Umorzono śledztwo ws. rzeczy dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej

13.05.2013 15:05
Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej

Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej (Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

Warszawska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie "zaboru w celu przywłaszczenia" po katastrofie smoleńskiej złotej obrączki i zegarka Tomasza Merty oraz złotego sygnetu Wojciecha Seweryna. Według prokuratury nie można uznać, że zostały one skradzione.
Postępowanie umorzono 9 maja wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełniania czynu zabronionego - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura. W ramach tego postępowania umorzono też - wobec braku znamion czynu zabronionego - wątek dotyczący uszkodzenia dowodu osobistego Merty. W komunikacie prasowym Ślepokura podkreślił, że w ramach śledztwa m.in. przesłuchano w charakterze świadków żołnierzy Żandarmerii Wojskowej, którzy uczestniczyli w czynnościach związanych z oględzinami miejsca katastrofy, a także pracowników Ambasady RP w Moskwie i Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

W toku postępowania ustalono, że przedmioty należące do Tomasza Merty zostały, po uprzednim umieszczeniu w worku foliowym, za pośrednictwem ambasady w Moskwie przekazane do MSZ, gdzie po pobieżnej ocenie, że worek ten nie zawiera przedmiotów pamiątkowych, ze względu na zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne podjęto decyzję o ich utylizacji.

"Nie zdawano sobie sprawy"

W 2011 r. PAP pisała, że pracownik MSZ miał m.in. powiedzieć, że dowód znajdował się w worku, który zamierzano zutylizować. - Nie zdawano sobie sprawy, że w środku mogą być dokumenty osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej - mówił informator PAP. Sprawę zniszczenia dowodu Merty opisał wtedy "Nasz Dziennik". Według gazety dowód wydany rodzinie miał wyraźne ślady nadpalenia. - Zebrane w toku śledztwa dowody nie pozwoliły zarazem na uznanie, że rzeczy należące do Tomasza Merty w postaci m.in. złotej obrączki i zegarka, a także złoty sygnet Wojciecha Seweryna zostały skradzione - dodał Ślepokura.

Według niego w odniesieniu do rzeczy Merty niewątpliwym jest, że po katastrofie stwierdzono obecność obrączki, która wraz z portfelem została przekazana do ambasady w Moskwie. Co do sygnetu Seweryna nie uzyskano żadnych dowodów, które wskazywałyby, że sygnet ten został odnaleziony po zaistniałym zdarzeniu - podkreślił Ślepokura. Decyzja o umorzeniu śledztwa nie jest prawomocna. Osobom najbliższym przysługuje zażalenie na tę decyzję.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (6)
Zaloguj się
  • fakiba

    Oceniono 18 razy 8

    Bardzo dobre posunięcie prokuratury czas kończyć z tym smoleńskim jazgotem

  • sirseb

    Oceniono 17 razy 5

    sekta znowu będzie u redzoka wyć

  • chi_neng1

    Oceniono 5 razy 3

    To bedzie dopiero poczatek tej sprawy ....a nie koniec .

  • tp70

    Oceniono 7 razy 3

    ALE BĘDZIE RADOŚĆ DLA PISOWCÓW.
    WYJDZIE WYPUDROWANY HOFMAN :
    TO JEST WYNIK RZĄDÓW DONALDA TUSKA

  • anwdin-san

    Oceniono 1 raz 1

    Koniecznie powinni złożyć zażalenie. To dla nich w tej chwili jedyna droga bdo mediów i sławy, a kto wie czy nawet nie na listy wyborcze prezesa-zbawiciela.

  • domektomek

    Oceniono 9 razy 1

    W 2011 r. PAP pisała, że pracownik MSZ miał m.in. powiedzieć, że dowód znajdował się w worku, który zamierzano zutylizować. - Nie zdawano sobie sprawy, że w środku mogą być dokumenty osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej

    Jest to dość dziwne tłumaczenie
    .Rozumiem że nikt nie miał ochoty zaglądać do worka, ale chyba dołączona była do niego lista z jego zawartością.
    Nie było takich list?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX