Na podstawie jego losów powstał "Układ zamknięty". "W majestacie prawa można zrobić prawie każde draństwo"

- Nie ma jakiegoś lidera, który siedzi w tajemniczej willi i pociąga za sznurki. Chodzi o to, że wciąż istnieją możliwości prawne, umożliwiające bezkarne i bezpodstawne odzieranie człowieka z majątku, godności i wolności. Nikt się nie przejmuje, że w majestacie prawa można zrobić prawie każde draństwo - mówi Lech Jeziorny, pierwowzór bohatera filmu "Układ zamknięty".
Wchodzący do kin "Układ zamknięty" w reżyserii Ryszarda Bugajskiego powstał na motywach historii krakowskich biznesmenów - Lecha Jeziornego, Pawła Reya i Grzegorza Nici, głównych akcjonariuszy Krakmeatu i Polmozbytu. Historia zaczyna się w 2003 roku. Wymienieni przedsiębiorcy i grupa ich pracowników zostali zatrzymani pod zarzutem działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Spędzili w areszcie ok. 9 miesięcy.

Zarzuty dotyczyły m.in. rzekomych nieprawidłowości w rozliczeniach między spółkami Krakmeat i Polmozbyt. Straty skarbu państwa szacowano pierwotnie na ponad 60 mln zł. Z czasem zarzuty okazywały się coraz bardziej wątpliwe. "Straty" skarbu państwa malały, a stanowisko prokuratury się zmieniało. Nie podtrzymano punktów dotyczących istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, a postępowanie dotyczące zakładów Krakmeat umorzono w grudniu 2009 r., po 6 latach śledztwa. Decyzję o zakończeniu postępowania "wymógł" wówczas Sąd Okręgowy w Krakowie, który przyznał przedsiębiorcom po 10 tys. zł odszkodowania i zobowiązał prokuraturę do zakończenia sprawy.

Nawiązująca do tej historii fabuła "Układu zamkniętego" pokazuje spisek między dyrektorem urzędu skarbowego (w tej roli Kazimierz Kaczor) i prominentnym prokuratorem (Janusz Gajos) mający na celu znalezienie nieprawidłowości w nowej, dobrze prosperującej firmie i przejęcie jej po upadku, by podzielić się zyskami.



Wojciech Grejciun: Obejrzał pan już "Układ zamknięty"?

Lech Jeziorny: Jeszcze nie, ale wkrótce wybieram się do kina.

Wczoraj prezydent po seansie powiedział, że jest to film, który "powinni obejrzeć wszyscy, którzy kiedykolwiek mogą decydować o cudzym życiu". Pan wierzy, że obraz, w którym filmowcy opowiedzieli w jakimś stopniu waszą historię, może wpłynąć na polską rzeczywistość?

- Staram się być nastawiony optymistycznie. Chcę wierzyć, że sprawa, która bulwersuje opinię publiczną i jest nieciekawą kartą naszej historii, doprowadzi do jakichś zmian. Szczególnie że podobnych spraw jest cała masa. I naprawdę mało jest miejsc, w których traktuje się przedsiębiorcę w sposób życzliwy i partnerski. Miejsc, gdzie urzędnik czuje się powołany, żeby współpracować z przedsiębiorcą, który przecież tworzy miejsca pracy i zapewnia rozwój gospodarczy. Niestety, wciąż pokutuje praktyka, żeby za wszelką cenę utrudniać, szukać biurokratycznych przeszkód, by jakieś przedsięwzięcie nie doszło do skutku. Tak, niestety, się dzieje, a o historiach podobnych do naszej można poczytać na państwa portalu i w gazecie, można zobaczyć je w telewizji. Stale czytamy o arogancji urzędników, bądź o ich dziwnych powiązaniach.

Od kilku tygodni możemy obserwować, jak prawicowi publicyści przypisują filmową historię obecnej ekipie rządzącej. Ale wasza sprawa zaczęła się jeszcze za rządów SLD. W ogóle wiąże pan ją z polityką?

- Nasza sprawa zaczęła się w 2003 roku. W Polsce Leszka Millera, rządzonej przez SLD. Część osób, która została wtedy aresztowana, w PRL-u czynnie działała w opozycji. Daleki jestem od tworzenia biało-czarnych schematów. Pamiętam jednak, jakie nadzieje były w 2005 roku, kiedy wydawało się, że dojdzie do koalicji PO-PiS i będzie szansa, żeby usunąć z organów państwowych skorumpowanych i zdemoralizowanych ludzi. Głównie w obszarze prokuratury, urzędów skarbowych czy służb. Głęboko wierzyłem, że to przełom i czas, kiedy będzie można wyjaśnić sprawę m.in. Romana Kluski, naszą historię i wiele innych, które się działy tak za rządów Millera, jak i za poprzednich ekip. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Ludzie, którzy wtedy przejęli władzę, woleli się dogadywać nawet ze skompromitowanymi funkcjonariuszami państwa. Może wierzyli, że będą lepiej im służyli i będą podatni na wpływy? Ale starzy wyjadacze górowali w każdym calu nad młodymi, niedoświadczonymi ludźmi. W efekcie nic się nie zmieniło. Ci ludzie, tak jak prokurator prowadzący naszą sprawę, co najwyżej awansowali.

Przypomnijmy: ratują państwo upadające zakłady mięsne w Krakowie. Tworzone są przy tym miejsca pracy. Niespodziewanie wszyscy lądujecie w więzieniu na 9 miesięcy. Rodziny przeżywają traumę, firma pada, ludzie lądują na bruku. Po 7 latach życia z piętnem aferzystów dowiadujecie się, że prokuratura umarza sprawę, a osoby, które was oskarżały, awansują. Widać, że jest pan wciąż mocno rozgoryczony.

- Pamiętam, ile pism zostało napisanych w naszej sprawie, nawet posłowie składali interpelacje, ale każda władza była praktycznie głucha na nasze argumenty. Dzisiaj takich nieprawidłowości jest mniej, ale zagrożenie chorymi mechanizmami nadal istnieje i wygląda na to, że została przekroczona "masa krytyczna" poszkodowanych przez państwo przedsiębiorców i obywateli.

Oczywiście, cieszę się, że Polska rozwija się gospodarczo. Zastanawiam się tylko nad dwoma sprawami. Po pierwsze, ile niepotrzebnego trudu to wymagało - nerwów, stresów, ile bezsensownie straconej energii. Po drugie, myślę, jak wyglądałby ten kraj, gdyby państwo po prostu nie przeszkadzało: urzędnicy wspólnie z przedsiębiorcami poszukiwaliby najrozsądniejszych decyzji, a politycy mądrego i sprawiedliwego prawa. To przecież służyłoby wszystkim. Jeśli biznesmen realizuje projekt, to nie służy on tylko jemu, ale także pracownikom i klientom. Tej świadomości urzędnikom bardzo brakuje. W końcówce 1988 roku weszła tzw. ustawa Wilczka, o swobodzie gospodarczej i miała chyba 6 stron. Dzisiaj wszystkie akty prawne dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej, podatków, pozwoleń to są grube tomy, których zwykły przedsiębiorca nie jest w stanie ogarnąć. Korzystają z tego prawnicy, księgowi - nawet najmniejsza firma nie może się obyć bez radcy prawnego. Do tego mamy masę przykładów, że urzędy rozmaicie interpretują te same przepisy. Inaczej może wyglądać decyzja urzędników w Gdańsku, Krakowie czy Wrocławiu. Im większy jest gąszcz przepisów, tym większa władza urzędników, w praktyce bezkarnych. Często interpretacje urzędnicze są nie tylko wrogie biznesowi, ale i zdrowemu rozsądkowi.

Określenie "układ" jest już nieco wyświechtane, głównie za sprawą samych polityków. Pana zdaniem grupa niesprzyjająca polskim biznesmenom wciąż istnieje?

- Mam zasadę, aby wystrzegać się jakichkolwiek konotacji politycznych. Przypadki biurokratycznych nadużyć są ponadpolityczne. Spektakularna historia Romana Kluski nigdy nie została wyjaśniona. Układ? Nie jest to żadna jedna, sformalizowana grupa. Nie ma jakiegoś lidera, który siedzi w tajemniczej willi i pociąga za sznurki - to raczej nieformalne, lokalne czy regionalne sitwy. Chodzi o to, że wciąż istnieją możliwości prawne, umożliwiające bezkarne i bezpodstawne odzieranie człowieka z majątku, godności i wolności. Nikt się nie przejmuje, że w majestacie prawa można zrobić prawie każde draństwo. Przypomnę choćby zatrzymanie głównej księgowej w jednej z głośnych spraw gospodarczych. Kobieta była w dziewiątym miesiącu ciąży, rodziła w areszcie. Ówczesnego rzecznika praw obywatelskich nie wpuszczono do więzienia. Dano jej wybór: albo się przyzna i wyjdzie z aresztu, albo będzie siedzieć. Dla mnie to sprawy, za które ktoś powinien odpowiadać karnie.

W napisach końcowych filmu scenarzyści przypominają, że panów rzeczywista sprawa skończyła się umorzeniem. Dostał pan 10 tys. rekompensaty. Kiedy pojawiła się kwota, widownia natychmiast zareagowała oburzeniem.

- Sprawa jest bardziej skomplikowana i bulwersująca. Rzeczywiście otrzymaliśmy 10 tys. zł, ale za przewlekłość śledztwa ws. zakładów mięsnych, które trwało 7 lat. Zanim śledztwo zostało umorzone, decyzją Sądu Apelacyjnego pod przewodnictwem ówczesnego sędziego Andrzeja Seremeta wydane zostało orzeczenie: albo akt oskarżenia, albo umorzenie śledztwa. Dlatego prokuratura nie miała wyjścia i po powtórnej dogłębnej analizie przyznała, że nie było żadnych dowodów i podstaw, aby je w ogóle wszczynać i stawiać zarzuty, a czyny podlegające badaniu nie mogły stanowić przestępstwa.

Złożył pan wniosek o odszkodowanie za niesłuszny areszt?

- Tak, mieliśmy na to 12 miesięcy od daty umorzenia śledztwa. Złożyliśmy taki wniosek dwa lata temu, i przez te dwa lata odbyły się tylko dwa posiedzenia sądu. Na pierwszym posiedzeniu złożyłem wniosek, aby "dla dobra wymiaru sprawiedliwości" przenieść sprawę do innego miasta, ponieważ w Sądzie Okręgowym w Krakowie, który miał orzekać o moim odszkodowaniu, sędzią jest żona prokuratora Kwaśniewskiego, który nas oskarżał. Mój wniosek jednak nie został uwzględniony, a na drugim posiedzeniu sprawę o odszkodowanie umorzono. W marcu odwołałem się do Sądu Apelacyjnego. Sprawa jeszcze się nie zaczęła.

Przypominam też, że jeden z wątków naszej sprawy cały czas jest jeszcze w sądzie. W sumie dziewięć osób ma status oskarżonych przez prokuratora Kwaśniewskiego, a sprawa toczy się już ósmy rok. Proces Bernarda Madoffa, który spowodował straty na dziesiątki miliardów dolarów, trwał tylko pół roku! Nie mam wątpliwości, że sąd rozpatruje wszystko zgodnie z prawem i procedurami. Więc może błąd tkwi w procedurach, w systemie? Spóźniona sprawiedliwość oznacza często brak sprawiedliwości.

* Lech Jeziorny w latach 70. związał się z opozycją. Jako działacz "Solidarności" został internowany po wprowadzeniu stanu wojennego, spędził siedem miesięcy w więzieniu. W latach 1999-2003 kierował działaniami grupy kapitałowo-menedżerskiej restrukturyzującej Krakowskie Zakłady Mięsne. Po jego aresztowaniu na 9 miesięcy poręczenia wystawiali mu m.in. Wiesław Chrzanowski, Aleksander Hall, ks. Adam Boniecki, Tadeusz Syryjczyk. Po ponad 7 latach sprawę umorzono - 96-stronicowe uzasadnienie kończy się stwierdzeniem: "Zarzucane czyny nie mają znamion czynu zabronionego".



Więcej o:
Komentarze (301)
Na podstawie jego losów powstał "Układ zamknięty". "W majestacie prawa można zrobić prawie każde draństwo"
Zaloguj się
  • elizka51

    0

    Nie przesadzaj, ten młody prokurator był najlepszy. Młody aktor ale ma świetny tembr głosu i fajnjnie się nadymał, jego kreacja powaliła mnie z nóg.

  • Lena L

    Oceniono 1 raz 1

    Bezkarnosc i bute urzedasow widac golym okiem. Swego czasu zakladalam dzialalnosc gospodarcza i dokladnie wiedzialam jaki to rodzaj dzialalnosci ma byc, przyszlam przygotowana. Na miejscu dowiedzielam sie, ze nie ma mowy, ze to musi byc inny rodzaj dzialalnosci i doslownie stala nade mna babka,zebym wypisala wniosek o otworzenie innego rodzaju dzialalnosci. Mialam watpliwosci, ale zlozylam ten wniosek, bo stwierdzilam,ze ona sie musi lepiej znac niz ja. Pozniej jednak sprawdzilam to jeszcze raz, poszlam znow do urzedu porozmawiac z inna urzedniczka i okazalo sie,ze to ja mialam racje i ze otworzylam nie ten rodzaj dzialalnosci jaki chcialam. Dostalam porade,zeby natychmiast zamknac dzialalnosc ktora zarejestrowalam.
    I nagle zostalam zaatakowana przez bardzo mloda i bezczelna osobe, ktora zaczela mnie straszyc kara 5 tys zlotych, za to, ze otworzylam i zamykam ta bledna dzialalnosc. Na dodatek ewidentnie sprawialo to tej pani przyjemnosc bo mowila to z usmiechem. Powiedzialam jej,ze mi zle doradzono wlasnie w tym urzedzie, ale wlasnie zamykam i wnioskuje o ten prawidlowy rodzaj. Pani zaczela robic krucjate, oprocz straszenia mnie karami wypytywala o nazwiska, m in ktory to urzednik mi wytlumaczyl,zeby zamknac jedna dzialalnosc i zaczac ta 'prawidlowa'. Wyszlam z tego urzedu cala w nerwach, nie wiem co ta pani chciala, ale osobowosc toksyczna i albo chciala pograzyc mnie, moze nastraszyc i wyciagnac lapowke, albo chciala znalezc haka na tego pracownika ktory potwierdzil blad innego urzedasa i pokierowal jak mam go naprawic. Teraz mysle,ze gdybym za drugim razem trafila na kogos wrednego to pewnie placilabym kare, albo chcieliby w lape, bo by mnie zastraszyli ze robie jakies manipulacje, oczywiscie sama i z premedytacja.

  • graniwid1

    Oceniono 2 razy 0

    Stowarzyszenie Kraków, 23 kwietnia 2013 r.
    Sprawiedliwy Kraków
    31-564 Kraków, al. Pokoju 26/102
    KRS 0000455353
    byli pracownicy Polmozbyt SA
    Pan Bronisław Komorowski
    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
    ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa
    Szanowny Panie Prezydencie,
    jesteśmy byłymi pracownikami przedsiębiorstwa Polmozbyt Kraków SA w Krakowie. Z zaskoczeniem i zdumieniem dowiedzieliśmy się o reakcji Pana Prezydenta podczas premiery filmu ?Układ zamknięty?.
    Film dotyczył sytuacji, jaka zaistniała w Krakowskich Zakładach Mięsnych i Polmozbyt Kraków SA.
    Na premierze miał Pan być wstrząśnięty tym, że sytuacja taka zdarzyła się naprawdę. Także Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin stwierdził, że będzie rozmawiał z Prokuratorem Generalnym Andrzejem Seremetem o odpowiedzialności śledczych. ?To on kieruje prokuraturą i może podejmować stosowne kroki? - stwierdził minister Gowin. Dodał, że ?podobne historie nie powinny się nigdy wydarzyć. Mam nadzieję, że okres w którym dochodziło do podobnych dramatów mamy już za sobą?.
    My, byli pracownicy Polmozbyt Kraków SA okres pracy w Firmie też mamy za sobą, ale niestety działalności osób kierujących i odpowiedzialnych za spółkę nie możemy ocenić pozytywnie.
    Padliśmy ofiarą polityki tych Zarządów Firmy. Zapłaciliśmy za nią utratą pracy, zdrowia, obawami o przyszłość własną jak i rodziny. Z przerażeniem i niechęcią wspominamy ten smutny czas. Ze swej strony chcieliśmy dodać kilka uwag do aktualnych wydarzeń. Polmozbyt Kraków SA po początkowych trudnościach związanych z transformacją ustrojową osiągnął stabilizacje finansową i organizacyjną. Potrzebne było znalezienie właściwego miejsca na rynku dla Firmy. Wraz z kilkuset innymi firmami Polmozbyt Kraków SA został skierowany do Programu Powszechnej Prywatyzacji pod nazwą ?Narodowe Fundusze Inwestycyjne.? Większość akcji Polmozbytu została skierowana do Funduszu Inwestycyjnego, którego firmą zarządzającą była ?Magna Polonia.? Z tego, co pamiętamy, wśród firm zarządzanych były także zakłady mięsne z całej Polski. Jednym z dyrektorów inwestycyjnych ?Magna Polonia? tej firmy był pan Lech Jeziorny, znany biznesmen z Krakowa. Wszedł on w skład Rady Nadzorczej Polmozbyt Kraków SA i został nawet jej przewodniczącym. Zaczął wywierać decydujący wpływ na działalność Firmy. Doprowadził do zmiany zarządu firmy i powołania nowego z prezesem Piotrem Gajdarskim na czele. Jakkolwiek miał on w przeszłości działalność opozycyjną to jednak naszym zdaniem nie był przygotowany do pracy na stanowisku prezesa firmy. Był z wykształcenia kulturoznawcą i w przeszłości pracował w domu kultury. Załoga ze swej strony oczekiwała, że nowy Zarząd zapewni rozwój firmie, zawrze nowe umowy handlowe i rozwinie działalność gospodarczą. My chcieliśmy jedynie pracować i tego oczekiwaliśmy od nowych władz spółki. Niestety ze zdumieniem i obawą zobaczyliśmy, że nic takiego nie następuje.

  • graniwid1

    Oceniono 2 razy 0

    My chcieliśmy jedynie pracować i tego oczekiwaliśmy od nowych władz spółki. Niestety ze zdumieniem i obawą zobaczyliśmy, że nic takiego nie następuje. Doszliśmy do nieodpartego wniosku, że Rada Nadzorcza i Zarząd nie są przygotowane i gotowe do efektywnego kierowania firmą. Natomiast odnieśliśmy wrażenie, że interesuje ich przede wszystkim sprzedaż majątku i liczne grunty w których posiadaniu była spółka, często w bardzo atrakcyjnych miejscach. Pracownicy byli masowo zwalniani i nikt się nad nimi nie litował. Sytuacja uległa gwałtownemu pogorszeniu, gdy prezesem spółki został Witold Szybowski. Sytuacja finansowa, ludzka, organizacyjna zaczęła gwałtownie się pogarszać. Świadczą o tym wyniki spółki. Zaczęto tworzyć w sposób tajemniczy nowe spółki, do których przenoszono coraz to nowe elementy majątku Spółki. Zarządzanie w nich według nas powierzono osobom, które nie miały do tego przygotowania. Wzięto ogromne kredyty, rzekomo na rozwój Firmy, których nigdy faktycznie nie zobaczyliśmy. A zobowiązania z tego tytułu rosły. Sytuacja w pracy stała się nie do zniesienia, a każdy dzień mógł zakończyć się kolejnym wypowiedzeniem z pracy. Od początku 2003 roku w firmie trwała kontrola skarbowa, prowadzona przez dwie pracownice Urzędu Skarbowego Kraków - Śródmieście. Sytuacja finansowa Firmy cały czas się pogarszała, czego wynikiem był bilans i rachunek wyników za rok 2002 sporządzony w Spółce. Z ulgą przyjęliśmy zatrzymanie szeregu osób odpowiedzialnych za tą sytuację.
    Z całym przekonaniem twierdzimy, że ich działalność nie była prawidłowa i nie służyła interesowi firmy.
    Dziś, po kilku latach widzimy że osoby te usiłuje się zrehabilitować i przedstawić jako uczciwych managerów.
    A przecież o ich działalności świadczy sporządzony po ich zatrzymaniu bilans i rachunek wyników.
    Zobowiązania powstałe wskutek ich działalności spowodowały utratę płynności finansowej i praktycznej możliwości działania. Firma była faktycznie bankrutem. Nie zamierzamy bronić następnych Zarządów Firmy, powstałych po zatrzymaniu dotychczasowych władz Firmy. Nie zmienia to jednak przekonania, że to ich działalność spowodowała kryzys i trudności finansowe a tym samym brak faktycznej możliwości działania Firmy. To my ponieśliśmy koszty tej działalności, ale o naszej tragedii i krzywdach nie powstały filmy i książki, prezydenci, premierzy, ministrowie nie chcą pamiętać o naszym losie. Interesuje ich jedynie los ludzi, których uczciwość pozostawia wiele do życzenia. Taki los jak nasz był niestety masowy, ale reżyser Bugajski, twórca słynnego filmu ?Przesłuchanie,? nie zrobił o nich filmu.
    Panie Prezydencie, Panie Ministrze,
    są granice których przekroczyć nie można. Wyście Panowie w swoich wypowiedziach tę granicę faktycznie przekroczyli. Jako ofiary tego systemu wzywamy Was nie idźcie tą drogą. Owszem sytuację trzeba z całą surowością prawa wyjaśnić. Musimy się w związku z tą sytuacją zapytać.
    co się stało z firmami przekazanymi do zarządzania w Narodowym Funduszu Inwestycyjnym i jego Firmą Zarządzającą ?Magna Polonia? ?
    Co się stało z firmami, którymi zajmował się pan Jeziorny ?
    Jaka była rola spółki ?SAFRI? w przejmowaniu majątku Polmozbytu Kraków, w tym obiektu przy ul. Prandoty ?
    Wreszcie po tylu latach pytamy.
    jaki był los kilkuset firm wniesionych do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych ?
    Co się stało z ich załogami ?
    Jaki jest bilans działania tych Funduszy ?

  • graniwid1

    Oceniono 1 raz -1

    Jaki jest bilans działania tych Funduszy ?
    Czy przyczyniły się one do unowocześnienia Firm, czy też do faktycznego ich zniszczenia ?
    My ze swej strony wielokrotnie interweniowaliśmy w tej sprawie. Swego czasu skierowaliśmy list do redakcji audycji Polsatu ?Państwo w Państwie? dotyczącym sytuacji w Polmozbycie Kraków SA. Ze strony redakcji nie było reakcji na nasz list.
    Oczekujemy, że zarówno Pan Prezydent Komorowski, jak i Pan Minister Gowin pochylą się także nad naszą tragedią, jakże licznymi podobnymi tragediami które miały miejsce w Polsce.
    To o problemach przedstawionych w tym piśmie, jak i o naszych tragediach winny powstawać audycję, filmy i książki a przywódcy za swój honor winni przyjąć wyjaśnienie przyczyn tej patologicznej sytuacji, ukaranie winnych, zapobieżenie takim zjawiskom w przyszłości i zadośćuczynieniu pokrzywdzonym. Tego oczekujemy i tego żądamy. W chwili obecnej przed sądem toczy się proces dotyczący wątku Polmozbytu. Możemy mieć tylko nadzieję, że sprawcy tych czynów zostaną surowo ukarani.
    Za Zarząd i pracowników
    Graniwid Sikorski
    Otrzymują:
    1 x adresat
    1 x pan Jarosław Gowin, Minister Sprawiedliwości, al. Ujazdowskie11, 00-950 Warszawa;
    1 x pan Andrzej Seremet, Prokurator Generalny, ul. Barska 28/30, 02-315 Warszawa;
    1 x pani Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich;
    1 x Komenda Główna Policji, ul Puławska 148/150, 02-624 Warszawa;
    1 x pan Bartłomiej Sienkiewicz, minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, ul. Stefana Batorego 5, 02-591 Warszawa;
    1 x Centralne Biuro Antykorupcyjne w Warszawie, 00-583 Warszawa, al. Ujazdowskie 9;
    1 x pan Krzysztof Sobierajski, Prezes Sądu Apelacyjnego;
    1 x pani Barbara Baran, Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie;
    1 x pan Artur Wrona, Prokurator Apelacyjny, 31-553 Kraków, ul. Cystersów 18;
    1 x pani Lidia Jaryczkowska, Prokurator Okręgowy, 30-965 Kraków, ul. Mosięźnicza 2;
    1 x Centralne Biuro Antykorupcyjne, delegatura w Krakowie, 30-017 Kraków, Racławicka 58;
    1 x Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, 31-571 Kraków, Mogilska 109;
    1 x pan Jerzy Miller, Wojewoda Małopolski;
    1 x pan Ryszard Bugajski, reżyser, ul. Krakowskie Przedmieście 21/23, 00-071 Warszawa;
    1 x Telewizja Polsat Sp. z o.o., ul. Ostrobramska 77, 04-175 Warszawa;
    1 x Redakcja Gazety Krakowskiej;
    1 x Redakcja Dziennika Polskiego w Krakowie;
    1 x a/a

  • graniwid1

    Oceniono 2 razy 0

    Graniwid Sikorski Kraków, 10 marca 2012 r.
    al. Pokoju 26/102
    31-564 Kraków
    Telewizja Polsat Sp. z o.o.
    ul. Ostrobramska 77, 04-175 Warszawa

    Polsat News - Redakcja Audycji ?Państwo w Państwie?

    W dniu 26 listopada 2011 r. ukazała się audycja w programie ?Państwo w Państwie? obrazująca smutny los ?Polmozbytu? w Krakowie. Część jego akcjonariuszy związana z p. Lechem Jeziornym przedstawia się jako grupa poszkodowanych. My jako byli pracownicy ?Polmozbytu? w Krakowie chcemy dodać ze swej strony kilka uwag, gdyż to my padliśmy ofiarą grabieżczej polityki. Największą zaletą jak i wadą ?Polmozbytu? było to że dysponował on atrakcyjnymi gruntami, często w śródmieściach miast lub na obrzeżach miast. Wszystkie grupy walczące o wpływy interesowały te grunty a nie rozwój firmy. Los dotychczasowych pracowników się tu nie liczył. Panowie Lech Jeziorny, Witold Szybowski, Paweł Rey, Grzegorz Nicia i Spółka zamierzali przejąć grunty i sprzedać je lub przekazać aportem innym spółkom. Pan Lech Jeziorny był dyrektorem inwestycyjnym spółki NFI ?Magna Polonia?, jak i Przewodniczącym Rady Nadzorczej ?Polmozbytu?. Przedsiębiorstwo zostało przekształcone w podupadłą firmę ze szkodą dla skarbu państwa, jak i jego pracowników. Pracownicy otrzymali 10 % akcji Spółki, które po kilku latach okazały się nie wiele warte. Taki był i jest bilans działania tych osób. Majątek został wyprowadzony ze spółki a Państwo straciło nad nią kontrolę. Zmieniali się tylko często członkowie zarządu firmy. Spółka w niewyjaśnionych okolicznościach wzięła gigantyczne kredyty, rzekomo na rozwój firmy. A co się stało z tymi pieniędzmi ? Wyniki działalności był taki że spadały obroty i były generowane gigantyczne straty. Dramatycznie spadły aktywa a kapitał ma wartość ujemną. Taki był wynik działalności menadżerów ?Polmozbytu?. Właśnie wyrazem i obrazem ich działalności było to że zostali aresztowani za malwersację gospodarcze. Jednym z ich obrońców był Pan Zbigniew Ćwiąkalski przyszły minister sprawiedliwości rządu Platformy Obywatelskiej. Majątek Firmy był w dalszym ciągu wyprzedawany a pracownicy zwalniani. Dziś toczy się walka między dwiema grupami ?przedsiębiorców? głównie o działkę przy al. Pokoju 81 wartą według cen rynkowych około 100 mln zł. /sto milionów złotych/, którą zamierza się sprzedać. Tak interes Skarbu Państwa jak i pracowników się tu nie liczy.
    Właśnie w taki opisany sposób w Polsce masowo przejmowano majątek kosztem interesów Państwa jak i pracowników. Dziś idzie się dalej i po grabieży firm sięga się po kamienice, mieszkania, wodę, ciepło jak i grunty rolne.
    Czy znajdzie się sposób aby temu się przeciwstawić ???

    Graniwid Sikorski, Bogdan Warzecha

  • pingwinzielony

    0

    Śnił mi się miotacz ognia który wypalał tych wszytskich skur.....synó do cna. Jebie ten kraj, rzygać mi się chce na polityków wszystkich maści, cyniczne ku..., a SLD to już najgorsza cholera, ale Adaś ich przeprowadził jak Mojżesz szkoda słów

  • albrecht_kalba

    Oceniono 1 raz 1

    W jednym Kaczyński miał rację, z czym zgadza się również pan Jeziorny. Nie ma wielkiego układu. Jest multum maluczkich. Samorządowo-prokuratorsko-policyjno-lekarsko-inspektorsko i co tam sobie jeszcze wymyślisz.
    Mnóstwo małych śmierdzących układzików, na które i tak wszyscy przymykają oczy w myśl polskiego "trzeba sobie radzić". Nikt tylko nie dodaje, że "kosztem innych".

  • fast_sraka

    Oceniono 1 raz 1

    To teraz sobie przypomnijcie, kto spoza głównego nurtu politycznego mówi o: odpowiedzialności karnej polityków i grożącym im za dokonane szwindle więzieniu, o ograniczeniu aktywności państwa w wielu dziedzinach życia, o zmniejszeniu liczebności administracji związanej ze zmniejszeniem ilości funkcji państwa, o zmianie w sądownictwie i tzw. roczkach sądowych oraz losowym przydzielaniu sędziów, o niskich podatkach i wolności działalności gospodarczej? Czy to są złe dla przeciętnego obywatela rzeczy? Są, pod warunkiem, że mówią o tym zainteresowani utrzymaniem obecnego stanu rzeczy.
    Czy wobec tego można jeszcze twierdzić, że nie ma alternatywy dla obecnie rządzących? Jeżeli uważacie, że tak, to nadal czekajcie na królewicza z bajki.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX