Spór o pigułkę antykoncepcyjną "dzień po" w USA. "To stawianie polityki ponad naukę"

aw, PAP
03.05.2013 21:37
Pigułka

Pigułka "dzień po" (Fot. AP)

W USA trwa spór wokół pigułki antykoncepcyjnej "dzień po", zażywanej po stosunku. Sąd w Nowym Jorku nakazał, by środek był dostępny bez ograniczeń, natomiast administracja rządowa zdecydowała, by bez recepty sprzedawać ją tylko dziewczętom od 15. roku życia.
Podczas konferencji prasowej w Meksyku prezydent Barack Obama zapewnił wczoraj, że w pełni zgadza się z decyzją swej administracji, przekonując, iż została podjęta na podstawie "solidnych naukowych dowodów". W ten sposób szef państwa kolejny raz naraził się na krytykę nie tylko ze strony grup feministycznych, ale także prasy, zwłaszcza liberalnej, która twierdzi, że brak dostępu do antykoncepcji nie powstrzyma nastolatek od uprawiania seksu.

"To stawianie polityki ponad naukę" - napisał dziś artykule redakcyjnym "New York Times", przypominając, że zgodnie z badaniami naukowymi pigułki "dzień po" są bezpieczne dla zdrowia niezależnie od wieku. Szacuje się, że te pigułki (zwane w USA "Plan B One-Step morning-after pill") zapobiegają ciąży w 89 proc. nawet do 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku płciowym.

Już nie spod lady

Urząd ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration - FDA) zdecydował we wtorek o obniżeniu z obecnych 17 do 15 lat limitu wiekowego dla dziewcząt, które chcą bez recepty kupić w aptece tę pigułkę. Ponadto zalecił, by pigułki "dzień po" zostały wyeksponowane na półkach aptecznych koło prezerwatyw, a nie były chowane za ladami.

Problem jednak w tym, że na początku kwietnia sąd w Nowym Jorku nakazał, by pigułki te były dostępne bez ograniczeń wiekowych i bez recepty dla wszystkich kobiet i dziewcząt. Sędzia Edward Korman uznał, że obowiązująca decyzja ministerstwa zdrowia, narzucająca 17-letni limit wiekowy, była "arbitralna i nieracjonalna", gdyż utrudniała kobietom w każdym wieku dostęp do skutecznej antykoncepcji na czas. W środę resort sprawiedliwości zapowiedział odwołanie od decyzji sędziego do sądu federalnego.

Podważa prawa rodziców?

Zdaniem organizacji walczących o prawa kobiet obniżenie limitu wieku z 17 do 15 lat jest niewystarczające, bo dziewczęta w USA zaczynają życie seksualne wcześniej. Ponadto każda osoba kupująca pigułkę "dzień po" musi udowodnić, że jest w odpowiednim wieku, czyli pokazać prawo jazdy, paszport czy inny dokument tożsamości.

"To są trudne i czasem nie do pokonania przeszkody, zwłaszcza że kobiety muszą je pokonać w szczególnych okolicznościach" - powiedziała Nancy Northup, szefowa Centrum na rzecz Praw Reprodukcyjnych. Z kolei przeciwnicy decyzji nowojorskiego sądu podnosili, że decyzja ta "podważa prawa rodziców do podejmowania decyzji ważnych dla zdrowia młodszych córek" - jak oświadczyła Anna Higgins z Family Research Council.

Kwestia pigułki "dzień po" od lat wywołuje spory w samej administracji rządowej. FDA zarekomendował już w 2011 roku, by te pigułki były sprzedawane bez ograniczeń wiekowych i bez recepty wszystkim kobietom. Sprzeciw zgłosiła wówczas minister zdrowia Kathleen Sebelius i to ona wymusiła wprowadzenie ograniczeń wiekowych. Obama, ojciec córek w wieku 11 i 14 lat, zgodził się z jej stanowiskiem, przekonując, że kupowanie pigułki "dzień po" to nie to samo co kupowanie gumy do żucia.

Zachęta do niezabezpieczonego seksu?

Zdaniem "New York Timesa" obniżenie przez władze wieku z 17 do 15 lat "to krok w dobrym kierunku", ale nie ma powodów, by ograniczać dostępność pigułki dla osób jeszcze młodszych. Także "Washington Post" ocenił dziś, że w świetle nauki ograniczenia są nieuzasadnione, a Obama, jak wielu rodziców, jest przewrażliwiony w kwestii, czy pozwolić dzieciom samodzielnie kupować środki antykoncepcyjne.

W artykule redakcyjnym dziennik odniósł się też do argumentów, że dostępność antykoncepcyjnych pigułek zażywanych po stosunku zachęca nastolatki do niezabezpieczonego seksu. "Uważamy, że większe niebezpieczeństwo leży w zniechęcaniu zdesperowanych nastolatków do używania bezpiecznej antykoncepcji" - pisze "WP". Dziennik zaapelował, by Kongres ocenił, czy sprzedaż pigułek antykoncepcyjnych "dzień po" ma rzeczywiście tak ważne moralne implikacje, że aż wymaga specjalnych rządowych ograniczeń.

Zobacz także
Komentarze (92)
Zaloguj się
  • danke-ananke

    Oceniono 202 razy 110

    Ja to bym chciała żeby u nas były TAKIE dylematy...
    Niestety w PL pigułka dzień po to przede wszystkim jedna z form aborcji :/ i nie ważne czy masz 15 czy 35 lat, i tak jesteś potencjalną zabójczynią.

  • sop.hie

    Oceniono 100 razy 62

    To chyba wlasnie przede wszystkim dla dziewczat przed 15 r.z.? Matka 17 latka to juz osoba w sumie niemal dorosla, matka 14 latka - dziecko. Brak logiki w tych zakazach. Jesli 14 latka potrzebuje tabletki "po" to znaczy, ze kwestie niewinnosci ma juz za soba i jesli chronic ja, to przed, na pewno nie chciana, ciaza a potem zadbac o edukacje o antykoncepcji. A czy powinna czy nie powinna wspolzyc w tym wieku, to juz w konkretnym przypadku gadka czysto teoretyczna.

  • kniazwitold

    Oceniono 110 razy 40

    W katolskim zaścianku świata można tylko pomarzyć o normalnej dostępności do leków.

  • wari

    Oceniono 51 razy 35

    W dusznej, kołtuńskiej Polsce nie ma tego problemu. Im bliżej poczęcia, tym życie jest bardziej chronione - zapłodniona komórka jajowa podlega ochronie najwyższej, więc tabletki "dzień po" zakazano. Najmniej chronione jest życie po siedemdziesiątce (odcięcie od wielu procedur medycznych), życie osób wymagających stale opieki i ich opiekunów (od 1 lipca, żeby dostać żałośnie niski zasiłek pielęgnacyjny, musi przypadać w rodzinie mniej niż 600 zł na osobę) itd.

  • acidity

    Oceniono 80 razy 30

    Ciekawe, że w Polsce jakieś 7-8 na 10 rodziców wierzy, że ich 17-18 letnie dzieci wciąż są prawiczkami/dziewicami :)

  • hankrearden

    Oceniono 53 razy 27

    Panie i Panowie,
    Uczcijmy tę decyzję dobrym seksem.

  • calli

    Oceniono 73 razy 25

    Niech ktoś zlinkuje ten tekst starej Olejnikowej, która naskoczyła ostatnio jak harpia na Palikota, kiedy ten próbował wytłumaczyć kołkowi, że spora część młodzieży w naszym kraju rozpoczyna życie seksualne już w wieku 13 lat, bo znów nie uwierzy.

  • dorik2

    Oceniono 14 razy 12

    A u nas w Katolandzie pigułka "dzień po" (nie mylić z wczesnoporonną RU, dostępną wyłącznie na czarnym rynku) jest tylko na receptę. I wielu lekarzy odmawia jej zapisania, bezczelnie egzaminując kobiety z ich życia seksualnego, pozwalając sobie na chamskie komentarze typu: "Trzeba było uważać", "W pani wieku trzeba się uczyć, a nie gzić się". Efektem są niechciane ciąże i nielegalne aborcje - nierzadko u tych samych lekarzy!

  • cillian1

    Oceniono 12 razy 2

    Mnie zastanawia coś innego, jeśli uznać że zarodek ma duszę.
    Chociaż już zabił swoich braci i siostry (bo miały pecha, i to nie one zagnieździły się w jajeczku) - to ma dalej duszę?

    A czy pedofil, morderca, złodziej, oszust - już po narodzeniu, ma duszę?
    Czy może bozia (jak się w nią wierzy) nie odebrała za karę?
    I taki człowiek już tylko się błąka po świecie - aby zasilić swoim ciałem robaki?
    Po śmierci mózgu?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX