Internauci wyśmiewają efekt cieplarniany, bo było zimno. Ekspert: Nie wiedzą, czym jest pogoda

Tegoroczna zima była w Polsce wyjątkowo długa i śnieżna. Niedługo połowa kwietnia, a gdzieniegdzie wciąż leży śnieg. Internet się śmieje: gdzie to globalne ocieplenie klimatu? - Myślenie w ten sposób to poważny błąd - mówi Urszula Stefanowicz, koordynatorka Koalicji Klimatycznej. Ekspertka tłumaczy, że tegoroczna zima paradoksalnie może - choć nie musi - być właśnie efektem globalnego ocieplenia.
Dominik Tomaszczuk: Mieliśmy w tym roku w Polsce wyjątkowo długą i ostrą zimę. Śnieg jeszcze się utrzymuje. Niektórzy internauci twierdzą, że to dowód na to, że efekt cieplarniany to rozdmuchana, nieprawdziwa teoria. Po sieci krąży sporo memów wyśmiewających ocieplenie klimatu. Czy ich autorzy mają rację?

Urszula Stefanowicz*: Przede wszystkim przypomniałabym internautom, że klimat i pogoda to nie to samo. Pogoda jest tym, co widzimy za oknem, w danym miejscu i chwili. Dziś mamy słoneczny dzień i śnieg się rozpuszcza, w nocy był przymrozek. To jest pogoda.


Fot. Demotywatory

Klimat to suma i średnia wszystkiego, co dzieje się z pogodą na danym obszarze przez wiele lat, to, co się w niej powtarza. Nie można mówić, że śnieg za oknem na początku kwietnia to dowód na brak ocieplenia. Tak jak nie można powiedzieć, że upały powyżej 30 stopni na początku kwietnia byłyby dowodem na globalne ocieplenie. To jest odchylenie od jakiejś normy, od wieloletnich średnich, które może zdarzyć się z różnych przyczyn, których nie mamy jak określić "na oko". Do tego potrzebna nam nauka, meteorologia i klimatologia.

Czym zatem jest "globalne ocieplenie"?

- Samo określenie "globalne ocieplenie" jest niestety często dla ludzi mylące, bo zakładają, że oznacza wszędzie takie samo ocieplenie: że w każdym miejscu i o każdej porze roku będzie po prostu o 0,5 czy 1 stopień więcej. Stąd przynajmniej część żartów z ocieplenia klimatu. Myślenie w ten sposób to poważny błąd.

Więcej ciepła w atmosferze to przede wszystkim więcej energii, a więcej energii oznacza większą zmienność i nieprzewidywalność tego niezwykle złożonego systemu, jakim jest klimat naszej planety. To oznacza więcej nietypowych, niespodziewanych zjawisk, takich jak mrozy w kwietniu. Do tego dochodzi wpływ odrobinę nawet cieplejszej atmosfery na wodę, czyli większe parowanie, a więc większa wilgotność atmosfery, która przekłada się globalnie na więcej opadów, i deszczu, i śniegu.

Czyli zima na wiosnę, mróz i śnieg w kwietniu, to może być - paradoksalnie - dowód na ocieplanie się klimatu.

- Faktycznie, klimatolodzy wiążą intensywne opady śniegu i nietypowo zimną wiosnę na półkuli północnej z jednym ze skutków zmian klimatu. Topnienie lodu na Oceanie Arktycznym odsłoniło duże powierzchnie wody, które mogą działać jak grzejnik. Wolna od lodu woda jest tu cieplejsza niż powietrze nad nią, więc je ogrzewa, a ono się unosi. Takie zjawisko zakłóca układ wiatrów i ciśnień w regionie - może powodować tworzenie silnych stref wysokiego ciśnienia i przesunięcia kierunków intensywnych wiatrów występujących w wyższych warstwach atmosfery, w tzw. prądzie strumieniowym. To te wiatry przenoszą zimne powietrze z Arktyki i Syberii do Europy Zachodniej i blokują napływ ciepłego powietrza z południa. A na zderzeniu dwóch mas powietrza tworzą się opady.

To znaczy, że gdyby efekt cieplarniany nie miał miejsca, to arktyczne powietrze by do nas nie dotarło i mielibyśmy teraz piękną wiosnę?

- Szanse na wystąpienie takiego zjawiska byłyby mniejsze, ale i tak mogłoby się ono zdarzyć z innych przyczyn. Jak mówiłam, to niezwykle złożony system, dodatkowo ściśle powiązany z pozostałymi systemami Ziemi. Powietrze, oceany, lasy tropikalne, pustynie - wszystko jest powiązane. A my, ludzie, do wszystkiego dokładamy swoje "trzy grosze".

Można mówić o tym, że dany czynnik - jak wymienione wyżej topnienie lodu - zwiększył prawdopodobieństwo wystąpienia jakiegoś efektu - chłodniejszej wiosny. Musimy jednak pamiętać, że nikt nie może mieć 100 proc. pewności co do wszystkich przyczyn danej sytuacji czy zjawiska, takiego jak opady śniegu w kwietniu w Polsce. W klimacie zawsze mamy do czynienia z więcej niż jedną przyczyną, ale nie znaczy to, że nie musimy przejmować się naszym wpływem na klimat.

Wiele osób twierdzi jednak, że w ogóle nie zauważa ocieplania klimatu. Co najlepiej przekona niedowiarków?

- Najprostsza odpowiedź - twarde dane latami gromadzone przez setki naukowców na całym świecie, wyniki setek tysięcy pomiarów i obserwacji. Dla nas, w Europie, najbardziej widoczna jest rosnąca liczba i siła ekstremalnych zjawisk pogodowych i anomalii na całym świecie. Bardziej gwałtowne opady powodujące powodzie i lawiny błotne, bardziej dotkliwe susze, silniejsze wiatry, rosnąca liczba trąb powietrznych i gradobić, częstsze fale upałów, częstsze i gwałtowniejsze niespodziewane spadki lub wzrosty temperatury.

A poza Europą? Dla kogo to zjawisko jest najbardziej dotkliwe?

- Dla najbiedniejszych. Inne są skutki powodzi w Australii czy Europie, a inne w Pakistanie, Indiach czy Bangladeszu. W Europie być może będziemy mieli większe straty materialne, ale jesteśmy w stanie szybko stanąć na nogi dzięki sprawnemu działaniu służb ratowniczych, pomocy państwa i reszty społeczeństwa. W Pakistanie brak zabezpieczeń i planów na wypadek katastrof, brak pomocy i środków na walkę z żywiołem może powodować wielokrotny wzrost ofiar i znaczne wydłużenie się czasu odbudowy.

W Polsce także najbiedniejsi są najbardziej narażeni na skutki zmian klimatu, takie jak fale upałów czy dłuższa zima i więcej śniegu. Bezdomni, osoby starsze i chore, potrzebujące opieki, do których nikt akurat nie zajrzy, żeby sprawdzić, czy upały im nie zaszkodziły lub czy nie boją się wyjść z domu z powodu śniegu na chodnikach i oblodzonych schodów.

Późniejsza wiosna może wpłynąć na plony, co utrudni życie rolnikom i może zwiększyć ceny żywności - a to także najbardziej odczuwają ci, którym już teraz brakuje pieniędzy. Cierpią budżety miast i gmin z powodu rosnących kosztów odśnieżania, a czekają je też dodatkowe wydatki związane z większymi uszkodzeniami dróg. To tylko przykłady, które można długo wyliczać.

Zobacz więcej krążących po internecie memów o zimie

Fot. Demotywatory

Możemy w jakikolwiek sposób temu zapobiegać? Jak się bronić?

- Możemy starać się adaptować do zmian klimatu. W skali indywidualnej, miasta, regionu, kraju. Kiedy budujemy dom, nie stawiajmy go na terenie zalewowym, zagrożonym powodziami, niech będzie bardziej odporny na wiatry, niech zużywa mniej energii na ogrzewanie, możemy nawet sami ogrzewać dom i produkować dla siebie prąd. Kiedy w mieście budujemy drogę, zadbajmy, żeby woda z niej miała gdzie spływać, nawet w czasie bardzo intensywnych opadów, a pas zieleni może też pomagać w oczyszczaniu powietrza.

Oczywiście, jednocześnie nie możemy zapominać o ograniczaniu naszego negatywnego wpływu na klimat. I nie jest tak, że to tylko zadanie dla rządów i odpowiedzialność korporacji. To my zużywamy coraz więcej energii i wody. Wyrzucamy coraz więcej jedzenia. To na nasze potrzeby coraz więcej cennych surowców jest przerabianych na przedmioty i urządzenia, których tak naprawdę nie potrzebujemy. Kupujemy bardzo wiele rzeczy po to, żeby się popisać, pobawić nowym gadżetem, bo znudziliśmy się poprzednim. Stary wyrzucamy i nie interesuje nas, jak wiele energii zostało zużyte, żeby go wyprodukować, jak duża ilość wody została przy tym zanieczyszczona, jak długą drogę przebyły wszystkie części i surowce, które się na niego składają - a wreszcie, jak wiele emisji się z tym wiązało i co stanie się z tym urządzeniem po tym, jak je wyrzucimy...

Wszyscy musimy stać się bardziej świadomi naszej skłonności do marnowania zasobów i niszczenia własnego otoczenia. Uświadomić sobie, że nie podcina się gałęzi, na której się siedzi.

*Urszula Stefanowicz jest ekologiem, koordynatorem Koalicji Klimatycznej - zrzeszenia organizacji pozarządowych zaangażowanych w działania na rzecz ochrony globalnego klimatu. Koalicja została utworzona 22 czerwca 2002 roku, podczas konferencji "Zatrzymać globalne ocieplenie" w Kazimierzu Dolnym. Jej misją jest przeciwdziałanie wywołanym przez człowieka zmianom klimatu.

Więcej o:
Komentarze (404)
Internauci wyśmiewają efekt cieplarniany, bo było zimno. Ekspert: Nie wiedzą, czym jest pogoda
Zaloguj się
  • Joszka Redemptor

    0

    Wszystko to sprawa Opatrzności bożej i Wielkiego herosa Cnót Wszelakich zwanego cudotwórcą. Już niebawem zstąpi duch jego i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.

  • jabo23

    Oceniono 1 raz 1

    Globalne ocieplenie jest faktem, ale skuteczność przeciwdziałania jest mniej więcej taka jak zawracanie kijem Wisły. Z drugiej strony, skoro są są jelenie, którzy dobrze za to dobrze płacą - to przecież grzech nie pozawracać tej Wisły. Odpowiedzialność przy tym żadna ;-)

  • ferroetigni

    Oceniono 1 raz 1

    Taa, najlepiej jakbyśmy wrócili do jaskiń. W/g tego eksperta największe opady śniegu powinny być latem, bo wtedy jest największe parowanie zbiorników wodnych

  • moneetor

    Oceniono 1 raz 1

    Wskaźnik średniej temperatury na planecie ma się tak do rzeczywistości, jak średnia płaca do faktycznych zarobków w Polsce.

  • plorg

    Oceniono 2 razy 2

    "Internauci wyśmiewają efekt cieplarniany, bo było zimno. Ekspert: Nie wiedzą, czym jest pogoda"

    Ale zato wyczuwają śmierdzącego oszusta na kilometr.

  • kamil_roztocki

    Oceniono 4 razy 4

    Ekspertka od globalnego ocieplenia? To coś jak guru Hare Kryszna?

  • 111doradca

    Oceniono 4 razy 2

    Oczywiście ,ze normalny człowiek w odróżnieniu od uczonej Pani Stefanowicz nie wie co to jest pogoda. Natomiast odczuwa ciepło i zimno , wilgoć i jej brak.
    Pani ważna i uczona zapomniała, że mimo braku przemysłu zatruwającego przyrodę i środowisko naturalne, oraz śladowych ilości ludzi na ziemi i tak wyginęły mamuty i tygrysy szablozębe.
    Wystarczy jeden dobry wybuch wulkanu , albo spadnie większy meteoryt i już mamy wyraźne zakłócenia drogi wyżów i niżów. Zmiany dokonują się na przestrzeni tysięcy lat , a człowiek żyje przeciętnie 75 lat.
    W tym roku sypało zimą i leje równo na wiosnę. Może będzie złota jesień , a może tylko szarugi. Nie straszcie ociepleniem klimatu, bo te badania można potłuc o tyłek. Wszystko to jest za pieniądze koncernów. Produkujący wiatraki straszą , że spalanie węgla grozi ociepleniem klimatu. Ci co budują elektrownie atomowe straszą , że elektrownie wiatrowe niszczą krajobraz, zabijają ptaki i wytwarzają szkodliwe pola. Green Peace straszy energetyka atomową.
    Młodzież z Greenpeacu lata po Marszałkowskiej w Warszawie szukając sponsorów na wyjazdy dla ratowania puszczy tropikalnej w Brazylii. Tym radzę zawsze,żeby zajęli się Wisłą. Bo ja za młodu pływałem a Wiśle - plaża była po praskiej stronie niedaleko ZOO jeszcze w 1966 r. A oni mogą na Wisłę popatrzeć, a popływać co najwyżej w basenie .

  • 111doradca

    Oceniono 3 razy 3

    Niech się klimat ociepla , byle zimy były śnieżne i mroźne , wiosny mokre i chłodne Lata słoneczne i ciepłe , a jesienie złote i polskie .Wystarczy jeden wybuch wulkanu i cała ta teoria efektu cieplarnianego nie warta funta kłaków. Parę tysięcy homo sapiens na terenie Europy we epoce kamienia łupanego uczyli się dopiero rozniecać palić ogień , a mamuty i tak wyginęły . Czyżby kosmici używali dezodorantów i prymitywnych lodówek? A może za szybko jeździli samochodami o znacznym litrażu??? Klimatolodzy jeśli muszą, to niech badają ten efekt , ale nich się nie kompromitują jeremiadami, bo nic z tego nie będzie. Człowiek jest za chudy w uszach , żeby zmienić przyrodę. Zresztą wcześniej czy później, wskutek zaniedbań, zbiegów okoliczności i zaniechań ( jak przy katastrofie Tu-154 ) gdzieś eksploduje bomba wodorowa , a potem druga, trzecia i będzie po ludziach. Przyroda za kilkadziesiąt lat się oczyści . Lasy odrosną samodzielnie. Zwierzostan i rybostan się odtworzy bez hodowli i zarybiania.
    Może gdzieś Andach , nad Amazonką, na Sumatrze czy w Melanezji przeżyje jakaś para , bądź więcej osobników ludzkich płci obojga? Wtedy wszystko zacznie się od nowa. Bez ochrony życia poczętego, podatku VAT i podatku od wynagrodzeń, ZUS-u i składki zdrowotnej. Potrwa to jakieś sto tysięcy lat, aż nowi dzielni i klimatolodzy zaczną znowu wieszczyć efekt cieplarniany.

  • losiu4

    Oceniono 2 razy 0

    ja tematy naukowe wypowiada się baba, działająca na dodatek w jakiejś lewej organizacji i na domiar złego tytułowana "ekspertką", to jej wynurzenia można spokojnie wydrukować, papier zmiąć w kulkę i ćwiczyć nia rzuty za 3 pkt do kosza. Na śmieci.

    Pozdrawiam

    Losiu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX