Karetki pogotowia vs. fotoradary. 100 wezwań do zapłaty mandatów

09.04.2013
Na miejscu śmierć ponieśli kierowcy samochodów, które czołowo się ze sobą zderzyły.

Na miejscu śmierć ponieśli kierowcy samochodów, które czołowo się ze sobą zderzyły. (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Około 13 godzin spędzili pracownicy rzeszowskiej stacji pogotowia ratunkowego na pisaniu odpowiedzi do Inspektoratu Transportu Drogowego na 60 pism w sprawie mandatów z fotoradarów. To była tylko pierwsza partia, bo w sumie od początku roku pogotowie dostało ponad 100 takich listów. - Nie sądzę, żeby opracowywanie korespondencji było aż tak pracochłonne - kwituje Łukasz Majchrzak z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie.
Według niego sprawy nie ma, a pogotowia przesadzają. Zupełnie inaczej widzi sprawę Mirosław Solecki, wicedyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. - Kiedy fotoradarami zajmowała się policja, dostawaliśmy najwyżej dwa pisma miesięcznie z prośbą o wyjaśnienia przekroczenia prędkości przez nasze samochody. Teraz tylko w tym roku mandatów od ITD było już 100. W pierwszej partii 60, w następnej 40 - mówi Solecki.

Taka masa dodatkowej korespondencji oznacza dla pracowników pogotowia wiele godzin spędzonych przy papierkowej robocie. Przy pierwszej partii korespondencji zajęło to około 13 godzin. W mandacie oczywiście nie ma nazwiska kierowcy. Nie ma też zdjęcia. Jest tylko data, marka samochodu i numer rejestracyjny. Wszystko trzeba sprawdzić.

Wyglądało to tak: sekretarka musiała każdy list otworzyć, posegregować - zajęło to około pół godziny; szukanie kart drogowych - blisko dwie godziny; ustalanie i wpisywanie danych osobowych każdego kierowcy - co najmniej pięć minut na jeden z 60 mandatów - co daje w sumie pięć godzin; odszukanie w dziale informatycznym zapisów z GPS każdego samochodu także około pięciu godzin; na koniec każdą odpowiedź musi sprawdzić i podpisać dyrektor Solecki - po kilka minut na każdy list. Do tego dochodzi jeszcze zakopertowanie wszystkich listów i adresowanie.

- Pod każdym listem z tej lawiny muszę dopisać adnotację, że nasz zespół ratunkowy jechał do chorego na sygnale. To prawda, że z powodu tej korespondencji nie zostawaliśmy po godzinach, ale przecież każdy z pracowników widzi bezsens tego działania. Zastanawiałem się już, czy nie zamówić specjalnej pieczątki ze stosownym tekstem i tylko stawiać parafkę - mówi Solecki. Jest zaskoczony działaniem ITD. Tłumaczy, że zespoły ratownictwa medycznego, których w Rzeszowie jest 10, niemal w stu procentach jeżdżą do chorych i niemal zawsze jako pojazdy uprzywilejowane z włączonymi sygnałami dźwiękowymi i pulsującymi światłami. - Są prawie non stop w akcji, a nieliczne wyjątki to wyjazdy np. na przeglądy czy do tankowania - wyjaśnia Solecki. Nie widzi sensu w działaniach ITD, bo na 100 mandatów zaledwie trzy okazały się po sprawdzeniu uzasadnione. Oznacza to, że kierowca karetki bez uzasadnienia jechał na sygnale. - A co będzie, jak fotoradarów będzie na naszym terenie jeszcze więcej? Nie wyobrażam sobie, żeby kierowca, jadąc na ratunek, zwalniał przed nimi. Może rozwiązaniem byłoby wprowadzenie tylko wyrywkowej kontroli, skoro np. u nas na 100 mandatów tylko trzy okazały się uzasadnione? - zastanawia się dyrektor.

Mimo że ledwie trzy procent mandatów było uzasadnionych, skali i rangi problemu zdaje się nie wyczuwać Łukasz Majchrzak z Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego z Warszawy, skąd przychodzą mandaty i dokąd trafiają wyjaśnienia. - My realizujemy nasze kompetencje i obowiązki wynikające z przepisów. Nie uważam, żeby odpowiedź na nasze pisma, bo nie są to mandaty, tylko prośby o wyjaśnienia, powodowały nadmierne obciążenia dla stacji pogotowia. Nie wydaje mi się także, by odpisywanie było bardzo pracochłonne - mówi Majchrzak.

Wyjaśnia, że GITD wysyła zapytania tylko w przypadkach, kiedy na zdjęciu z fotoradaru nie widać, że karetka jedzie jako pojazd uprzywilejowany. - A wtedy zgodnie z przepisami musimy prowadzić postępowanie wyjaśniające. W każdym innym przypadku postępowanie jest zamykane od razu. Podobnie, jeżeli otrzymamy z pogotowia odpowiedzi na nasze pytania i wynika z nich, że karetka jechała do chorego. Jeżeli kierowca jechał ratować życie lub zdrowie, to nigdy nie wystawiliśmy mandatu i nie wystawimy - zapewnia.



KOMENTARZ

Pracownicy GITD stosują się do przepisów. Tym samym mocno utrudniają życie pracownikom pogotowia. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że powoduje to marnotrawstwo publicznych pieniędzy, czasu, pracy i zapału pracowników, którzy mają świadomość dobrze wykonanej, ale nikomu niepotrzebnej roboty. Wszystko zgodnie z prawem, ale w niezgodzie ze zdrowym rozsądkiem. Zarówno w GITD, jak i w pogotowiach ludzie tracą czas, marnują tony papieru tylko dlatego, że ustawodawca, nadając nowe uprawnienia inspekcji ruchu drogowego, nie potraktował szczególnie pojazdów uprzywilejowanych.

Dyrektor Solecki podzielił się z nami ciekawą refleksją, która obrazuje skalę marnotrawstwa. W samym Rzeszowie jest 10 zespołów ratownictwa medycznego. Każdy z nich wyjeżdża do akcji średnio 7 razy na dobę. Daje to 70 wyjazdów na dobę, 6300 na kwartał. Sto z nich, czyli zaledwie około 1,5 procent znalazło się pod lupą GITD. Poza trzema przypadkami były to strzały poza tarczę.

W kraju jest około 1500 zespołów ratownictwa. Jeżeli zastosować do tej liczby rzeszowską statystykę (a są miejsca w kraju, gdzie jest znacznie więcej zespołów i więcej fotoradarów), to na dobę wyjeżdżają do akcji 10,5 tysiąca razy, a w ciągu kwartału to aż 945 tysięcy wyjazdów. Jeżeli zaledwie kilka procent tych wyjazdów GITD postanowi sprawdzić i wyśle zapytania do stacji pogotowia, a tylko trzy procent mandatów będzie uzasadnionych (jak to było w Rzeszowie), to naraża publiczną kasę na gigantyczne marnotrawstwo.

Komentarze (89)
Zaloguj się
  • jhbsk

    Oceniono 219 razy 207

    Przecież zbędne urzędasy muszą sobie jakąś robotę wymyślić. To wymyślili. Gorzej, że innym przeszkadzają w pracy.

  • siekier35

    Oceniono 175 razy 163

    tak biurokraci uzasadniają potrzebę swojego istnienia i tworzenia następnych miejsc pracy w biurokracji.

  • zibolo123456

    Oceniono 134 razy 132

    Ciekawe ile takich pism-mandatów dotyczących przekroczenia prędkości zostało wysłanych przez ITD do policji - dotyczą ich przecież takie same przepisy.

  • fordysta

    Oceniono 147 razy 111

    Głupota tego rządu - przerośniętego do monstrualnych rozmiarów - kwitnie. Wszak dziesiątki tysięcy zbędnych biurokratów muszą wymyślać sobie robotę. Ku szkodzeniu utrzymujących ich obywateli.

  • m33h0w

    Oceniono 115 razy 109

    Muszę przyznać, że Bareja był geniuszem. Przewidział jak będzie wyglądać rzeczywistość w kraju, gdy wreszcie Polacy sami zaczną sobą rządzić, bez wtrącania się ze strony obcego okupanta. Ten kolejny, kompletny absurd, tylko to potwierdza.

  • pondorondobendobendo

    Oceniono 109 razy 99

    Czekam na sytuacje kiedy rostowski obwieści zarządzenie, że mandat z karetki ma pokryć pacjent nią transportowany.

  • vethe

    Oceniono 83 razy 79

    Głupi buc. I właśnie tak działają wszystkie "służby", stworzone po to, by banda kolesi miała robotę. Teraz oczywiście musi zwiększyć zatrudnienie, bo nie nadąża z realizacją swoich kompetencji.

  • wacek-placek

    Oceniono 70 razy 64

    Powinni zlicytować pogotowie, zająć karetki i nic nie będzie jak mawiał Kononowicz.
    Chory kraj!!!

  • kobiszonisko

    Oceniono 59 razy 55

    grunt, ze połec i jego pracownicy przestrzegaja przepisy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje