Balicki tłumaczy patologie w służbie zdrowia: Chcieliśmy wolnego rynku, to mamy efekty

10.05.2013 13:59
Marek Balicki

Marek Balicki (Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

- Dziecko umarło, bo lekarz potraktował je jak paczkę do nadania - mówiła nam matka 3,5-letniego zmarłego Jasia. - Lekarze nie mają interesu, by coś zmieniać. I dziś tylko pacjenci mogą coś zdziałać. Więc walczcie, trzymam za was kciuki - pisał nam jeden z lekarzy. Czy rzeczywiście jest tak źle? - Chcieliśmy wolnego rynku, to mamy - komentuje Marek Balicki, były minister zdrowia i dyrektor szpitala.
O to, dlaczego pacjenci wciąż muszą borykać się ze źle pojętą solidarnością środowiska lekarskiego, które kryje błędy swoich kolegów, i skąd biorą się błędy przy przestrzeganiu najprostszych procedur, pytamy dyrektora Szpitala Wolskiego w Warszawie i byłego ministra zdrowia z rządach Marka Belki i Leszka Millera.

Anna Pawłowska, Gazeta.pl: - W moim starym szpitalu nad drzwiami do sali operacyjnej świeciła się lampa "Cisza. Operacja", a w środku... balanga na całego. Kto nie pije, ten donosi... - napisał do nas lekarz, wspominając swoje początki w zawodzie. Nadal tak jest?

Marek Balicki: - Te czasy już minęły. Tak może się zdarzało jakieś 30 lat temu. Jeśli chodzi o pewną codzienność, obyczaje, to kultura się zmieniła. To dotyczy nie tylko środowiska lekarskiego. Dzisiaj nikt nie urządza imienin w pracy, nie stawia na biurkach ciastek i wódki. W Polsce jest dzisiaj inna obyczajowość. Pracuję 35 lat i mogę na to spojrzeć z pewnej perspektywy.

Imieniny w pracy to nie największy problem środowiska medycznego i nie na to najbardziej skarżą się pacjenci. Problemem jest przede wszystkim źle rozumiana solidarność lekarzy, wzajemne krycie swoich błędów

- Jeśli mamy represyjny system, w którym za ujawnienie każdego błędu lub za przyznanie się do niego będą konsekwencje, to na pewno ludzie będą robić wszystko, żeby te błędy nie wyszły na jaw. Tak samo jest w innych zawodach. W lotnictwie często tak było, że piloci nie zgłaszali błędów, żeby nie ponosić konsekwencji. Wiele razy udawało im się dolecieć, ale za którymś razem już nie.

Dlatego Rada Europy w 2006 roku wydała rekomendację w sprawie bezpieczeństwa pacjentów, zobowiązującą rządy państw członkowskich do wprowadzenia takich mechanizmów, które będą sprzyjały ujawnianiu różnego rodzaju błędów. Trzeba je wychwytywać, zanim będą fatalne w skutkach. Chodzi o ujawnianie ich w taki sposób, żeby zachęcać do tego personel medyczny. Oczywiście nie dotyczy to przestępstw, bo do tego jest Kodeks karny.

Polska zastosowała takie mechanizmy?

- Niestety nie. Wręcz przeciwnie - system przyspieszonego dochodzenia roszczeń wprowadzony przez minister Kopacz też jest w nurcie represyjnym. Jeśli potwierdzi się zdarzenie, to szpital czy jego ubezpieczyciel płaci odszkodowanie. To sprzyja nieujawnianiu takich zdarzeń. Przy czym uważam, że zdecydowanie pacjenci mają prawo do odszkodowań, ale nie można wyłącznie karać za ujawnianie błędów, powinien być też system premiujący osoby, które ujawniają niedociągnięcia. W tym wszystkim chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjentów.

Jak miałoby to wyglądać w praktyce?

- O szczegółach takiego systemu trzeba jeszcze porozmawiać. Problemem jest też nasza mentalność. W polskiej kulturze informowanie o nieprawidłowościach nazywane jest donoszeniem. Przecież znane powiedzenie "kto nie pije, ten donosi" dotyczy nie tylko środowiska lekarskiego. Służba zdrowia to ogromna liczba ludzi, są odbiciem całego naszego społeczeństwa. W służbie zdrowia jest taka kultura i takie zachowania jak w całym społeczeństwie.

Kobieta, z którą rozmawialiśmy o śmierci jej dziecka, mówiła nie tylko o wzajemnym kryciu swoich błędów przez lekarzy, ale też o braku procedur lub ich nieprzestrzeganiu. Problemem są tylko ludzie i kultura czy cały system jest wadliwie skonstruowany?

- W tej chwili mamy do czynienia z fatalnymi skutkami reformy kas chorych sprzed 15 lat. Do tej pory kierunek tamtych zmian nie został zmieniony. Polegał on na uznaniu, że w służbie zdrowia zastosujemy takie zasady jak rynek, konkurencja, umowy cywilnoprawne. Miało być jak najmniej państwa. Efekty? Jest gorzej, niż było. Państwo musi być bardziej obecne w służbie zdrowia. Ktoś te procedury, standardy, wzorce musi tworzyć.

A kto tworzy je teraz?

- Nie mamy w tym momencie ośrodka, w którym najlepsze osoby z całego kraju pracowałyby nad procedurami i rozwiązaniami do zastosowania w innych placówkach. Nie chodzi nawet o to, by takie procedury narzucać siłą, ale w tym momencie nie ma skąd czerpać dobrych wzorców. A jeśli każda placówka sama musi wszystko opracować od nowa, to takie coś nie może działać dobrze. Teraz każdy szpital ma umowę cywilnoprawną z Narodowym Funduszem Zdrowia i musi o tego rodzaju standardy i procedury zadbać samodzielnie.

Większe zaangażowanie państwa rozwiązałoby ten problem?

- Teraz szpitale są samodzielnymi podmiotami, tak jak w każdej innej działalności gospodarczej. Gdyby państwo zainteresowało się bardziej ich funkcjonowaniem, może wszystkim byłoby łatwiej robić lepsze procedury. Tylko ta rola państwa nie może iść w kierunku wyłącznie represji. Nie chodzi o to, by za wszelką cenę udowodnić, że ktoś zrobił źle, ale by zapobiegać takim zdarzeniom. Niestety rząd całkowicie sobie odpuścił te kwestie.

Czyli system powinien być bardziej scentralizowany?

- Chodzi przede wszystkim o stworzenie grupy specjalistów, która będzie konsultować i pilotować nowe procedury. Powinni opracować takie mechanizmy, które byłyby możliwe do przyjęcia dla wszystkich. Musi być pewna swoboda, ale musi też być ktoś, kto nadaje temu ton. A państwo i rząd wchodzą w rolę biernego obserwatora.

Jednak nawet najlepsze procedury to tylko wytyczne postępowania dla konkretnych ludzi. A pacjenci opisują przerażający brak empatii ze strony lekarzy, brak umiejętności rozmowy, lekceważenie. Na to nie pomogą nawet najlepsze procedury.

- Przecież tego właśnie chcieliśmy. To są skutki reformy Jerzego Buzka. To jest ekonomizacja służby zdrowia. Już nie liczy się pacjent, tylko wykonanie kontraktu. Poza tym lekarzy jest za mało, przeciętnie w Europie jest ich o połowę więcej w stosunku do liczby mieszkańców. Uznaliśmy, że wszystko załatwi niewidzialna ręka rynku. Tylko autorzy tego systemu zapomnieli o tym, że w ochronie zdrowia mechanizmy wolnorynkowe nie działają.

Zobacz także
Komentarze (319)
Zaloguj się
  • ssmol60

    0

    „Chcieliśmy wolnego rynku – to mamy” – tak wg Państwa Gazety dr Balicki tłumaczy patologie w systemie ochrony zdrowia w Polsce. Były minister zdrowia w rządzie SLD wini reformę Buzka za wszelkie zło w systemie ochrony zdrowia przypisując jej jednocześnie rolę sprawczą. Postuluje jednocześnie zwiększenie roli Państwa w systemie. Tu jest zresztą zgodny ze swoimi ideologicznymi sojusznikami z PiS. Można by oczywiście przejść do porządku dziennego nad tym artykułem, gdyby traktować go tylko jako propagandową opinię partyjnego barona. Dr Balicki jak mi się wydaje puszcza oko do swego tęsknie wzdychającego za dekadą Gierka elektoratu, jednocześnie twierdząc – to nie ja, ja nie mam z tym nic wspólnego – zapominając o swojej ministerialnej funkcji. Przypomnijmy sobie – rząd SLD zmienił w sposób radykalny tryb finansowania lecznictwa monopolizując płatnika. Z kas chorych Jerzego Buzka uczynił NFZ Leszka Millera. Z punktu widzenia partyjnego bossa wychowanego w kulturze politycznej totalitarnego systemu, działanie jak najbardziej racjonalne. Po co nam wpływ jakichś tam lokalnych samorządów i rad społecznych na finansowanie struktury ochrony zdrowia skoro możemy to robić sami. Proszę pamiętać, że dystrybucja olbrzymich środków finansowych w resorcie zatrudniającym setki tysięcy pracowników daje naprawdę realną władzę. I o tym „psuciu reformy” przez swoja partię dr Balicki nie powinien zapominać, bo sam w tym systemie uczestniczył. Ale w artykule dr Balicki nie występuje tylko jako partyjny aktywista. Przedstawiony jest jako Dyrektor Szpitala i z pozycji swojego fotela krytykuje nie tylko reformę Buzka ale również obecny rząd. „Rząd odpuścił sobie te kwestie” (zapobieganie złym zdarzeniom), „A państwo i rząd wchodzą w rolę biernego obserwatora” (konsultacja i pilotowanie nowych procedur) i niczym nie uzasadnione (no chyba, że ideologią zgodną z naukami marksizmu – leninizmu) twierdzenie „w ochronie zdrowia mechanizmy wolnorynkowe nie działają”. Abstrahując od tego, że w obecnym systemie ochrony zdrowia, również dzięki zaniechaniu dr. Balickiego i jego rządu, nie ma mechanizmu wolnorynkowego w sprawie zasadniczej – wyboru ubezpieczyciela, jak również abstrahując od pierwotnej przyczyny udzielenia wywiadu (nasze lekarskie niepowodzenie, zaniechanie, błąd zawsze jest przyczyną tragedii ludzkiej) dr Balicki nie widzi roli jaką w kontroli systemu sprawuje obecny rząd, zapominając również o zawetowanym przez ś.p. Prezydenta pakiecie ustaw zdrowotnych. Dyrektor Szpitala powinien wiedzieć i znać rozporządzenia Ministra Zdrowia w ślad za którymi Prezes NFZ ustala standardy postępowania diagnostyczno - terapeutycznego. Z roku na rok standardy te są coraz ostrzejsze, wymuszając na świadczeniodawcy (szpital, przychodnia itd.) coraz lepszą jakość świadczonych usług. Dr Balicki zapomina o roli konsultantów krajowych w danych dziedzinach medycyny, którzy powinni uczestniczyć w kształtowaniu i wycenie procedur medycznych. Piszę powinni, gdyż była taka sytuacja dotycząca wyceny procedur JGP, gdzie z 20 zaproszonych w Ministerstwie pojawiło się tylko 4 z nich. Jest bardzo łatwo oskarżać decydentów o każdą ludzką tragedię. Ale nie wolno formułować półprawd i nieprawd. No chyba, że Dyrektor Balicki nie czyta lub nie rozumie rozporządzeń ministerialnych, ale to temat dla właściciela szpitala, którego jest dyrektorem.

    dr med. Sławomir Smól
    Radny Miasta Poznania

  • pacafon

    Oceniono 1 raz -1

    Są trzy rodzaje białej śmierci: Sól, cukier i służba zdrowia....

  • aron2004

    Oceniono 1 raz 1

    Leki są wymyślane dla dobra pacjentów? Zapewne w Somalii ludzie bez leków są zdrowsi?

  • antyksen

    Oceniono 2 razy 2

    Przykład? Kolega trzy lata błąkał się po szpitalach bez diagnozy...w Niemczech otrzymał ją po 3 dniach badań. Nowotwór złośliwy trzustki. Lekarka prowadząca stwierdziła, że u nich ktoś, kto tego nie zauważył po pierwszym USG, wyleciałby z pracy.

  • jurlex

    Oceniono 1 raz 1

    przykład centrum medyczne GIZINSCY w Bydgoszczy , od komunisty z PZPR do działacza Solidarnosci i kapitalisty , jak mozna działac majac układy w NFZ ( pociotek w dyrekcji ) Szpitale padaja a centum ma sie dobrze dlaczego ? ... odpowiedz ... polecam ewastarosta.wordpress.com/moje-ksiazki/bydgoska-osmiornica-1/wlodzislaw-gizinski/

  • xj1234

    Oceniono 2 razy 0

    Słysząc takie brednie o wolnym rynku mogę tylko stwierdzić, że Balicki to człowiek bez podstawowej wiedzy o rzeczywistości, która go otacza.Czy przymusowe opłaty za ubezpieczenie zdrowotne i przepływ gotówki przez od pacjenta do lekarza poprzez pośrednika w postaci nfz to wolny rynek? Brednia. Czy przymus szczepień to wolny rynek? Brednia. Czy korporacje zawodowe umocowane prawnie w chorej konstytucji m.in. korporacja lekarzy to wolny rynek? Skrajna brednia. Czy setki tysięcy chorych regulacji wymyślonych przez ludzi realizujących politykę Marksa - czyli komisję jewropiejską- pod hasłami kapitalizmu to wolny rynek? Kompletna brednia. Szokujące jest to, że ludzie, którzy są lub byli na wysokich stołkach przy korycie nie potrafią odróżnić elementarnej rzeczy - wolnego rynku od jego braku.

  • jkal

    Oceniono 1 raz -1

    wolnego rynku w służbie zdrowia to chciała PO z Sawicką, frontmenką Kopaczowa i macherem Grzegorkiem, którzy tak lody na tym kręcili, rze przekręcili!

  • aron2004

    Oceniono 2 razy 0

    To prawda, w USA jest najgorsza służba zdrowia. Przecież nowe leki są wynajdywane w krajach socjalistycznych takich jak Kuba, Białoruś czy Rosja a nie w USA.

  • aron2004

    Oceniono 2 razy 2

    Za komuny sterylizowali igły bo był dobrobyt. Fakty są takie, że niestety ale nigdzie oprócz kapitalizmu jeszcze nie udało się np. wymyśleć nowych leków. Jakoś nie słyszałem o nowych lekach wynalezionych na Kubie, na Białorusi czy w Rosji.

    kapitalizm jest strasznym ustrojem, ale niestety jedynym innowacyjnym na tej planecie. Przykre ale prawdziwe.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje