Czeski minister rolnictwa o polskiej koninie: Ponownych badań nie będzie

dt, PAP
05.04.2013 20:30
Mięso

Mięso (Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja Gazeta)

Czeska Państwowa Inspekcja Weterynaryjna (SVS) uznała, że nie może spełnić prośby Polaków o ponowne przebadanie skażonego mięsa, ponieważ cała 320-kg partia koniny została już sprzedana. Sprawę skomentował również czeski minister rolnictwa Peter Bendl.
Rzecznik SVS Josef Duben powiedział, że kierownictwo SVS otrzymało prośbę Polskiej Inspekcji Weterynaryjnej w sprawie przebadania partii skażonego fenylobutazonem mięsa końskiego, pobranej w sklepie mięsnym w Morawskiej Ostrawie, i że odpowiedź będzie zapewne pozytywna. Tymczasem w oświadczeniu udostępnionym mediom Jan Vana, dyrektor Wydziału Weterynaryjnej Higieny SVS, poinformował, że Polacy nie mogą skontrolować tego mięsa, ponieważ cała 320-kilogramowa partia została już sprzedana.

- Ponieważ mięso skonsumowali już mieszkańcy Ostrawy, nie sposób pobrać do analizy dalszych próbek. Mięso ze wspomnianej partii nie może zatem zostać przebadane zarówno przez polskich inspektorów, jak i inspektorów czeskich w krajowych laboratoriach - oświadczył czeskim mediom Jan Vana. Poinformował jednocześnie, że pochodzenie mięsa nie budzi wątpliwości. - Polacy otrzymali od nas fakturę, która dowodzi, że czeski odbiorca zapłacił polskiej rzeźni. Czeska strona przekazała również Polakom dalsze dokumenty wystawione przez polską rzeźnię - brzmi komunikat SVS.

Czeski minister: "Trzeba wyjaśnić nieprzyjemne problemy"

Ponieważ kwestia "polskiej, skażonej koniny" budzi coraz większe obawy czeskich konsumentów, czeskie radio publiczne wyemitowało 20-minutowy wywiad w tej sprawie z ministrem rolnictwa Petrem Bendlem. Minister powiedział, że zaprosił do Pragi na 6 kwietnia swojego polskiego partnera, aby wyjaśnić "nieprzyjemne problemy między Czechami a Polską, dotyczące jakości polskiej żywności". Peter Bendl powiedział, że jest zaniepokojony "niedostateczną wymianą informacji" między czeskimi i polskimi inspekcjami weterynaryjnymi. Na pytanie, co zarzuca Polakom, minister przypomniał sprawę soli technicznej w polskiej żywności. - Nie byliśmy w stanie uzyskać z polskiej strony informacji, o jakie artykuły spożywcze chodzi, gdzie się to stało etc. - mówił.

Na pytanie, czy polska żywność przedstawia ryzyko dla czeskich konsumentów, Peter Bendl odparł: "Sądzę, że z Polski importowana jest zarówno żywność dobrej, jak i złej jakości", i dlatego należałoby przeanalizować normy jakości stosowane przez stronę czeską i polską. - Musimy mieć dobry system wzajemnego informowania, aby nasze organa mogły błyskawicznie reagować - podkreślił minister. Minister zastrzegł, że nie może potwierdzić, czy polskie normy jakościowe są bardziej liberalne niż w Czechach, i że procedura wzajemnej weryfikacji tych norm powinna zostać omówiona przez organy kontrolne obu krajów.

Liczba kontroli zwiększona trzykrotnie

Na pytanie, czy inspektorzy odkryli antybiotyk w polskiej koninie na podstawie przypadkowych kontroli, Peter Bendl przyznał, że już wcześniej otrzymywał informacje o koninie w mięsie wołowym i dlatego inspektorzy pobrali ponad sto próbek, w których wykryto również fenylobutazon. Bendl nie wykluczył, że skażone mięso końskie pojawiło się w innych rejonach Czech. - Zwiększyliśmy trzykrotnie liczbę kontroli. Badamy tę sprawę, aby minimalizować to ryzyko - stwierdził, dodając, że czeskie laboratoria cieszą się dobrą marką w Unii Europejskiej i kontrole są profesjonalne.

Czeskie radio zapytało Bendla o reakcję na wywiad ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który w niedawnej rozmowie udzielonej czeskiemu tygodnikowi "Respekt" ostrzegał przed niesprawiedliwą kampanią przeciw polskiej żywności, zapewniając, że polskie produkty nie są gorsze od zachodnioeuropejskich.

- Czytałem ten wywiad, w którym Radosław Sikorski twierdzi, że w Unii jest więcej skarg na niemiecką żywność niż polską, i mogę udzielić informacji na temat importu polskiej żywności do Czech, a te informacje, niestety, będą dla pana ministra o wiele bardziej nieprzyjemne - powiedział Bendl. Pytany o to, czy w takim razie należy się spodziewać zakazu importu polskiej żywności do Czech, Bendl odpowiedział, że chodzi raczej o "kwestię decyzji czeskich konsumentów". Bendl sprecyzował, że to "konsument decyduje o tym, czy kupi żywność krajową, czy importowaną".

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (92)
Zaloguj się
  • rasmc

    Oceniono 292 razy 258

    Kiedyś to się nazywało "czeski film". Ogłosili, że zatrute, więc je zjedli.

  • deliberator

    Oceniono 215 razy 183

    Bardzo osobliwa jest ta logika Czechów. Mięso niby skażone ale obywatele mogą je wcinać. Ba - nawet bardzo chcą bo cała dostawa się sprzedała i kontroli ni jak zrobić się już nie da.
    Mogliby powiedzieć wprost, że żadnego skażenia nie ma i nie było a nie ściemniać po czesku, że "nikt nic nie wie".

  • vogil

    Oceniono 193 razy 173

    Myślę że Czesi powinni skupić się na kontrolowaniu swoich wyrobów alkoholowych. Polskim mięsem jeszcze nikt nie zatruł się na śmierć.

  • megalamphodus

    Oceniono 127 razy 113

    Właśnie wróciłem z zakupów w wałbrzyskim Realu za mną w kolejce do kasy stała czeska rodzina , w wózku mieli naprawdę duuuży kawał mięsa , czesi nic sobie nie robią ze straszenia tylko walą do nas na zakupy he he :)

  • puuchatek

    Oceniono 114 razy 106

    Czyli tak: wykryli truciznę, a potem spokojnie sprzedali. Brawa da tych panów! :-D

  • johanek4e

    Oceniono 100 razy 92

    Ktoś pohandlował dowodami rzeczowymi?Koń by się uśmiał - ten "naszprycowany"...

  • kliwia-tylko

    Oceniono 63 razy 53

    Zjedli, znaczy smakowała... Tylko o co robili tyle szumu ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje