Niemcy. Obowiązkowe kamizelki odblaskowe dla kierowców, zakazane urządzenia antyradarowe

12.04.2013 17:47
Przejście graniczne Lubieszyn-Linken

Przejście graniczne Lubieszyn-Linken (Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta)

Niemieccy ministrowie komunikacji chcą wprowadzić kamizelki odblaskowe dla kierowców zatrzymujących samochód z powodu awarii przy drodze. Jazda na gapę ma być droższa o 20 euro. Urządzenia antyradorowe pozostają zakazane.
Kamizelka odblaskowa będzie obowiązkowym wyposażeniem auta w Niemczech. Zakładać ją będzie musiała osoba opuszczająca samochód, która z powodu awarii zatrzymała samochód przy drodze.

Decyzję tę podjęli krajowi ministrowie komunikacji w Flenburgu na odbywającej się dwa razy w roku konferencji resortu komunikacji.

Przepisy nakazujące kierowcom zakładania kamizelek odblaskowych obowiązują już w licznych europejskich krajach, m.in. we Francji, Hiszpanii i Włoszech. W Niemczech ostrzegawcza kamizelka należała tylko do obowiązkowego wyposażenia aut służbowych.

Najpierw zobowiązać producentów i dilerów

Minister komunikacji Szlezwiku-Holsztyna Reinhard Meyer (SPD) zauważył, że najwyższa pora, aby została podjęta decyzja o obowiązku wyposażenia aut w kamizelki odblaskowe, także w Niemczech. - Odblaskowe kamizelki służą bezpieczeństwu uczestników ruchu - zaznaczył minister Meyer przewodniczący konferencji. Federalne ministerstwo komunikacji ma przedstawić propozycję realizacji tej uchwały.

Rzeczniczka niemieckiego automobilklubu ADAC zaznaczyła, że wożenie ze sobą w samochodzie odblaskowej kamizelki jest dlatego sensowne, ponieważ jesteśmy widzialni w ciemności, kiedy zatrzymujemy samochód z powodu awarii czy wypadku. Ale zdaniem ADAC nie wszystko, co jest sensowne, musi obowiązywać. Większość kierowców jeździ już z kamizelkami w bagażniku, zakłada je w razie awarii samochodu. Automobiklub ACER przyklasnął planom ministrów. Rzecznik klubu wskazał, że należałoby najpierw zobowiązać producentów i dealerów samochodów , by wyposażali nowe pojazdy w takie kamizelki. Związek zawodowy policjantów popiera plany ministrów, które, jak zauważa, służą poprawie bezpieczeństwa na drogach.

Karać dotkliwiej notorycznych "gapowiczów"

Na konferencji we Flensburgu ministrowie uchwalili ponadto wprowadzenie wyższych opłat za jazdę komunikacją miejską i kolejową bez biletu. Opłata ta ma zostać podniesiona z 40 na 60 euro. Jak stwierdziło zrzeszenie niemieckich przedsiębiorstw transportowych (VDV), dotychczasowa opłata nie ma już tak odstraszającego działania na ludzi jeżdżących notorycznie bez biletu, a straty ponoszone przez zakłady transportowe sumują się na prawie 250 mln euro.

Odmiennego zdania jest zrzeszenie pasażerów kolei Pro Bahn, które monituje, że klienci kolei i komunikacji miejskiej zbyt często uznawani są za "gapowiczów". Jeżeli ludzie jadą bez ważnego biletu to dzieje się to często za sprawą uszkodzonych automatów biletowych lub popsutych kasowników. Bardziej celowe byłoby podniesienie kary dla notorycznych pasażerów jeżdżących "na gapę", zaznaczył szef tej organizacji Gerd Aschoff.

Nie będzie ostrzeżeń przed pułapką

Niemieccy ministrowie komunikacji wypowiedzieli się także przeciwko dopuszczeniu w samochodach urządzeń czy programów nawigacyjnych ostrzegających przed pułapkami radarowymi.

Minister komunikacji Saksonii zaznaczał wprawdzie, że nie ma w ogóle możliwości skutecznego kontrolowania, czy ktoś stosuje takie urządzenie, czy nie, i równie dobrze można by je było dopuścić, bo służą one także podniesieniu bezpieczeństwa. Lecz 12 innych ministrów zanegowało jego stanowisko.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Tagi:

Zobacz także
Komentarze (82)
Zaloguj się
  • dziadekjam

    Oceniono 71 razy 51

    Opłata za jazdę komunikacją miejską lub koleją bez biletu ma zostać podniesiona z 40 na 60 euro.
    ============================================================================
    Wreszcie zacofane Niemcy osiągną "poznański standard".

  • emissarius

    Oceniono 44 razy 44

    Przed kilkoma laty widziałem na drodze szybkiego ruchu w Polsce - niemieckiego kierowcę, który zmieniał koło. Nie dość, że zjechał maksymalnie na pobocze, założył odblaskową kamizelkę, to jeszcze miał na dłoniach odblaskowe rękawiczki (takie robocze). Tym ostatnim wywołał szyderczą wesołość wśród moich współpasażerów, choć pewnie te rękawiczki były w komplecie razem z kamizelką.

    Polska specjalność to zatrzymać auto na pasie w środku nocy bez jakiegokolwiek oświetlenia, a kiedy już ktoś na nie najedzie - dziwić się, "jak to się mogło stać". Albo jazda rowerem późnym wieczorem lub w nocy - bez jakiegokolwiek oświetlenia. Albo spacerować poboczem jezdni w nocy - bez jednego choćby odblasku. Albo jechać 90 km na godzinę na obszarze zabudowanym - mimo trudnych warunków, bo "nie będę jechał jak dupa"

    Dbałość o własne bezpieczeństwo to w naszym kraju rodzaj frajerstwa, prawdziwi twardziele się nie boją.

  • sierota79r

    Oceniono 34 razy 28

    gdy czytam ten firmowy bełkot,to momentalnie staje się orędownikiem eutanazji większości narodu polskiego. Debilizm jakim się tu niektórzy wykazują jest po prostu pogarszający. Dlaczego Polak zawsze musi wszystko negować,być zawsze przeciwny czemuś co wprowadza się w celu poprawienia głównie ich własnego bezpieczeństwa, ale też bezpieczeństwa innych użytkowników dróg?
    Mam propozycję dla szczekających forumowych idiotów.
    Pozostancie w kraju,nie wyjeżdżajcie z Polski a zaoszczedzicie innym obciachu za was, a być może, również komuś ,np. w niemczech fakt ten uratuje zdrowie lub życie. Osobiście widziałem już wystarczająca ilość nieoznakowanych drogowych idiotów w kilkudziesięcioletniej praktyce zawodowej, by nie uznać naszego narodu za warcholstwo drogowe.

  • ax-les-thermes

    Oceniono 28 razy 16

    We Francji tergo typu kamizelki obowiazuja juz od 4 lat.

  • benek_z_watykanu

    Oceniono 40 razy 14

    Panie dziennikarzu...nie ma czegos takiego jak Flenburg...Niech pan sie geografii douczy bo jest Flensburg....

  • 3jw60

    Oceniono 80 razy 14

    W Polsce jest to niemożliwe. Każde egzekwowanie przepisów spotyka się z oporem społecznym. Na drogach dojazdowych do Warszawy z miejscowości zamieszkania przez znanych dziennikarzy koniecznie usunąć fotoradary. Tam gdzie "nie jest zagrożone bezpieczeństwo" ograniczenia prędkości można lekceważyć. Z drugiej strony samochód kosztuje kilkadziesiąt tysięcy, tachograf kilkaset złotych. Co stoi na przeszkodzie wyposażania nowych pojazdów w te urządzenia? Istnieje przecież wzór karty kierowcy. Wszystko już jest tylko trzeba chęci i przystosowania rozwiązań dla kierowców zawodowych dla amatorów. Samo wszystko wyjdzie.

  • kwiecien45

    Oceniono 18 razy 12

    Wyższe kary dla gapowiczów?
    Czyli znowu w Polaków Niemcy uderzyli ;-)

  • paragraf-22

    Oceniono 15 razy 9

    Chińczycy już zacierają łapki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX