Niemieckie towary w zawalonej fabryce w Bangladeszu. Firma: Nie wiemy, skąd się wzięły

04.05.2013 07:26
140 osób nadal uważa się za zaginione. Mieszkańcy Bangladeszu cały czas poszukują bliskich

140 osób nadal uważa się za zaginione. Mieszkańcy Bangladeszu cały czas poszukują bliskich (REUTERS/ANDREW BIRAJ)

Pod gruzami fabryki w Bangladeszu, w której zginęło ponad 500 osób, znaleziono między innymi towar niemieckiego dyskontera Kik. Firma zapewnia, że od 2008 roku nie prowadzi żadnych interesów z tą fabryką.
Po zawaleniu się kompleksu fabrycznego w Bangladeszu wysunięto ciężkie zarzuty przeciwko niemieckiemu dyskonterowi Kik. Związki zawodowe podały, że pod gruzami znaleziono tekstylia z metkami Kik.

Jak się okazuje, koncern Kik w ciągu zaledwie ośmiu miesięcy po raz trzeci jest uwikłany w ciężkie katastrofy w fabrykach tekstylnych - podkreślono w informacji "Kampanii czystych ubrań". We wrześniu 2012 roku w fabryce tekstylnej w Pakistanie spłonęło 250 osób. Również tam produkowano na zamówienie dyskontera Kik.

Niemiecki gigant sprzedający tekstylia w ponad 3 tys. sklepów w Europie otworzył swój pierwszy sklep w Polsce. KiK, czyli Kunde ist König (po polsku "klient to król"), to przewodni motyw dostawcy tekstyliów. Wszystkie ubrania można tam kupić za 1 euro. W ofercie sklepów KiK oprócz odzieży damskiej, męskiej, dziecięcej i niemowlęcej znaleźć można kosmetyki, zabawki oraz akcesoria i tekstylia domowe.

Kik jest "zaskoczony i wstrząśnięty"

Dyskonter nie wie, skąd się wzięły pod gruzami wyroby jego marki. - Jesteśmy zaskoczeni i wstrząśnięci, że oprócz tekstyliów innych marek znaleziono pod gruzami budynku Rana Plaza również wyroby Kik - oświadczył przedstawiciel koncernu. Dodał, że od 2008 roku Kik nie prowadzi interesów z dostawcą Rana Plaza. Metki Kik oraz znalezione tekstylia mają być poddane badaniom.

Dotąd tylko jedna firma tekstylna z Niemiec potwierdziła, że prowadziła interesy z fabryką w Bangladeszu. Dyskonter NKD przyznaje, że do jesieni 2012 roku otrzymywał towar od firmy Phantom Apparels, która również miała swą siedzibę w zawalonym kompleksie. Obecnie liczba ofiar wzrosła do ponad 500. Tydzień po katastrofie 140 osoby nadal uważa się za zaginione.

Umowa w sprawie ochrony przeciwpożarowej czeka na podpisanie

"Kampania czystych ubrań" wezwała wymienione firmy, by podpisały międzynarodowe umowy w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków. Tekst porozumienia przed dwoma laty opracowały w Bangladeszu międzynarodowe związki zawodowe i organizacje prawa pracy. - Jest to konieczne, by uniknąć dalszych nieszczęść - podkreśla Kampania. Dotychczas umowę podpisały firmy takie jak PHV (Tommy Hilfiger i Calvin Klein) oraz Tchibo. Kik nie chciał zająć w tej sprawie stanowiska.

Disney się wycofuje

"Kampania czystych ubrań" ostro skrytykowała również TÜV Rheinland, którego pracownicy w latach 2011-2012 aż czterokrotnie badali jedną z fabryk zawalonego później kompleksu. Nie stwierdzili jednak żadnych usterek budowlanych. TÜV Rheinland przyznaje, że kontrolował te fabryki, "ale nie pod kątem uchybień budowlanych, lecz aspektów socjalnych i etycznych".

Po zawaleniu się kompleksu fabryk w Bangladeszu koncern Disneya wstrzymał jako pierwszy produkcję w tym kraju. Wezwał on firmy i licencjobiorców, by wycofali się z "krajów najwyższego ryzyka". Wymienił przy tym Wenezuelę, Ekwador, Białoruś i Pakistan.


Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Zobacz także
Komentarze (85)
Zaloguj się
  • zanimmnieznowzbanuja

    Oceniono 2 razy 2

    "Związki zawodowe podały, że pod gruzami znaleziono tekstylia z metkami Kik."

    W Polsce (i nie tylko) mopzna kupic ciuchy (i nie tylko) z metkami kazdej firmy ktore jedyne co maja wspolnego z "firma" to nazwa na metce.

  • waw-el

    Oceniono 2 razy 2

    ''''''''''''' Wezwał on firmy i licencjobiorców, by wycofali się z "krajów najwyższego ryzyka". Wymienił przy tym Wenezuelę, Ekwador, Białoruś i Pakistan.'''''''''
    Wnezuela - Chavez
    Ekwador - Asange
    Bialorus - Lukaszenko
    Pakistan - oporni i leniwi

    to "kraje najwyzszego ryzyka " nieposluszni Waszyngtonowi.

  • jan_sobczak1

    Oceniono 1 raz 1

    Wiadomo skąd bierze się niemiecka precyzja, z Bangladeszu, Polski i Chin.

  • mielis

    0

    szkoda, że KiK nie otworzył u nas fabryki, ruin już mamy pod dostatkiem. Po wykonaniu zamówienia można by było ją wyburzyć jak te w Bangladeszu. Zaoszczędziliby na transporcie.

  • wodolaz99

    Oceniono 3 razy 1

    Kazdy ,kto prowadzi jakis bizness ,chce to robic najtaniej i z najwiekszym zyskiem.
    Jak sie komus nie podoba ,to nie idzie kupowac w tanich sklepach. Jak nie bedzie kupujacych to i problem zniknie.Ciekawe ,ktory z wpisujacych sie tu zaopatruje sie w drogich sklepach i lekcewazy sieci tych tanich.
    No prosze , reka do gory

  • olias

    Oceniono 1 raz 1

    jeżeli niemiecka firma sprzedaje w środku Europy ciuch z 1 EUR, to ile kosztowało jego wytworzenie? materiał, praca, transport, i jeszcze zysk?!

    przestaję bać się islamu. zaczynam - globalizacji. bo coraz widoczniejsze jest że to nie my, nie Azjaci mamy równać do europejczyków ze standardem życia, a raczej oni do nas i Azjatów.

  • kazik.b

    Oceniono 2 razy 2

    Przestańcie !!!! Idiotyczna nagonka.
    Co za różnica czy dana firma zlecała produkcję w zawalonej fabryce czy tej która jeszcze stoi.
    Zdecydowana większość firm produkuje w krajach gdzie robotnicy pracują za głodową pensję w warunkach poniżej jakichkolwiek standardów.
    Trzeba by bojkotować wszystkie, a nie tylko te które produkowały w zawalonej fabryce.

  • 2pyralginy

    Oceniono 1 raz 1

    Spadły z nieba, wiadomo. Dlatego że spadają z nieba mogą w sklepach kosztować 1 euro.

  • jachay

    Oceniono 3 razy -1

    Podwykonawcy. KIK czysty.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje