Obama: Są dowody, że w Syrii użyto broni chemicznej. Pytanie, kto to zrobił

30.04.2013 18:14
Barack Obama

Barack Obama (Fot. Carolyn Kaster AP)

- Są dowody na użycie w Syrii broni chemicznej, ale pozostają pytania: jak, kiedy i kto jej użył - powiedział dziś na konferencji prezydent USA Barack Obama.
Amerykański prezydent dodał, że zwrócił się do Pentagonu o przedstawienie szeregu opcji działania, gdyby okazało się, że broni chemicznej użył reżim prezydenta Baszara el-Asada. Zaznaczył, że w takiej sytuacji USA dokonają rewizji swojego stanowiska. Obama podkreślił jednocześnie, że nie będzie podejmował żadnych pochopnych decyzji w reakcji na użycie broni chemicznej w Syrii.

Zdaniem ekspertów oświadczenia administracji prezydenta Obamy, że reżim w Syrii mógł użyć broni chemicznej, zwiększają presję na Waszyngton, by bardziej zaangażował się w rozwiązanie konfliktu. Według nich stawką jest m.in. wiarygodność Ameryki na świecie.

- Administracja musiała przyznać, że broń chemiczna mogła zostać użyta. Teraz stoi przed wyzwaniem, jak zyskać wiarygodność po swoich twardych oświadczeniach na temat Syrii, którym nie towarzyszą realne działania - powiedział Barak Mendelsohn z Foreign Policy Research Institute.

Kilka dni temu wywiad amerykański ogłosił, że reżim prezydenta Baszara el-Asada najprawdopodobniej użył przeciw rebeliantom paraliżującego gazu sarin. Potwierdziły to inne źródła, m.in. brytyjskie i izraelskie. Poprzednie doniesienia na ten temat, pochodzące od powstańców, były przez USA odrzucane.

"Przekroczenie czerwonej linii"

Obama wielokrotnie ostrzegał, że jeśli reżim Asada użyje broni chemicznej, będzie to oznaczało "przekroczenie czerwonej linii" i "zmieni sytuację". Nie wychodził jednak poza te ogólniki, nie wyjaśniając, jak USA zareagują na taki krok ze strony syryjskiego dyktatora.

Rząd USA pomaga powstańcom finansowo i skrycie pośredniczy w dostawach broni dostarczanej im przez kraje arabskie. Sam jednak odmawia wysyłania broni. Wyklucza też interwencję zbrojną w Syrii. W środę minister obrony Chuck Hagel powiedział, że wiadomości o broni chemicznej "nie są wystarczającą podstawą" do takiego kroku.

Po najnowszych doniesieniach nasiliły się głosy z Kongresu, aby zwiększyć pomoc dla powstańców. Były kandydat Republikanów na prezydenta senator John McCain wezwał do ich "natychmiastowego dozbrojenia" i ustanowienia w Syrii stref zakazu lotów, co miałoby chronić opozycję i ludność cywilną. Do dostarczenia broni wezwał też m.in. demokratyczny kongresmen Eliot Engel z komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów.

O to samo apelują też Wielka Brytania, Francja i arabskie kraje Zatoki Perskiej, pragnące odsunięcia Asada od władzy. Niektórzy eksperci bronią powściągliwej polityki Obamy. Główny specjalista ds. wojskowych z waszyngtońskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych Anthony Cordesman zwrócił uwagę, że istnieją dowody na użycie gazu tylko "dwukrotnie, w niewielkich ilościach", co - jego zdaniem - nie stanowi przekroczenia "czerwonej linii".

"Doświadczenia z przeszłości nakazują ostrożność wobec Syrii"

Eksperci podkreślają, że doświadczenia z przeszłości - przede wszystkim błędy wywiadu USA przed inwazją na Irak, gdzie reżim Saddama Husajna miał gromadzić broń masowego rażenia, co okazało się nieprawdą - nakazują ostrożność w podejściu do kwestii broni chemicznej w Syrii. Inni wskazują jednak, że użycie śmiercionośnych gazów nie powinno być jedynym powodem do zwiększenia realnej pomocy dla powstańców.

- Broń chemiczna nie powinna być głównym kryterium w polityce wobec reżimu Asada. Tłumiąc powstanie, zabił on już ponad 70 tysięcy ludzi. Rzezi tej nie powstrzyma pomoc humanitarna dla ludności cywilnej. Potrzebne jest ustanowienie stref zakazu lotów w Syrii - powiedział były ambasador USA przy ONZ Kurt Volker. Jego zdaniem nie można liczyć na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu poprzez ONZ, ponieważ inicjatywy państw zachodnich blokuje popierająca Asada Rosja.

- Sytuacja jest podobna jak podczas kryzysu w Kosowie pod koniec lat 90. Rada Bezpieczeństwa ONZ nic wtedy nie zrobiła i potrzebna była interwencja NATO [w obronie Albańczyków - red.] - dodaje Volker. Przyznaje jednak, że trudno sobie na razie wyobrazić takie działania sojuszu w Syrii, ponieważ administracja Obamy nie ma ochoty na kolejną wojnę.

"Polityka USA coraz częściej krytykowana"

Waszyngton tłumaczy swą powściągliwość faktem, że w szeregach powstańców walczą ekstremiści islamscy i obawami, że broń wpadnie w ich ręce. W razie obalenia Asada, jak niektórzy uważają, władzę w Syrii mogą objąć muzułmańscy fundamentaliści. Obawy takie żywi także Izrael, który nie nalega specjalnie na dostawy broni dla opozycji syryjskiej.

Z drugiej strony dwuznaczność polityki administracji USA - retoryka potępienia Asada przy braku realnej pomocy dla powstania - jest coraz częściej krytykowana. - Administracja udaje, że coś robi, nie robiąc w istocie nic. Musi odzyskać wiarygodność w sprawie Syrii - mówi Mendelsohn.

- Sprzeczności oficjalnego stanowiska Obamy w tej sprawie stają się nie do utrzymania - zauważa Volker. Zwraca on uwagę, że bierna postawa administracji może umacniać Iran w przekonaniu, że kontynuacja programu nuklearnego nie grozi mu prewencyjną akcją zbrojną USA.

Zdaniem eksperta waszyngtońskiego Brookings Institution Michaela O'Hanlona, z czasem Obama może jednak zdecydować się na ograniczoną interwencję militarną, w postaci np. ataku rakietowego na syryjskie samoloty. - Kiedy prezydent dojdzie do wniosku, że interwencja jest potrzebna, nie będzie potrzebny pretekst w postaci broni chemicznej; może znaleźć się inny - powiedział O'Hanlon.

Według wielu amerykańskich komentatorów przeciąganie się konfliktu w Syrii jest niebezpieczne, gdyż radykalizuje muzułmanów i grozi przeniesieniem się syryjskich sporów etniczno-religijnych do innych krajów. Może to wywołać destabilizację na całym Bliskim Wschodzie.

Zobacz także
Komentarze (158)
Zaloguj się
  • trombozuh

    Oceniono 224 razy 112

    W Izraelu na pewno jest zakazana broń chemiczna. Kilkakrotnie użyto jej przeciwko cywilom (biały fosfor) co jest całkiem nieźle udokumentowane. W Izraelu prawie na pewno jest też broń atomowa. Ale nikt interwencji nie szykuje, a za mówienie o tym grozi ostracyzm i oskarżenia o antysemityzm.
    Na tym właśnie polega d**okracja.

  • blogfiles

    Oceniono 114 razy 86

    No a jeśli okaże się że użyli tzw. "rebelianci" to co wtedy? Obama przyjmie taktykę Kima i zacznie wydawać kolejne "poważne ostrzeżenia" ?

  • nie-tak

    Oceniono 96 razy 74

    Poczytajcie albo przetlumaczcie sobie jak USA placa lapowki by prowadzic wojny i zabijac ludzi.
    www.welt.de/print/welt_kompakt/print_politik/article115724146/Tuetenweise-Schmiergeld-fuer-Karsai.html
    Schmiergeld - po polsku: lapowka

  • fajny_zajety

    Oceniono 90 razy 72

    amerykański kapitalizm domaga się kolejnych ofiar. Bez wojny nie będzie w USA wzrostu gospodarczego więc dajcie Barakowi zbombardować Syrie lub Irak

  • nie-tak

    Oceniono 88 razy 64

    Po latach przejezycza sie George W. Bush w wywiadzie dla ABC Nightline (24.04.13) ze WTC i obecnie Boston to nie bylo to co nam stale i ciagle media jak i USA do glow wkladali, jak zorientowal sie zaczal sie jakac i tlumaczyc sie z nieuwagi i niepanowania nad tym co powiedzial. Co myslicie z z dowodami Obamy jest inaczej? Klamstwa, klamstwa i nic wiecej.

  • lech2011

    Oceniono 65 razy 57

    Są dowody, że w Syrii użyto broni chemicznej

    No to drugi Iraq

  • tajemniczy_don_pedro

    Oceniono 58 razy 50

    Mała skala ataku (jeśli w ogóle był) wskazuje na chałupniczej produkcji środek użyty przez terrorystyczną opozycję.

  • supertlumacz

    Oceniono 40 razy 34

    - Są dowody na użycie w Syrii broni chemicznej, ale pozostają pytania: jak, kiedy i kto jej użył - powiedział dziś na konferencji prezydent USA Barack Obama.
    Amerykański prezydent dodał, że zwrócił się do Pentagonu o przedstawienie szeregu opcji działania, gdyby okazało się, że broni chemicznej użył reżim prezydenta Baszara el-Asada. Zaznaczył, że w takiej sytuacji USA dokonają rewizji swojego stanowiska
    ...........................................
    Wreszcie jasna i rzetelna informacja.

    CZYLI BRAK DZIAŁANIA PREZYDENTA BHO OZNACZA JEDNOZNACZNIE ŻE TO NIE BRZYDKI ASSAD UŻYŁ BRONI CHEMICZNEJ TYLKO REBELIANCI ALBO IZRAEL.
    .........................................................
    Zigzaur, proszę skontrolować poprawność mego toku rozumowania....

    Micheale, Małżonka prezydenta BHO, boi się towarzyszyć mężowi w jego uzgodnionej wrześniowej podróży do Rosji poświęconej omówieniu konfliktu syryjskiego.. Próbowała już pielemienie, bardzo jej smakują, nie będzie mogła oprzeć się pokusie, ale się boi bo wie że bardzo idą w biodra.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje