Spór Chin z Japonią o wyspy. Tokio grozi: "Jeśli Chińczycy wylądują, wyrzucimy ich siłą"

mig
23.04.2013 18:21
Chińskie okręty patrolowe w szyku na spornym morzu terytorialnym wokół wysp Senkaku/Diaoyu

Chińskie okręty patrolowe w szyku na spornym morzu terytorialnym wokół wysp Senkaku/Diaoyu (Fot. AP)

Premier Japonii Shinzo Abe zagroził, że jeśli Chiny dokonają lądowania na spornych wysepkach Senkaku/Diaoyu, Japonia "wyrzuci ich siłą". Wysepki są maleńkie, nie ma na nich nic cennego i nikt na nich nie mieszka. Ale pod powierzchnią opływającego je morza kryją się bogactwa. Latem 2012 r. stary spór terytorialny między Pekinem a Tokio rozgorzał na nowo.
Dla Japonii to wyspy Senkaku, pod tokijską administracją od 1895 r. Dla Chin - archipelag Diaoyu, odkryty w XIV wieku. Dla obu krajów - bogate łowiska ryb i potencjalna lokalizacja - o czym wiadomo od lat 60. - dużych złóż ropy i gazu. W lecie 2012 r. spór terytorialny rozgorzał z nową siłą, gdy japoński rząd postanowił kupić wysepki. Do tej pory były prywatną własnością obywatela Japonii, a Tokio tylko nimi administrowało.

W Pekinie zawrzało. Rozpoczęła się seria wzajemnych demonstracji siły, militarnych prowokacji , w obu krajach nasiliła się odpowiednio antychińska lub antyjapońska retoryka. Japonia powołała specjalny oddział do obrony wysp, w Chinach wybuchły antyjapońskie demonstracje.

Tokio: Nie pozwolimy na lądowanie. Użyjemy siły

Teraz, po tym, jak po raz kolejny osiem chińskich jednostek wpłynęło na sporne wody wokół wysp, szef japońskiego rządu Shinzo Abe zapowiedział, że jakiekolwiek chińskie lądowanie na wyspach zostanie odparte siłą - informuje agencja AFP.

- Podjęlibyśmy akcję przeciwko jakiejkolwiek próbie wpłynięcia na wody terytorialne i wejścia na ląd - oświadczył w parlamencie Abe. Podkreślił, że Japończycy "nigdy nie pozwolą" na lądowanie. - Użycie siły byłoby oczywistością - dodał.

Chińskie okręty patrolowe wpłynęły na morze terytorialne wokół wysp (pas wód o szerokości maksymalnie 12 mil morskich od wybrzeża, w którym obowiązuje prawodawstwo i władza państwa, do którego należy dany odcinek wybrzeża - red.) około 8.00 rano (23.00 czasu Greenwich) - oświadczyła japońska straż przybrzeżna.

Wojenna przeszłość kładzie się cieniem na relacjach Japonii z Chinami

To z kolei najprawdopodobniej reakcja na wizytę 168 japońskich parlamentarzystów w kontrowersyjnej świątyni Yasukuni - uznawanej za symbol imperialnej przeszłości Japonii. Ofiarą ambicji Tokio padły przed laty m.in. Korea Płd. i Chiny, nic dziwnego zatem, że ten gest wywołał złość w Pekinie. Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying stwierdziła, że Japonia musi odpokutować za przeszłość.

- Tylko wyrażając skruchę za agresję Japonia może budować przyszłość i budować przyjacielskie relacje z sąsiadami - oświadczyła. Chiński protest nie przeszkodził kolejnym parlamentarzystom w odwiedzeniu świątyni. Według rzecznika japońskiego rządu wizyta w Yasukuni jest kwestią wiary, a w Japonii panuje wolność wyznania, rząd zatem nie zamierza ingerować w tę kwestię. Świątynię odwiedzili m.in.: wicepremier Japonii Taro Aso i minister spraw wewnętrznych Yoshitaka Shindo.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (111)
Zaloguj się
  • gw_jest_nedzna

    Oceniono 114 razy 56

    Wreszcie jakiś nieźle napisany artykuł w GW!
    A co do meritum to bez względu na to kto ma rację, tak samo jak w konflikcie Żydów z Arabami trzeba wspierać Żydów, tak tutaj trzeba wspierać Japonię. Bo Japończycy nie maja ani ochoty ani siły żeby za 10 lat stanąć z bronią u naszych bram. A Chińczycy mają i ochotę, a za chwilę będą mieli i możliwości.

  • unnabujp

    Oceniono 170 razy 42

    Mam rade dla Japonczykow: szklanka zimnej wody. Z czasow II wojny swiatowej reputacje gorsza od Niemcow zeby przypomniec trzy tygodnie mordow po zajeciu Nankinu i 200 000 ofiar w tym jednym chinskim miescie.

  • kalebas

    Oceniono 104 razy 34

    Jak by się sprawy nie potoczyły i tak za 100 lat wszyscy będziemy mieli skośne oczy.

  • hdx01

    Oceniono 86 razy 26

    oj Panowie Kitajce... Japonia to nie Tybet... Samuraje to nie mnisi tybetańscy, którzy walczą z okupantem samospaleniem. Japonia dała wam po du.....ach to może nie podskakujcie. Japońce to bandyci gorsi od SS-manów i to Wy Kitajce powinniście najlepiej pamiętać i wiedzieć.

  • geminix

    Oceniono 24 razy 12

    "Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying stwierdziła, że Japonia musi odpokutować za przeszłość."

    Rozumiem, że jutro Tybet będzie wolny? A może nawet dzisiaj?

  • kermit.dolomit

    Oceniono 20 razy 10

    Japonia musi odpokutować za przeszłość BUUUUHAHAHA !!!

    Kłamliwe czerwone bydlęta zaponiały że w epoce Mao rewolucji kulturalnej i bandy czworga ludobójstwo sięgnęło apogeum Komuniści chińscy wymordowali więcej wlasnych obywateli niż zgineło podczas całej okupacji Japońskiej

  • aghrra

    Oceniono 20 razy 8

    Żeby ktoś nie przypomniał Chińczykom ich masowego ludobójstwa którego dokonali na własnym narodzie

  • noken

    Oceniono 20 razy 6

    zabawne jak wokół tych wysepek może wybuchnąć wojna światowa.

    rosja ma podobny konflikt z japonią (zdaje się że chodzi o Kuryle), który ciągnie się od czasów drugiej wojny światowej, więc w przypadku konfliktu japonia - chiny, rosja z pewnością przyłączyłaby się do chin, ponadto Korea Północna ma jedną z lepszych sił morskich na świecie, więc idealnie uzupełniłaby braki Chin w tym polu. Jako że K.pn. musiałaby włączyć się do walki (nie ma mowy aby chiny olały ich flotę i samotnie wpakowałyby się w walkę na morzu) Korea Południowa i USA byłyby zmuszone do włączenia się do konfliktu. Efekty takiej wojny byłyby katastrofalne w europie, unia z pewnością przestałaby istnieć, ponieważ każdy kraj musiałby opowiedzieć się po jednej ze stron. Niemcy walczący z rosją straciliby dostawy gazu, polska podpisała sojusz strategiczny z chinami. gdy większość "wysoko rozwiniętych państw" byłaby zajęta kampaniami militarnymi, watażkowie i zbrodniarze planujący swoje małe inwazje i wojenki poczuliby się bezkarnie - z pewnością doszłoby do inwazji na izrael, prawdopodobnie do odrodzenia konfliktu między pakistanem i indiami....

    krótko mówiąc, na senkaku/diaoyu nic się nie stanie. Zbyt mały powód i o wiele za duża możliwość na wystąpienie efektu domina na światową skalę ;) ot szum medialny i tyle.

  • polished

    Oceniono 4 razy 4

    nie wiem czy wiecie, że Polska do dziś nie ma wyznaczonej granicy (strefy ekonomicznej) z Danią (tj. z Bornholmem)!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje