Korea Północna może przygotowywać nową próbę atomową? Dementi

08.04.2013 06:42
Baza wojskowa Punggye-ri

Baza wojskowa Punggye-ri (Fot. AP)

Istnieją oznaki, że Korea Północna może przygotowywać kolejną, czwartą już próbę nuklearną - poinformował południowokoreański dziennik "Dzung-ang Ilbo", powołując się na wysokiego rangą przedstawiciela rządu w Seulu. Tymczasem agencja AP dementuje informację, pisząc, że przedstawiciel władz południowokoreańskich pomylił się.
- W ostatnim czasie mamy do czynienia z intensywnym przemieszczaniem się ludzi i pojazdów przy południowym tunelu w Punggye-ri - powiedział rozmówca gazety, wymieniając nazwę północnokoreańskiego poligonu atomowego. Dodał, iż podobne czynności zaobserwowano tam przed dokonaną 12 lutego trzecią próbą nuklearną Pjongjangu.

Przed godz. 10 agencja AP zdementowała słowa południowokoreańskiego przedstawiciela władz . "Źle się wyraził..." - podaje agencja.

Według przedstawiciela południowokoreańskiego rządu nie jest jasne, czy ruchy na poligonie mają na celu zmylenie amerykańskiego wywiadu, by w ten sposób zwiększyć polityczny nacisk na Waszyngton i Seul.

Dowódca wojsk USA "na wszelki wypadek" pozostanie w Korei Południowej

Amerykańskie władze wojskowe poinformowały z kolei dzisiaj, że dowódca wojsk USA w Korei Południowej, generał James Thurman, odwołał swój zaplanowany na ten tydzień wyjazd do Waszyngtonu z powodu napięć wywołanych działaniami Korei Północnej.

Thurman miał zeznawać przed trzema komisjami Kongresu na temat potencjalnej odpowiedzi USA na groźby ze strony Pjongjangu.

- Ze względu na obecną sytuację generał Thurman pozostanie na wszelki wypadek przez najbliższy tydzień w Seulu - oświadczyła rzeczniczka dowództwa wojsk USA w Korei Południowej pułkownik Amy Hannah. Dodała, iż Thurman "chce pojawić się przed komisjami Kongresu w najszybszym możliwym terminie".

Mimo nasilenia swej wojennej propagandy Pjongjang nie podjął jak dotąd żadnych działań zbrojnych ani nie zademonstrował niczego, co świadczyłoby o przygotowywaniu jego armii do ataku. Jak się uważa, rzeczywistym adresatem wojennych pogróżek jest północnokoreańskie społeczeństwo, motywowane w ten sposób do skupienia się wokół nowego młodego przywódcy państwa Kim Dzong Una.

Inwazja na Koreę Południową, atak na Nowy Jork...

Sytuacja w Korei Północnej zaogniła się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Pjongjang dokonał kolejnej próby nuklearnej, zapowiada zmiecenie Południa z powierzchni ziemi, postawił wojska w stan gotowości bojowej i zerwał zawieszenie broni z 1953 r.

Nad Koreą Południową zaczęły latać amerykańskie bombowce B-2, a sztab Południa przygotował plany uderzenia wyprzedzającego, na wypadek gdyby wywiad doniósł o przygotowaniach Północy do ataku nuklearnego. Korea Północna ostrzegła też Japonię o możliwości prewencyjnego uderzenia nuklearnego, a w internecie pojawiły się filmy ukazujące planowaną na trzy dni inwazję na Koreę Południową, atak na Nowy Jork i płonącego Baracka Obamę.

Eksperci zastanawiają się, co Pjongjang może rzucić do walki przeciw swoim przeciwnikom, a amerykańska armia rozważa scenariusze dla Korei, również te najczarniejsze - otwartej wojny.



Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (58)
Zaloguj się
  • rozterka47

    Oceniono 1 raz 1

    15 kwietnia urodzin założyciela Korei Północnej Kim Ir Sena,
    25 kwietnia Utworzenie północnokoreańskiej armii.

    Ciekawe jak uczczą ?

  • allmoney

    Oceniono 6 razy 4

    jak zawsze ani jednego,normalnego komentarza.Zdumiewajace w sytuacji,gdy przez najprostszy blad człowieka albo sprzętu zginac mogą miliony ludzi a caly system ekonomiczny swiata zostać zdestabilizowany na bardzo długo.

  • calli

    Oceniono 4 razy 0

    Oho, reżimowa cenzura GazWybu znów wycina wpisy :)

    Plażowe osły

    "Pierwszą ofiarą wojny jest prawda", stwierdził brytyjski pisarz, Rudyard Kipling. Podobnie Winston Churchill doszedł do wniosku, że "prawda na wojnie jest rzeczą tak cenną, że trzeba ją otaczać strażą przyboczną złożoną z kłamstw". Bismarck nie miał wątpliwości, że "nigdy nie kłamie się tak wiele jak przed wyborami, podczas wojny i po polowaniu". Amerykanie przegrali wojnę w Wietnamie nie w dżungli, lecz na "froncie ojczyźnianym" - społeczeństwo było oburzone popełnianymi przez armię okrucieństwami, które ujawnili dziennikarze. Odtąd w czasie konfliktów zbrojnych wojskowi dokładnie pilnowali reporterów, podając im starannie spreparowane kłamstwa. Podczas wojny o Falklandy dziennikarze musieli nadawać z pokładów brytyjskich okrętów wojennych. "Nasi najwyżsi wodzowie w czarnych mundurach powoływali się na cały autorytet swego urzędu i łgali jak najęci", wspomina Peter Preston, dziennikarz gazety "The Guardian".
    Kiedy zaczęła się wojna z Irakiem o Kuwejt, cała armada 150 oficerów prasowych i kilkunastu przekupionych lobbystów skutecznie stworzyła fikcję "chirurgicznej", bezkrwawej batalii. Kapitan Ron Wildermuth, szef public relations generała Normana Schwarzkopfa, rozkazał swym oficerom prasowym: "Przedstawiciele mediów muszą być stale pod eskortą. Powtarzam - stale".

    Agencja Hill & Knowlton przedstawiła film, w którym 15-letnia Najirah al Sabah, córka ambasadora Kuwejtu w USA, twierdziła, że widziała, jak żołnierze iraccy wyrzucali nowo narodzone dzieci z inkubatorów, by umierały na zimnej podłodze. Film ten wyemitowało 700 stacji telewizyjnych na świecie. Prezydent George Bush senior wspomniał ten "wstrząsający akt okrucieństwa" w pięciu przemówieniach. Dopiero po wojnie strzępy prawdy zaczęły wychodzić na światło dzienne. Mordowanie niemowląt przez Irakijczyków nigdy nie miało miejsca, za to amerykańskie bomby zmasakrowały 314 cywilów w bunkrze w Bagdadzie. Armia USA dokonała też krwawej łaźni wśród tysięcy żołnierzy irackich, uciekających drogą do Basry, którzy nie stawiali już żadnego oporu. Okazało się również, że antyrakiety Patriot, bardzo jakoby skuteczne przeciw irackim pociskom typu Scud, w rzeczywistości pudłowały haniebnie, zaś zdjęcia filmowe pokazujące rzekome "trafienia" były sfabrykowane. Zawstydzona brytyjska dziennikarka, Maggie O'Kane, napisała później: "Zrobiliśmy brudną robotę z tą wojną, z prawdą i z krwią. My, przedstawiciele mediów, zostaliśmy zaprzęgnięci jak dwa tysiące plażowych osłów i prowadzono nas przez piasek, abyśmy zobaczyli to, co amerykańscy i angielscy wojskowi chcieli nam pokazać w tej pięknej i czystej wojnie.

    www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/media-wojna-klamstwa

  • pisdode

    Oceniono 2 razy 2

    Pomyłki. przecieki , dementi, szum medialny. To wszystko ma straszyć i zajmować ludzi, zeby nie myśleli za dużo jak są na codzień okradani przez system polityczno-finansowy. Klasyczna "pomyłka" to była ta broń chemiczna i jadrowa w Iraku. Narobiono gnoju, zginęło cos ponad 100 tys ludzi w tym 4-5 tys Amerykanów i za tę "pmułkę" nikt nie zapłaci, nikt nie jest winny. Tak właśnie działa system finansowo-polityczny na swiecie. Demokracja to tylko atrapa.

  • hare-hare

    Oceniono 1 raz -1

    wystarczy porównać wpływy religijne w obydwu państwach koreańskich a wnioski nasuwają się same komu zależy na wojnie,

  • derp971

    Oceniono 13 razy 1

    Skończcie wreszcie rozdmuchiwać tą bujdę. Bajeczka o Korei Północnej, która nie potrafi własnego samochodu wyprodukować, ale "zagraża całemu światu". Dziennikarzyny jebane.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 2 razy 2

    Ehehehe, to jak za czasów Busha i Husajna. Bush też się pomylił, ale lobby zbrojeniowe - z którym rodzina była związana - cisnęło.

  • realistas

    Oceniono 2 razy 0

    Tak im pilno do napaści na Koreę Płn., że wszystko co pasuje podciągają pod broń. To małe i słabe państewko ze strachu może wystrzelić i o to właśnie chodzi USA.

  • frelek1

    Oceniono 1 raz 1

    Skomentuję to krótko: "o ja pie...!"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje