W stolicy UE coraz więcej osób mówi po arabsku, coraz mniej - po angielsku

30.03.2013 14:29
Arabska imigracja jest coraz liczniejsza w całej Unii Europejskiej

Arabska imigracja jest coraz liczniejsza w całej Unii Europejskiej (Fot. Remy de la Mauviniere AP)

W Brukseli coraz więcej mieszkańców posługuje się językiem arabskim, coraz mniej powszechne stają się języki urzędowe: francuski i niderlandzki. Po francusku mówi dziś tylko 88 proc. mieszkańców, o 5 pkt. procentowych spadła liczba znających angielski.
Oficjalnie Bruksela jest miastem dwujęzycznym. I rzeczywiście - wszystkie napisy, ogłoszenia i reklamy są po francusku i niderlandzku. Na ulicach najczęściej można usłyszeć francuski. Ze względu na niewielką liczbę Flamandów język niderlandzki słychać tylko w paru niewielkich dzielnicach.

Mniej po francusku i angielsku

Tendencja jest jednak spadkowa. Z najnowszych badań Wolnego Uniwersytetu w Brukseli wynika, że w 2006 r. francuski znało ponad 95 proc. mieszkańców, a dziś ponad 88 proc. - Wśród nich można wyróżnić dwie grupy. Pierwsza to dość jednorodna społeczność frankofońska. Mówią po francusku w domu, w pracy, chodzą do francuskich szkół i korzystają wyłącznie z mediów w języku francuskim. Szacujemy, że stanowią jedną trzecią w grupie tych, którzy znają ten język. Druga grupa to ci, którzy znając francuski, posługują się różnymi językami - mówi socjolog z Wolnego Uniwersytetu w Brukseli Rudi Janssens.

Niderlandzki (flamandzki), będący językiem ojczystym większości Belgów (czyli Flamandów zamieszkujących północną część kraju - Flandrię), od dawna jest w Brukseli znacznie mniej popularny niż francuski. Okazuje się, że dalej traci na znaczeniu - jeszcze w 2006 r. posługiwało się nim 28 proc. mieszkańców stolicy Belgii, a dziś - 23 proc. Co ciekawe, mimo że Bruksela jest stolicą Unii Europejskiej, spada również znajomość angielskiego - sześć lat temu język ten znało 35 proc. mieszkańców miasta, dziś - 30 proc.

W Brukseli pojawiły się pasztuński, malgaski i ndebele

To efekt rosnącej populacji imigrantów z krajów muzułmańskich. - Na ulicach Brukseli kończy się znana z przeszłości konfrontacja językowa pomiędzy francuskim i niderlandzkim. Ta rywalizacja dostrzegalna jest już tylko na płaszczyźnie politycznej. Bruksela staje się miastem wielu języków - wyjaśnia Janssens. Jak dodaje, obecnie 10 proc. mieszkańców Brukseli nie mówi w ogóle po francusku, angielsku czy niderlandzku. To około 100 tys. w liczącej ponad 1 mln mieszkańców stolicy Belgii.

Na znaczeniu zyskuje język arabski - w 2006 r. posługiwało się nim 6,5 proc. mieszkańców Brukseli, dziś prawie 18 proc. Gołym okiem widać to i słychać w niektórych tańszych dzielnicach, także w centrum miasta, gdzie powstają coraz to nowe arabskie kawiarnie, bary i sklepy.

- Połowa z nich urodziła się za granicą, ale nawet ci, którzy urodzili się w Belgii, w swoich domach posługują się znacznie częściej arabskim, mimo że znają francuski czy niderlandzki. W tej kulturze tradycja posługiwania się ojczystym językiem na emigracji jest często bardzo żywa. Zaczynają mówić w innym języku dopiero wtedy, gdy poznają partnera, który nie zna arabskiego, i założą rodzinę - podkreśla Janssens.

Wśród nowych języków zidentyfikowanych na ulicach Brukseli w 2012 r. znalazły się m.in.: używany w północno-zachodnim Iranie kurdyjski język laki, pasztuński (Pakistan i Afganistan), malgaski (Madagaskar), południowoafrykański język ndebele, używany głównie w Ghanie język twi, indyjskie języki sora i mina czy język bacbijski, którym na świecie posługuje się niewielka, licząca kilka tysięcy osób gruzińska społeczność. Zdaniem eksperta językiem polskim w stolicy Belgii posługuje się ok. 2 proc. mieszkańców.

Belgia jest państwem federacyjnym, podzielonym na trzy regiony - na północy Flandrię, na południu francuskojęzyczną Walonię oraz formalnie dwujęzyczną Brukselę. Dodatkowo wschodnią Belgię zamieszkuje 70-tysięczna mniejszość niemiecka; stąd niemiecki ma status trzeciego języka urzędowego kraju. Granica językowa dzieli kraj, społeczeństwo i wszystkie dziedziny życia, stąd w Belgii funkcjonują osobne - francuskojęzyczne i flamandzkie - systemy edukacyjne, media, partie itd. Kwestia praw językowych to jeden z głównych, stale powracających punktów zapalnych w debacie politycznej.

Zobacz także
Komentarze (120)
Zaloguj się
  • kst666

    0

    Dane są w felietonie - wystarczy uważnie czytać. Reszta to obliczenia - wystarczy poziom gimnazjalny.
    Co z tego, że jako Polka znasz arabski ? Ja znam niemiecki, co wcale nie znaczy, że tym językiem gadam w sklepie czy na ulicy.

  • sprzeniewierzenie

    Oceniono 3 razy 1

    Ludy 'dzikie' zawsze podbijaly 'cywilizowane, bo sa bardziej energiczne, szybciej sie rozmnazaja i nie sa przezarte przez dekadencje i konsumpcje. Dzicy Dorowie podbili Achajow, Rzymianie Grekow, Germanie Rzymian i Celtow, od czasow Turkow i zjedzenia Bizancjum i prawie pol Europy arabska i afrykanska 'inwazja' na tlusta Europe trwa - to nieuniknione i nie ma sie co o to zloscic ;)

  • kermit.dolomit

    Oceniono 3 razy 1

    Popaprane lewactwo powinno być zachwycone z takiego obrotu sprawy

  • xelene

    0

    ale oni sie nie mieszaja z miejscowymi wiec moga nie uzywac jezyka miejscowego az do smierci

  • romikus

    Oceniono 4 razy 2

    Kalifat Europejski zamiast unii europejskiej. Nasze minarety będą jak rakiety dla niewiernych.
    Allach wie wczoraj nas było milion, dzisiaj jest nas 10 milionów, jutro nas będzie 100 milionów muzułmanów a pojutrze miliard a demokracja to rządy większości:-))

  • popijajac_piwo

    Oceniono 5 razy 5

    Historia kołem się toczy. Żydzi też się kiedyś z Izraela do Europy zagnali...

  • ko2006

    Oceniono 6 razy 2

    Daje to do myslenia tym ktorzy zastanawiaja sie jak to mozliwe ze zanikla wspaniala cywilizacja Majow. Jesli rozmnaza sie tylko plebs, to kto ma przekazywac zdobycze nauki i tradycje kulturowe przyszlym pokoleniom? Tak sie stalo z wieloma starozytnymi mocarstwami i tak tez sie stanie ze stara Europa.

  • chrobotek46

    Oceniono 8 razy 4

    Spoko, spoko ! Za lat dwadzieścia Muzułmanie przejmą język i władzę. Upadek kultury " Zachodu" i jego degrengolada jest kwestią czasu ! Radykalizm kultur wschodnich zwycięży ! Popatrzcie na dawny Rzym, i jego potęgę ! Wynaturzenie, luz, swoboda, nadmiar demokracji spowodowała upadek ich potęgi ! To samo dotyczyło starożytnego Egiptu. Temat jest szerszy - ale najpierw Europa, potem Ameryka, padną pod naporem rygoryzmu i zamordyzmu fanatyków ze Wschodu, Zobaczycie !
    Całe moje szczęście, że nie mam szans doczekać tego ! jestem rocznik 46. ! ! ! !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje