Kancelaria premiera: Zespół objaśniający materiały dot. katastrofy smoleńskiej powstanie w kwietniu

05.04.2013 19:04
Wrak Tu-154. Smoleńsk, 10 kwietnia 2010 r.

Wrak Tu-154. Smoleńsk, 10 kwietnia 2010 r. (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

Prawdopodobnie jeszcze w kwietniu zarządzeniem premiera Donalda Tuska formalnie powołany zostanie zespół, którego głównym zadaniem będzie wyjaśnianie opinii publicznej materiałów zgromadzonych w toku prac komisji Millera - poinformowała KPRM. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów podkreśla, że celem zespołu nie będzie ponowne zbieranie materiałów czy badanie przyczyn katastrofy Tu-154M.
"Zespół otrzyma wsparcie biurowo-organizacyjne Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przede wszystkim Centrum Informacyjnego Rządu. Po wejściu w życie zarządzenia ustalone zostaną szczegóły techniczne tego wsparcia. O powołaniu zespołu będziemy na bieżąco informować opinię publiczną" - poinformowała KPRM w oficjalnej notce. Premier Donald Tusk powiedział, że chce, by eksperci lotniczy, którzy badali katastrofę smoleńską, mogli wskazywać na przekłamania z nią związane, we współpracy z Centrum Informacyjnym Rządu. Ocenił, że kampania "prostująca dezinformację" powinna być bardziej intensywna.

Powstanie grupy, która ma przypominać ustalenia komisji Millera i wyjaśniać opinii publicznej kwestie związane z katastrofą smoleńską przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek zapowiadał już w grudniu 2012 r. Na razie zespół działa nieformalnie.

Donald Tusk ocenił, że nie zawsze wystarczy pójść do mediów, żeby skutecznie wyjaśnić nieporozumienia albo kłamstwa, więc działalność zespołu wymaga pomocy organizacyjnej i finansowej oraz formalnego wsparcia ze strony organów rządowych. Zdaniem premiera członkowie zespołu to "osoby, które są gotowe na bieżąco tłumaczyć, na czym polegają przekłamania naszych oponentów i cała ta smoleńska kampania czasami kłamstw, czasami bzdur, nacechowanych tylko polityczną niechęcią, czasami nieporozumień czy wątpliwości".

Tusk: Kampania prostująca dezinformację musi być intensywna

- Chcielibyśmy, żeby we współpracy z Centrum Informacyjnym Rządu jako taką bazą organizacyjną, osoby wykwalifikowane, które uczestniczyły w tworzeniu raportu [komisji Millera - red.], mogły możliwie na bieżąco państwa informować o tych wszystkich przekłamaniach - powiedział Tusk. Dodał, że chce, by kampania informacyjna "prostująca dezinformację" była bardziej intensywna.

Na początku roku Lasek zapowiadał, że odpowiedzi na pytania osób, które mają wątpliwości co do przebiegu katastrofy smoleńskiej, miałyby pojawiać się na specjalnej stronie internetowej. Lasek w styczniu informował, że czeka na opinie prawników, którzy mieliby zatwierdzić tryb działania zespołu oraz odpowiedzieć na pytanie, czy eksperci mieliby dostęp do materiałów komisji, które po zakończeniu jej prac, w lipcu 2011 r., trafiły do archiwum. Niedługo potem powiedział jednak, że eksperci uznali, że mogą też pracować bez dostępu do materiałów archiwalnych.

Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego została powołana 15 kwietnia 2010 r. przez MON. Na jej czele stanął szef MSWiA Jerzy Miller. Do 29 lipca 2011 r. badała przyczyny katastrofy smoleńskiej, po czym została rozwiązana. W jej skład wchodziło 34 ekspertów z różnych dziedzin, m.in. piloci cywilni i wojskowi, a także np. prawnicy specjalizujący się w prawie lotniczym i meteorolodzy. W KBWLLP Lasek pełnił funkcję wiceszefa podkomisji lotniczej.

Z kolei Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której Lasek jest przewodniczącym od lutego 2012 r., działa przy Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Bada wszystkie wypadki i poważne incydenty lotnicze, do których doszło na terenie Polski. Ma ustalać ich przyczyny i okoliczności, nie orzeka co do winy i odpowiedzialności, natomiast na podstawie wyników badań proponuje odpowiednie środki dla zapobiegania wypadkom w przyszłości. Raporty i zalecenia komisji stanowią podstawę do podjęcia przez prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego decyzji ws. podjęcia działań profilaktycznych.

Zobacz także
Komentarze (172)
Zaloguj się
  • gate.of.delirium

    0

    To ten zespół jeszcze nie powstał ???
    Z takim refleksem, Panie Premierze, to raczej do szachów, a nie na fotel premiera...

  • slmako

    0

    KIEDY ?????? NA SWIETE NIGDY. tak jak metro bis, autostrady, szybka kolej, nieudacznicy prokuratorzy (UKLAD POLACZONY), Utzrymanie w tajemnicy trucicirli od miesa i soli asfaltowy z trutka na szczuri i inne, choc SANEPID WIE ale nie powie

  • wuem43

    0

    Dajcie już z tym spokój, robi się niedobrze z tymi wyjaśnieniami, teoriami ,dociekaniami a soma summarum głupotą i powodem do kpin z naszego państwa.

  • skiper45

    Oceniono 3 razy -1

    Gazeta manipuluje ocenami wpisów. Wczoraj mój post pod tym artykułem miał kilka ocen, dzisiaj okazuje się że został oceniony tylko jeden raz!
    No, cóż w tej sytuacji już więcej mnie nie zobaczycie, oszuści. A szkoda będzie, mieliście codziennie niezłą pulę kliknięć z mojej obecności. Zostawiam wam lemingi do dalszej obróbki skrawaniem.

  • tp70

    Oceniono 8 razy 0

    NARESZCIE !!!!!

  • lokator

    Oceniono 7 razy -3

    Forsowanie siłowe (propagandowe) tematu katastrofy to oznaka końca Donalda Tuska.
    Fani teorii zamachu i tak będą to mieli gdzieś, a na pozostałych może to wywierać wrażenie "tłumaczenia się winnego". Scedowanie śledztwa w rosyjskie ręce miało prawdopodobnie za zadanie wyciszenie tej sprawy przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, później parlamentarnymi. Tak się jednak nie stało. Determinacja Macierewicza, mimo mocno abstrakcyjnej teorii o przyczynach katastrofy, nie pozwala zapomnieć o sprawie. A im dłużej Smoleńsk żyje w przestrzeni medialnej, tym ciekawsze informacje wychodzą na światło dzienne. Donald Tusk jest w defensywie i tego procesu już nic nie zatrzyma.
    ------------------------------------------------------------------------

    "Donald Tusk ocenił, że nie zawsze wystarczy pójść do mediów, żeby skutecznie wyjaśnić nieporozumienia albo kłamstwa, więc działalność zespołu wymaga pomocy organizacyjnej i finansowej oraz formalnego wsparcia ze strony organów rządowych."

    Za komuny - ja to jeszcze pamiętam - sekretarze PZPRu też oceniali, 'że kampania "prostująca dezinformację" powinna być bardziej intensywna.'
    Wszelkie dostępne media prostowały dezinformacje pochodzące z radia "Wolna Europa" i "Głos Ameryki". Ci, którzy byli oporni i nie chcieli zrozumieć faktów zapraszani byli do siedzib Służby Bezpieczństwa. Zdaniem sekretarzy PZPRu funkcjonariusze SB to były "osoby, które są gotowe na bieżąco tłumaczyć, na czym polegają przekłamania naszych oponentów i cała ta [smoleńska] kampania czasami kłamstw, czasami bzdur, nacechowanych tylko polityczną niechęcią, czasami nieporozumień czy wątpliwości".

    Premier Tusk - historyk z wykształcenia - postanowił przywrócić ludziom takim jak ja wspomnienia z lat młodości. Cóż za szlachetność. Ciekawe czy poprzestanie tylko na propagandzie, czy też zapewni opornym zapoznanie się z metodami resocjalizowania warchołów z Ursusa i Radomia. Wpisywało by się takie działanie w zapoczątkowane przez prezydenta Gdańska przywracanie pamięci historycznej i odtwarzanie realiów poprzedniego systemu - jako atrakcji turystycznych.

  • lokator

    Oceniono 6 razy -2

    "Donald Tusk ocenił, że nie zawsze wystarczy pójść do mediów, żeby skutecznie wyjaśnić nieporozumienia albo kłamstwa, więc działalność zespołu wymaga pomocy organizacyjnej i finansowej oraz formalnego wsparcia ze strony organów rządowych."

    Za komuny - ja to jeszcze pamiętam - sekretarze PZPRu też oceniali, 'że kampania "prostująca dezinformację" powinna być bardziej intensywna.' Wszelkie dostępne media prostowały dezinformacje pochodzące z radia "Wolna Europa" i "Głos Ameryki". Ci, którzy byli oporni i nie chcieli zrozumieć faktów zapraszani byli do siedzib Służby Bezpieczństwa. Zdaniem sekretarzy PZPRu funkcjonariusze SB to były "osoby, które są gotowe na bieżąco tłumaczyć, na czym polegają przekłamania naszych oponentów i cała ta [smoleńska] kampania czasami kłamstw, czasami bzdur, nacechowanych tylko polityczną niechęcią, czasami nieporozumień czy wątpliwości".

    Premier Tusk - historyk z wykształcenia - postanowił przywrócić ludziom takim jak ja wspomnienia z lat młodości. Cóż za szlachetność. Ciekawe czy poprzestanie tylko na propagandzie, czy też zapewni opornym zapoznanie się z metodami resocjalizowania warchołów z Ursusa i Radomia. Wpisywało by się takie działanie w zapoczątkowane przez prezydenta Gdańska przywracanie pamięci historycznej i odtwarzanie realiów poprzedniego systemu - jako atrakcji turystycznych.

  • leonleonidas

    Oceniono 8 razy -2

    Tylo matol uwierzy lgajacemu Tuskow.

    Juz na forum lokator napisal:
    "
    Mamy do czynienia z następującymi faktami:

    1. Do Smoleńska leciał samolot należący do jednostki wojskowej, pilotowany przez żołnierzy. Wszystko co żołnierze robią w ramach służby jest wojskowe.

    2. Komisja Jerzego Millera ustaliła, że lot do Smoleńska był lotem wojskowym.

    3. Donald Tusk, zaraz po katastrofie twierdził, że ten lot był lotem cywilnym, więc stosuje się do tego wypadku konwencję chicagowską i załącznik 13
    www.ulc.gov.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=206
    (Załącznik 13 – „Badanie wypadków i incydentów lotniczych” plik do pobrania 718.59 Kb)
    A z tego załącznika wynika, że śledztwo w sprawie wypadku MUSZĄ prowadzić Rosjanie.

    4. A w załączniku 13 znajdujemy:
    Prośba ze strony Państwa Rejestracji, Państwa Operatora, Państwa Konstruktora lub Państwa Producenta
    >>3.4 Jeżeli ze strony Państwa Rejestracji, Państwa Operatora, Państwa Konstruktora lub Państwa Producenta wpłynie prośba, aby statek powietrzny, jego zawartość oraz wszelkie inne dowody pozostały nietknięte do czasu zbadania przez pełnomocnego przedstawiciela Państwa, które zwróciło się z taką prośbą, Państwo miejsca zdarzenia podejmuje wszelkie niezbędne działania w celu spełnienia tej prośby, na ile jest to praktycznie możliwe i nie przeszkadza w należytym prowadzeniu badania.<<

    5. Zaraz po katastrofie ambasador z Moskwy Marciniak wystosował notę dyplomatyczną o uznanie miejsca katastrofy za eksterytorialne.

    6. Minister Spraw Zagranicznych tę notę wycofał.

    7. Opinia publiczna dowiedziała się o wystosowaniu noty i jej wycofaniu po około PÓŁTORA roku po katastrofie po przesłuchaniu ambasadora.

    Wnioski?

    Polski rząd dokładał od początku wszelkich starań, aby strona polska miała minimalny udział w wyjaśnianiu katastrofy. Premier Tusk z rozmysłem oddał śledztwo w ręce Rosjan, mimo, że nawet dokumenty, na które się powoływał, umożliwiały inne rozwiązanie.
    Dopuszczenie, ba, celowe działanie zmierzające do tego, aby umożliwić Rosjanom wgląd we wszelkie instalacjie samolotu państwa należącego do struktur NATO jest działaniem noszącym charakter sabotażu i zdrady stanu.
    "

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje