Puszka, dokumenty kupione w Rosji i przygodni faceci Millera. Wieczór smoleńskich filmów w TVP1

- Piloci nigdy nie zeszli poniżej 100 metrów - twierdził w TVP1 prof. Jacek Rońda z zespołu Antoniego Macierewicza. Mówił, że swoją wiedzę opiera na dokumencie z... Rosji. - Nie mogę podać źródeł - dodał. Wyjaśnił, że przeprowadził badania dotyczące zgniecenia samolotu za pomocą aluminiowej puszki. - Mówimy o przybijaniu kisielu do ściany. O dzieleniu ludzi przez polityków - kontrował spiskowe teorie na temat katastrofy smoleńskiej Paweł Wroński z ?Gazety Wyborczej?.
Na ten wieczór czekało wielu. TVP, mimo protestów niektórych publicystów, zdecydowała się pokazać dwa filmy, które w sposób odmienny pokazują katastrofę smoleńską: "Śmierć prezydenta" - film wyprodukowany przez National Geographic oraz "Anatomię Upadku" Anity Gargas. Kontrowersje dotyczyły szczególnie filmu Gargas, wyprodukowanego przez "Gazetę Polską". - Pokazanie "Anatomii Upadku" to bardzo poważna i niebezpieczna decyzja ze strony TVP - ocenił prezes Fundacji Batorego prof. Aleksander Smolar. Jego zdaniem film nie powinien być emitowany, bo przedstawia "wersję spiskową pani Gargas, z oskarżeniami pod adresem rządu".

Dokumenty kupione w Rosji

Pierwsze starcie odbyło się po projekcji dokumentu National Geographic. - To jest film fabularny, który bazuje na kłamstwie o błędzie pilotów - ocenił zaproszony do studia prof. Jacek Rońda z zespołu Antoniego Macierewicza. Na wstępie wyjawił również, że jego zdaniem piloci prezydenckiego samolotu nie zeszli poniżej wysokości 100 metrów.

Ku zdumieniu prowadzącego spotkanie Piotra Kraśki, ekspert Macierewicza powiedział, że swoją wiedzę opiera na dokumencie z... Rosji. - Nie mogę podać źródeł - mówił. Kraśko dopytywał, skąd profesor ma tego rodzaju dokumenty. - Kupiłem proszę pana na rynku. Źródło pozostanie niejawne. Mogę dostarczyć oryginały. Mam swoje dojścia - stwierdził. Z kolei prof. Paweł Artymowicz z Uniwersytetu w Toronto nie miał większych zastrzeżeń do filmu "Śmierć prezydenta". - Nie widzę w nim zasadniczych błędów, może oprócz upiększenia rzeczywistości - ocenił.



Badania na aluminiowej puszce

- Gdzie jest Anita Gargas? - zapytał prof. Rońda zaraz po projekcji filmu "Anatomia upadku". Kraśko tłumaczył: - Przecież widzieliśmy jej film, jej dzieło... Po obejrzeniu obu dokumentów naukowcy poruszyli w dyskusji kilka kluczowych dla wyjaśnienia przyczyn katastrofy wątków. Zdaniem prof. Rońdy "samolot uległ fragmentacji w powietrzu", co jego zdaniem wskazywałoby na wersję eksplozji. - Mówią o tym obserwacje dokonane na miejscu. Świadczy o tym rozkład fragmentów samolotu w Smoleńsku. Także rozrzuconych ciał. Przede wszystkim na wrakowisku nie ma bruzdy, która powinna być - argumentował prof. Rońda, dodając, że przeprowadził badania dotyczące zgniecenia samolotu za pomocą aluminiowej puszki. - Czy puszka, którą ktoś trzyma w rękach, może być dowodem w tej sprawie? - pytał z niedowierzaniem prowadzący dyskusję Piotr Kraśko.



Jeżeli samolot spada do góry nogami...

- Przy prędkości 40-50 metrów na sekundę ten rodzaj aluminium rozpada się jak znacznie słabszy materiał - odpowiedział na to prof. Artymowicz. Dodał, że "układ rozbitych fragmentów samolotu jest typowy dla tego rodzaju katastrof". Profesor przywołał dla poparcia tej tezy kilka znanych światowych katastrof samolotów. Czy było coś nietypowego w tym, w jaki sposób rozmieszczone były po katastrofie ciała ofiar, jak argumentował prof. Rońda? - Jeżeli samolot spada do góry nogami, i z taką prędkością uderza w ziemię, to sytuacja, że pasażerowie nie mają ubrań, jest czymś normalnym. Układ ciał jest też typowy dla innych katastrof - mówił prof. Artymowicz. Naukowcy pozostali przy swoich odmiennych opiniach. Zgodzili się natomiast co do jednego: w sprawie katastrofy smoleńskiej powinna się odbyć specjalna konferencja naukowa.

Rzecz została upolityczniona

Z ekspertami zgodził się szef Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber. - Jestem za tym, żeby spotkali się ze sobą eksperci obu stron bez polityków - powiedział. - Mieliśmy wybitnych polskich specjalistów, którzy wypowiadali się w tej sprawie. Nie widzę sensu w organizowaniu konferencji - odpowiedział na to prof. Ireneusz Krzemiński. Jego zdaniem "tak naprawdę właśnie katastrofą stało się to, jak w sposób cyniczny wykorzystuje się tę katastrofę". - Do podziału Polski i Polaków - dodał.

Z tą częścią wypowiedzi zgodził się z kolei prof. Kleiber: - Zarzuty były stawiane pochopnie, rzecz została upolityczniona. Szanuję komisję Millera, chcieli zrobić jak najlepiej. Ale władza musi szacunek odwzajemnić, polityka informacyjna była fatalna, to ona doprowadziła do stanu, który teraz mamy - powiedział.

Przygodni faceci Millera

Po wymianie zdań między naukowcami do głosu doszli zaproszeni do studia prawicowi publicyści. - Jest cała masa rzeczy, które sprawiają, że nawet ktoś, kto nie miał wątpliwości co do zamachu, teraz je ma. Ponieważ jest tyle błędów, niedociągnięć i słabości - mówił Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Do rzeczy".

Z kolei Michał Karnowski, tygodnik "Sieci", stwierdził: - Film Anity Gargas to kawał dobrej, dziennikarskiej roboty. Publicysta wątpił jednak, czy uda się obecnie dojść do prawdy, nawet gdyby powstała kolejna komisja. - Dane zostały zniszczone spychaczami, wyłamane łomami i nigdy ich nie będzie - mówi komentator, nazywając komisję Millera "przygodnymi facetami".

Przybijanie kisielu do ściany

Po Lisickim i Karnowskim głos zabrał Paweł Wroński. Jego zdaniem "produkcja Gargas to świetny film, ale w kategorii kina propagandowego. Według Wrońskiego film "Anatomia upadku" wpisuje się w retorykę, w której "przyczyna katastrofy w wersji propagandowej ewoluuje". - Na początku była teoria o dobijaniu rannych, później była sztuczna mgła, następnie mamy wybuch wewnętrzny, potem bombę termobaryczną, teraz są punktowe wybuchy - wymieniał Wroński.

- Mówimy o przybijaniu kisielu do ściany. O dzieleniu ludzi przez polityków. Materiał Anity Gargas pokazuje świetnie, jak to wszystko jest manipulowane - zakończył swoje zdecydowane wystąpienie. Dość niespodziewanie zgodził się z nim prowadzący program Piotr Kraśko, który wypalił: - Nie wierzę, że to był zamach.

Rząd zamienił się w biuro pogrzebowe

Do tonu Wrońskiego dostroił się prof. Krzemiński, który ostro zaatakował Karnowskiego. - Pan Karnowski opowiada bzdury na temat katastrofy. Komu miałby służyć ten zamach? - pytał. Bronił też rządu: - Zamienił się na trzy miesiące w wielkie biuro pogrzebowe. I nie można mieć do tego żadnych zastrzeżeń - przypomniał. Atakował film Gargas: - Jej film jest takim cudownym przykładem, jak konstruuje się złą prawdę. Jego zdaniem "mamy tutaj do czynienia z próbą destabilizacji sytuacji. Z walką polityczną".

- Pan nie zauważa błędów, które zostały popełnione - zarzucił Krzemińskiemu Paweł Lisicki. Pokazanie niesprawności działalności polskich organów śledczych - to według Lisickiego jeden z najmocniejszych punktów filmu Gargas. Potem przez minutę wszyscy kłócili się między sobą, a chaos przerwał dopiero prowadzący program, pytając o dzisiejszy sondaż na temat wiedzy Polaków o katastrofie smoleńskiej.

Prokuratura teraz nadrabia

Dość stonowaną opinię na temat dyskusji, katastrofy, a szczególnie tego, co wydarzyło się po niej, zaprezentował Andrzej Stankiewicz. - Za dużo mówimy o polityce, za mało o samej katastrofie. Obywatel nie może dostawać od organów państwa sprzecznych informacji, a tak się stało i nie traktujemy raportu Millera jako skończonej doskonałości - powiedział. Według publicysty "Rzeczpospolitej" "prokuratura bardzo felernie prowadziła to postępowanie. To nie było dobrze prowadzone śledztwo. Prokuratura teraz nadrabia".

Burzliwą dyskusję zakończył prof. Kleiber. - Myślę, że powinniśmy zastanowić się, co możemy konstrukcyjnie zaproponować. Uznajmy raport Millera za dokument bazowy - zaproponował. Dodał, że "jednocześnie zrodziło się wiele pytań, na które trzeba dać odpowiedzi".

Więcej o:
Komentarze (641)
Puszka, dokumenty kupione w Rosji i przygodni faceci Millera. Wieczór smoleńskich filmów w TVP1
Zaloguj się
  • ax_xa

    Oceniono 1 raz 1

    PiS upolitycznia wszystko, co może dać im szansę na powrót do władzy.
    Przy całej świcie ludzi - dziennikarzy, naukowców czy księży, którzy chcą wypłynąć przy tych poczynaniach - pozostaje jedno - modlić się, by PiS jednak władzy nie osiągnął

  • bodek82

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Rońda!
    A jam mam wiarygodne informacje z wiarygodnego źródła, na co mam wiarygodne dokumenty nie powiem od kogo, że feralnego dnia nad Smoleńskiem przelatywało UFO i akurat zgubiło lodówkę marki BOSCH. I ta lodówka pierd... w skrzydło akurat przelatującego Tupolewa. W lodówce była czarna dziura o wielkiej masie i przez tę właśnie masę skrzydło pękło....a dziura wybuchła ( ślady trotylu !! )
    Jak Pan chce to mogę przesłać Panu te papiery w celu włączenia ich tajnej kserokopii do Waszego wiarygodnego raportu.
    z wyrazami szacunku dla Głupoty.

  • skiper45

    Oceniono 1 raz -1

    "Jak tłumaczył Lasek, "komisje mają prawo i obowiązek korzystania ze wszystkich możliwych materiałów". Zdaniem szefa PKBWL przepisy prawne nie pozwalały na upublicznienie wszystkich materiałów zgromadzonych przez komisję. "W zakresie takim, o którym zdecydował premier, materiał został upubliczniony i nic więcej, wszystko poszło do archiwum" - powiedział w TOK FM Lasek.

    Czyżby to więc Donald Tusk zdecydował o tym, że w raporcie Millera znalazły się przede wszystkim zdjęcia rosyjskiego blogera Siergieja Amielina?

    Przypomnijmy: większość zdjęć drzewostanu, mających udowadniać tezę o uderzeniu Tu-154 w brzozę, utracie skrzydła i przechyleniu się maszyny o 150 st., jest autorstwa Siergieja Amielina – rosyjskiego autora serii artykułów o katastrofie, publikowanych na smoleńskim forum internetowym, oraz książki „Ostatni lot. Spojrzenie z Rosji”.

    Fotografie Rosjanina zostały wykonane przez Amielina 13 kwietnia 2010 r., a więc dopiero trzy dni po katastrofie. Komisja Millera skopiowała je po prostu z internetu, nie pytając nawet o zgodę ich autora."
    Bez komentarza.

  • skiper45

    Oceniono 2 razy 0

    Jest Prawda, tyż prowda, gó... prowda i raport Millera. I kublik czy wroński nic na to nie poradzą:
    '"Polscy śledczy nie wierzą Rosjanom. Podejrzewają, że nagranie z czarnych skrzynek, po które minister Jerzy Miller (61l.) aż dwa razy jeździł osobiście do Moskwy, mogło zostać zmanipulowane. Brakuje dwóch sekund. Sygnały z urządzeń TAWS i FMS zostały zarejestrowane na tzw. polskiej czarnej skrzynce ATM, ale zapis ten różni się od zapisu na rosyjskich skrzynkach o ten właśnie czas. Nadzieja prokuratury w Amerykanach, którzy mają satelitarne zapisy trasy tupolewa. "
    "Niedawno pojawił się na słynnym Twitterze sam v-ce szef komisji Millera, Maciej Lasek. Kilkakrotnie weszliśmy w dyskusje. Starał się bronić wersji członków komisji Millera we wszystkich sprawach z wyjątkiem jednej - możliwej manipulacji w przekazanej Polsce kopii zapisu CVR i zamiany komendy "101 odległość dziesięć, wejście na ścieżkę" (odczyt Rosjan z oryginału w 2010 roku, stenogramy z wieży) na zapis "101 odległość dziewięć wejście na ścieżkę" odczyt dokonany przez dwa niezależne ośrodki.. Na pytanie skąd zatem bierze się odczyt Instytutu Sehna, który bez znaku zapytania odczytał "101 odległość dziewięć wejście na ścieżkę" Maciej Lasek nie potrafił odpowiedzieć. Odesłał mnie do prokuratury."

  • mineyko

    Oceniono 1 raz 1

    Prof.dr skretyniały Ronda!

  • nedlog123

    Oceniono 1 raz 1

    czy ktorys z obecnych na forum PSYCHIATROW moglby rzeczowo wypowiedziec sie na temat zwichrowania liderow kaczystow? Strasznie mnie ciekawi co z naukowego punktu widzenia ich trapi...

  • wapienko

    Oceniono 4 razy -2

    Aaaa
    Wierzycie metafizycznie w pancerną moc brzozy, my racjonalnie w nią wątpimy...

    Mówicie – religia smoleńska, sekta...
    A to przecież wasza religia! To wy wierzycie w księgi Anodiny i Millera niczym w Ewangelię. To wy metafizycznie wierzycie w pancerną moc brzozy, podczas gdy my racjonalnie w nią wątpimy.
    Wiary w objawione święte księgi nic wam nie zakłóca. Nie obchodzi was, że nikt z bliska nie badał brzozy, że zmierzona zostało na oko plus minus dwa metry, że nikt nie badał z bliska potłuczonego i wypucowanego z wszelkich śladów wraku, że polscy eksperci nie dostali czarnych skrzynek, tylko rosyjskie ich kopie.
    Nie podważają waszej wiary zdemaskowane kłamstwa o przekopaniu ziemi na metr w głąb i o polskich lekarzach, ramie w ramię pracujących z rosyjskimi. Nie przeszkadzają wam gumowe rękawiczki w trumnach ani zamienione ciała.
    Nie pytacie, dlaczego zapis lotu urwał się na dwie sekundy przed upadkiem samolotu. Nie dziwi was milczenie pilotów ostatnich chwilach przed katastrofą. Wykrywacze pokazują trotyl – wy święcie wierzycie, że to pasta do butów, bo tak stwierdzili uczeni w piśmie i faryzeusze.
    Nie przychodzi wam do głowy choćby cień refleksji nad tym dlaczego samolot rozpadł się na tysiące kawałków po zderzeniu z bagnem.
    Nie zastanawiacie się ani sekundy, dlaczego kontrolerzy lotów upewniali, szto wsio charaszo, na kursie i na ścieżce.
    Wierzycie święcie w objawienia rosyjskiej komisji, choć Rosjanie uparcie nie chcą wydać czarnych skrzynek ani wraku.
    I wy śmiejecie się z nas, mówiąc – sekta smoleńska?
    Odpowiem wam Gogolem – z kogo się śmiejecie? Z siebie się śmiejecie! Bo to wy jesteście zaczadzeni ślepą wiarą, odartą z wszelkiego krytycyzmu.
    Jeśli jest jakaś smoleńska religia albo sekta, to tylko wasza!
    My racjonalnie stawiamy pytania i wciąż jesteśmy niewierzący

  • hurdy-gurdy-x

    Oceniono 2 razy 2

    Film Gargas to jawna propaganda

    1) pokazuje propagandowe wystąpienie premiera Tuska zapewniającego o świetnej współpracy z rosjanami
    2) Pokazuje propagandowe wystąpienie ministry Kopacz zapewniającej o świetnej współpracy i przekopaniu terenu na metr w głąb
    3) pokazuje prokuratora propagandowo opowiadającego jak mu nie pozwolili chodzić po miejscu katastrofy i zabezpieczającego papierową pieczątką dowody
    4) Pokazuje propagandowo prokuratora generalnego spławiającego dziennikarza

    i to często bezczelnie korzystając z telewizyjnych materiałów z sejmu i konferencji prasowych :-)

  • psota13

    Oceniono 4 razy 2

    Taki ekspert jaki jego mocodawca. Antek psychopata ekspert profesor głąb. Z puszkami do piwa należało by zamknąć go w pokoju bez klamek ,niech tam eksperymentuje. Eksperci Antka działają wedle zasady dokument mam ale nie powiem od kogo. Ciekawe jak długo ci psychopaci będą uprawiać ten chocholi tanieć na trumnach ofiar. Mam nadzieję że normalna część społeczeństwa pośle to środowisko psychopatów tam gdzie ich miejsce, na śmietnik. Dość ośmieszania kraju w oczach Europejczyków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX