz operatorom kart zależy aby płacenie kartą było jak najprostsze i jak najbardziej dostępne. A bezpieczeństwo? Cóż, to jest już problem klienta a nie banku. Dla banku (i operatora karty) naprawdę nieistotnym jest kto i w jakim celu dokonuje transakcji. Ważne jedynie aby `interes się kręcił`.

  • stefanpajonk

    Oceniono 32 razy 26

    Przecież to było pewne, od czasu kiedy, przez przyklejoną taśmę w biletomacie straciłem drobniaki, widziałem że nie ma co. Teraz tylko wrzucam odliczoną część pieniędzy na bilet, i nigdy nie płace kartą. Skoro można okradać przez bankomat przez taki badziewie jak biletomat tym bardziej.

  • to_j_a

    Oceniono 35 razy 17

    Myślę, że Pan Patryk nie będzie miał najmniejszego problemu z odzyskaniem pieniędzy. Bo transakcje NoCVM są wykonywane na ryzyko operatora systemu.

  • motoricus

    Oceniono 4 razy 4

    .....Pamiętajmy też, że o ile użytkownik nie ubezpieczył dodatkowo karty, bank pokrywa stratę dopiero powyżej równowartości 150 euro, czyli ponad 600 zł traci ten, którego kartą posłużył się złodziej.....

    To tylko w POlsce tak jest....na zachodzie bank odpowiada za wszystkie straty.... ale glupiemu zawsze wiatr w oczy.....!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje