Wiadomości >  Wiadomości dnia

"Wiecie, co to anafora? Nie wiecie! A po jaką cholerę ma to wiedzieć 325 tys. maturzystów?"

psm
15.05.2013 06:03
A A A Drukuj
"Wiele osób uważa, że wiedza nie szkodzi. Nie zgadzam się z tym poglądem. Głupia, zbyteczna, niepotrzebna wiedza szkodzi. I to bardzo" - pisze w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka" Jacek Żakowski.
Żakowski w nowym wydaniu "Polityki" wraca do trwających matur i poziomu edukacji w Polsce. Podchodzi jednak do sprawy z innej perspektywy, niż sama jakość nauki - zastanawia się, czego uczniowie w szkołach są nauczani. "Jako podatnik jestem wściekły, że moje podatki są marnowane na zaśmiecanie głów młodego pokolenia zbędnymi informacjami" - pisze dziennikarz.



"Puknijcie się w głowę"

Publicysta podkreśla, że młodym ludziom na egzaminach są zadawane wręcz głupie pytania, a co najgorsze - zdaniem Żakowskiego - same państwo nie rozumie, że te pytania są głupie. "Najgorsze nie jest jednak to, że państwo zmusza młodzież do odpowiadania na głupie pytania. Najgorsze jest to, że duża część młodzieży prawidłowo na nie odpowiada. Bo prawidłowo nie znaczy w tym przypadku - słusznie. Słuszna odpowiedź na pytanie państwa o anaforę brzmi: ,puknijcie się w głowę'" - ocenia dziennikarz "Polityki".

Według Żakowskiego "program szkoły stał się imperium absurdu", a szkoła "wciąż udaje, że prezentuje młodzieży ,stan wiedzy', a w rzeczywistości przedstawia gigantyczny, przeładowany bez opamiętania erudycyjno-kompetencyjny śmietnik". Ale to zarzuty, jakie są recepty? Zdaniem dziennikarza taki system jak obecny to "fabryka młotków i gwoździ". Trzeba to więc zmienić na system pobudzania kreatywności, zarówno tej indywidualnej, jak i grupowej; trzeba zrezygnować z "lat ślęczenia nad podręcznikami" na rzecz kreowania nawyków poznawczych i kooperacyjnych.

Cały obszerny tekst Jacka Żakowskiego w najnowszym numerze tygodnika "Polityka".

Edukacja do niczego?

Ostra krytyka poziomu edukacji w Polsce toczy się już od kilkunastu dni - zaczęła się jeszcze przed maturami. Na TOKFM.pl publikujemy kolejne głosy w tej debacie.

Były szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, prof. Krzysztof Konarzewski odziera ze złudzeń: - Masowe kształcenie to nie przygoda perypatetyków, to nie spotkanie z Sokratesem. To pewna młócka. Trzeba wysiedzieć ileś godzin, wykonać pewne zadania, a potem zdać egzamin. Potem się to zamyka. Ludzie nic lepszego nie wymyślili - przyznał w wywiadzie udzielonym TOK FM.pl.

Z kolei prof. Jan Hartman na łamach "Gazety Wyborczej" postawił chyba najdalej idącą tezę: "Pojęcia, z jakimi wypuszcza się naszą młodzież w świat, mają się tak do współczesnego stanu ducha jak siedemnastowieczne postscholastyczne gimnazja jezuickie do życia umysłowego w kręgach Galileusza i Kartezjusza. Tego się nie da zreformować. To trzeba po prostu zamknąć".

Z prof. Hartmanem połowicznie zgadza się nasz bloger Karl. Przyznaje, że źle się dzieje w szkolnictwie, jednak rozwiązaniem nie jest zniesienie obowiązku szkolnego. "Musimy raz na zawsze zrezygnować z wkuwania na blachę, które jak doskonale widać nie przynosi żadnych efektów. Nowy cel to pokazywanie świata, jego zagrożeń, szans, wspólnej kultury i umiejętności działania razem. To, że edukacja działa źle, nie oznacza, że powinniśmy z niej zrezygnować. Naszym obowiązkiem jest pracować nad tym, aby była mądrzejsza, lepsza i przynosiła pożądane efekty. Wszystkim, a nie wybranym" - pisze.

Tagi:

  • 2
  • 9
Komentarze (50)
Zaloguj się
  • puuchatek

    Oceniono 179 razy 75

    Tak, wiem co to jest anafora. Wiem także co to jest onomatopeja, parabola, hiperbola... Po co to wiedzieć? No cóż - jeśli ma się ambicję spędzenia życia na kopaniu rowów albo zmywaniu garów, to pewnie "po nic". Ale jak się ma ambicję być dziennikarzem, panie redaktorze Żakowski, to jednak wypadałoby wiedzieć. I jak się ma ambicję być człowiekiem wykształconym.

    Po co się uczyć, można sprawdzić? Oczywiście. Po co się uczyć tabliczki mnożenia - przecież w każdym telefonie jest kalkulator. Po co się uczyć czytać - przecież są audiobooki.

    I w ogóle - po co uczyć się czegokolwiek? Wystarczy się rozejrzeć po świecie, aby się przekonać że w wielu kwestiach idiotom żyje się łatwiej...

  • dziadekjam

    Oceniono 77 razy 57

    Żakowski dobrze kombinuje, czym więcej będzie durniów, tym łatwiej będzie być WYBITNYM DZIENNIKARZEM.

  • januszaleniep

    Oceniono 60 razy 42

    Może redaktor Żakowski poczytałby teksty swoich młodych kolegów tu, na portalu. Z cała pewnościa wiekszość z nich przypuszcza, że anafora to pewnie jakaś odmiana amfory, nie bardzo wiedzą czym Volt różni sie od Wata, podają przyśpieszenie w km na godzinę, w Dreamlinerze wymieniają litowe akumlatory na jonowe. No ale czy to ważne? Przecież nie chodzi o to, by jakąś wiedzę przekazać, bo każdy sam sobie może "sprawdzić", tylko żeby było dramatycznie i katastroficznie. Tak jak w niezwykle głębokich intelektualnie wytworach redaktora.

  • dziadekjam

    Oceniono 47 razy 31

    Pan Żakowski wie co mówi. Po co w społeczeństwie mądrale? Durniami rządzi się łatwiej.

  • Oceniono 37 razy 27

    Panie Jacku, okrawamy tę edukację okrutnie, co widać dobitnie po tekstach w portalu gazeta.pl, które nie trzymają ani poziomu merytorycznego, ani językowego, a Pan proponuje dalsze cięcia? U sąsiadów w tvn24.pl jest krótka notka o sporze Tuska z Urbanem, rozpoczęta zdaniem: "- Premier był rysowany sfastyką".
    Odejdą dzisiejsi profesorowie, odejdą maturzyści z lat 80. i nikt już nie będzie posługiwał się poprawną polszczyzną. Nikt nie będzie umiał dokonać skrótu nienaruszającego sensu wypowiedzi, nikt nie będzie umiał nadać artykułowi tytułu zgodnego z jego treścią, a stosowaniu figur stylistycznych nie wspominając. Już się to dzieje, czego najlepszym dowodem są dziwaczne tańce wokół Palikota (gwałt), czy z ostatnich dni Hofmana (rozstrzelanie).

  • lonelyboy1989

    Oceniono 19 razy 15

    Ta wiedza jest potrzebna choćby po to, by w artykułach nie pisać: "same państwo"...

  • Oceniono 21 razy 13

    Zamiast odkrywac kolo mozna sprawdzic jak sukcesy w nauczaniu osiagaja inni np.Kanada,

  • lonelyboy1989

    Oceniono 20 razy 8

    Szczerze mówiąc, niesłychanie irytują mnie poglądy typu: "trzeba uczyć pobudzania kreatywności", "kreowania nawyków kooperacyjnych" albo "pokazywać świat, jego zagrożenia i szanse i wspólną kulturę".

    A po 30 latach teksty: "jestem magistrem po 'Kreatywności i nawyki korporacyjne we współczesnej kulturze'. Mieszkam z rodzicami i nie mogę znaleźć pracy".

    Powodzenia, panowie, w edukowaniu kolejnych pokoleń bezrobotynych kreacjonistów korporacyjnych nawyków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX