NIK: 80 proc. szkół nieprzygotowanych na sześciolatki

02.04.2013 06:46
Sześciolatki w szkole

Sześciolatki w szkole (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)

Brak odpowiednich łazienek i niedostosowanie sal informatycznych to najczęściej wskazywane niedociągnięcia. Do tego nieodpowiednie świetlice i stołówki. Jak wynika z kontroli NIK, jedynie jedna piąta szkół jest przygotowana na przyjęcie sześciolatków, pisze "Rzeczpospolita".
"Rzeczpospolita" dotarła do nieoficjalnych wyników kontroli NIK. Izba wskazuje, że jedynie co piąta szkoła jest dostosowana do potrzeb sześcioletnich uczniów. Problemem są m.in. nieodpowiednie łazienki i sale informatyczne. NIK ma zastrzeżenia także do opieki oferowanej przez szkolne świetlice. Nie wszystkie szkoły mają świetlice, często pomieszczenia są nieprzystosowane dla młodszych dzieci. Inspektorzy nisko ocenili też przygotowanie szkolnych stołówek, które umożliwiać sześciolatkom zjedzenie 2-3 posiłków dziennie.

Tłok w klasach i ogromna konkurencja

Brak odpowiedniego przygotowania placówek to główny powód, dla którego reforma zaplanowana na 2012 r. została przesunięta o dwa lata. Także rodzice, choć już od 2009 r. mogą do pierwszej klasy posyłać sześciolatki, niechętnie decydują się na taki krok. Niespełna 20 proc. sześcioletnich dzieci trafia do szkół. A to oznacza, że w 2014 r., gdy reforma wejdzie w życie, w pierwszych klasach znajdzie się nawet 700 tys. uczniów. Kumulacja roczników będzie wiązała się nie tylko z tłokiem w klasach, ale tez z dwa razy większa konkurencją na kolejnych etapach edukacji.

Coraz częściej pojawiają się więc glosy, by zrezygnować z planowanej reforny. Pod wnioskiem o referendum w tej sprawie podpisało się już ponad 200 tys. osób.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej"

Zobacz także
Komentarze (76)
Zaloguj się
  • anulajc

    0

    Gdyby reforma weszła tak jak miała wejść, nie byłoby problemu z przeładowanymi klasami i mieszanymi rocznikami. Rocznik 2006 nie był jeszcze tak duży i z 2005 spokojnie by reforma weszła. Z każdym rokiem jest więcej dzieci. A co do łazienek: czy w domu, czy w mieszkaniu też macie małą toaletę dla dziecka??? Moja trzylatka bez problemu korzysta sama z normalnej ubikacji. Co do nauki to nie przesadzajmy, przeciętny 5 latek zna już literki i cyferki i umie je zapisać.

  • aurita

    Oceniono 1 raz 1

    To jak mam zrozumiec to:

    www.nik.gov.pl/aktualnosci/czy-szkoly-sa-przygotowane-do-przyjecia-szesciolatkow.html
    "W skontrolowanych przez NIK szkołach wszyscy nauczyciele posiadali wymagane kwalifikacje do prowadzenia zajęć. Według danych pozyskanych w MEN ponad 94 proc. wszystkich szkół w Polsce miało przygotowane miejsca zabaw, a 20 proc. szkół place zabaw zgodne z programem Radosna szkoła. NIK dostrzega wysiłki MEN na rzecz przygotowania szkół do objęcia 6-latków obowiązkiem szkolnym, choć równocześnie odnotowuje, że nie udało się zrealizować założonych w uzasadnieniu do ustawy progów przyjęć w poszczególnych latach okresu przejściowego. Zdecydowana większość skontrolowanych szkół została oceniona pozytywnie, choć w wielu przypadkach z różnego rodzaju nieprawidłowościami."

  • chomik.k

    Oceniono 1 raz 1

    mój drugi syn jest z rocznika 2008 i nie puszczę go do szkoły w 2014 r. mogą mi naskoczyć, tak jak oni podchodzą do swojej głupiej reformy tak i ja do niej podchodzę. przecież chyba policja go w kajdankach do szkoły nie dostarczy. CHYBA ?!. najlepiej załatwić od psychologa w przedszkolu zaświadczenie o niezdolności dziecka do pójścia do szkoły i finito. większość pedagogów w przedszkolach jest z nami, tylko trochę się boją o swoje ciepłe posadki, ale idzie to przeskoczyć.

  • izaarte1

    0

    Głównym problem w polskiej szkole nie jest jej niedostosowanie do potrzeb 6-latków, ale przemoc, wzrastające przypadki pobić, wymuszeń, słownych, wulgarnych zaczepek. www.czytamiwiem.pl/razem-przeciw-przemocy-w-szkole/
    www.czytamiwiem.pl/prosze-pania-on-mnie-bije-o-przemocy-w-szkole/
    Jeżeli macie, jakieś sposoby na walkę z tym zjawiskiem piszcie pod artykułami.

  • izaarte1

    0

    Fakt faktem, że polskie szkoły dalekie są od gotowości na przyjęcie 6-latków, zwłaszcza molochy, gdzie w jednym budynku znajduje się podstawówka, gimnazjum i liceum. O tym, czy dziecko pójdzie do szkoły w wieku 6 lat powinni decydować rodzice. Polecam kilka tekstów o latkach: www.czytamiwiem.pl/a-moze-warto-zapisac-dziecko-do-szkoly/,
    www.czytamiwiem.pl/dziecko-6-letnie-w-szkole/,
    www.czytamiwiem.pl/dojrzalosc-szkolna-6-latka/
    www.czytamiwiem.pl/wady-reformy-z-6-latkami-w-tle/

  • kub-a53

    Oceniono 7 razy -5

    Co wy wypisujecie!!! Sześciolatki mają w miarę dobre warunki w każdej prawie szkole. Trzeba iść ze zmianami do przodu, a nie ciągle marudzić. To źle, tamto niedobrze!? A co wy robicie żeby to poprawić? Czuć się dobrze w tym naszym kraju? Zmiany muszą zachodzić i w każdym z nas i to na lepsze. Żadną ustawą czy rozporządzeniem tego się nie zmieni. Rząd i sejm nakreślają kierunki i warunki zmian, a wykonanie tego zależy od nas. Źle podejdziemy do zmian - sześciolatki do szkół - to nawet brak kabla do komputera zarzucimy rządowi i wszystkim co na górze. Wtedy tym marudom już nic nie pomoże!!!! Przemyślcie to!!!!!!!

  • bogda35

    Oceniono 2 razy 2

    W wiekszości krajów Europy także i w USA do szkól ida szesciolatki - problemem nie jest wiek- ale poziom przygotowanie systemu edukacji .Minister Hall- zamiast zacząc od policzenia- ile bedzie dzieci ,ile bedzie kosztowac przystosowanie szkól- zbadaia mozliwości samorzadów i nakłonienia ich do przystosowania szkól zamiast budowy akwaparków, pomnikow i innych bzdur- rzuciła radosnie hasło bez pokrycia.A co gorsze- jej nastepczyni tez niewiele zrobiła.To jest straszliwe zaniedbanie rzadu - kompromitujące go zupelnie.I nie chodzi o ruch wielkomiejskich panius z Ratuj maluchy- bo ich ratowac nie ma przed czym- ale zaniedbanie dzieci wiejskich i tych z biednych srodowisk .Kompromitacja,panie Premierze !!!!

  • bardzowaznaosoba

    Oceniono 10 razy 10

    Dla nauczycieli to jedynie pewne zawirowania w pracy, do przejścia. Dla dzieci – życiowy wybór, życiowe konsekwencje. Obecne 5-latki pójdą do szkoły za rok z obecnymi 6-latkami. W tych samych szkołach będzie 2x tyle klas pierwszych, lub, dla oszczedności, dołożą do klas 23-osobowych po 10 i po kłopocie… Wiec taki sześciolatek będzie uczył się razem dziećmi o rok starszymi, w liczebnych klasach, będzie uczony w ten sam sposób i oceniany według tych samych kryteriów (plastyka, czytanie, WF itd) Pechowy rocznik 2008 zawsze będzie miał pod górkę: przeludnione klasy, porównywanie i rywalizacja z rok starszymi dziećmi, trudności w zdobyciu miejsca w dobrym gimnazjum, liceum, na studiach. O rok krótsze dzieciństwo. Wszyscy będziemy pracowali do 67 roku życia, tylko na razie zaczynając od 7 lat, rocznik 2008 zacznie rok wcześniej, czyli będzie pracował na emeryturę rok dłużej.
    Jak ta sprawa wygląda w szkołach obecnie? W przeciętnej, 25-osobowej klasie jest 3-4 sześciolatków. Są to często rodzeństwa (7 i 6). Mądrzy rodzice nie posyłają swoich sześcioletnich dzieci do klasy pierwszej SP. Dzieci naprawdę dojrzałych szkolnie w wieku 6 lat jest 1-2%. Olbrzymia większość sześciolatków nie radzi sobie na równi z 7-latkami. Nie umieją usiedzieć w ławce dłuższy czas, mają krótki okres koncentracji, nastawieni są na zabawę. Jeśli nawet są dydaktycznie ok (czytanie, pisanie, liczenie), to zawsze rok różnicy wychodzi w kontaktach społecznych i sprawach wychowawczych – jeśli nie w klasach 1-3 to później. Miejsce 6-latka jest w zerówce w przedszkolu, gdzie powoli uczyłby się liter i cyfr wśród zabawek i piosenek. Pomieszanie 6 i 7-latków to będzie katastrofa. Obecnie nauczyciele są wyczuleni na 6-latków w klasie (ale jest ich 3-4). Miks 15 sześciolatków i 15 siedmiolatków dla nauczyciela to ogromna praca, ale jak każda, do zrobienia. Dla maluchów wsadzenie ich do ławek na 5 godzin z siedmiolatkami (którzy będą się nudzić, jeśli tempo lekcji dostosujemy do 6-latków) oznacza duze kłopoty. Poważne kłopoty rozłożone w czasie.
    Czy w ciągu 20 lat transformacji ustrojowej dzieci nagle zaczęły dojrzewać o rok szybciej? Nie. To, że śmigają na smartfonach i potrafią duzo na komputerze nie znaczy, że są gotowe do szkoły. Ja chcę posłać moje dziecko do szkoły, kiedy uznam, że się do tego nadaje. Żadna poradnia, żaden psycholog nie widział, jak moje dziecko radzi sobie ze zjedzeniem kotleta, zgubieniem książki, urwaną sznurówką czy głupim żartem kolegi. Ja wiem.
    Chcę sama zdecydować, czy poślę dziecko do szkoły w wieku 6 czy 7 lat.

  • gr_ub_y

    Oceniono 2 razy 0

    A co na ten temat ma do powiedzenia profesor Żylicz?

    Te dane też są zmanipulowane?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje