Nowy sondaż prezydencki. Wygrywa Komorowski. Ekspert: Mało prawdopodobne, by Kaczyński wystartował

18.05.2013 19:16
Prezydent Bronisław Komorowski

Prezydent Bronisław Komorowski (fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałby je urzędujący prezydent Bronisław Komorowski, uzyskując 45 proc. głosów - wynika z sondażu TNS dla "Wiadomości" TVP1. Na drugim miejscu - z 18 proc. poparcia - byłby lider PiS Jarosław Kaczyński.
Trzecie miejsce w wyścigu o urząd prezydenta przypadłoby Ryszardowi Kaliszowi (10 proc. poparcia). Na lidera Ruchu Palikota Janusza Palikota zagłosowałoby 8 proc. badanych.

Kolejne miejsca w prezydenckim sondażu zajęli: lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro (7 proc. poparcia), b. minister sprawiedliwości Jarosław Gowin (6 proc.), szef SLD Leszek Miller (3 proc.) i prezes PSL Janusz Piechociński, który zebrał 2 proc. poparcia. 7 proc. ankietowanych nie wiedziało, na kogo oddałoby swój głos.

Politolog: Komorowski skutecznie dystansuje się od PO i Tuska

O skomentowanie wyników sondażu poprosiliśmy dr. Błażeja Pobożego, politologa z Instytutu Nauk Politycznych UW, redaktora naczelnego portalu politykawarszawska.pl.

- Pierwsze miejsce Bronisława Komorowskiego w sondażu i ogromna przewaga nad konkurentami nie powinny dziwić. Po pierwsze, w przeciwieństwie do pozostałych polityków wymienionych w badaniu urzędujący prezydent jest jedynym, który, choć oficjalnie tego nie zadeklarował, z całą pewnością będzie ubiegał się o reelekcję. Wszyscy pozostali to kandydaci "życzeniowi", których do startu na razie delegowały wyłącznie media, komentatorzy i autorzy sondażu - mówi portalowi Gazeta.pl dr Błażej Poboży.

- Po drugie - zdaniem Pobożego - źródłem przewagi Komorowskiego jest ogólna, bardzo dobra ocena jego prezydentury przez Polaków. - Prezydent, wzorując się bardziej na modelu wypracowanym przez Aleksandra Kwaśniewskiego niż Lecha Wałęsę czy Lecha Kaczyńskiego, jest pozytywnie odbierany przez większość społeczeństwa. Co ciekawe, dzięki umiejętnemu zdystansowaniu się od Platformy i samego premiera Tuska na ocenę prezydenta nie rzutują coraz poważniejsze kłopoty rządu i PO. Premier i rząd tracą wyraźnie w sondażach, podczas gdy urząd prezydenta oceniany jest nadal wysoko - tłumaczy politolog.

"Mało prawdopodobne, by Kaczyński wystartował w wyborach"

Zdaniem Pobożego jest mało prawdopodobne, by Jarosław Kaczyński zdecydował się startować w wyborach. - Zwłaszcza wobec rysującej się nieśmiało przewagi PiS nad PO, która pozwala myśleć odważniej o ewentualnym sukcesie w wyborach parlamentarnych. Wykluczyć należałoby również start aż trzech polityków z lewej strony, bowiem przynajmniej jeden z nich nie dysponowałby żadnym zapleczem politycznym, bez którego trudno na poważnie myśleć o starcie w wyborach - przekonuje Poboży.

Jego zdaniem podobnie nadreprezentowana w badaniu jest prawa strona sceny politycznej. - Nie wyobrażam sobie startu Jarosława Gowina, gdyby na placu boju znajdowali się już Komorowski, Kaczyński i Ziobro - dodaje.

Trzy prawidłowości

- Jeśli jednak mimo wyrażonych wyżej zastrzeżeń oceniać poparcie pozostałych wymienionych polityków, warto wskazać na kilka prawidłowości:
Pierwsza to zestawienie pary Kaczyński - Ziobro z ich formacjami politycznymi. Prezes PiS ma nadal potężny elektorat negatywny, skoro uzyskał tylko 18-procentowe poparcie, i to w sytuacji, gdy jego partia w badaniach tylko z tego tygodnia ma poparcie o kilka procent wyższe. Z kolei lider Solidarnej Polski ma niemal dwukrotnie więcej zwolenników niż kierowana przez niego partia. To z kolei wynika przede wszystkim z małej rozpoznawalności najmniejszej partii parlamentarnej.
Druga to podobna sytuacja na lewicy. Pozbawiony normalnego zaplecza Ryszard Kalisz wyraźnie wyprzedza Leszka Millera dysponującego ważnym oparciem w partyjnym aparacie.
Trzecia dotyczy najpoważniejszego z umownie definiowanej lewej strony kandydata. Jest nim, moim zdaniem, Janusz Palikot. Jeśli w badaniu uzyskał on poparcie 8 procent ankietowanych, wobec stale zniżkujących notowań RP, należy stwierdzić, że pogłoski o jego politycznej śmierci są przesadzone. Badanie powinno być także sygnałem dla Janusza Palikota, że kierunek obrany przez niego w ostatnich miesiącach (otwarcie na b. polityków SLD, Europa Plus etc.) wcale nie musi być najkorzystniejszy dla jego dalszej kariery politycznej - konkluduje Poboży.

Badanie sondażowe zostało przeprowadzone przez TNS na reprezentatywnej grupie 1000 dorosłych mieszkańców Polski w terminie 15-16 maja.

Zobacz także
Komentarze (188)
Zaloguj się
  • garbatonosy

    Oceniono 1 raz 1

    Służby raz zdobytej waadzy nie oddadzą pokojowo.

  • m.arco

    Oceniono 1 raz 1

    Niech Kaczyński spróbuje chociaż wystartować bo jak ta pierdoła w okularach z wąsami znowu zostanie prezydentem to Polska straci kolejne 5 lat.
    Naprawdę będzie się liczyła II tura. Poprzednio Jarek przegrał tylko 3%.

  • vikaromaniuta

    Oceniono 1 raz 1

    Bronek jeszcze jako taki - ale kaszalot miałby dalej być first lady ?

  • franek-janek

    Oceniono 3 razy 1

    Wiele popularnych komentarzy, majacych kilkaset "klikniec" na ten temat, trafnie komentujac tresc tego doniesienia, zostalo wymazane. Zalosna manipulacja Gazety ktora jak kazda cenzura i zycie dowiodlo pracuje przeciwko nim/gazecie. Fakt ze musza te wpisy eliminowac swiadczy ze sa wazne ale nie sa reke bosom tej gazety. Wolnosc slowa i demokracja po polsku w wykonaniu Gazecie Wyborczej.

  • der-rauber

    0

    Prezydentem znów będzie niezwykle energiczny i przykuwający uwagę interesującym tonem głosu pan Komorowski. Ale coś przez skórę czuję że po następnych wyborach premierem będzie Palikmiot. PO jako że nie zdobędzie większości to zepchnie odpowiedzialność na innych z którymi wejdzie w koalicję tylko po to żebyśmy nie mieli powrotu do IV Rzeszypospolitej. Zatem koalicję stworzy PO z Palikmiotkami/Europa+ (szef Kalisz) i SLD, a marszałkiem sejmu będzie albo zwyczajowo przedstawiciel największej partii w sejmie czyli Kaczyński albo Kalisz jako "kompromis" większości parlamentarnej.

    Na szczęście z PiS nikt nie wejdzie w koalicję, no chyba że Gowin przejdzie do PiS a Kaczyński pójdzie na emeryturę. Wtedy możliwy będzie PO-PiS, ale to jest tak realne jak to że w ciągu 5 lat mój Poznań będzie najludniejszym miastem w Polsce

    A co do najludniejszych miast, to kiedy łaskie parlament zajmie się wcieleniem do największych miast podmiejskich gmin tworząc wielkie miasta? Silesia tworzona z miast na Śląsku nagle okazałaby się miastem w pół drogi pomiędzy Warszawą, Pragą a Berlinem tworząc niezwykłe centrum inwestycyjne z prawie 2,5 mln zameldowanych mieszkańców. Trójmiasto i okoliczne fyrtle przeskoczyłyby milion zameldowanych i byłyby już tylko 2x mniejsze niż Hamburg, podobnie Poznań, Łódź, może Kraków i Wrocław, Szczecin może by wreszcie osiągnął stan populacji sprzed II wojny, ciekawie mógłby się prezentować związek Bydgoszcz-Toruń. Przy ściąganiu inwestycji i upraszczaniu aparatu urzędniczego miałoby to znacznie lepsze zastosowanie. Trzeba wspierać rozwój miast bo miasta generują podatki, z których potem płaci się też na wsie i miasteczka.

  • iremus

    Oceniono 1 raz 1

    Obywatel pyta Kancelarię Prezydenta RP zaniepokojony możliwością nepotyzmu i korupcji politycznej w związku z zatrudnieniem małżonki ministra Pani Anny Budzanowskiej oraz brakiem merytorycznych kwalifikacji przy zatrudniany pracowników w tym ważnym Urzędzie :...........
    johnlocke.salon24.pl/480141,nepotyzm-i-info-z-kancelarii-prezydenta

  • iremus

    Oceniono 3 razy 1

    Szokująca liczba aut i pracowników u prezydenta
    PAP | dodane 2010-10-11 (01:30)
    Kancelaria Prezydenta RP ma 80 aut. Wydaje na nie 280 tys. zł miesięcznie - ujawnia "Rzeczpospolita". Według gazety, w samej Kancelarii Prezydenta jest zatrudnionych ok. 400 osób (trwają zwolnienia). Doliczając do tego 285 pracowników gospodarstwa pomocniczego (zajmuje się obsługą KP) w kancelarii pracuje ogółem prawie 700 osób.
    Jak poinformowało "Rzeczpospolitą" biuro prasowe Kancelarii Prezydenta, dysponuje ona (łącznie z gospodarstwem pomocniczym) 80 służbowymi autami. - W tym (...)siedem samochodów jest przeznaczonych do kasacji - precyzuje kancelaria. Łatwo policzyć, że jedno auto przypada na niespełna dziewięciu pracowników. Utrzymanie samochodów kosztuje kancelarię 280 tys. zł miesięcznie (3 mln 360 tys. zł rocznie) - zaznacza gazeta.
    Liczba jest szokująca, nie wiedziałem. Zapewniam, że przyjrzę się sprawie i poproszę o wyjaśnienia, tym bardziej, że planujemy budżet na przyszły rok i szukamy oszczędności - mówi "Rzeczpospolitej" poseł PO Jerzy Budnik, przewodniczący Komisji Regulaminowej, która opiniuje projekt budżetu Kancelarii Prezydenta - czytamy w "Rzeczpospolitej".
    wiadomosci.wp.pl/kat,1355,title,Szokujaca-liczba-aut-i-pracownikow-u-prezydenta,wid,12743448,wiadomosc.html?ticaid=1109d3&_ticrsn=3
    A co się zmienilo przez ostatnie 3 lata?

  • sigizm

    Oceniono 2 razy -2

    trotyl, wybuchy, bomba helowa, no i pokręciło, co ? wystarczy, że Kaczyński raz był, dziękuję i do widzenia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje