Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek: Wyjdźcie

Michał Wilgocki
23.04.2013 07:00
Daniel Giełda przy windzie, która spadła. W środku była jego córka: - Przecież kabina mogła w każdej chwili ruszyć i zmiażdżyć pasażerów podczas próby wysiadania

Daniel Giełda przy windzie, która spadła. W środku była jego córka: - Przecież kabina mogła w każdej chwili ruszyć i zmiażdżyć pasażerów podczas próby wysiadania (Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta)

W sedesowcu na pl. Grunwaldzkim we Wrocławiu winda z trzema pasażerami spadła z wysokości drugiego piętra i zatrzymała się poniżej poziomu parteru. Uwięzione nastolatki zadzwoniły do pogotowia dźwigowego. Jego pracownik, zamiast wysłać na miejsce ekipę, przez telefon instruował, jak mają wyjść z kabiny
Córka Daniela Giełdy, dwunastoletnia Ola, razem z koleżanką Kasią wracały w niedzielę z podwórka.

Spadli z windą na ziemię

Razem z nimi do windy w budynku przy pl. Grunwaldzkim 4 wsiadł prawie 70-letni pan Bolesław, ich sąsiad z piętnastego piętra. Wjechali dwie kondygnacje, a potem nagle zaczęli spadać.

- Winda zjechała poniżej poziomu parteru i uderzyła w ziemię. Dziewczynki upadły na podłogę. Na szczęście nic im się nie stało, skończyło się na siniakach i zadrapaniach - relacjonuje Daniel Giełda.

Kazano im wysiąść, a kabina mogła ruszyć

Jedna z uwięzionych dziewczynek zadzwoniła na numer pogotowia dźwigowego, który podany jest w kabinie.

Daniel Giełda: - Dyżurny kazał jej włożyć rękę w szczelinę przy drzwiach i znaleźć wajchę, która odblokowuje drzwi. Nawet nie pofatygował się na miejsce, żeby wyłączyć mechanizmy. A co, gdyby winda nagle ruszyła?

Podłoga windy była co najmniej metr poniżej poziomu parteru budynku, na którym powinna się zatrzymać. Ola i Kasia najpierw wdrapały się po ściance, a potem pomogły wydostać się z windy sąsiadowi, który ma problemy z poruszaniem.

Giełda: - Przecież kabina mogła w każdej chwili ruszyć i zmiażdżyć ich podczas próby wysiadania.

Nie spadek, a zjazd awaryjny?

O awarię windy, a także o to, czy dyżurny pogotowia mógł wydawać instrukcje przez telefon, zapytaliśmy Marka Koniecznego, szefa pogotowia w firmie Kon-Rem. To operator windy w bloku przy ul. Grunwaldzkiej.

- W 20-letniej historii naszej firmy jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby winda spadła - tłumaczy Konieczny. - W tym wypadku prawdopodobnie był to tzw. zjazd awaryjny. Tak się dzieje w przypadku usterki - winda zjeżdża na parter i tam się blokuje. Ale całą sprawę dokładnie zbadamy.

Konieczny nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy dyżurny pogotowia dźwigowego w tej sytuacji powinien przysłać na miejsce ekipę techniczną, czy mógł wydawać instrukcje przez telefon.

"Nie odważyłbym się instruować przez telefon dziecka"

O nagranie rozmowy dziewczynek z dyżurnym wystąpiła do Kon-Remu spółdzielnia mieszkaniowa Piast, do której należy budynek.

Jacek Kludacz, prezes spółdzielni: - Nie chciałbym być na miejscu prezesa firmy, kiedy okaże się, że jego pracownik instruował dwunastolatkę przez telefon. O zdarzeniu dowiedzieliśmy się w niedzielę. Od razu poprosiliśmy o raport, żeby ustalić, czy Kon-Rem wypełnia swoje obowiązki.

Kontrolę w budynku przy pl. Grunwaldzkim 4 zapowiedział Urząd Dozoru Technicznego. - Sprawdzimy, czy windy są regularnie konserwowane - mówi Rafał Osiński, dyrektor wrocławskiego oddziału UDT.

Dodaje, że w sytuacji, kiedy zepsuje się dźwig i winda zatrzyma się między piętrami, nie należy podejmować żadnych działań na własną rękę: - Spółdzielnie mieszkaniowe muszą mieć podpisane z operatorami dźwigów umowy na udzielanie pomocy ludziom, którzy zatrzasną się między piętrami. Jeśli się to zdarzy, trzeba zachować zimną krew i domagać się, żeby fachowcy przyjechali na miejsce. Firmy mają obowiązek doprowadzić windę do takiej pozycji, w której drzwi otworzą się same.

Pracownik innego pogotowia dźwigowego: - Kiedy winda ma zjazd awaryjny, nie powinna ruszyć z parteru do momentu, aż zostanie ponownie uruchomiona. Ale nie odważyłbym się instruować przez telefon dziecka. W takim wypadku należałoby bezwzględnie przyjechać na miejsce.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (68)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 209 razy 193

    Ten dyżurny z pogotowia dźwigowego uznał pewnie, że skoro chwalono policjanta za telefoniczne udzielanie rad, jak ratować dziecko, to i jego pewnie pochwalą za "telefoniczny instruktaż".

  • anna22290

    Oceniono 210 razy 154

    tak wPolsce sa NIEDOUCZENI LUDZIE NIEODPOWIEDZIALNI ,ZJAZD AWARYJNY to powinien miec dyspozytor i to w trybie natychmiastowym z firmy .EKIPA REMONTOWA MUSI WYKONYWAC TAKIE PRACE;LUDZIE PO OPUSZCZENIU WINDY POWINNI BYC NA MIEJSCU PRZEBADANI ;czy ta BEZTROSKA POLSKA DZIKOSC kiedys przestanie istniec a Polacy beda mogli liczyc na ZWYKLA NORMALNOSC SLUZB POMOCNYM LUDZIOM ; moze dla niektorych Niemcy to straszny kraj ale tu z zadnymi ludzmi sie tak nie obchodza jak w Polsce bo w Polsce podstawa jest BRAK WIEDZY ;NIEODPOWIEDZIALNOSC nikt za nic nie odpowiada a ludzi to w Polsce MARTWE PRZEDMIOTY o zwierzetach nie wspomne bo one w wiekszosci sa traktowane jak w EPOCE KAMIENIA LUPANEGO

  • emeryt21

    Oceniono 106 razy 62

    I znow procedury.....kpiny ze zdrowego rozsadku....Policja powinna natychmiast aresztowac takiego operatora za narazenie ludzi na niebezpieczenstwo i to na dodatek swiadome narazanie.....

  • siekier35

    Oceniono 71 razy 57

    myślenie boli,rzecz to wiadoma i oczywista...

  • elisheba7

    Oceniono 75 razy 55

    "... winda z trzema pasażerami spadła z wysokości drugiego piętra i zatrzymała się poniżej poziomu parteru".

    "...- W tym wypadku prawdopodobnie był to tzw. zjazd awaryjny. Tak się dzieje w przypadku usterki - winda zjeżdża na parter i tam się blokuje."

    Tyle, że winda nie miała zjazdu awaryjnego na parter, ale zjechała poniżej poziomu parteru i walnęła w ziemię!!! Skandal, szok, makabra!

  • krytek-7

    Oceniono 103 razy 29

    Opisany przypadek , jak i tytul.artykulu sa karygodne.
    Klatka nie spadla z drugiego pietra bo sie nie urwala,tylko zjechala
    i zatrzymala sie na niewlasciwym poziomie.
    Czyzby C.Gmyz zostal doradca w GW?

  • jarekwien

    Oceniono 37 razy 25

    Wbrew przekonaniom p. Gowina trzeba jednak pewne stanowiska czynic niedostepnymi dla debili. Mam nadzieje, ze prokuratura znajdzie cos tam o narazeniu zycia i zdrowia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje