Izraelski wywiad może przeszukiwać skrzynki mailowe podejrzanych turystów

26.04.2013 13:53

Fot. POOL REUTERS

Turyści przylatujący do Izraela, jeśli zostaną uznani za podejrzanych, mogą być nie tylko przesłuchani, ale też zmuszeni do otwarcia swojej skrzynki mailowej w obecności agentów izraelskiego wywiadu wewnętrznego Szin Bet. Jeśli odmówią, grozi im deportacja.
Izraelskie Stowarzyszenie na rzecz Praw Obywatelskich w Izraelu (ACRI) oprotestowało tę praktykę, ale izraelski prokurator generalny Jehuda Weinstein potwierdził, że Szin Bet może to robić, jeśli uzna kogoś za podejrzanego.

Zmuszona do otwarcia skrzynki na lotnisku

W czerwcu zeszłego roku izraelskie media pisały o młodej Amerykance, która została zmuszona do otwarcia swojej skrzynki mailowej na lotnisku Ben Guriona pod Tel Awiwem. Najwa Doughman, 25-letnia architektka z Nowego Jorku, której rodzice są palestyńskimi uchodźcami, była przesłuchiwana przez agentkę Szin Bet.

"Czujesz się bardziej Arabką czy Amerykanką?", "Dlaczego przylatujesz tutaj po raz trzeci? Możesz polecieć do Wenezueli, Meksyku albo Kanady. Z Nowego Jorku jest tam bliżej i dużo taniej" - pytała agentka Szin Bet według dziennika "Haarec".

Doughman otworzyła swoją skrzynkę mailową, agentka przeszukała ją, otwierając kolejne wiadomości zawierające słowa "Izrael" i "Palestyna", a następnie spisała dane osób, które się w nich pojawiły. W końcu Doughman i tak została deportowana.

W reakcji na doniesienia prasowe o zmuszaniu przyjezdnych, szczególnie tych arabskiego pochodzenia, do pokazywania swoich e-maili, ACRI w czerwcu zeszłego roku wysłało list do prokuratora generalnego Izraela, pytając go o legalność tej praktyki. W nadesłanej w środę odpowiedzi biuro prokuratora potwierdziło, że przeszukiwanie skrzynki mailowej jest dopuszczalne w szczególnych wypadkach, gdy istnieją "inne obciążające poszlaki", oraz że jest to stosowane za zgodą podejrzanego. Jednak odmowa otwarcia skrzynki mailowej "zostanie wzięta pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o wpuszczeniu (turysty) do Izraela" - napisano w liście.

"To nie służy demokracji"

Przesłuchiwani są najczęściej ci odwiedzający, których izraelskie służby podejrzewają o odwiedzanie palestyńskich terytoriów okupowanych lub o propalestyńską działalność. Pielgrzymi, który przylatują do Izraela w zorganizowanych grupach, by odwiedzić Betlejem na Zachodnim Brzegu Jordanu, nie muszą się obawiać.

Turysta, który wydał dużo pieniędzy na podróż do Izraela, a tuż przed wpuszczeniem do tego kraju jest przesłuchiwany przez agentów Szin Bet, nie ma możliwości udzielenia nieprzymuszonej zgody - uważa prawniczka ACRI Lila Margalit.

"Taka zgoda, udzielona pod groźbą deportacji, nie może być podstawą do tak drastycznego ingerowania w czyjąś prywatność. W dzisiejszym świecie dostęp do czyjejś skrzynki mailowej jest jak dostęp do najbardziej prywatnych myśli i osobistego życia (...). To nie służy demokracji" - dodała Margalit w oświadczeniu prasowym ACRI.

Zobacz także
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje