Policja zatrzymała 3 podpalaczy. To nie była szajka

21.05.2013 08:18
Policja zatrzymała podpalacza z Pragi

Policja zatrzymała podpalacza z Pragi (fot. KSP)

Czyżby w ręce mundurowych wpadła jakaś szajka? Nie tym razem. Żadna z trzech zatrzymanych osób nie miała ze sobą nic wspólnego. Po prostu policja w tym samym czasie pochwaliła się trzema różnymi sprawami.
Po serii kilkunastu podpaleń w praskich kamienicach stołeczna policja powołała specgrupę, która ma wyjaśnić, kto stoi za tajemniczymi pożarami w tej dzielnicy. Nic więc dziwnego, że każda informacja o zatrzymaniu podejrzanych o podłożenie ognia na Pradze wzbudza zainteresowanie.

We wtorek policja opublikowała komunikat o zatrzymaniu trzech podejrzanych o podpalenia. Czyżby wreszcie złapano szajkę podpalaczy? Nic z tego. Żadna z tych osób nie zna się i nie ma ze sobą nic wspólnego.

- To były odosobnione przypadki. Incydenty - mówi prok. Paweł Śledziecki, szef północnopraskiej prokuratury.

Pierwszy z zatrzymanych to 34-letni Mariusz R. Jest podejrzany o podpalenie poddasza kamienicy przy ul. Sprzecznej. Ogień wybuchł tam 11 maja ok. godz. 18. Strażacy walczyli z pożarem przez dwie godziny, straty oszacowano na 6 tys. zł. Ogień uszkodził konstrukcję budynku.

Okazało się, że R. pomieszkiwał na poddaszu. Podpalił je zapalniczką. Jak mówią śledczy, "ze złośliwości". Wcześniej był wielokrotnie karany za inne przestępstwa. W styczniu wyszedł z więzienia.

Drugi z zatrzymanych to 19-letni Łukasz K., który w miniony weekend podpalił kontener przy ul. Białostockiej. Wrzucił do niego zapalony karton. Został zatrzymany 20 minut po zdarzeniu. Przyznał się i dobrowolnie poddał karze pół roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Obiecał też naprawić szkody wyrządzone pożarem - 1,5 tys. zł.

Trzecim z zatrzymanych ostatnio przez praską policję jest 14-latek, który równo miesiąc temu podpalił lodówkę stojącą na klatce schodowej kamienicy przy ul. Inżynierskiej. Jego sprawę zbada sąd rodzinny.

Jak się dowiedzieliśmy, policjanci ze specgrupy od spraw pożarów coraz bardziej wątpią w istnienie jakiejś zorganizowanej szajki podpalaczy, która miałaby podkładać ogień w praskich kamienicach. Jeden ze śledczych mówi: - Pożary najczęściej są w źle zabezpieczonych pustostanach. Ktoś sobie popije, czasem zaprószy ogień od papierosów, ale czasem, tak podejrzewamy, podpali ogień dla zgrywy.

Prok. Paweł Śledziecki: - Mogło się zdarzyć też tak, że po informacjach w mediach o pożarach kolejne mogły być dziełem naśladowców.

Zobacz także
Komentarze (5)
Zaloguj się
  • swawolny_dyzio

    Oceniono 9 razy 7

    Jak zwykle patole o ilorazie inteligencji poniżej średniej krajowej. Problem jest w tym, że nawet jak pójdą do pierdla to wyjdą z niego gorsi niż tam trafili...

  • kalendarz13

    Oceniono 4 razy 4

    "Na widok policjantów podpalacz podjął próbę ucieczki."- no ja rozumiem , że policja i przestępca ale żeby od razu pisać po " policyjnemu " artykuł, to trochę przesada !

  • a.k.traper

    Oceniono 1 raz 1

    Podpalić to nie było komu ale ogrzać się to wszyscy?:)))
    Na Białostockiej jakieś 15 lat temu na bombiarza polowali, czujni byli, niosłem kit montażowy do anteny fabrycznie zapakowany i musiałem go rozpakować, dwóch szło za mną a radiowóz ubezpieczał ze Szmulek aż na Inżynierską i tam na podwórku mnie z trzech stron "otoczyli":))), dobrze, że na dach za mną nie poleźli bo tam po papie mogliby sobie kuku zrobić:))) Ciekawe co by zrobili gdybym na Cyryla poszedł?:)))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje