Wiadomości >  Wiadomości dnia

Ładują karty miejskie na lewo. Kwartalny za 50 zł

Krzysztof Śmietana
06.04.2013 09:00
A A A Drukuj
Karty miejskie ZTM

Karty miejskie ZTM (fot. ZTM)

Nielegalny proceder ładowania kart miejskich. W internecie można nabić bilet za mniej niż jedną czwartą ceny. Zarabiają hakerzy, a kupujący oszczędza nawet 200 zł. Traci miasto. - Osoby, które mają nielegalne kontrakty na karcie, są do wyśledzenia - mówi informatyk.
"Doładuj kartę miejską dużo taniej. Już nie musisz przepłacać, jeżeli chcesz, to możesz zarobić. ZTM Warszawa na 3 miesiące już od 50 zł! " - takie ofert pojawiły się ostatnio w sieci.

- Szczególnie widoczne to jest w akademikach, gdzie zjawisko nielegalnego nabijania kart osiągnęło już chyba swoje apogeum i ciężko znaleźć osobę, która kupiła bilet w normalny sposób - pisze w skardze do Zarządu Transportu Miejskiego Sebastian Inbicki, który przesłał ją także do "Gazety".

Dotychczas nielegalnie naładować kartę udawało się sporadycznie hakerom czy informatykom-hobbystom, którzy złamali kody służące ładowaniu kart. Teraz proceder staje się dostępny dla wszystkich. Hakerzy bowiem umieścili niedawno w internecie specjalną aplikacją umożliwiającą każdemu nielegalne ładowanie kart.

Aby to zrobić, trzeba mieć telefon komórkowy z tzw. modułem NFC, który umożliwia m.in. płacenie zbliżeniowo za pomocą telefonu. Oszust może sporo zaoszczędzić - za bilet normalny kwartalny zapłaci 50-70 zł zamiast 250 zł. Szczegółów procederu nie opisujemy.

Jak pisze portal zaufanatrzeciastrona.pl, który tropi różne zagrożenia internetowe, "aplikacja wydaje się zaprojektowana tak, by ustalenie tożsamości jej autorów i beneficjentów nie było możliwe". Jednak nasz rozmówca informatyk przekonuje, że oszuści nie mogą czuć się bezpiecznie.

- Każda kontrola za pomocą czytnika albo kasowanie, w tym także zbliżenie do bramki w metrze, są zapisywane i pod koniec dnia przekazywane do centralnej bazy. Wystarczyłoby porównać w bazie takie skasowania ze sprzedanymi legalnie kontraktami. Po numerze karty można zaś dojść do jej właściciela. Złodzieje mogliby się bardziej zabezpieczyć, korzystając z kart na okaziciela, ale tych po pierwsze jest bardzo niewiele, po drugie ich też można namierzyć, tylko będzie trudniej - mówi Grzegorz, informatyk.

Przyznaje też, że te problemy wzięły się z niewystarczających zabezpieczeń kart miejskich, które wprowadzano w 2001 roku. - Z powodu słabości tzw. algorytmu szyfrującego nie tak trudno jest złamać kod służący do ładowania kart - dodaje.

O możliwości nielegalnego ładowania biletów słychać było także w innych miastach. Na początku roku pojawiły się informacje, że jeden z informatyków w Gdańsku bez problemu zakodował na karcie bilet, by pokazać, że jest niewystarczająco zabezpieczona. Tamtejszy ZTM mówił wówczas, że to incydentalne przypadki. Wcześniej nielegalne doładowania przez terminale wykryto też w Poznaniu.

Na razie trudno ustalić, jaką skalę ma proceder nielegalnego ładowania kart w Warszawie. Pytani przez nas studenci potwierdzali, że słyszeli o takich możliwościach. - W ostatnich dwóch, trzech miesiącach dwukrotnie usłyszałam, że jakiś dalszy znajomy znajomego za niedużą kwotę może naładować kartę. Nie znam jednak bezpośrednio nikogo, kto by z tego korzystał - mówi Karolina Pietkiewicz, przewodnicząca samorządu studentów na UW.

W Zarządzie Transportu Miejskiego dość enigmatycznie wypowiadają się o tych problemach. - Docierają do nas sygnały o procederze nielegalnego ładowania kart. Wszystkie sprawdzamy. Zajmujemy się wdrażaniem dodatkowych zabezpieczeń kart miejskich. Wszelkie potwierdzone przypadki oszustw kierujemy do organów ścigania. Nie mogę jednak zdradzać szczegółów - zastrzega Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. Nie chce też odpowiedzieć na pytanie, ile osób z nielegalnie naładowanymi kartami udało się do tej pory złapać.

Mariusz Mrozek ze stołecznej policji twierdzi zaś, że mundurowi nie dostali zgłoszeń o procederze nielegalnego ładowania kart.

Krajnow przyznaje, że wprowadzone w 2001 roku wraz z nowym system biletowym karty mają pewne wady. - Same karty zostały opracowane dużo wcześniej. Teraz nie mamy jednak pieniędzy na wymianę całego systemu biletowego. Możemy go tylko ulepszać - dodaje.

Tagi:

  • 30
  • 12
Komentarze (111)
Zaloguj się
  • tenare

    Oceniono 144 razy 104

    " - Z powodu słabości tzw. algorytmu szyfrującego nie tak trudno jest złamać kod służący do ładowania kart - dodaje. '

    Komu i ile miasto zapłaciło za ten bubel z pieniędzy podatników ?
    Nazwiska urzędników, którzy podpisali zlecenie, odebrali robotę i zapłacili !

  • ugrydul

    Oceniono 120 razy 96

    Miesięczny ponad stówę, do tego miasto dopłaca ze 3 razy tyle- z naszych podatków przecież. Wychodzi ok 500 zł za wożenie autobusem jednego pasażera. Zdecydowanie za drogo. ZTM nas też okrada i pachnie mi to logiką Kalego.
    Z drugiej strony hakowanie imiennego biletu to debilizm i proszenie się o kłopoty. To tak, jakby coś ukraść i zostawić wizytówkę.

  • spam_box

    Oceniono 104 razy 94

    W ramach odrabiania strat, proponuję podwyższyć jeszcze ceny tym, którzy kupują legalnie.

  • plusik36

    Oceniono 83 razy 59

    Zaczyna wychodzić cala prawda o pseudo oszczędnościach. Przestańmy wreszcie się oszukiwać. Cyfrowo wykonane dokumenty i zabezpieczenia nie są tak na prawdę problemem. Natomiast wykrycie ich fałszywości jest trudne a czasem wręcz niemożliwe. Stara tradycyjna metoda dokumentu papierowego z kilkoma zabezpieczeniami graficznymi jest łatwiejsza do zweryfikowania. Tylko jest jeden problem znaczek papierowy nie daje się śledzić tak jak elektroniczną kartę. A nasi włodarze i przywódcy otaczają nas permanentną inwigilacją. Gdzie jeździmy ile razy jeździmy gdzie kupujemy ile prądu zużywamy do kogo dzwonimy itd. Jeszcze trochę a będą wycofywać się rakiem z tych pomysłów. Gwarantuję że jeszcze rok a algorytmy fałszujące będą jeszcze lepsze i wręcz nie do wykrycia w standardowy sposób. Przecież to wiedzą nawet małe dzieci. Wielkie firmy technologii elektronicznej już zaczęły to rozumieć że najlepszym zabezpieczeniem jest atrakcyjna cena i szeroki wachlarz usług. Windowsowi to zajęło 15 lat Sony trochę szybciej (bo został ukarany za rokity). Inne firmy też zorientowały się że jedząc mała łyżeczką szybciej się najedzą. Dla tego są wypuszczane wersje dla użytku osobistego które kosztują często 10% wersji z pełna licencją. A włodarzom miast daję do przemyślenia sposób zarządzania bo fiskus nie będzie się pytał czy przejazdy były opłacone prawdziwymi czy fałszywymi biletami. Jeżeli jest karta na okaziciela to praktycznie mogą sobie postraszyć gdyż zawsze winny może powiedzieć znalazłem bilet na przystanku wziąłem i sprawdziłem czy jeszcze coś ma na koncie i tutaj mamy jeszcze ważność lecz nie ma właściciela co nie powoduje przestępstwa.

  • poljack

    Oceniono 75 razy 55

    Czym student za młodu nasiąknie tym na starość trąci.

  • tom2578

    Oceniono 28 razy 18

    Kiedyś za poprzedniego systemu w szkołach uczono jak to w średniowieczu nieludzko traktowano chłopów bo ściagano od nich dziesięcinę czy zabierano 10 % zboża. Broń Boże nie bronię poprzedniego bandyckiego systemu PRL jedynie chcę pokazać że te 10 % to nic przy tym jak łupią nas dzisiejsi złodzieje z wiejskiej. Sam VAT to już 23 % !!!!!!!!!!!!!!!!!!! a gdzie reszta gdzie podatek dochodowy, akcyza, opłaty skarbowe, śmieciowe, abonament RTV, składka na NFZ, opłaty klimatyczne, opłaty od deszczu (nie smiać się jest taki podatek !), od umów cywilnoprawnych, od dochodów kapitałowych ? Mam wyliczać dalej czy już sami sobie dopowiecie resztę ?
    Więc cieszy mnie zaradność i żywotność Polaków, którzy od 1939 roku muszą kombinować jak przeżyć bo są od tego czasu rządzeni przez okupantów albo zdrajców własnego kraju, którzy działają na szkodę Polaków. To dowodzi, że Polacy nawet w najtrudniejszych czasach, mimo kłód rzucanych im pod nogi przez zmienajace się świnie u koryta dają sobie radę i nie zginą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX