65 lat temu został stracony Stanisław Kasznica, ostatni d-ca NSZ

Wiadomości >  Wiadomości dnia
dt, PAP
11.05.2013 08:25
A A A Drukuj
Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. Grzegorz Skowronek / AG)

12 maja 1948 roku stracony został w więzieniu mokotowskim w Warszawie ppłk Stanisław Kasznica, ostatni komendant Narodowych Sił Zbrojnych. Jego szczątki zidentyfikowano w lutym 2013 roku po ekshumacjach prowadzonych przez IPN na tzw. Łączce na warszawskich Powązkach.
Stanisław Kasznica urodził się 25 lipca 1908 r. we Lwowie w rodzinie prawniczej. Jego ojciec Stanisław Wincenty Kasznica, potomek posła na Sejm Czteroletni Antoniego Trębickiego, w latach 1929-1931 był rektorem Uniwersytetu Poznańskiego. W wieku 12 lat jego syn rozpoczął naukę w poznańskim Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego. W latach 1936-1933 studiował prawo na Uniwersytecie Poznańskim.

W czasie studiów związał się z akademickimi strukturami ruchu narodowego: był członkiem Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska, Obozu Narodowo-Radykalnego (ONR), a także tajnej organizacji Orła Białego. Należał również do Poznańskiego Aeroklubu Akademickiego, "Bratniej Pomocy" i Korporacji Akademickiej Helionia.

W latach 1931-1932 Kasznica odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim oraz 7 Wielkopolskim Dywizjonie Artylerii Konnej (DAK) w Poznaniu. Po uzyskaniu dyplomu prawnika pracował w stołecznej kancelarii adwokata Ignacego Weinfelda. Po uzyskaniu aplikacji był radcą prawnym w Gnieźnie.

Autor regulaminu sądów kapturowych

W czasie kampanii polskiej walczył jako dowódca plutonu baterii w 7 DAK, podporządkowanemu Wielkopolskiej Brygadzie Kawalerii w składzie Armii "Poznań". Brał udział w walkach nad Bzurą i w obronie Warszawy. W tym samym dywizjonie służył brat Stanisława, Jan, który jednak nie przeżył wojny.

Po klęsce walk 1939 r. Kasznica przeszedł do konspiracji. Był członkiem tajnej Organizacji Polskiej, z której wyłoniły się: Grupa "Szańca", Związek Jaszczurzy i Komisariat Cywilny. W 1942 r. wstąpił do Służby Cywilnej Narodu. Odpowiadał za sprawy prawno-administracyjne. Był m.in. autorem regulaminu sądów kapturowych.

Od 1943 r. był członkiem Prezydium Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej, będącej politycznym organem zwierzchnim Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). Po akcji scaleniowej NSZ z AK w marcu 1944 r., przeciwny jej Kasznica wstąpił do rozłamowej Rady Politycznej NSZ.

W lipcu 1944 r. mianowano go szefem Oddziału I Komendy Głównej NSZ. W powstaniu warszawskim dowodził grupą żołnierzy NSZ walczącą na Ochocie. Po rozbiciu oddziału przedostał się do Częstochowy. Tam, od września 1944 r., od września 1944 r. piastował funkcję komendanta Okręgu VIII NSZ.

Na przełomie 1944 i 1945 r. Kasznica został dowódcą Okręgu Poznań poakowskiej organizacji "Nie", której celem była walka z Armią Czerwoną. W 1945 r. z ramienia Komendy Głównej NSZ został mianowany Inspektorem Okręgów I (pomorskiego) i II (poznańskiego), komendantem Okręgu Poznań NSZ, a następnie pełniącym obowiązki komendanta NSZ (zastępcą Zygmunta Broniewskiego). - Podlegały mu struktury terenowe oraz grupy i oddziały zbrojne na terenie trzech obszarów i jedenastu okręgów NSZ, od Białostocczyzny aż pod rzeszowskie - piszą Jolanta Drużyńska i Stanisław Jankowski w książce "Wyklęte życiorysy". W tym czasie Kasznica kierował również wywiadem Organizacji Polskiej.

Osadzony przy Rakowieckiej. Z innymi "wyklętymi"

Przez cały okres konspiracyjnej działalności poszukiwało go UB oraz NKWD. W grudniu 1945 r. doradca NKWD przy MBP płk Siergiej Pawłowicz Dawidow raportował do ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRS Ławrientija Berii o rozbiciu większości oddziałów NSZ. Jako jednego z żołnierzy, których nie udało się aresztować, Dawidow wymienił Kasznicę. - Prawie nienaruszony pozostał sztab obszaru zachodniego (NSZ), kierowany przez Kasznicę, który jest również zastępcą komendanta głównego NSZ. Podjęto kroki w celu wykrycia i likwidacji sztabu Obszaru Zachodniego - pisał w raporcie. Kasznica ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem Stanisław Piotrowski, zapuścił wąsy. Kilkukrotnie wymykał się komunistom, za jego schwytanie wyznaczono nagrodę pieniężną.

Ostatni komendant NSZ ostatecznie wpadł w ręce komunistów 15 lutego 1947 r. w Zakopanem, gdzie przebywał wraz z rodziną - żoną Reginą z domu Niedźwiałowską i 7-letnią córką Zofią. Po zatrzymaniu przewieziono go do aresztu MBP przy ul. Koszykowej, a następnie - jak innych "żołnierzy wyklętych" - osadzono w więzieniu przy ul. Rakowieckiej.

Władze nadały procesowi specjalną rangę procesu pokazowego

W czasie trwającego rok śledztwa, mimo tortur, Kasznica nie załamał się. Jego proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym rozpoczął się 11 lutego 1948 r. Głównym oskarżycielem w procesie był prokurator Czesław Szpądrowski. Razem z Kasznicą sądzono jego bliskiego współpracownika Lecha Neymana, członka Komendy Głównej NSZ oraz czterech innych "wyklętych": Mieczysława Paszkiewicza, Andrzeja Jastrzębskiego, Wandę Marię Salską i Stefanię Żelazowską.

Jak wyjaśniają autorzy "Wyklętych życiorysów", finał procesu Kasznicy i jego towarzyszy był z góry zaplanowany. "Władze polityczne kraju nadały procesowi specjalną rangę tzw. procesu pokazowego, które przeprowadzano wobec osób szczególnie "niebezpiecznych" dla nowego systemu. Takie procesy zawsze służyły celom politycznym i nawet w najdrobniejszych szczegółach - na wzór sowiecki wedle skomplikowanego scenariusza - przygotowywane były na najwyższym szczeblu" - piszą Drużyńska i Jankowski, wskazując na fakt, że w latach 1946-1948 komuniści sądzili ogółem 126 działaczy podziemia niepodległościowego związanego z ruchem narodowym i tylko trzech z nich ułaskawili.

Procesowi towarzyszyła kampania propagandowa komunistycznej prasy. 12 lutego 1948 r. "Życie Warszawy" napisało: "Proces Kasznicy i innych (...) ukazuje równię pochyłą, po której żywioły ONR-owskie i endeckie spychała nienawiść do obozu postępu, spychał strach przed przebudową społeczną kraju".

"W głosie nie zadrży wzruszenie"

Dzień później ta sama gazeta zamieściła relację z zeznań Kasznicy. "Zeznaje równym, spokojnym głosem, okresami potoczystymi, czyściutko wymuskanymi. Nigdy w głosie nie zadrży wzruszenie. Jakiekolwiek. Jest w tym człowieku jakaś gładka, wytworna i obłudna układność, za którą czai się dobrze opanowany strach - i coś ponadto. Nienawiść".

W innych artykułach prasowych ostatniego przywódcę NSZ przedstawiono jako kolaboranta, przestępcę, szpiega i przeciwnika demokracji. Zarzucano mu organizację tzw. trójek antykomunistycznych złożonych z uzbrojonych "bandytów", których celem było likwidowanie przedstawicieli władzy.

Sąd w składzie: Alfred Janowski (przewodniczący), Henryk Szczepański i Stanisław Chojnacki wydał wyrok 2 marca 1948 r. Kasznicę uznano za winnego m.in. współdziałania z Gestapo, zamachów na władzę ludową, dążenia do obalenia ustroju przemocą, działania na szkodę państwa polskiego, posiadania broni i radiowego aparatu nadawczo-odbiorczego bez zezwolenia. Zarzucono mu również, że jako oficer WP nie zgłosił się do służby w "ludowej" armii polskiej i posługiwał się podrobionymi dokumentami.

Kawaler orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych

Ostatecznie 39-letni Kasznica został skazany na karę śmierci, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, a także przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Kasznica i Neyman zostali rozstrzelani 12 maja 1948 r.

Stanisław Kasznica ps. "Maszkowski", "Przepona", "Wąsal", "Wąsowski", był kawalerem orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych (dwukrotnie). W 1992 r. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego unieważnił wydany na niego przez władze komunistyczne wyrok śmierci. W uzasadnieniu czyny dowódcy NSZ uznano za działalność "na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego".

Szczątki ostatniego komendanta NSZ, pochowanego w mundurze Wehrmachtu, znajdowały się wśród kości 117 osób - ofiar represji komunistycznych - wydobytych w 2012 r. w czasie prowadzonych przez IPN ekshumacji na wojskowych Powązkach w Warszawie. W latach 1948-1956 komuniści chowali na nim zwłoki członków podziemia zamordowanych przez UB.

Tagi:

  • 3
  • 2
Komentarze (160)
Zaloguj się
  • 0roman0

    Oceniono 159 razy 53

    O takich wydarzeniach powinno się pamiętać ale niekoniecznie je celebrować. Autor chcąc być obiektywnym powinien przynajmniej w kilku słowach wspomnieć o działalności NSZ. Pewnie wiele osób zadaje sobie pytanie w jaki sposób NSZ walczyło z nową władzą. Ulotkami? Nie. Walczyli poprzez zabijanie ludzi o lewicowych poglądach. Zabijali tych którym zamarzyła się reforma rolna. Zabijali także Żydów a niektórzy historycy przypuszczali że w pewnym zakresie "kolaborowali" z Niemcami. Zabijali Polaków. Prawdą jest że i druga strona nie jest bez winy. To był czas czegoś na kształt wojny domowej. Nie ma sensu po tylu latach gloryfikować jednych a potępiać drugich. Dajmy im już spokój. Śmierć już ich wszystkich pogodziła.
    Jednak NSZ i inne tego typu ugrupowania były z góry skazane na przegraną. Alianci już wcześniej oddali Polskę Stalinowi i przestały wspierać prawicowe ugrupowania. Stalin mógłby zabić 2 razy więcej Polaków. Wszystkich co byli w AK i zachód nic by nie zrobił.

  • Oceniono 126 razy 50

    Nie każdy skazany BANDYCKO przez komunę musi być bohaterem. Ba nawet nie musi być człowiekiem porządnym.

    Tak samo jak cały czas powtarzam, że w obozach koncentracyjnych siedzieli prócz bohaterów i zwykłych uczciwych ludzie również i kanalie - mordercy i złodzieje. Nieludzkość KL nie jest powodem by bez zastanowienia każdego więźnia czcić jak bohatera.

    Jak oceniać tego człowieka? No cóż ani komunistyczny ani dziś "antykomunistyczny" ale organizowany przez narodowych socjalistów udających dziś "prawicę" sąd czy badania literaturowe nie będą w w najmniejszym stopniu obiektywne. Jedni będą go wbrew faktom oczerniać drudzy wbrew faktom wybielać.

  • janiiisobieski

    Oceniono 137 razy 49

    Dlaczego nie podajecie składu sędziowskiego który go zrehabilitował. To była decyzja polityczna, tak samo jak wyrok skazujący. Ci sędziowie, tak samo jak sędziowie stalinowscy nie działali niezależnie.
    Dlaczego nie napisaliście ilu chłopów, którzy otrzymali ziemię z reformy rolnej zabiły dowodzone przez niego oddziały NSZ ?

  • amaz47

    Oceniono 101 razy 37

    NSZ to jedyna organizacja ,ktora jawnie współpracowała z niemieckim okupantem.
    NSZ nie podporządkowały sie ani Rządowi Londyńskiemu ani Armii Krajowej.
    Przesladowali Żydów, wyłapywali żydowskich uciekinierów z obozów i albo mordowali albo oddawali w ręce Niemców.Ciekawe skąd otrzymywali wsparcie (finansowe i w uzbrojeniu).
    Brygada Świetokrzyska NSZ do końca wojny walczyła u boku Wermachtu.
    N.p. broniła mostu na Odrze pod Krapkowicami a nastepnie ewakuowała sie przez Czechy do Niemiec. 60 NSZ=towców z tej brygadyNiemcy zdążyli przeszkolić i zrzucic w kwietniu 1945 na zaplecze frontu dla walki z jednostkami Wojska Polskiego i Armii Czerwonej (sojuszników alanckich)
    W Niemczech ,po krótkim czasie (VI45) brygada została przez Amerykanów rozformowana a członkowie rozlokowani w róznych miejcaach.
    NSZ nie zasługuje na żaden szacunek

  • wojtekhannover

    Oceniono 160 razy 36

    NSZ były organizacją skrajnie antysemicką, wielokrotnie współpracującą z okupantem. Dziś zaś pseudopatrioci wystawiają jej członkom pomniki...

  • Oceniono 97 razy 35

    Najbardziej mi nie pasuje, jak trepy biorą się za władzę. I jest mi wszystko jedno, czy oni są z AK, GL, LWP, NSZ, czy innej formacji, wymyślonej przez wojskowy umysł. Nigdy ich celem nie było dobro narodu, tylko ambicjonalna walka o władzę z drugą formacją. A potem te typy mają czelność określać swoje czyny patriotycznymi (wszyscy mają o sobie takie mniemanie) i aspirować do roli kombatanta.
    Najwyższy czas jest już skończyć ten teatr i te pseudo martyrologiczne przedstawienia.

  • sedaluk

    Oceniono 62 razy 22

    Jest taka mala wioska Barut, kolo Strzelec Op.. Prowadzono w jej kierunku z G.Slaska po wojnie wziety w prowokacji oddzial NSZ. Chyba paredziesiat chlopa.
    W nocy czy nad ranem wrzucono do stodoly , gdzie spali , granaty i spalono.
    Gdyby to zronili Niemcy, stalby tam wielki pomnik.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX