Nowa partia przeciwników euro ma duże poparcie. Merkel zagrożona?

15.04.2013 17:12
Frauke Petry jedna z liderek

Frauke Petry jedna z liderek "Alternatywy dla Niemiec" (Fot. FABRIZIO BENSCH REUTERS)

W Berlinie odbył się kongres założycielski nowego ugrupowania, które zamierza wystartować w wyborach do Bundestagu. Czy populizm "Alternatywy dla Niemiec" stanowi zagrożenie dla Angeli Merkel? Nowa partia cieszy się dużym poparciem.
Lider nowego ugrupowania, prof. Bernd Lucke, hamburski ekonomista, były członek CDU, ostatnio przy każdej okazji podkreślał, że "Alternatywa dla Niemiec" (AfD) nie ma nic wspólnego ze skrajną prawicą. Nazwa nowej partii "Alternatywa dla Niemiec", założonej w lutym, nawiązuje do kategorycznego stwierdzenia niemieckiej pani kanclerz, wygłoszonego w związku z ratowaniem przed bankructwem zadłużonych państw członkowskich eurolandu, że "nie ma alternatywy" dla euro.

Lecz główne hasła programu wyborczego nowego ugrupowania, nazywanego też partią przeciwników wspólnej waluty, "Niemcom euro nie jest potrzebne" i "Ponowne wprowadzenie marki nie może być tabu", są oczywiście popularne, zwłaszcza w środowisku radykalnej prawicy. Sam profesor Lucke zapewniał na łamach "Stuttgarter Zeitung", że byli członkowie skrajnie prawicowej NPD nie będą przyjmowani do AfD, zaś dawni członkowie partii republikańskiej REP są w związku z tym "indywidualnie sprawdzani".

Partię wspierają publicyści, znani konserwatywni oraz liberalni ekonomiści

Wśród osób wspierających ugrupowanie są znani konserwatywni, liberalni ekonomiści oraz publicyści, tacy jak Alexander Gauland, dawny wydawca "Märkische Allgemeine Zeitung", obecnie komentator berlińskiej "Der Tagesspiegel". Są wśród nich rozczarowani wyborcy partii CDU oraz FDP. Niemieckim liberałom zarzucają oni, że w polityce gospodarczej są za mało liberalni, zaś rządzącej koalicji CDU/CSU - FDP zarzucają "niewystarczający krytycyzm wobec euro". Do grona sympatyków nowej partii należy m.in. prezes Związku Przemysłu Niemieckiego, Hans-Olaf Henkel, lecz nie jest on członkiem ugrupowania.

Partia ma sympatyków wśród 10 proc. elektoratu z maturą i wśród 33 proc. wyborców z wyższym wykształceniem - na to wskazuje sondaż ośrodka Infratest dimap dla "Welt am Sonntag". Wśród zainteresowanych "Alternatywą dla Niemiec" są też obrońcy zasady pełnej suwerenności państw narodowych i przeciwnicy Unii Europejskiej.

Kontrowersyjna retoryka eurosceptycznej partii

Wiele kontrowersji wzbudza język, jakim posługują się członkowie nowego ugrupowania. Na facebookowym profilu MfD ukazują się m.in. artykuły prawicowej "Junge Freiheit", ale i własne slogany partii, jak np. "Tradycyjna edukacja zamiast wielokulturowego przeedukowania". Slogan ten wzbudził sprzeciw wśród potencjalnego elektoratu partii, skutkiem czego wielu sympatyków MfD zdystansowało się od ugrupowania. Na zapytanie redaktorów strony internetowej telewizji publicznej ARD, czy hasło to odzwierciedla program polityczny MfD, lider partii prof. Bernd Lucke zapewniał, że nie, i kazał wpis usunąć. W jego miejsce pojawił się bardziej niewinny slogan "Edukacja zamiast ideologii", jednakże poprzedni kursuje nadal w sieci.

Sprzeciw wzbudziły też inne wypowiedzi kilku działaczy i kandydatów na członków zarządu partii, m.in. krytyka antysemityzmu wydawcy Jakuba Augsteina w raporcie Centrum im. Szymona Wiesenthala. Wiceprezes oddziału MfD w Palatynacie zapytał, czy należy to rozumieć jako "początek żydowskiego nacjonalizmu". Jeden z aspirantów do zarządu partii napisał w podaniu "UEZSRR", inny oświadczył, że zamierza "wreszcie bez skrępowania zabierać głos na tematy historyczne" i postawił pytanie, dlaczego Niemcy ciągle jeszcze nie są państwem suwerennym. Często pojawia się w wypowiedziach wykształconych kandydatów do władz partyjnych problem islamu i imigracji do Niemiec. Lecz wielu zachowuje wstrzemięźliwość. W gremiach AfD trwają żarliwe dyskusje na temat kursu partii.

Artykułują troski, nie proponując rozwiązań

Populizm skierowany przeciwko walucie euro politolog Aleksander Häusler tłumaczy "brutalizacją kultury politycznej". Tak dzieje się zawsze wtedy, kiedy "w miejsce rzeczowej dyskusji pojawiają się naładowane emocjami kampanie nienawiści" skierowane przeciwko osobom lub grupom, np. uchodźcom, wskazuje analityk.

Dyrektor zarządzający klubu poselskiego partii Zielonych Volker Beck zauważył, że MfD musi jasno określić swój stosunek do skrajnie prawicowego populizmu. Za "tym kręgiem honorowych profesorów ekonomii z dość topornymi tłumaczeniami polityki unijnej kryje się dziwny melanż wszystkiego, co można odnaleźć na prawym skrzydle CDU", zauważył Beck. W jego opinii w MfD krystalizuje się "populistyczny ruch, który na czoło wystawia pozornie niewinnych profesorów, ale w tle otwiera się na wszystkie prawicowe opcje".

Na łamach "Welt am Sonntag" szef klubu parlamentarnego socjaldemokratów Frank-Walter Steinmeier zarzucił MfD populizm i wykorzystywanie "zawikłanej sytuacji kryzysowej w Unii". Steinmeier wskazał na zagrożenia dla partii, które starają się w sposób racjonalny dbać o spójność europejską.

Szef resortu finansów Wolfgang Schäuble powiedział w drugim programie telewizji publicznej ZDF, że sprawą najistotniejszą jest uwolnienie od trosk społeczeństwa. - Lecz ludzie starają się wykorzystać je do celów politycznych, co nie jest zabronione, ponieważ mamy demokrację - zaznaczył. O nowym ugrupowaniu Schäuble powiedział, że " mamy do czynienia z siłą polityczną, która tylko artykułuje troski, ale nie proponuje rozwiązań. To jest, w jego opinii, "nieodpowiedzialna polityka".

Odwołana bezpośrednia transmisja ze zjazdu założycielskiego

"Alternatywa dla Niemiec" stanowczo odpiera zarzucany jej populizm. Jednakże, jak piszą komentatorzy, liderzy ugrupowania sami nie bardzo wierzą bazie partyjnej. I pomimo że przejrzystość i demokracja bezpośrednia są sztandarowymi postulatami AfD, zarząd partii odwołał planowaną w internecie transmisję ze zjazdu założycielskiego. Wspierające ugrupowanie osoby nie są tym zachwycone i dały temu upust na facebookowym profilu "Alternatywy dla Niemiec", stwierdzając: "Nie mamy nic do ukrycia".

AfD zamierza wystartować w jesiennych wyborach do Bundestagu. Z sondaży wynika, że szanse ugrupowania na osiągnięcie pięcioprocentowego progu wyborczego nie są takie małe. Trudno jest jednak przewidzieć, ilu wyborców odda swój głos na tę partię protestu. O tym, że ugrupowanie osiągnie zwycięstwo w wyborach, przekonany jest Bernd Lucke, który powiedział w rozmowie z "Bild am Sonntag" (14.04), że " to będzie wynik dwucyfrowy".

Brytyjska gazeta "Daily Telegraph" napisała, wskazując na nowe eurosceptyczne ugrupowanie i wątłą koalicję CDU/CSU/FDP, że Angela Merkel jest "na najlepszej drodze, żeby utracić władzę", lecz gazeta relatywizuje to stwierdzenie, wskazując na "silne poparcie europejskiego projektu wśród Niemców".

Francuska "Le Monde" zauważa, że eurosceptycyzm w Niemczech istnieje od chwili powstania idei zjednoczonej Europy, lecz, jak zauważa gazeta, "dotychczas nikomu nie udało się temu nurtowi nadać jasnych struktur organizacyjnych".

''Deutsche Welle''



Tagi:

Zobacz także
Komentarze (19)
Zaloguj się
  • nie-tak

    Oceniono 49 razy 39

    No. no juz gazeta za innymi tubami stempluje AfD radykalna prawica, czyzby palilo sie niektorym juz pod nogami?
    Gazeto jeszcze nie podalas ani nie przeczytalas programu wyborczego tej partii a juz trabisz na lewo jak i na prawo prawicowe wiesci. Najpierw przeczytaj program, pozniej doszukuj sie radykalnych prawicowych elementow!!! Czy zadanie powrotu do D-Mark jest radykalnym prawicowym elementem? No jak gazeto? Niemcy maja juz po dziurki w nosie unii, tej dyktatury, tej propagandy, tych klamstw, ... i tego bajzlu w unii, chca zyc wlasnym zyciem za wlasne pieniadze. Dla wszystkich znajduja sie pieniadze tylko nie dla niemieckiego obywatela, nie dla niemieckich drog, nie dla niemieckich emerytow, nie ... mozna wymieniac duzo, lista by byla bardzo dluga.

  • tacx

    Oceniono 31 razy 27

    ha ha... daj Boze każdemu tki populizm. Indoktrynerów z Czerskiej już przeraża hasło "precz z wielokulturowym przeedukowaniem". Tak jest - precz. Z wszelką polityczną poprawnością i fałszywie pojetą tolerancją która każe mi tolerowac zboczuchów paradujacych z gołą d..ą po ulicach i chcących adoptować dzieci.

  • niestetyzajetekonto

    Oceniono 20 razy 18

    Kwestią czasu jest tylko kiedy Niemcy wypiszą się z euro, a wtedy cała reszta będzie już bez znaczenia.

  • nie-tak

    Oceniono 22 razy 16

    No prosze szykuje sie nastepny kandydat do ratowania.

    deutsche-wirtschafts-nachrichten.de/2013/04/15/in-daenemark-platzt-die-immobilienblase/
    Ratuja te banki od 2008 roku nazywajac kryzys bankow kryzysem €uro i co bez widokow na przyszlosc, zamiast z kazdym dniem powinno byc lepiej z uwagi na ilosc pieniedzy przeznaczanych na ratunek jest odwrotnosc tego, co dzien jest gorzej i coraz wiecej zglasza sie bankrutow, kiedy Luksemburg? Ot efekty jak i wyniki pracy Europejskiego Banku Centralnego jak i brukselskich wysokodotowanych, przepracowanych urzednikow.
    Wiec jakie jest wyjscie? Glosowac na AfD i wychodzic jak najszybciej z strefy bankrutow czyli dokladniej unii.

  • dziadekjam

    Oceniono 16 razy 14

    Samo nadanie wspólnej walucie nazwy, którą w każdym języku czyta się inaczej, nie wróżyło niczego dobrego..:-).
    juro, ojro, euro - można zwariować...

  • critto

    Oceniono 18 razy 12

    no tak, jak ktoś jest przeciwko euro, to zaraz jest "populistą" (w negatywnym tego słowa znaczeniu, choć istnieją także inne) i dopatruje się jego "negatywnego stosunku do mniejszości" (o których nigdy nie wolno się wypowiadać źle, nawet jeśli robią coś złego). Cóż za manipulacja zwolenników euro!

  • krak15

    Oceniono 9 razy 3

    Na czym polega zasadnicza wada wspólnej waluty euro w Europie?

    Przy tak wysokiej wydajności pracy w Niemczech (wynikającej z wysokiego stopnia automatyzacji produkcji) Niemcy nie mogliby skonsumować wszystkiego co sami wyprodukowali, utrzymując pełne zatrudnienie. Gdyby trzeba było zbilansować popyt z podażą tylko w obrębie Niemiec, to Niemcy mogliby mieć co najmniej 30% bezrobocie. Ratunkiem przed takim bezrobociem jest eksport towarów, głównie do krajów południa Europy. Zalew tanich, wysokiej jakości towarów niemieckich wykańcza rodzimy przemysł, a samymi usługami (turystyka) nie można zarobić na kupno tych towarów i dlatego Niemcy we własnym (krótkowzrocznym) interesie tolerowali zadłużanie się obywateli i rządów południa Europy. A poprzez eksport towarów wyeksportowali tam również bezrobocie. I w jaki sposób te kraje, mając tak wysokie bezrobocie i mało produktywną gospodarkę mają zarobić na utrzymanie państwa i spłatę długów? A polityka oszczędności jeszcze pogłębia tą nierównowagę.

    Alternatywa jest taka:

    Albo wspólna waluta i wspólny budżet strefy euro (ze wspólną odpowiedzialnością za długi, zasiłki dla bezrobotnych, pomoc socjalną itp.) co rodzi obowiązek stałych transferów finansowych z krajów bogatych do biedniejszych.

    Albo odrębne budżety państw UE, ale również odrębne waluty, które kraje południowe mogłyby dewaluować. Obniżyłoby to stopę życiową w tych państwach, dostosowując do realnych możliwości ich gospodarki. A jednocześnie poprawiło ich konkurencyjność poprzez obniżenie kosztów pracy i zachęcenie do przenoszenia tam zakładów produkcyjnych z Niemiec. I w ten sposób bezrobocie w krajach południowych by spadło a w Niemczech się powiększyło.

    A pieniądze dla bezrobotnych należy drukować a nie finansować je z podatków, bo to zabija koniunkturę i jeszcze bardziej pogłębia kryzys. Ilość drukowanych pieniędzy powinna być taka, aby zrównoważyć popyt konsumpcyjny z podażą towarów. Wtedy nie będzie groźby nadmiernej inflacji jak i szkodliwej dla gospodarki deflacji.

    O tym, że najbezpieczniejszym wariantem rozmontowania strefy euro byłoby wyjście z niej w pierwszej kolejności Niemiec pisali w swoim opracowaniu Kawalec i Pytlarczyk.

    bi.gazeta.pl/im/4/11512/m11512164,Kontrolowana-dekompozycja-strefy-euro.pdf

  • wyjepka

    Oceniono 9 razy -1

    Ruska agentura. I tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX