"Pięć dni czekała na ratunek. Nie zdążyliśmy". Pożar gruzów w Bangladeszu zabił ostatnią ofiarę

28.04.2013 21:17
Bangladesz. Ratownikom nie udało się uratować kobiety, która od 110 godzin czekała na pomoc pod gruzami. Gdy już mieli ją wyciągnąć, w budynku wybuchł pożar

Bangladesz. Ratownikom nie udało się uratować kobiety, która od 110 godzin czekała na pomoc pod gruzami. Gdy już mieli ją wyciągnąć, w budynku wybuchł pożar (Fot. Kevin Frayer AP)

- Pożar wybuchł w zawalonym budynku dziś wieczorem. Zabił ostatnią osobę, która została przy życiu. Spędziła 5 dni pod gruzami - mówi dowódca straży pożarnej w Bangladeszu. Telewizje pokazały strażaków i ratowników, którzy płakali, gdy pożar się rozprzestrzenił. Pracownica zakładów odzieżowych od 110 godzin walczyła o życie, czekając w gruzach na ratunek. Jej historia poruszyła cały kraj.
- Ogień wybuchł, gdy staraliśmy się przeciąć belkę, by wydobyć z gruzów ostatnią, naszym zdaniem, ocalałą z katastrofy. Staraliśmy się ugasić pożar, ale gdy wróciliśmy, kobieta już nie żyła - mówi agencji AFP Ahmed Ali. - Była bardzo dzielną kobietą, aż do końca. Pracowaliśmy dziś 10-11 godzin, by wydostać ją stamtąd żywą. Podjęliśmy wyzwanie, ale niestety przegraliśmy - dodaje.

Wcześniej ratownicy usunęli gruz za pomocą dźwigu i sprzętu do robót ziemnych, by upewnić się, że nie zagraża on uwięzionej. - Była słaba, ale była jeszcze w stanie krzyczeć o pomoc. Jeden ze strażaków zidentyfikował ją po jej imieniu, Shahnaz. Powiedział, że była matką 10-letniego chłopca. - Przez te wszystkie godziny nie przestawaliśmy do niej mówić. Dawaliśmy jej wodę i jedzenie i tlen. Nagle pojawił się ogień... - opowiada jeden z ratowników.

"Na luksus Północy pracują niewolnicy z Południa" >>>

Wcześniej służby informowały, że aresztowano Mohammeda Sohel Rana, właściciela budynku Rana Plaza w Dhace. Jego urągający standardom bezpieczeństwa ośmiopoziomowy budynek zawalił się kilka dni temu. Pod gruzami zginęło około 350 osób, 2430 uratowano, w tym kilka w ciągu ostatnich godzin. Aresztowano też dwóch właścicieli fabryk odzieżowych znajdujących się w budynku.

Fatalne warunki pracy w bangladeskich fabrykach

Znajdujące się w budynku fabryki pracowały dla światowych potentatów odzieżowych. Wypadek przypomniał o fatalnych warunkach, w jakich w Azji szyte są ubrania, kupowane w sklepach w Europie i USA. Reporter agencji AP był na miejscu zdarzenia. Dowiedział się, które zachodnie firmy współpracowały z fabrykami w feralnym budynku.

Przemysł odzieżowy Bangladeszu wart jest 20 mld dolarów rocznie i zaopatruje sklepy na całym świecie. Eksport ubrań to ponad trzy czwarte całego eksportu tego leżącego w delcie Gangesu i Brahmaputry kraju. Znajduje się tam około 4,5 tys. zakładów odzieżowych.

Bangladesz: Służby zatrzymały właściciela zawalonego budynku. Ukrywał się >>>

Według Światowej Organizacji Handlu Bangladesz jest obecnie czwartym największym eksporterem odzieży na świecie, a przemysł związany z produkcją ubrań zatrudnia ponad 3 mln robotników. Równocześnie jednak system audytu fabryk, który ma wyeliminować te zakłady, w których nie są przestrzegane procedury bezpieczeństwa, jest niesprawny. Budynki powstają często bez wymaganych pozwoleń, wskutek czego wiele z nich nie spełnia norm budowlanych.

Zobacz także
Komentarze (47)
Zaloguj się
  • chrobotek46

    0

    O co chodzi ? przecież liczy się kasa, misiu - Kasa !
    Zginęli ? Nie ma problemu - będą następni !!!!!
    Kasa - misiu - kasa !!!!

  • hdx01

    Oceniono 1 raz -1

    tragedia i to bez wątpienia!!!
    ale zadajcie sobie pytanie dlaczego właśnie w tamtych rejonach Świata są takie sytuacje
    Proponuję zorientować się ilu mieszkańców ma Bangladesz, ile osób przypada na 1 km kwadratowy i jaki jest przyrost naturalny w tym ciasnym kraju.
    "idźcie i rozmnażajcie się" ocho !!! są efekty!

  • kain_brat_abla

    Oceniono 2 razy 0

    Zwolennicy "trzech pasków", "haczyka" i innego badziewia jak wam się je teraz nosi ?

  • joanna_can

    Oceniono 5 razy 5

    Nic nowego. Grudzien 2010 - pozar w jednej z fabryk z Bangladesz. Zginelo 31 osob, 200 zostalo rannych. W fabryce szyto miedzy innymi dla GAP.
    @dublet - naprawde? Tak widzisz ten problem? Czy naprawde brak ci wyobrazni i sumienia? Co ma do tego "lewactwo"?

  • dublet

    Oceniono 7 razy -7

    Rozumiem, że lewicowcy będą teraz kupować ciuchy kiepskie i drogie, żeby zamiast nabijać kabzę imperialistom z Bangladeszu, nabijać kieszenie wyzyskiwaczom z Europy.

  • folwark_polski

    Oceniono 1 raz 1

    aresztowano Mohammeda Sohel Rana, właściciela budynku, tak jakby władza nie wiedziała co sie tam dzieje

  • cracovpl

    Oceniono 12 razy 8

    Większość z nas jest ubrana w ciuchy "made in china" itp.
    Koncerny wiedzą że chcemy tandetnej taniochy typu Zara,więc za wszelką cenę nam to dostarczają, przy okazji zbijają na tym majątek.

    Jak wam tak zależy na dobrobycie i życiu tych ludzi to przestańcie robić zakupy w sieciach i zacznijcie wspierać Polskich lub Europejskich producentów.

  • cracovpl

    Oceniono 24 razy 10

    Kto ma ciuszki z zary? (w opinii pracowników, zara w Polsce to jeden wielki obóz prazy)
    Lemingi, nie stać was na odzież produkowaną w Polsce?

  • grzespelc

    Oceniono 10 razy 8

    Jak poprzednio w listopadzie był pożar, to powiedzieli, że to sabotaż, a na poprawę bezpieczeństwa nie na pieniędzy.

    "Retailers, fashion labels, labor groups and local officials meeting in 2011 in Dhaka, the capital, had discussed an agreement to improve fire safety at Bangladesh's roughly 4,000 garment factories. The proposal went nowhere after a Wal-Mart representative said it was "not financially feasible".

    bigstory.ap.org/article/bangladesh-probe-fire-sabotage-owner-negligent

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje