Polacy wykorzystują brytyjską służbę zdrowia? "Guardian": To mit. Są młodzi, zdrowi i mają lepszą służbę zdrowia

18.05.2013 16:42
Marsz imigrantów w Londynie w maju 2009 r.

Marsz imigrantów w Londynie w maju 2009 r. (Fot. Iwona Kadluczka / AG)

Polscy imigranci rzadko korzystają z usług brytyjskiej służby zdrowia (NHS); nie mają o niej zbyt dobrego zdania, na ogół są młodzi i zdrowi, a wielu z nich nie założyło rodzin - pisze dzisiejszy "Guardian".
Rząd brytyjski ma w planach ograniczenie dostępu imigrantów do publicznej służby zdrowia. Propozycja ta zawarta jest w przygotowywanej nowelizacji ustawy imigracyjnej, zapowiedzianej w programie rządu na najbliższy rok. Rząd chce też ograniczyć tzw. turystykę medyczną, wychodząc z założenia, że budżet obciążają koszty świadczenia usług osobom, które specjalnie przyjeżdżają z zagranicy, by z nich skorzystać.

"Ludzie celowo przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, by się leczyć? To mit"

Publicystka "Guardiana" Zoe Williams w swoim artykule rozprawia się z mitem, "że ludzie celowo przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii po to, by leczyć się tu na koszt państwa". Według niej ponoszone przez NHS koszty leczenia imigrantów są proporcjonalnie o wiele mniejsze niż leczenia Brytyjczyków. Imigranci są od nich generalnie młodsi, zdrowsi, a co więcej "usługi nie są tak dobre jak w Polsce".

W artykule pt. "NHS: Polacy, paracetamol i mit o turystyce medycznej" wskazuje, że połączony koszt świadczenia usług medycznych dla imigrantów z UE i spoza UE to ledwie 7 mln funtów rocznie, a więc niewspółmiernie mało w stosunku do ich liczby [ok. 7,5 mln mieszkańców Wysp, blisko 13 proc. ogółu ludności to osoby urodzone za granicą - wynika ze spisu ludności na koniec 2011 roku].

Brytyjska publicystka polemizuje też z rozpowszechnionym w Wielkiej Brytanii przeświadczeniem, że NHS jest rodzajem niedoścignionego wzoru, a służba zdrowia w Polsce to w rzeczywistości standard kraju Trzeciego Świata. Gdyby tak było, to nowo powstałe na Wyspach polskie przychodnie lekarskie nie miałyby racji bytu, a tymczasem radzą sobie dobrze.

"Lekarze na wszystko przepisują paracetamol. W Polsce opieka jest lepsza"

Wskazuje, że polscy imigranci zadają sobie wiele trudu, by uniknąć NHS-u, nawet jeśli oznacza to, że za usługi medyczne będą płacić z własnej kieszeni w sytuacji, gdy im się nie przelewa [korzystanie z NHS jest darmowe, ale niektóre wyspecjalizowane usługi jak np. fizjoterapia są trudno dostępne, a inne, np. stomatologiczne, płatne].

Oprócz bariery językowej Polaków zniechęca do NHS-u procedura ubiegania się o wizytę u specjalisty, wymagająca skierowania od lekarza domowego, tzw. GP, a tym samym oczekiwanie na wizytę u niego, a następnie u specjalisty. Wśród Polaków utrzymuje się też stereotyp, że lekarz domowy NHS na każdą dolegliwość zaleca paracetamol.

"W Polsce rentgen w przypadku złamanego żebra jest rutynowy dla ustalenia, czy złamanie nie zagraża płucom. Tutaj lekarz polecił mi paracetamol" - cytuje gazeta 29-letnią Polkę Wiki. Menedżer polskiej przychodni w dzielnicy Ealing w zachodnim Londynie wskazuje, że różnice między służbą zdrowia w Polsce a NHS widoczne są zwłaszcza w przypadku opieki prenatalnej.

Opieka prenatalna jest w Polsce nieporównanie lepsza

- W Wielkiej Brytanii nie robi się skanu ultrasonograficznego we wczesnym etapie ciąży, w Polsce robi się niemal od samego początku - mówi 55-letnia polska pielęgniarka z polskiej przychodni w dzielnicy Tooting w południowo-zachodnim Londynie. Jest przekonana, że pacjenci przychodzą do niej, ponieważ wiedzą, że ma doświadczenie.

Studia pielęgniarskie w Polsce trwają pięć lat, a praktyka zawodowa dalsze trzy-cztery. W Wielkiej Brytanii kurs na dyplomowaną pielęgniarkę zajmuje trzy lata. A 28-letnia recepcjonistka dodaje: - Angielscy pacjenci też tu przychodzą, kiedy się o nas już dowiedzą.

"Osobiście nie krytykowałabym NHS za to, że pokłada wiarę w paracetamolu, odstrasza od wizyty u specjalisty, nie przepisuje antybiotyku, skąpi na rentgen. Czyni to ją oszczędną i stoicką. Jeśli jednak wydaje się nam, że ludzie celowo przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii po to, by leczyć się tu na koszt państwa, to żyjemy w świecie marzycielskiej fikcji" - napisała Williams w konkluzji.

Zobacz także
Komentarze (111)
Zaloguj się
  • papanpan

    Oceniono 232 razy 184

    Ludzie na co dzień oglądają Dr.Housa i myślą że tak jest i wszędzie. A to kolejne hollywoodzkie kłamstwo. Serialowy poziom opieki ma max. kilka % najwyżej ubezpieczonych Amerykanów.

    A w Polsce naprawdę nie jest najgorzej. Zaczynamy doceniać polską służbę zdrowia dopiero gdy wyjedziemy za granicę.

  • doktryna77

    Oceniono 150 razy 140

    " Wśród Polaków utrzymuje się też stereotyp, że lekarz domowy NHS na każdą dolegliwość zaleca paracetamol."

    to nie stereotyp......

  • mieszaniec-zopola

    Oceniono 79 razy 65

    To samo jest w Szwecji. Syfiastość szwedzkiej służby zdrowia przerosła moje wyobrażenia. Przyjechałem tu przeniesiony dopracy w mojej firmie w drugim mieście Szwecj iw Goteborgiu. . Na początku miałem lekkie zaburzenie tarczycy. Dobrze, że jeszcze przed wyjazdem polscy lekarze dali mi środki regulacyjne, bo chyba by mnie szlag trafił. Po wielkich bojach po 3 miesiącach trafiłem na onkologię, bo rzekomo tu nie ma endokrynollogów (!). Scyntygrafia w kolorze, krórej wydruk przywiozłrem z Polski wzbudziła zachwyt. Tutaj takiego czegoś nie mają nawet w szpitalu uniwersyteckim Sahlgrenska. Wszędzie pobierali mi krew bez gumowych rękawiczek i bez dezyfekcji skóry. Ciekawe czy nie ma mam już żółtaczki C. Do zwykłego lekarza może iść z problemem ostrym każdego dnia, ale jak masz problem niezbyt pilny i chcesz, żeby lekarz poświęcił ciwięcej niż 10 minut, to musisz się zapisać i czekać 2 tygodnie średnio. W POZtach mają co prawda laboratoria, ale nie słyszałem, żeby POZ miał USG. Ci od tarczycy też USG nie mieli, tylko jakiś przestarzały scyntygraf dający byle jaki wyniki jakościowy. Kolejki do specjalistów są olbrzymie. Na plus Szwecji mozna podać recepty elektroniczne.

  • sluziniec

    Oceniono 70 razy 56

    "Osobiście nie krytykowałabym NHS za to, że pokłada wiarę w paracetamolu, odstrasza od wizyty u specjalisty, nie przepisuje antybiotyku, skąpi na rentgen. Czyni to ją oszczędną i stoicką."

    Hm :)

  • harlej9

    Oceniono 50 razy 42

    paracetamol to nie mit :)

  • oglaszam_wszem_i_wobec

    Oceniono 38 razy 36

    "- Osobiście nie krytykowałabym NHS za to, że pokłada wiarę w paracetamolu, odstrasza od wizyty u specjalisty, nie przepisuje antybiotyku, skąpi na rentgen. Czyni to ją oszczędną i stoicką."

    ===

    a ta oszczędność odbija się na coraz większych odszkodowaniach za błędy medyczne :)

    www.dailymail.co.uk/health/article-2168284/NHS-pays-record-1-2billion-compensation-claims-rocket-40-ONE-YEAR.html

  • condor82

    Oceniono 67 razy 31

    W UK nawet nie poruszono by spraw które ostatnio rozdmuchała GW.
    Szczególnie śmierci tego gościa z tętniakiem aorty wstępującej.
    Dostałby paracetamol i byłoby po sprawie.
    A u nas? Wg GW koniecznie echo serca już zaraz teraz a zaleca to "biegły" profesor który jak sądzę nawet nie umie tego badania zrobić.
    Tak samo z tętniakami.Są zwykle niedostępne w badaniu u nieprzygotowanego pacjenta.
    Wszyscy by chcieli żeby w PL lekarz zrobił wszystko i najlepiej wydawał z wlasnej kieszeni 10 tys rocznie na kursy i szkolenia.
    Przy wbrew pozorom wcale nie tak dobrych zarobkach.
    Kiedy w końcu GW poda zarobki roczne jako iloczyn stawki godzinowej przez liczbę godzin?

  • hippolitkwas

    Oceniono 40 razy 30

    Kilka słów prawdy o polskiej opiece medycznej ?

  • tc2

    Oceniono 34 razy 22

    Polscy nosiciele HIV dostają leki bezpłatnie. Nawet jak od lat żyją, mieszkają i pracują w UK, przyjeżdżają po nie raz na ok 2 miesiące. Łatwo ich wykryć po regularnej periodyce tych podróży.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje