Oszczędności w urzędach? Większe zarobki, rekordowe nagrody

11.04.2013 07:20
Urząd pracy

Urząd pracy (Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta)

- W czasie kryzysu urzędnicy zarabiają coraz więcej. Ich pensje rosną, mimo że formalnie piąty rok z rzędu są zamrożone. Miało być taniej, a w 2012 r. płace w administracji wzrosły o 800 złotych - podaje "Dziennik Gazeta Prawna".
Według gazety, nagrody w samych ministerstwach są czterokrotnie wyższe niż wymagany limit. Dziennikarze dotarli do dokumentu szefa służby cywilnej, który pokazuje aktualny stan administracji rządowej. W najbliższych dniach sprawozdanie trafi na biurko premiera. Urzędy nie tylko nie oszczędzają na wynagrodzeniach, lecz także nie tną etatów, jak chciał Tusk. W 2012 r. ubyło zaledwie 367 z ponad 122 tys. miejsc w administracji rządowej.

Dyrektorzy zarabiają średnio 17 tys.

Z dokumentu wynika, że w korpusie służby cywilnej płaca w ub.r. była kolejny rok z rzędu wyższa i wynosi średnio 4,7 tys. zł (łącznie z trzynastką). Najwięcej zarabia się w ministerstwach. Tam średnie płace wzrosły o 200 zł i wynoszą już ponad 7 tys. zł. Na przykład w resorcie edukacji narodowej przeciętna pensja w 2011 r. wynosiła nieco ponad 7 tys. zł, a obecnie jest wyższa o 500 zł. Znacząco w ciągu roku podskoczyły też pensje w resorcie skarbu. Tam w 2011 r. zarabiało się średnio 5,2 tys. zł, a obecnie o 600 zł więcej. Najwięcej zarabiają dyrektorzy generalni - średnio 17 tys. zł.

Zobacz także
Komentarze (127)
Zaloguj się
  • jb_opti

    0

    Dlaczego poważny portal podaje informacje w sposób tak kłamliwy? Dlaczego w tytule jest "urząd" a nie "ministerstwo"? Urząd kojarzy się z poziomem miasta , województwa . Proszę podać mi przykład jednego urzędnika tego szczebla, który od stycznia 2009 roku dostał chociaż 5 zł podwyżki. Przy pensjach netto na poziomie 1500 zł - 2300 zł, które nie wystarczają na życie matki z dzieckiem przy obecnych kosztach utrzymania. Pokażcie mi miejsce, gdzie się można ponudzić w pracy? Chętnie się przeniosę, bo mnie brakuje nawet przerwy śniadaniowej, nie mówiąc o 5 minutach odpoczynku na godzinę klepania w klawiaturę - tak przynajmniej idealiści bhp-owcy zalecają. Komu zależy na wzbudzeniu w społeczeństwie niechęci do urzędników??????

  • fordysta

    Oceniono 2 razy 2

    Przykład idzie z góry: od Tuska, jego ministrów, marsz. Kopacz , Borusewicza i v-ce marszałków.
    Pieniądze OBYWATELI i EMERYTÓW GRABią na potęge
    Emerytów, którzy ciężką pracą wypracowali dobra wyprzedawane przez tą złodziejską ekipę - skazali na głodówki za 900 - 1500 złotych.
    Podwyżki powinny miec miejsce dla - głodujących i nie leczonych z braku środków - EMERYTÓW i Rencistów - a NIE WYPASIONYCH ich pracą ZŁODZIEI !
    Platformo ! Będziesz skrupulatnie ROZLICZONA !

  • kol.3

    Oceniono 2 razy -2

    Publikacje Gazety Prawnej są zwykle powierzchowne i brakuje im znajomości tematu od wewnątrz. To samo dotyczy komentatorów tych publikacji. Podwyżki są przede wszystkim w Warszawie, w regionach dostają je sami swoi czyli wyższe szarże, osoby z partii lub popierane. Nie wiem dlaczego dyrektorzy generalni dostają az 17 tys. to absurd biorąc pod uwagę niewysoką odpowiedzialność.
    Urzędom brakuje kontroli pod kątem dysproporcji wynagrodzeń, kwalifikacji, zakresów obowiązków oraz powiązania ocen okresowych z podwyżkami.. Takie rzeczy jak opisy stanowisk i oceny to czysta lewizna.

  • max2-012

    Oceniono 3 razy 3

    Okradaja Polaków na calego, bo rezim ich do tego zachęca.

  • washner

    Oceniono 3 razy -3

    I tak sie podjudza ludzi do ataku na ludzi wrzucając wszystkich do jednego wora. Prawda jest taka że cztery lata pracuje jako urzednik i w rozliczeniu za ubiegły rok wyszło że zarobiłem w 2012 r mniej o 1800 zł niż w roku 2011. Moje zarobki to netto 2100 ale w to wchodzi 500 zł dodatku za wieloletni staż pracy. Do tego mam odpowiedzialność materialną za mienie które uzytkują inni , między innymi ci co zarabiaja powyżej 6 tysiecy na miesiąc. To ci na górze maja wzrosty płac na dole maja tylko więcej dokładanej roboty. przez cztery lata nie widzielismy żadnej podwyżki. Pytam kto napisał tak tendencyjny oszukańczy treścią artykuł?

  • max2-012

    Oceniono 2 razy 2

    Mafia urzędasów kreadnie ile się da, póki całkowicie nie puści Polski z dymem.

  • uzdek98

    Oceniono 4 razy 4

    tak sie wlasnie wygrywa wybory na zielonej szczawiowej wyspie... ryzy LEW nigerii stworzyl nietykalna kaste urzedasow pierdzistolkow, sowicie ich nagradza i moze miec absolutna pewnosc, ze razem z rodzinami beda glosowac na niego i platfusiarow ... bo gdzie im bedzie lepiej skoro nic nie POtrafia ... a reszta niech placi....

  • 03730t

    Oceniono 4 razy 2

    od kilku lat nie widziałem podwyżki płac, ostatnio w ramach "kryzysu" dostałem aneks do umowy - 1/3 etatu w dół i te same obowiązki, ale dyrektor i jego pupile nie doświadczają tzw. kryzysu, kilkanaście tysięcy nagrody wystarczy na wyjazd na narty, kolejna nagroda będzie w lecie. Ale oni nie mają podwyżek płac, w oświadczeniach majątkowych wykazują taką nędzę, że dziwię się, że tak niegospodarni ludzie zarządzają urzędem.

  • iurisconsult

    Oceniono 3 razy -1

    Media publiczne zaprzeczą swojej misji, jeśli nie będę dokumentować i ujawniać złych czynów pazernych przedstawicieli klasy próżniaczej - niewykwalifikowanych do pracy państwowej nierobów za pieniądze podatnika. Nie tylko duże pieniądze, ale i bardzo duże pieniądze w kraju, gdzie mediana wynosi ok. 3.000 zł przy średniej podobno ok. 3.800 zł/mc, a tak znacząca różnica między medianą i średnią bierze się ze znacznego rozwarstwienia wynagrodzeń, a zwłaszcza ze skandalicznie wysokich wynagrodzeń wypłacanych za pieniądze podatnika. Prawdopodobnie problem polskiej biedy można by rozwiązać bez zwiększania wydatków publicznych przez generalne przyjęcie, że urzędnicy nie zajmujący stanowisk kierowniczych (co najmniej 10-ciu podwładnych) są generalnie zatrudniani na czas określony na pół etatu za wynagrodzenie nie większe aniżeli połowa średniego wynagrodzenia, a pierwszeństwo zatrudnienia przy takich samych kwalifikacjach miałyby osoby, których członek rodziny nie pobiera wynagrodzenia urzędnika publicznego (lub finansowanego ze środków publicznych lub zleceń publicznych) oraz w rodzinie współmałżonek lub dorosłe dziecko pozostaje na bezrobociu. Przy dzisiejszym stanie zatrudnienia w administracji publicznej dałoby to zapewne około 360.000 dodatkowych miejsc pracy, a w całym obszarze zatrudnień okołobudżetowych zapewne dwa razy więcej, czyli nie mniej jak 720.000 nowych miejsc pracy (a nie wykluczone, że więcej). Byłaby to inna dyslokacja tych samych pieniędzy, bardzo poważna redukcja klasy próżniaczej. Nastąpiłaby niewątpliwa racjonalizacja zatrudnienia i polepszenie wykorzystania pracy zatrudnionych pracowników. Przede wszystkim zaś zmniejszyły by się rozmiary wykluczenia społecznego rodzin pozbawionych możliwości zaspokajania elementarnych potrzeb. Dzisiaj społeczna niesprawiedliwość wyraża się nie tylko w drastycznych i nieuzasadnionych różnicach rozmiarów wynagrodzeń, ale również i w tym, że w licznych rodzinach ze środków publicznych płaci się licznym członkom tej samej rodziny, a w innych rodzinach mimo takich samych kwalifikacji i wykształcenia nie zatrudnia się nikogo za srodki publiczne, a jednocześnie gospodarka nie dostarcza wolnych miejsc pracy. Nota bene istotny byłby postulat, aby pracę opłacaną ze środków publicznych otrzymywali wyłącznie (a chociażby przede wszystkim) ci, którzy w istotny sposób angażują się w pracę społeczną. W Polsce społecznicy za własne pieniądze ciągną wózek pełen obowiązków na rzecz dobra wspólnego, a opłacani ze środków publicznych po ośmiu godzinach picia herbaty i przeglądania internetu zamykają biurka i mają wszystko i wszystkich w nosie - tak w trakcie godzin urzędowania, jak i po ich zakończeniu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje