Macierewicz odmawia pokazania dowodów Laskowi. "Nie przyjmuję warunków wstępnych"

08.05.2013 19:03
Poseł PiS Antoni Macierewicz

Poseł PiS Antoni Macierewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

- Nikt nie będzie dyktował żadnych warunków wstępnych. My też nie zamierzamy nikomu dyktować. To jest nauka, a nie żaden dyktat - zaznaczył Antoni Macierewicz z PiS w odpowiedzi na prośbę zespołu Macieja Laska, by naukowcy z zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej przekazali materiał dowodowy, na którym opierają swoje tezy dotyczące przyczyn katastrofy Tu-154M.
Propozycja zespołu Laska to odpowiedź na pismo przesłane do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 8 kwietnia, w którym eksperci zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej - dr Wacław Berczyński, prof. Wiesław Binienda, prof. Kazimierz Nowaczyk - zadeklarowali chęć spotkania z premierem lub osobami go reprezentującymi i "dyskusji nad kwestiami wymagającymi wyjaśnienia".

"Przed organizacją ewentualnego spotkania zwracamy się jednak z prośbą o przekazanie pisemnych ekspertyz wraz z materiałem źródłowym, będących podstawą do formułowania przez panów Berczyńskiego, Biniendę i Nowaczyka hipotez dotyczących przyczyn katastrofy [smoleńskiej - red.]" - napisano w wysłanym wczoraj piśmie zespołu Laska do zespołu Macierewicza.

"Żadnych warunków wstępnych"

- Bazując na materiale dowodowym, do którego mieliśmy dostęp, trudno jest nam przyjąć tezy zespołu parlamentarnego, ale trzeba rozmawiać. Jeżeli ktoś publicznie deklaruje albo ogłasza, że według niego są inne przyczyny tej katastrofy, to powinien przedstawić materiał dowodowy, a nie same hipotezy - powiedział Lasek we wtorek późnym wieczorem. - Bez materiału dowodowego, bez danych, za pomocą których można zweryfikować postawione tam hipotezy, nie może być mowy o normalnej dyskusji ekspertów - zastrzegł. - To jest warunek spotkania - dodał dzisiaj w TVN24. Lasek po raz kolejny podkreślił, że nie ma żadnych dowodów, by przyczyną katastrofy smoleńskiej był wybuch.

Antoni Macierewicz powiedział dzisiaj, że podtrzymuje propozycję otwartego, transparentnego spotkania i nie przyjmuje "żadnych warunków wstępnych". - Nikt nie będzie dyktował żadnych warunków wstępnych. My też nie zamierzamy nikomu dyktować. Ma być równość stron. To jest nauka, a nie żaden dyktat - powiedział szef sejmowego zespołu smoleńskiego.

Jak pokreślił, jeśli w trakcie spotkania któraś ze stron uzna potrzebę przedstawienia dodatkowego materiału dowodowego, to druga strona będzie musiała pokazać dowód dotyczący jej tezy.

Lasek: W badaniu wypadków nie ma kompromisów

Zespół Laska, który ma wyjaśniać opinii publicznej kwestie związane z katastrofą smoleńską, pozytywnie ocenia pomysł prezesa PAN, prof. Michała Kleibera, który zaproponował, by doszło do merytorycznego spotkania ekspertów obu zespołów za zamkniętymi drzwiami, bez udziału polityków i mediów. Zdaniem Laska po debacie, która mogłaby trwać przez kilka spotkań, należy upublicznić jej stenogram i urządzić wspólny briefing dla prasy.

Jak powiedział Lasek, spotkanie z ekspertami zespołu parlamentarnego to nie sposób doprowadzenia do kompromisu. - W badaniu wypadków nie ma kompromisów, są fakty, które opisują przebieg zdarzenia. Jeżeli ktoś wielokrotnie powtarza, że przyczyna katastrofy jest zupełnie inna i na dowód tego pokazuje animację, to pytam, co stanowi podstawę tej animacji, na podstawie jakich dowodów ktoś ma zdanie, że samolot nie uderzył w brzozę, lecz leciał wiele metrów nad nią. Tylko w ten sposób można wyjaśnić opinii publicznej, że pewne teorie są poparte materiałem dowodowym, a pewne są tylko hipotezami, które nigdy nie zostaną udowodnione, bo nie ma materiału, który mógłby je potwierdzić - powiedział Lasek.

Jego zdaniem w raporcie o stanie badań, jaki zespół parlamentarny opublikował w trzecią rocznicę katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, "praktycznie nie ma dowodów". Eksperci zespołu Laska przygotowują uwagi do tego opracowania. - Chciałbym, żeby jeszcze w maju te wątpliwości czy uwagi zostały upublicznione - powiedział Lasek.

Eksperci Macierewicza "nie są w stanie umiejscowić samolotu w przestrzeni"

Eksperci z zespołu Laska podkreślają, że dowody na poparcie swoich ustaleń opublikowali w raporcie komisji badającej katastrofę, której szefem był Jerzy Miller, i każdy może do niego sięgnąć, podobnie jak do protokołu i załączników. Przypominają, że pracowali na dowodach zebranych na miejscu katastrofy i zapisach urządzeń pokładowych - zarówno produkcji rosyjskiej, jak i polskiej i amerykańskiej.

Wiceszef zespołu Wiesław Jedynak zarzuca ekspertom zespołu parlamentarnego, że skupiają się tylko na ostatnich sekundach lotu do Smoleńska. - Dla osób, które zawodowo zajmują się lotnictwem, badaniem wypadków, analizą stanu bezpieczeństwa bardzo ważne jest zrozumienie całego lotu, co doprowadziło do tego, że samolot znalazł się na wysokości, na której nie powinien się znaleźć - powiedział Jedynak. Jak przypomniał, dane z rejestratorów lotu wskazują, że Tu-154M w pewnym momencie był poniżej poziomu lotniska.

Z kolei Lasek podkreśla, że wersje wydarzeń, które przedstawiają naukowcy wspierający zespół Macierewicza, są wzajemnie niespójne. - Poszczególni eksperci wskazują na zupełnie inne rzeczy. Nie są w stanie umiejscowić samolotu w przestrzeni - słyszymy, że samolot przeleciał 18 metrów nad brzozą, kilkadziesiąt metrów nad nią, a nawet, że nie zniżył się poniżej 100 metrów, na co rzekomo są dowody - powiedział.

Zespół Laska nadal w fazie organizacji

Lasek przyznał wczoraj, że jego zespół ciągle jest w fazie organizacji. Przygotowywane jest m.in. zamówienie publiczne na wykonanie strony internetowej - mają się na niej znaleźć odpowiedzi na pytania, jakie od miesięcy napływają do członków byłej komisji Millera.

Jak ustaliła komisja Millera, przyczyną katastrofy samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg. Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (539)
Zaloguj się
  • acototak

    0

    Zabrakło puszek po piwie

  • acototak

    Oceniono 1 raz 1

    Czyli Macierewicz Antoni nie jest zainteresowany debatą naukowców bez szopki politycznej?

  • rympalek11

    Oceniono 3 razy -3

    Wszystko byłoby cacy, gdyby nie to qrewskie TNT. Można by pokazać wrak i powiedzieć. Patrzcie rodacy do czego prowadzi wrzask pierwszego pasażera za uchem pierwszego pilota o treści, cytuję: "L Ą D U J D Z I A D U U U U ! ! ! ! " A tak to ch...nia mości panowie. Ostatni kretyn pomiarkuje że to eksplozja. I dupa zimna. Szkoda gadki o brzozach, laskach, kokpitach bo to o dupę rozbił. Bez sensu.

  • nedlog123

    Oceniono 1 raz 1

    "Nikt nie będzie dyktował warunków. My też nie zamierzamy nikomu dyktować."
    Pomimo tego, że nie lubię tego gościa - szanuję go za absurdalne poczucie humoru, rodem z Monty Pythona. Również na uwagę zasługuje rozumienie i umiejętne stosowanie mechanizmów sterujących bezrozumnym plebsem. Panie Macierewicz, szkodzisz pan Polsce ale za to jesteś profesjonalistą.

  • tuskopalikot

    0

    Kłamstwa konfabulacje bzdury i bicie piany trzeba karać za kłamstwo smoleńskie obserwatorpolityczny.pl/?p=10849

  • da.cza.70

    Oceniono 1 raz 1

    Macierewicz to największy klaun naszych czasów, na tym zarabia i kasę i utrzymuje się na powierzchni...Gdyby tylko przebadali go w Tworkach, albo w Świeciu...ach!

  • topiramax

    Oceniono 3 razy 1

    Macierewicz nie ma co pokazać i tyle.

  • mlotnamlotaa

    0

    oczywiście z premedytacją:)

  • mlotnamlotaa

    Oceniono 3 razy 3

    Problem w tym że oni nie są psychicznie chorzy tylko premedytacją oszukują ludzi dla poparcia

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje