Ruszył proces b. szefów CBA. Tajna sala, dziennikarze niewpuszczeni

18.04.2013 17:58
Mariusz Kamiński, były szef CBA

Mariusz Kamiński, były szef CBA (Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta)

Ruszył proces b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego i jego podwładnych oskarżonych o nadużycia prawa przy prowadzeniu przez CBA "afery gruntowej" w 2007 r. Mimo jawności aktu oskarżenia dziennikarze nie mogli go wysłuchać.
Odczytano akt oskarżenia i wyjaśnienia podsądnych ze śledztwa. Kamiński i pozostali oskarżeni poprosili o możliwość złożenia wyjaśnień w późniejszej fazie procesu. Na kolejnej rozprawie, 23 kwietnia, mają zeznawać pierwsi świadkowie.

Specjalna sala w sądzie

Rozprawa odbyła się w specjalnie zabezpieczonej sali "J" Sądu Najwyższego (gdzie toczą się wyłącznie niejawne procesy), wynajętej przez prowadzący sprawę Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście. W sali tej obowiązują nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, np. nawet sędziom i adwokatom nie wolno wnosić telefonów komórkowych, a media nie mają tu wstępu. Porządku pilnuje m.in. policja - za wszystko odpowiada zaś pełnomocnik ds. ochrony informacji niejawnych przy SN. Licznie przybyli rankiem do SN dziennikarze uznali, że proces - na który ich nie wpuszczono - toczy się z wyłączeniem jawności (znaczna część akt sprawy jest niejawna, bo dotyczy działań operacyjnych CBA).

W przerwie rozprawy przewodniczący trzyosobowego składu sądu rejonowego sędzia Wojciech Łączewski wyjaśnił jednak, że nie wyłączono jawności odczytywania aktu oskarżenia. - To, że państwo nie możecie wejść, jest podyktowane tylko i wyłącznie charakterem sali, w której proces się odbywa - powiedział dziennikarzom w przerwie procesu.

"Nas interesowała walka z korupcją"

- Nikt nie złożył z państwa takiego wniosku, że chciałby wejść - tak odparł sędzia, indagowany, dlaczego media nie mogły wejść na jawną rozprawę. Podkreślił zarazem, że w tej chwili media nie mogą już złożyć takiego wniosku; powołał się na możliwy sprzeciw pełnomocnika ds. ochrony informacji niejawnych przy SN. Sędzia nie wyjaśnił, dlaczego sąd zdecydował się na wynajęcie tajnej sali w SN.

Przed wejściem na salę Kamiński powiedział, że na proces czeka ze spokojem. - To, co robiło CBA, nie było zgodne z interesem ówczesnej koalicji rządzącej, ale interes polityczny rządzących nas nie interesował; nas interesowała walka z korupcją na szczytach władzy, to był nasz obowiązek - powiedział. Dodał, że chciałby, aby cały proces był jawny, bo nie ma nic do ukrycia. Prokurator Bogusław Olewiński nie chciał komentować zamieszania z jawnością sprawy.

Według oskarżycieli posiłkowych (m.in. działaczy Samoobrony) proces powinien być jawny. Jak mówili, powinien też pokazać, jakie są granice działań służb specjalnych. B. doradczyni Leppera Małgorzata Gutt powiedziała, że była bezprawnie podsłuchiwana; dla niej, jako dla prawnika, było to "szczególnym naruszeniem prawa" - bo podsłuchiwano jej rozmowy z klientami.

Rozpad koalicji PiS-Samoobrona-LPR

SR odmówił wystąpienia do sądu apelacyjnego o przekazanie tej sprawy Sądowi Okręgowemu w Warszawie. Kamiński mówił dziennikarzom, że był przeciwny przekazaniu sprawy. Ujawnił, że taki wniosek złożył pełnomocnik rodziny Andrzeja Leppera.

Proces wiąże się ze słynną operacją CBA w tzw. aferze gruntowej. CBA zakończyło tę operację specjalną wręczeniem Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. łapówki za "odrolnienie" w Ministerstwie Rolnictwa gruntu na Mazurach. Prasa pisała, że łapówka miała być przeznaczona dla szefa resortu i wicepremiera Andrzeja Leppera, który miał zostać ostrzeżony o akcji (on sam twierdził, że była to prowokacja CBA). Finał akcji miał utrudnić przeciek, wskutek czego z rządu odwołano szefa MSWiA Janusza Kaczmarka (śledztwo wobec niego potem umorzono).

"Afera gruntowa" doprowadziła do dymisji z rządu Leppera, rozpadu koalicji PiS-Samoobrona-LPR i przedterminowych wyborów, a także do oskarżenia o płatną protekcję Ryby i K., których proces jest do dziś w toku.

W 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie oskarżyła zaś Kamińskiego (dziś posła PiS) i jego trzech podwładnych: b. wiceszefa CBA Macieja Wąsika (obecnie stołecznego radnego PiS) oraz b. dyrektorów Zarządu Operacyjno-Śledczego CBA Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Zarzucono im przekroczenie uprawnień, nielegalne działania operacyjne CBA oraz podrabianie dokumentów i wyłudzenie poświadczenia nieprawdy. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Zobacz także
Komentarze (29)
Zaloguj się
  • macia-9

    Oceniono 4 razy 4

    Dać polskiemu wymiarowi sprawiedliwości kpk,to tak jak dać małpie brzytwę.Potnie się bez sensu nawet tępą stroną!

  • 54bodek

    Oceniono 2 razy 2

    Utajnienie tej rozprawy, moim zdaniem świadczy o tym, że Służby rządzą w Polsce, I chociaż Kamiński i s-ka są w odstawce, to krzywdy im nie zrobią (zawsze to swojaki, a kto wie jakie mają haki, jeszcze za dużo powiedzą i co wtedy?) na starej zasadzie: ręka rękę myje... albo: kruk krukowi... itd.
    -------------------------------------------------------------------
    bigosogroch.blogspot.com/

  • koniu800

    Oceniono 3 razy 3

    w kraju gdzie rządzi ku... i złodziej wszystko musi być tajne

  • jacek-1111

    Oceniono 3 razy 3

    układ zamknięty!!!

  • wol777

    Oceniono 13 razy 11

    Jaki przyzwoity,zacny obywatel.On tylko robił wszystko dla dobra Polski nie bacząc na interes partyjny.Prowokacje,areszty wydobywcze,oskarżenia bez dowodów, nielegalne podsłuchy....etc.Wszystko dla dobra kraju.

  • dorjan52

    Oceniono 15 razy 15

    Rzygać się chciało jak piSSopatyczne mordy wyskakiwały z lodówki i tv.A ich proces się utajnia.Państwo prawa? To jest chlew.

  • v_kolumna_v

    Oceniono 8 razy 8

    Skończy się jak zwykle sądową klapą i kompromitacją obozu rządzącego. Całą para w gwizdek...

  • 7ogamihcra

    Oceniono 15 razy 13

    Nagroda się raczej należy za ucięcie gałęzi, na której siedział antypolski, niekompetentny, debilny nierząd kanalii JarosławaPolskężbawa i jego pisowskich stalinowskich pseudopatriotów.

  • siekier35

    Oceniono 19 razy 17

    gó... lubi mrok i ciszę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje