Moje pokolenie wyjątkowo nie docenia rzetelnej pracy i rozwoju [LIST 30-LATKA]

18.05.2013 18:26
Pracownicy biurowca przy al. Piłsudskiego w Łodzi

Pracownicy biurowca przy al. Piłsudskiego w Łodzi (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

- Nasi rodzice zaczynali niemalże od niczego, żeby dopiero mając 50-60 lat, dorobić się tego, co my osiągnęliśmy już w wieku lat 30. Czyli stabilnej pracy, fajnego mieszkania (własnego czy wynajmowanego), samochodu, komputera itp. My oglądamy się na tych, co mają więcej, są dalej - pisze nasz czytelnik Marek*.
Po materiale z wypowiedziami naszych bohaterów, którzy opowiadali o swoich doświadczeniach z pracą w korporacjach, otrzymaliśmy od was wiele e-maili. Za wszystkie dziękujemy. Dzisiaj publikujemy list Marka:

Mam obecnie 33 lata. Pracowałem dorywczo od czasów liceum (na budowie, u rolnika, w gastronomii itp.), a na pełen etat od mniej więcej trzeciego roku studiów. W obecnej firmie mam umowę o pracę od 2007 roku. Jestem informatykiem z tytułem inżyniera po politechnice. Kończyłem studia zaocznie, pracując już w obecnym miejscu. Znam biegle języki niemiecki i angielski. 

Zawsze interesowałem się informatyką, składałem komputery, pomagałem rodzinie i znajomym, spędzałem godziny dłubiąc, grzebiąc i rozgryzając różne problemy, bardzo wiele się przy tym ucząc. Próbowałem swoich sił w biznesie, prowadząc kilka miesięcy własną działalność. Potem zatrudniłem się w sklepie z komputerami, a następnie "na słuchawie" w service desku dużej polskiej firmy telekomunikacyjnej. To ostatnie miejsce było chyba uosobieniem wszelkich złych cech korporacji, o których piszecie. Wytrzymałem tam 10 miesięcy, po czym, dzięki znajomości niemieckiego, wylądowałem w obecnej firmie. 

I tu zaczynałem w service desku "na słuchawie". Jednak, dzięki poprzedniej pracy i mojemu zacięciu informatycznemu, szybko zostałem awansowany. Na nowym stanowisku nie spocząłem na laurach, tylko szkoliłem się, rozwijałem i wykorzystywałem szanse pracy w międzynarodowym zespole, kontakty, kursy i szkolenia. Teraz pracuję na specjalistycznym i kierowniczym stanowisku w globalnym dziale IT, mój zakres obowiązków obejmuje praktycznie cały świat, a sam dalej się szkolę i rozwijam.

W firmie panuje przyjazna atmosfera, obowiązują elastyczne godziny pracy, każdy pracownik dostaje dodatkowe świadczenia, a na pensję naprawdę nie można narzekać (porównując oczywiście do średniej branżowej w Polsce na podobnych stanowiskach). 

Nie łudzę się, że będę zmieniał świat

Nie łudzę się jednak, że będę zmieniał świat. Panuje tutaj pewien ład, nie przez wszystkich akceptowany. Czasami mnie to drażni, ale staram się zmieniać to, co mogę, a akceptować to, czego zmienić nie dam rady. Przychodzę co dzień do pracy po to, żeby zarobić pieniądze na utrzymanie siebie i rodziny, żebyśmy mogli fajnie żyć i miło spędzać wolny czas. Drugim powodem jest rozwój zawodowy. Wierzę, że tylko w ten sposób można być ciągle atrakcyjnym na rynku pracy, nie "wypaść" z niego. 

Staram się tworzyć wokół siebie pozytywną atmosferę, bo ona naprawdę zależy od nas - ludzi, pracowników. Nie zawsze jest idealnie i kolorowo, ale wtedy przypominam sobie, po co tu jestem.

Nasi rodzice zaczynali od niczego

Nasi rodzice zaczynali niemalże od niczego, żeby dopiero w wieku 50-60 lat dorobić się tego, co my osiągnęliśmy już w wieku lat 30. Czyli stabilnej pracy, fajnego mieszkania (własnego czy wynajmowanego), samochodu, komputera itp. My (nasze pokolenie) oglądamy się na tych, co mają więcej, są dalej. Jest przecież wielu, którzy są gdzieś na początku swojej drogi życiowej. Wierzę, że każdy ma swoją drogę i powinien skupić się właśnie na niej, robić swoje. Dzięki pracy i zaangażowaniu można wiele osiągnąć. I to nawet w tak opluwanym przez jego obywateli kraju jak Polska.

Nie jest to porywająca historia, ale chciałem zwrócić uwagę na fakt, że spokojne podejście i rzetelna praca oraz rozwój są wyjątkowo niedoceniane wśród naszego pokolenia.

*Imię zmienione. Dane do wiadomości redakcji
Pisałyśmy już o dzieciach i mieszkaniach. Korporacje to kolejna odsłona naszego cyklu poświęconego współczesnym 30-latkom. O jakich sprawach pokolenia wyżu chcielibyście jeszcze przeczytać? Co jest dla was ważne? Jakich tematów dotyczących młodych brakuje wam w mediach? Piszcie do autorek na adresy: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl

Zobacz także
Komentarze (101)
Zaloguj się
  • 4rybajery

    0

    'Dzięki pracy i zaangażowaniu można wiele osiągnąć. I to nawet w tak opluwanym przez jego obywateli kraju jak Polska.'

    ;-0 co masz na myśli pisząc 'osiągnąć'? Ten to mnie dopiero rozbawił. Konformizmem płacisz rachunki koleżko, nie pragniesz też czegoś o czym nie masz pojęcia. Z prostej przyczyny. Bo nie masz pojęcia czego mógłbyś pragnąć. Siedzisz sobie cichusio jak mysia pod miotłą, bo masz kredyt na ten swój samochodzik, czy mieszkanko. I nie wysuniesz się ani na milimetr poza wyznaczoną linię. Jeśli to ci imponuje, nie mam pytań, siedź tam sobie ładnie, tylko nie miej większych pretensji, że nic się nie zmienia.

  • naw18

    0

    Ludzie listy piszą do Gazeta.pl....
    Rozwiazal sie worek - listonosz ma co robic...

  • likierski

    0

    MLODE POKOLENIE JEST WYBITNE.WIEKSZOSC RODZICOW POMAGA MLODYM NABYC MIESZKANIE FURE I LEPSZA KOMURE.CZEKAJA NA TO TAK JAKBY TO IM SIE NALEZALO.Ale to jest czysto po polskiemu.nawet nie po polsku.

  • graveheart

    Oceniono 1 raz 1

    Kapitalizm jest normalnie super.
    W Ameryce w Detroit tyle Mieszkań wolnych w Hiszpani pracy dla młodych od zajebania a w Grecji z głodu się cieszą zajebiście poprostu.

  • tomekjot

    Oceniono 1 raz -1

    Moi rodzice w wieku 30-40 lat mieli mieszkanie- w wieku 60 lat mieli już trzy. Fakt, że dizęki zbiegowi okoliczności bo w sumie gdyby nie rodzice to cienko by mieli

  • mkjd4

    Oceniono 2 razy 2

    Nie ma co porównywać czasów rodziców, a obecnych różnice są w pracy (jak jest), szkolnictwie(ogólny bałagan, drogie podręczniki, kompromitacja z gimnazjami), przychodnie( terminy półroczne), ceny usług, żywności itp. Niestety z płacą minimalną wiele nie zrobisz.

  • czerwony.poll74

    Oceniono 7 razy 3

    Dorobili się mieszkania własnego lub wynajmowanego, samochodu, stabilnej pracy i komputera. Poziom propagandy sukcesu w szechterówce jednak leci na pysk, chociaż kto wie, może młodzi wykształceni już w zreformowanej przez AWS-UW szkole jeszcze to kupią, chociaż wątpię bo rzeczywistość ryczy.

    Szkoda nawet komentować, ale udowodnię ci drogi lemingu, że w porównaniu z rodzicami jesteś gołodupcem. W jaki sposób dzisiejszy 30 latek może "dorobić" się własnego mieszkania? Możliwości jest kilka: mieszka od 10 lat w Anglii i tam jakieś mieszkanko kupił i już spłacił, albo niedługo skończy spłacać, ewentualnie tam zarobił tu kupił lub pobudował, pytanie po co? Druga opcja to kupili rodzice, trzecia opcja to odziedziczył, czwarta opcja tatuś załatwił dobrze płatną posadę w zaprzyjaźnionej spółce prywatnej, lub państwowej i tam sobie zarobił, ewentualnie pracował u pruszkowiaków i nie dał się złapać ani zabić. Owszem znajdzie się przykład, że komuś się udało w inny uczciwy sposób (nie licząc wygranej w TOTKA), ale pojedyńcze (np. 1 na ćwierć miliona) przykłady nie świadczą o jakości systemu. Dorobił się stabilnej pracy (na etacie, powyżej średniej krajowej, w firmie lub instytucji której nie grozi upadek z dnia na dzień) w tym wypadku ta sama sytuacja co z mieszkaniem. Być może ma stabilną robotę np. w Policji, ale mieszkania na pewno się nie dorobił i nie dorobi.
    Lemingu pamiętaj, że samochód w leasingu, mieszkanie 40x40 (40m2 z kredytem na 40 lat) to nie są dobra których się dorobiłeś. Jak nie będziesz miał z czego płacić bankowi rat, to samochód ci zabiorą, z chałupy wywalą, a ty zostaniesz z długami do końca życia, który potem odziedziczą twoje dzieci.
    Twoi rodzice dorobili się również emerytury, większej, mniejszej ale pewnej, ty dostaniesz z OFE 30 zł miesięcznie i może jakąś zapomogę z ZUS, jeśli dożyjesz wieku emerytalnego, a to wcale nie jest takie proste, bo po pierwsze jak raz podnieści to pewnie podniosą znowu, po drugie harujesz jak wół niszcząc swoje zdrowie, żywisz się żarciem naszprycowanym chemią i solą drogową, no i masz gó...any dostęp do służby zdrowia, w porównaniu z tym jaki mieli twoi rodzice. No i płacisz za leki najwięcej w UE. Aha zapomniałbym też, że na zwolnienie lekarskie idziesz jak w czasie okupacji gdy masz 40 stopni gorączki i nie dajesz rady się podnieść z łóżka, bo trzęsiesz się ze strachu, że po chorobie nie będziesz miał już po co wracać do roboty.

    Jeśli miałbym obstawiać to jest to list do redakcji od redakcji, autor zapomniał jeszcze dopisać, że HGW jest najlepszym prezydentem W-wy w tym 1000-leciu.

  • jkca

    Oceniono 4 razy 0

    Co to za durny artykul. Bardzo ten 33-latek zdesperowany jesli mowi ze juz nie chce zmieniac swiata.

  • gtpress

    Oceniono 3 razy 3

    to Pokolenie, ktore idzie tylem do przodu........

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje