Runął budynek w Bangladeszu. Zabici, ranni i pytania: Dlaczego ubrania odzieżowych potentatów powstają w takich warunkach?

25.04.2013 11:09
Ratownik z jedną z uratowanych spod gruzów osób

Ratownik z jedną z uratowanych spod gruzów osób (Fot. ANDREW BIRAJ REUTERS)

W stolicy Bangladeszu, Dhace, runął budynek. Zginęło co najmniej 200 osób, kilkaset zostało rannych. Znajdujące się w budynku fabryki pracowały dla światowych potentatów odzieżowych. Wypadek przypomniał o fatalnych warunkach, w jakich w Azji szyte są ubrania, kupowane w sklepach w Europie i USA. Reporter agencji AP był na miejscu zdarzenia. Dowiedział się, które firmy współpracowały z fabrykami w feralnym budynku.
Po całonocnej akcji poszukiwawczej pod gruzami ośmiopiętrowego budynku Rana Plaza, który zawalił się w środę na przedmieściach stolicy Bangladeszu, Dhaki, bilans ofiar wynosi co najmniej 200 zabitych. I może jeszcze wzrosnąć - pod gruzami znalazło się wielu ludzi. Na zdjęciach widać, że budynek obrócił się po prostu w stertę gruzów.

Wielu ludzi jest uwięzionych pod zwałami betonu i stali. Ratownicy wyciągnęli spod nich aż 2 tys. żywych ludzi - poinformowały władze Bangladeszu. Ale liczba ofiar śmiertelnych może jeszcze wzrosnąć. Ponad 1000 osób zostało rannych.

"Budynki są niebezpieczne. Tu jest taka korupcja, że można kupić każdego"

W ośmiokondygnacyjnej budowli mieściły się zakłady odzieżowe i centrum handlowe. Dyrekcja zignorowała ostrzeżenia o pęknięciach, pracownicy weszli do środka. Według szefa Stowarzyszenia Producentów i Eksporterów Odzieży Bangladeszu, Mohammeda Atiqula Islama, w chwili wypadku w niebezpieczeństwie mogło być nawet 3,1 tys. ludzi. Robotnicy opowiadali, że obawiali się w środę rano wejść do budynku. Na ścianach pojawiły się bowiem ogromne pęknięcia.

Budynki w gęsto zaludnionej stolicy - Dhace - powstają często bez wymaganych pozwoleń, wskutek czego wiele z nich nie spełnia norm budowlanych.

- Nie można ufać budynkom w Bangladeszu [że są bezpieczne] - stwierdził Charles Kernaghan, dyrektor wykonawczy międzynarodowego Instytutu Pracy i Praw Człowieka (organizacja ma biuro w Dhace). - Tu jest taka korupcja, że można kupić każdego - dodaje.

Fatalne warunki pracy w bangladeskich fabrykach

Na miejsce tragedii dotarł reporter Associated Press. Znalazł w gruzach odzież marek: Saddlebred, Easycare Oxford, Next, Tweeti.com oraz LcWaikiki. Dotarł też do informacji o firmach, które produkowały odzież w zawalonym budynku, i o ich kontrahentach - międzynarodowych sieciach odzieżowych.

Od lat ubrania, która ląduje potem w luksusowych galeriach handlowych, czy nawet na czystych półkach supermarketów europejskich czy amerykańskich sklepów, są produkowane w miejscach groźnych dla życia i zdrowia robotników.

FABRYKI:

I tak w feralnym budynku swoje fabryki miały następujące firmy:

Ether Tex, której 530 pracowników wytwarza rocznie ok. 960 tys. sztuk ubrań, miała siedzibę na 5. piętrze. Twierdziła, że ma certyfikaty bezpieczeństwa od grupy SOCAM, która ocenia fabryki odzieży m.in. dla europejskiego potentata sieciowej odzieży - C&A. W portfelu jej klientów - jak twierdzi sama firma Ether-Tex - jest również Wal-Mart.

Grupa New Wave, której firmy New Wave Bottoms i New Wave Style zlokalizowane były na 6. i 7. piętrze budynku, szyją one dla odzieżowych gigantów: Mango, Children's Place czy azjatyckiej części Benettona.

Phantom Apparels miało swoją fabrykę na 4. piętrze. Na swojej stronie firma podkreśla troskę o to, by zatrudnieni w niej ludzie pracowali w dobrych warunkach. Jej fabryka w zawalonym budynku mogła wyprodukować do 3 mln sztuk odzieży rocznie. Firma nie ujawnia swoich kontrahentów.

KONTRAHENCI:

Zaś co do kontrahentów, ich lista jest wprawdzie krótka, ale imponująca - jest na niej kilka z najważniejszych sieci odzieżowych świata. A do tego ich informacje co do powiązań z fabrykami z Dhaki nieco się różnią od tego, co twierdzą firmy z Bangladeszu:

Wal-Mart, największa na świecie sieć sprzedaży detalicznej, oświadczyła, że sprawdza, czy którakolwiek z fabryk zlokalizowanych w feralnym budynku produkowała dla niej ubrania w momencie wypadku.

Primark, brytyjska sieć ponad 250 sklepów w Wielkiej Brytanii i całej Europie, przyznał, że jego dostawcą była fabryka mieszcząca się na drugim piętrze budynku.

The Children's Place współpracowała z jedną z fabryk, ale zarzeka się, że "nie w czasie, gdy budynek się zawalił".

Benetton zapewnia, że żadna z fabryk nie była jego dostawcą.

Mango twierdzi, że nie kupowało ubrań z fabryk, które mieściły się w feralnym budynku, ale przyznało, że trwały rozmowy z jedną nich. Miały dotyczyć wyprodukowania testowej serii ubrań.

Miliony robotników + fatalne warunki = niska cena

Wczorajsza katastrofa w Dhace dowodzi, jak niesprawny jest w Bangladeszu system audytu fabryk, który ma wyeliminować te zakłady, w których nie są przestrzegane procedury bezpieczeństwa. Tragedia, która wydarzyła się zaledwie pięć miesięcy po pożarze w innej fabryce ubrań, w którym zginęło 112 osób, po raz kolejny skierowała światło na warunki, w jakich pracują robotnicy bangladeskich zakładów produkcji ubrań.



Przemysł odzieżowy Bangladeszu wart jest 20 mld dolarów rocznie i zaopatruje sklepy na całym świecie. Znajduje się tam około 4,5 tys. zakładów odzieżowych. Eksport ubrań to ponad trzy czwarte całego eksportu tego leżącego w delcie Gangesu i Brahmaputry ubogiego kraju. Boom na tanią odzież z Bangladeszu zaczął się w latach 80. Inwestorów kusiła tania siła robocza i niskie koszty produkcji, które przekładają się na możliwość zaoferowania konkurencyjnych cen w Europie czy USA.

Według Światowej Organizacji Handlu Bangladesz jest obecnie czwartym największym eksporterem odzieży na świecie, a przemysł związany z produkcją ubrań zatrudnia ponad 3 mln robotników. 90 proc. z nich to kobiety, stojące przed trudnym wyborem: biedy na wsi lub ciężkiej pracy w trudnych warunkach w mieście.

Zobacz także
Komentarze (179)
Zaloguj się
  • andrzeja-damczyk

    Oceniono 474 razy 376

    Totalna maksymalizacja zysków dla panów kapitalistów z zachodu, co to fabrykę i z kartonu postawią, bo muszą mieć majciochy haftowane złotem.

  • luumak

    Oceniono 351 razy 315

    wszystko po to, zeby bogatsi byli jeszcze bogatsi. Robili by te ubrania, buty i inne duperele gdzieś w Grecji czy Portugalii i byłby święty spokój. Kryzys mniejszy i praca dla młodych na początek. A tak ciuchy kosztują tyle samo co zrobione w Europie, tyle ze sa gorszej jakości, ludzie nie mają pracy za to bogaty jest jeszcze bogatszy, a Europa traci na znaczeniu. Taki z tego mamy zysk.

  • wzgrt77

    Oceniono 343 razy 127

    BHP, kodeks pracy i związki zawodowe to lewackie wymysły które hamują przedsiębiorczość. W Polsce też moglibyśmy mieć takie fabryki. Było by dużo pracy i problem bezrobocia by na zawsze zniknął. Powszechnie przecież wiadomo że bogactwo niczym nektar skapuje z góry do dołu.

    Dobrodziej z lewiatana

  • acidity

    Oceniono 143 razy 117

    Odszkodowanie dla rodzin zmarłych w wypadkach przy pracy wynosi przeciętnie 2-2,5 tys euro.
    Tam bieda jest tak duża, że takie wypadki nie robią wrażenia na miejscowych. Brutalna prawda - każdy taki wypadek, to miejsce pracy dla nowych pracowników skłonnych pracować za 1 euro dziennie.
    ICH BIEDA = NASZ DOBROBYT

  • t_78

    Oceniono 133 razy 115

    Na początku nie było niczego.
    I Bóg rzekł: niech będzie światłość.
    Dalej nie było niczego, ale było to lepiej widać...

  • banan125

    Oceniono 129 razy 97

    tania siła robocza i niskie koszty produkcji - w szystko po to aby wycisnąć jak największy ZYSK - kiedy koniec takiego kapitalizmu ?

  • xiv

    Oceniono 103 razy 69

    A więc mamy:
    - wrednych kapitalistów w Birmie, budujących niebiezpieczne fabryki
    - wrednych kapitalistów z sieci handlowych, kupujących od nich towar
    - wrednych emerytów żyjących z dywident i akcji sieci handlowych (OFE i tym podobne)
    - wrednych konsumentów, którzy koniecznie muszą mieć modne i tanie ciuchy (nota bene - Primark to najbardziej popularny skep wśród Polaków na Wyspach)

    I za tą wredotę, ktoś inny musi zapłacić czasem najwyższą cenę.

  • ppor_dub

    Oceniono 97 razy 69

    No, ale przecież, jak zaczną przestrzegać przepisów BHP, to ludzie stracą pracę! Tako rzeczą eksperci... Elastyczność prawa pracy jest tam wystarczająca, nie ma co tego zmieniać.

  • birdy-niam-niam

    Oceniono 23 razy 23

    ale wy z tym pytaniem w tytule "Dlaczego ubrania odzieżowych potentatów powstają w takich warunkach? " to serio, czy jaja sobie robicie ???
    naprawdę nie wiecie, czy tylko udajecie idiotów ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje