Pojemniki w różnych kolorach, dziwaczne zasady, chaos... Ekspert: Nie narzekajmy, segregowanie nie jest trudne

Pojemniki do segregacji śmieci

Pojemniki do segregacji śmieci (Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Gazeta)

"To absurd! Pojemnik na plastik, ale nie te po jogurtach". "Gdzie mam na 18 m2 ustawić 5 pojemników?" Im bliżej wprowadzenia nowych zasad segregowania śmieci, tym więcej wątpliwości. - Nie przesadzajmy, nie szukajmy pretekstów, segregujmy - mówi Dominik Dobrowolski, specjalista do spraw recyklingu.
Od kiedy rozpoczęliśmy nasz cykl o śmieciach, dostaliśmy mnóstwo pytań o to, jak dobrze segregować odpady. W rozmowie z naszym ekspertem staraliśmy się wyjaśnić większość wątpliwości. Okazało się, że to za mało, a opisane przez nas zasady (ulotka do ściągnięcia TUTAJ) nie wszędzie sa stosowane.

"U mnie w gminie obowiązują zupełnie inne zasady". "Totalny chaos informacyjny". "Mamy inne kolory pojemników, nikt nic nie wie". "Wychodzi na to, że na 18 m2 mam zmieścić 5 różnych pojemników. Czy oni powariowali?!" - pisali nasi czytelnicy.

Czy rzeczywiście od lipca czeka nas kompletny chaos związany z wywożeniem odpadów? Co zrobić, jeśli zasady ustalone przez gminę są niejasne? Czy rzeczywiście będziemy płacić za tych, którzy nie posegregują śmieci? O to wszystko pytamy Dominika Dobrowolskiego, specjalistę do spraw recyklingu.

Anna Pawłowska, Gazeta.pl: - Nasi czytelnicy piszą, że w sprawie śmieci panuje kompletny chaos. Dostają ulotki z instrukcjami, które nie zgadzają się z zasadami, o jakich mówiliśmy ostatnio. Każda gmina ma też swoje kolory pojemników. Ta śmieciowa rewolucja w ogóle ma szanse się udać?

Dominik Dobrowolski*: - Większość ludzi boi się zmian. To zupełnie naturalne, ale tak naprawdę przesadzają ze swoimi obawami. Zasady segregowania odpadów są spójne, choć oczywiście mogą być drobne różnice. Przecież nigdzie nie będzie tak, że nagle ktoś wymyśli zbieranie makulatury razem z odpadami organicznymi, bo to kompletnie bez sensu. Tak samo jak nie ma możliwości zbierania odpadów niebezpiecznych, na przykład elektrośmieci z odpadami opakowaniowymi. Co do podstawowych zasad, to są one spójne, jednolite. Wynikają przede wszystkim ze zdrowego rozsądku, ale też z zapisów ustawy o porządku i czystości w gminie.

Różnice nie są na tyle duże, żeby po przejściu do innej gminy nie wiedzieć, co do którego pojemnika wrzucić?

- W tym momencie mam przed sobą instrukcję, co i jak segregować, którą dostałem od wspólnoty w Warszawie. W zasadniczych kwestiach nie różni się od tego, co mam w gminie Długołęka pod Wrocławiem. Do czerwonych worków będą trafiały segregowane odpady suche.

Niezależnie będziemy też zbierać w zielonych workach części roślin, połamane gałęzie itp. Poza tym w tej gminie osobno, poza odpadami opakowaniowymi, zbieramy szkło. Poza tym jeszcze do pojemników czarnych będę mógł wrzucać odpady higieniczne czy różne produkty wielomateriałowe, jakie nie nadają się do recyklingu. To naprawdę jest bardzo logiczny system, nie ma tu żadnych niejasności. Nie szukałbym więc pretekstu, żeby unikać sortowania.

Nie wszędzie chyba jest to logiczne. Czytelniczka ze Szczecina napisała, że w jej gminie są pojemniki na plastik, na których jest napisane, żeby nie wrzucać do nich pojemników po jogurcie, opakowań po chemii domowej, styropianu. Co mam z tym wszystkim robić? - pyta czytelniczka. Przecież to nie są jakieś rzadkie odpady...

- Taki zapis jest niezgodny z nową ustawą. Przypuszczam, że sa to pojemniki postawione jeszcze wcześniej, przed tzw. rewolucją śmieciową. Ktoś, kto napisał taką instrukcję, idzie na łatwiznę. Firmy często wolą zbierać tylko to, co się najbardziej opłaca. Na przykład niektóre zbierały tylko butelki PET, a inne surowce ich nie interesowały. Teraz będzie to niezgodne z prawem. Jeśli zbieramy tworzywa, powinniśmy zbierać wszystkie tworzywa opakowaniowe. Przypominam, że jako tworzywa traktujemy też tzw. kartony po mleku i innych napojach.

Mam też jeszcze jedną informację od czytelników: firma rozdająca żółte worki na metale wyraźnie zaznacza, żeby nie wrzucać do nich puszek po konserwach.

- To kolejny przykład samowolki kompletnie niezgodnej z nowymi przepisami. Oczywiście, opakowania metalowe mogą być zbierane niezależnie, lub z innymi opakowaniami, ale nie mogą nie być zbierane selektywnie. Oczywiście, niezależnie od nowych przepisów, cały czas będzie można wysegregowywać puszki aluminiowe i sprzedawać je w punktach skupu, bo aluminium jest najdroższym metalem opakowaniowym na rynku.

No właśnie. Wiele osób mówi: "Kiedyś funkcjonowały skupy surowców, płacili nam za odpady. Teraz mamy segregować i jeszcze za to płacić". Co się stało ze skupami butelek czy makulatury?

- Skupy, rzecz jasna, nadal funkcjonują. Jeśli chodzi o skupy makulatury i metalu, to jak najbardziej są takie punkty. Skup szkła rzeczywiście nie funkcjonuje, bo część butelek jest kaucjonowanych, więc można je oddać w sklepie. Szkło bez kaucji wrzucamy do odpowiednich pojemników.

No właśnie, dlaczego wrzucamy i płacimy za wywóz, zamiast - tak jak kiedyś - sprzedać?

- Zagospodarowanie śmieci kosztuje. Ktoś musi je odebrać, musi przyjechać samochód, a paliwo też kosztuje, obsługa, później praca sortowni... Na końcu powstaje produkt, którego wartość jest mniejsza niż koszty całego procesu. W krajach, które mają wysoki poziom recyklingu, funkcjonują dwa modele. Jeden polega na selektywnej zbiórce w pojemnikach, a drugi - na systemie kaucji za opakowania. Nie ma niezależnych skupów, bo wartość surowca jest niższa od kosztów jego pozyskania. Widać, że kiedy to się opłaca, jak w przypadku aluminium, to takie punkty skupu istnieją.

Dlaczego kiedyś takie punkty skupu się opłacały? Przecież technologia jest coraz lepsza, teraz przetwarzanie surowców wtórnych powinno być efektywniejsze niż 30 lat temu.

- Wtedy podstawowym problemem były niedobory na rynku. Na przykład firmy monopolowe szukały na rynku butelek, żeby wlewać w nie wódkę. Żeby te butelki pozyskać, tworzono punkty skupu butelek różnego rodzaju. Teraz jest nadmiar butelek na rynku, podaż przekracza popyt. Kiedyś, jak byłem harcerzem, sam chodziłem i zbierałem makulaturę, żeby dostać papier toaletowy. Teraz mamy nadprodukcję wszystkiego i takie rzeczy nie mają już racji bytu. Poza tym obecnie na rynku jest bardzo dużo opakowań, a wyprodukowanie nowych jest często tańsze niż przetworzenie starych.

Segregowanie na pewno ma sens, ale jak to ma wyglądać w praktyce? Wiele osób narzeka, że w niewielkich mieszkaniach ustawienie kilku pojemników na odpady graniczy z cudem.

- Tak naprawdę w większości gmin wystarczą dwa pojemniki: na opakowania i na śmieci zmieszane i organiczne. A przecież baterii, elektrośmieci czy przeterminowanych leków nie wyrzucamy codziennie. Spokojnie można je gdzieś odłożyć w pudełku i po prostu przy okazji odnieść do punktu zbiórki. Poza tym przede wszystkim trzeba się zastanowić, czy nie produkujemy za dużo śmieci.

Inny zarzut wobec nowej ustawy to wprowadzanie tzw. odpowiedzialności zbiorowej. Tego obawiają się przede wszystkim mieszkańcy bloków. Wystarczy, że jedna osoba nie będzie przestrzegać zasad i sortować odpadów, a wszystkim zostanie naliczona wyższa opłata. W takiej sytuacji inni stracą motywację do segregowania. Ta rewolucja śmieciowa ma szansę się udać?

- Przez 20 lat testowaliśmy system całkowicie kapitalistyczny, z systemem wielu firm i dużą dowolnością podpisywanych umów. Efekt jest fatalny. Mamy niski poziom odzysku i zaśmieconą Polskę. Ludzie uznali, że brud i sterty śmieci w rowach to jest norma. We wszystkich krajach, które są liderami recyklingu, system wygląda tak, że gminy są właścicielem śmieci.

Ale to nie zmienia faktu, że odpowiedzialność zbiorowa i ponoszenie konsekwencji za błędy sąsiadów nie zachęca do sortowania śmieci.

- Zawsze są takie pytania. Byłem w Szwajcarii, gdzie w altanie śmietnikowej na osiedlu była tablica z białymi owieczkami i wśród nich jedna czarna. Był napis: Nie bądź czarną owcą. Dodatkowo była atrapa kamery przy śmietniku. Widać, że nie tylko my mamy problemy z czarnymi owcami. Prawo zabrania też mordować, kraść i wielu innych rzeczy. To, że nie wszyscy tego przestrzegają, nie oznacza, że mamy to prawo zlikwidować. Tak samo jest z prawem nakazującym segregowanie odpadów. Choć, oczywiście, w przypadku osiedli czy dużych bloków mieszkaniowych ten problem może być dokuczliwy.

Tego nie da się wyeliminować, ale to nie znaczy, że mamy nic nie robić. Trzeba iść w jakimś rozsądnym kierunku. Wprowadzamy zasady, które obowiązują na świecie. I po prostu zacznijmy je stosować. Bez narzekania, bez jęczenia, bez szukania pretekstów, żeby nic nie zmieniać. Poza tym to naprawdę jest proste i logiczne. Ludzie boją się zmian. W końcu ci, którzy teraz narzekają i buntują się, przywykną do nowych zasad i to wszystko stanie się naturalnym sposobem postępowania.

* Dominik Dobrowolski - specjalista do spraw recyklingu, prowadzi stronę www.cycling-recycling.eu, na której można znaleźć informacje o odpadach i ich recyklingu.



Zobacz także
Komentarze (264)
Pojemniki w różnych kolorach, dziwaczne zasady, chaos... Ekspert: Nie narzekajmy, segregowanie nie jest trudne
Zaloguj się
  • Paweł Gawroński

    0

    Wystarczy, że przeczytałem o tym gdzie wyrzucić słoik po dżemie albo butelkę plastikową po ketchupie. Horror.

  • forex135

    0

    Nie wyobrażam sobie segregowania śmieci na moim osiedlu. Nie dość, że mieszkają tu starsze osoby, dla których wyrzucanie odpadków to kilku pojemników to czysta fanaberia to poza tym do tej pory widzimy jak śmieciarka podjeżdża i wsypuje do jednego bębna odpadki z kolorowych zbiorników. Czy nowa ustawa to zmieni? Oby. Tak patrząc na ceny wywozu śmieci w innych miastach to można się lekko przerazić i wątpię by zachęciły one mieszkańców do zwiększonego wysiłku. Dla mnie najciekawsze jest nowy sposób monitorowania śmieciarek, który już raczej nie pozwoli na wysypywanie śmieci gdzie popadnie. Dla zainteresowanych: awia-transport.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=188:ustawa-smieciowa-najtanszy-monitoring-gps-do-smieciarek&catid=48:blog&Itemid=231

  • mczes57

    0

    Segregowanie śmieci to w krajach cywilizowanych standard od lat.Wystarczy przyjrzeć się jak robią to gdzie indziej i zastosować u nas,a nie odkrywać od nowa Ameryki. Tylko co wtedy robili by nasi urzędnicy.Okazało by się że są nie potrzebni.

  • sselrats

    0

    Bedzie katastrofa smiecioawa jak ta smolenska.

  • best.bacha191

    0

    Ustawa smieciowa miala nas zblizyc do cywilizowanego swiata. Jak widac nasze spoleczenstwo jeszcze do tego (i wielu innych rzeczy tez) nie doroslo. Zdrowy rozsadek nie pracuje... Najlepiej ponarzekac i miec za zle.

  • braunal

    Oceniono 3 razy -1

    powiem szczerze ze to w Polsce się nie prędko uda.Potrzebujemy jeszcze trochę czasu.

  • skasowana

    Oceniono 1 raz 1

    No dobra, tekst z głównej zniknął, trudno, ale i tak sie dopiszę.
    Po pierwsze - przyznaję, zachowałam się jak blondynka, poniewaz olałam "deklaracje" zostawione w skrzynce na listy. Z powodów wiadomych, mam dostać poleconym, za potwierdzeniem odbioru, ma zostać odebrane przez zarrządcę, z potwierdzeniem na kopii. W związku z tym spieszę donieść, że róznica między posortowanym a nieposortowanym wynosi 9.50 (słownie dziewięc zlotych 50//100). I ja mam sortować i myć śmieci? MOWY NIE MA.

    Własnie jestem po spotkaniu 'sąsiedzkim".
    NIE SORTUJEMY (oficjalnie, bo NIEoficjalnie a owszem...), NIE MYJEMY, NIE PŁACIMY ZA DODATKOWĄ WODĘ, NIE KUPUJEMY ŻADNYCH WORECZKÓW, WRZUCAMY JAK LECI TO, CO NAM ZOSTANIE PO...

    ... akcji obywatelsko-sąsiedzkiej. 9,50, matko kochana, to nawet na paczkę dobrych fajek nie wystarczy ;)
    Zatem: sortujemy, prywatnie w domach, raz w miesiącu się umawiamy na "spęd", dogadamy się z firmą odbierającą metal, papier i plastik (posortowany i czysty) za kasę, która to firma (w czerwcu sobie podzwonimy i ponegcjojemy, obowiązki i przydziały rozdzielone) przyjedzie, na miejscu waży (komitet zawiązaliśmy w celu bycia transparentnym), zaplaci żywą gotówką (ile nazbiera tego towaru przez miesiąc taki blok... 10 klatek, 15 mieszkań w każdej klatce... 150 mieszkań - jak myślicie? MIESIĄC... puszki, plastiki, papier..... tona będzie jak nic....), mamy własny kawałek terenu ogrodzony, raz w miesiącu robimy sobie imprezkę za te kasę od tej firmy za te nasze wtórne surowce. Niczego nie dzielimy, kupujemy piwko i kiełbasę i sąsiedzko imprezujemy, może się jeszcze bardziej polubimy.... A puszki się zostawi do dorzutki w nastepnym miesiącu, ja udostępniam miejce na przechowywanie wspólnego... Dogadane, przyklepane, przy okazji odwołamy zarządcę wspólnoty bo nas wkoorwił na maksa....

    A pozostałe śmieci luzem.
    Z wiadereczka do kontenerka. Bepośrednio.
    9.50 ode łba, phi, mogą nam naskoczyć, zapłacimy, niech nas w noc pocałują, ale niczego więcej od nas nie dostaną, żadnych surowców wtórnych, żadnej opłaty za wodę, za ścieki, za detergenty... NULL.
    A jacy będziemy ekologiczni w dodatku.....

    Miłego dnia!

  • an59za

    Oceniono 1 raz 1

    Ta cała "ustawa śmieciowa" jest jednym wielkim nieporozumieniem. No, ale skoro przy jej powstaniu byli tacy eksperci, jak "wielki znawca" - D. D.. to nie ma się czemu dziwić. Do tego dokładają się "eksperci" wojewódzcy, miejscy i powiatowi i "każdy ch.. na swój strój. Jednak nikt nie powie, gdzie wrzucać np. metalizowaną folię spożywczą, czy worki foliowe z różnych gatunków folii.
    Najlepiej głupawo się wymądrzać i straszyć karami, szczególnie tymi zbiorowymi. Nie dość, że śmieci drastycznie podrożeją, to cała ta ustawa nadaje się do śmieci, czyli na makulaturę!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje