Porażka ws. traktatu regulującego handel bronią konwencjonalną

29.03.2013 07:48
Walki w Syrii

Walki w Syrii (Fot. Hussein Malla AP)

Kraje ONZ nie zdołały przyjąć wczoraj pierwszego traktatu regulującego międzynarodowy handel bronią konwencjonalną, którego wartość szacuje się na 70 mld rocznie. Sprzeciwiły się Iran, Korea Północna i Syria.
- Nie ma konsensusu, by przyjąć ten tekst - powiedział przewodniczący Peter Woolcott. Przedstawiciele trzech państw: Iranu, Syrii i Korei Północnej po kolei potwierdzili podczas sesji swój sprzeciw.

Wówczas Meksyk, wspierany przez kilka krajów afrykańskich i Ameryki Łacińskiej, zaproponował, by dokument mimo wszystko przyjąć, ale przedstawiciel Rosji sprzeciwił się takiej - jak określił - "manipulacji zasady konsensusu". Kenia i Wielka Brytania zaproponowały więc, by kontynuować negocjacje, a traktat przyjąć w głosowaniu większością dwóch trzecich członków Zgromadzenia Ogólnego w przyszłym tygodniu. O możliwych negocjacjach już od wtorku pisze z powołaniem się na dyplomatów AFP.

Będzie wznowienie negocjacji?

- Jestem głęboko rozczarowany - mówił sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun. Wyraził nadzieję, że kraje wznowią negocjację i przyjmą dokument "tak szybko, jak to możliwe".

Tymczasem jeszcze wczoraj rano wydawało się, że po siedmiu latach wysiłków, mimo fiaska negocjacji w lipcu, traktat zostanie przyjęty w czwartek przy porozumieniu 193 państw. Dyplomaci mieli nadzieję, że takie kraje jak Iran czy Syria nie zablokują projektu, zdając sobie sprawę, że i tak go nie wdrożą. By wszedł w życie, traktat musiałby być ratyfikowany przez 50 państw.

"New York Times" pisał wczoraj, że negocjacje są bliskie zakończeniu, a traktat byłby pierwszym międzynarodowym układem, który wyznacza standardy międzynarodowego handlu bronią w zgodzie z poszanowaniem praw człowieka, tak by przeciwdziałać zbrodniom wojennym i chronić cywilów. Organizacje praw człowieka, które od lat zabiegają o ten dokument, określały projekt jako najbardziej ambitną próbę powstrzymania rozprzestrzeniania się nielegalnej broni, która napędza krwawe konflikty na całym świecie. Szacują, że w wyniku przemocy z użyciem broni codziennie ginie w tych konfliktach około 2 tys. ludzi.

Mają weryfikować, do kogo trafia broń

Uzgodniony już w środę projekt traktatu przewiduje, że kraje nie mogłyby eksportować broni, jeśli naruszałoby to międzynarodowe embargo. Ponadto każdy kraj przed dokonaniem transakcji ma ocenić, czy jest ryzyko, że sprzedawana broń trafi w ręce terrorystów lub przestępców; może być wykorzystana do ludobójstwa lub innych nadużyć przeciwko ludności cywilnej, a także budynków cywilnych, jak szkoły i szpitale. Handel byłby też zakazany w przypadku dużego prawdopodobieństwa, że broń zwiększy przemoc wobec kobiet i dzieci.

Projekt zakłada, że kraje przyjęłyby narodowe regulacje, by kontrolować przepływy broni, a także jej części. Mają je już państwa wysoko rozwinięte, ale ponad 100 krajów wciąż takich regulacji nie ma.

Traktat obejmuje zarówno broń lekką, jak i ciężką, a więc też czołgi, samoloty, śmigłowce wojskowe, rakiety i okręty wojenne. Ale dotyczy on tylko przepływów międzynarodowych, nie dotyka legislacji narodowej i nie nakłada żadnych nowych zobowiązań na krajowy handel bronią i eksporterów.

USA mają obawy

To był warunek Stanów Zjednoczonych, gdzie lobby Krajowego Stowarzyszenia Strzeleckiego (NRA), czyli głównej organizacji producentów, handlarzy i właścicieli broni palnej, podnosiło obawy, że nowy traktat naruszy prawo Amerykanów do swobody posiadania broni wynikające z drugiej poprawki do konstytucji USA.

Główna obiekcja NRA dotyczyła też pomysłu powszechnej weryfikacji nabywców broni. Chociaż chodzi o odbiorców za granicą, lobby strzeleckie obawia się, że byłby to wstęp do krajowego rejestru broni także w USA, co od dawna zwalcza. Nie podoba mu się też, że traktat obejmuje broń lekką, którą prawie 40 procent Amerykanów ma w swoich domach. "NYT" pisał w czwartek, że NRA już zapowiedziała, że nawet jeśli traktat zostałby przyjęty w ONZ, to będzie lobbować na rzecz odrzucenia ratyfikacji w Senacie.

USA przerwały negocjacje traktatu w lipcu 2012 roku, które poprosiły o zwłokę, by rozważyć proponowany projekt traktatu. Nieoficjalnie komentowano wówczas, że prezydent USA chciał uniknąć ewentualnych problemów w kampanii wyborczej o reelekcję. Dało to pretekst Rosji i Chinom, żeby także wnioskować o zawieszenie rokowań.

Na USA przypada około 30 procent światowego eksportu broni konwencjonalnej. 26 procent przypada na Rosję, a następni w kolejności najwięksi eksporterzy to Niemcy, Francja i Chiny.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (23)
Zaloguj się
  • kornel-1

    Oceniono 18 razy 14

    "Na USA przypada około 30 procent światowego eksportu broni konwencjonalnej."

    Aha :)

  • czyzyk331

    Oceniono 10 razy 8

    Nikt nie pisze jakie stanowisko ws. konwencji zajmuje Polska. Nasz Radek Minister Sikorski nie poinformował narodu na twiterze.

  • kolektywnie

    Oceniono 12 razy 8

    Tak malo brakowalo a przemyt broni zostalby zakonczony i wszyscy zyliby szczesliwie! O swieta naiwnosci

  • des4

    Oceniono 32 razy 8

    jestem za swobodnym dostępem do twardych narkotyków, twarde narkotyki same się nie zażywają

  • czyzyk331

    Oceniono 9 razy 5

    Ja rozumieć, ze USA, Rosja, Francja, Chiny, Indie i W. Brytania były za konwencją, tylko małe państewka stawiają opór. Dobrze wiedzieć, ze Iran, Korea Północna i Syria, są największymi eksporterami uzbrojenia na świecie.

  • bardzozimnylk

    Oceniono 14 razy 4

    O ! Rosja stanęła w obronie miłośników pokoju : Koreii Północnej, Iranu i Syrii. Uff, to dobrze...

  • patrzy-kat

    Oceniono 7 razy 3

    Najwiekszy terrorysta swiata "ma obawy".

  • phillip_lee_81

    Oceniono 2 razy 2

    Polska nie podpisała konwencji o zakazie produkcji bomb kasetowych
    Nie jesteśmy lepsi od amerykanów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje